Logowanie/Rejestracja

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 4*4:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀anjax8 ()
♀edyta ()
oraz 2107 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|

Bauer Wojciech

Dodany przez system ()

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz Dodaj książkę tego autora

Dzieła autora

Ayantiall Ayantiall
Wieża Życia Wieża Życia
Zapach trzciny Zapach trzciny
Znasz inne książki tego autora? zarejestruj się, aby móc budować treść serwisu

Tagi, jakimi są określane książki autora

Cytaty autora

Ayantiall, ♀Aleksandra0709 ()
Za Morzem Wiatrów leży olbrzymia ziemia zwana Loinem. Żyją tam liczne plemiona eneików, które wiele ellarów temu zaborczy, nagoskórzy valowie wyparli z ich dziedzictwa. Zagarnęli nasze najlepsze ziemie, naszą ojcowiznę, kazali kryć się po górach i nieurodzajnych pustkowiach. Nadchodzi chwila, gdy upomnimy się o swoje.

Chyba nie chcesz, aby Nearrowie pozostali na uboczu, gdy będą się ważyć nasze losy?
– Nearrowie słabi, valowie potężni... Co może jeden kamień?
– Widać nie wiesz, jaka moc tkwiła we wnętrzu Czarnego Kryształu. Wszystkie żywioły były jego sługami, nie istniała potęga większa niż on.
– Dlaczego więc został zniszczony?
– To długa historia... Ayantiall władał wszystkim, co doczesne, nie sięgał w domenę sił spoza świata. To one, chcąc zagarnąć go dla siebie, zmusiły kapłanów do ostatecznego kroku. Tylko dzięki zniszczeniu kryształu Storg-orh pozostał jedynie tym, czym był zawsze: Panem Pustyni Śmierci. Lepiej było zrujnować jedność, niż oddać się xinxom i ognistym meduzom. Potem przybyli valowie, a eneikowie nie byli już zdolni do przeciwstawienia się ich potędze. Ponieśliśmy klęskę, po niej we władanie Storg-orha poszły Góry Smocze. Paszcze xinxów odcięły niedobitkom eneików dostęp do Starych Krain. Ale idea nie umarła, jej dzieckiem jest zakon Zabójców Smoków. Przecieramy szlaki w labiryncie jaskiń, walczymy z ich mieszkańcami, nie pozwalamy, by smoki zamknęły je dla nas na zawsze. I pielęgnujemy tęsknotę do dawnej potęgi, nie bacząc, że umiera w duszach pogodzonych z losem współplemieńców. Przypadek – a może wola Trorr-uda – sprawił, iż oto zjawiła się szansa. Zakon to zrozumiał, czas, by pojęli również pozostali eneikowie.

Zamilkł i popatrzył w oczy Nearra. Nie dostrzegł już w nich nienawiści i lęku.
– Gor-oni pomoże ci – usłyszał ciche słowa.
Rahe-das uśmiechnął się z ledwie wyczuwalnym triumfem.
– Wiedziałem – powiedział.