Logowanie/Rejestracja

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 4-5:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀anjax8 ()
♀edyta ()
♀wai ()
oraz 2406 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|

Boge Anne-Lise

Dodany przez ♀bar_naba ()

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz Dodaj książkę tego autora

Dzieła autora

Barwy nadziei Barwy nadziei
Chłód Chłód
Cienie przeszłości Cienie przeszłości
Czas grozy Czas grozy
Dziecko miłości Dziecko miłości
Fatalne spotkanie Fatalne spotkanie
Igranie z losem Igranie z losem
Księżycowa noc Księżycowa noc
Kusiciel Kusiciel
Łabędzi śpiew Łabędzi śpiew
Nad przepaścią Nad przepaścią
Obietnica Obietnica
Plotki Plotki
Podejrzenia Podejrzenia
Powrót syna Powrót syna
Pożegnanie Pożegnanie
Prawda ujawniona Prawda ujawniona
Róże z lodu Róże z lodu
Siostry Siostry
Tajemnica Tajemnica
Uwięziona Uwięziona
Wiosna Wiosna
wszystko co wiem o miłości wszystko co wiem o miłości things i know about love
Wyrzuty sumienia Wyrzuty sumienia
Wyznanie Wyznanie
Zdrada Zdrada
Zerwanie Zerwanie
Znasz inne książki tego autora? zarejestruj się, aby móc budować treść serwisu

Tagi, jakimi są określane książki autora

Cytaty autora

Kusiciel, ♀bar_naba ()
-Wypijmy za udany wieczór - powiedział Martin. Mali umoczyła wargi w musującym napoju. Zwykle dużo nie piła, ale teraz pociągnęła jeszcze jeden łyk. Szampan rozgrzewał jej żyły niczym ogień. Z płonącymi policzkami patrzyła na Martina. Znowu dostrzegła to intensywne spojrzenie, którego z niej nie spuszczał.
- Tak na mnie patrzysz - powiedziała cicho. - Co to jest?
- Nic takiego, na co mógłbym mieć wpływ, niestety - odparł i musnął dłonią jej policzek. Ale przecież mogę marzyć Mali. To nie jest zabronione.
Czas grozy, ♀bar_naba ()
W stronę wsi na niskiej wysokości nadlatywały samoloty. Jeszcze za nim znalazły się nad lądem, otworzyły ogień.
- Strzelają z karabinów maszynowych! - zawołał Aslak.
Zaraz potem usłyszeli trzask pocisków uderzających o dach .
Mała Mali i Marilena zaczęły płakać, a Herborg i Tordhild robiły, co mogły, żeby je uspokoić.
- Trafili w dach! - zawołał Havard. - Musimy wyjść i obejrzeć straty.
- Nie! - krzyknęła Mali. - Nie wychodź teraz! Szybko musimy się schronić w piwnicy! To nie frachtowiec jest ich celem, Havardzie, lecz my.
Barwy nadziei, ♀Aleksandra0709 ()
Stali bez ruchu w mroku, Martin wciąż trzymał ją za rękę.
- Może nigdy więcej się już nie spotkamy - powiedział cicho. - Cieszę się bardzo, że jeszcze raz mogłem cię zobaczyć. Że tańczyłem z tobą. Trzymałem cię w ramionach. Będę żył tym długo. Do końca swoich dni, jeśli tak trzeba.
- Bardzo mi przykro, Martin. Dla mnie jest tylko...
- Dla ciebie jest tylko Håvard. To szczęśliwy człowiek. Mam nadzieję, że o tym wie.
Więcej