Logowanie/Rejestracja

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 1-9:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀edyta ()
oraz 2578 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
Nauka rysunku bydgoszcz |

Pratchett Terry - cytaty

Kolor magii, ♀Ivrinn ()
'W bohaterach nie podobało mu się, że byli zawsze samobójczo posępni na trzeźwo i morderczo obłąkani po pijanemu.'
Blask fantastyczny, ♀Ivrinn ()
'Nawet bezimienna groza musi iśc z ducham czasu.'


'- To ślepy zaułek.
- Jesteś pewien?
- Chyba umiem rozpoznac mur z czerwonej cegły.- odparł z wyrzutem Dwukwiat.'


'- Co robimy? - zapytał Dwukwiat.
- Wpadamy w panikę? - zaproponował z nadzieją Rincewind.'

Równoumagicznienie, ♀Ivrinn ()
'Magia jednak ma w zwyczaju czekać w ukryciu niby grabie leżące w trawie.'

Czarodzicielstwo, ♀Ivrinn ()
'Wcale się nie zgubił. Zawsze dokładnie wiedział, gdzie się znaj­duje. Zawsze był tutaj.
Tyle że wszystko inne chwilowo zmieniło miejsce.'


'- Nie będę latał na żadnym dywanie! - syknął. - Mam lęk gruntu.
- Chciałeś powiedzieć: wysokości - poprawiła go Conena. -I nie bądź głuptasem.
- Wiem, co chciałem powiedzieć. To grunt zabija!'

Trzy wiedźmy, ♀Ivrinn ()
'To, co nic nie mówi, nie kłamie.'

'Raz jeszcze spojrzał do kufla. Był pusty: przerażający widok.'

'- Co z zasadą nie wtrącania się do polityki? - spytała Magrat wpatrzona w plecy Babci.
Niania ujęła dziewczynę pod rękę.
- Rzecz w tym, że kiedy lepiej opanujesz Sztukę, przekonasz się, że jest też inna zasada. Esme przestrzegała jej przez całe życie.
- Jak ona brzmi?
- Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre.'
Piramidy, ♀Ivrinn ()
'- Jak ci na imię, mały?
Teppic wyprostował się. Miał już dosyć takiego traktowania.
- Mały? Wiedz, że w moich żyłach płynie krew faraonów. Chłopak patrzył na niego wcale nieprzestraszony. Pochylił gło­wę w bok i uśmiechnął się lekko.
- A chciałbyś, żeby tam została? - zapytał.'

Straż! Straż!, ♀Ivrinn ()
'Są takie odmiany trzeźwości, których zwyczajnie nie da się naruszyć.'

'Świat i tak już oszalał. Co może się stać gorszego?'
Mort, ♀cableracer ()
– Ale przecież wszyscy byliśmy kiedyś młodzi.
Śmierć rozważył to dokładnie.
– NIE, – stwierdził. – NIE WYDAJE MI SIĘ.

Ankh – Morpork eksperymentowało z wieloma systemami rządów, aż osiągnęło formę demokracji znaną jako Jeden Człowiek, Jeden Głos. Patrycjusz był tym Człowiekiem; miał Głos.

Firmament, to wymyślna nazwa na masę niczego.

Inni goście nie zwracali na nich uwagi, nawet kiedy Śmierć oparł się wygodnie i zapalił pięknie rzeźbioną fajkę. Ignorowanie kogoś, komu dym wypływa przez oczodoły, wymaga pewnego wysiłku, wszystkim jednak się to udawało.

– JAK SIĘ NAZYWA TO UCZUCIE W GŁOWIE, UCZUCIE TĘSKNEGO ŻALU, ŻE RZECZY SĄ TAKIE, JAKIE NAJWYRAŹNIEJ SĄ?
– Chyba smutek, panie. A teraz...
– JESTEM ZASMUTKOWNY.

Kiedy ludzie przestają wierzyć w boga, on umiera. Jeśli ma wielu wyznawców, staje się silniejszy.

Kiedy się jest bogiem, nie trzeba się tłumaczyć.

Kiedy stwórca składał ten świat miał mnóstwo znakomitych pomysłów, jednak uczynienie go zrozumiałym jakoś nie przyszło mu do głowy.

– Kiedy tu jest zachód Słońca?
– Na ogół udaje się nam wcisnąć go między dniem a nocą.

Ludzie nie zmieniają historii, tak jak ptaki nie zmieniają nieba.

Ludzie tylko dlatego uważają, że (czas) jest ważny, bo sami go wymyślili.

Mam wrażenie, że nie posiada pan żadnej pożytecznej umiejętności ani talentu. Czy myślał pan, żeby się zająć nauczaniem?

Matematyka nie jest tak ważna, za jaką się ją uważa.

– Moja babcia mówiła, że umrzeć to jakby zasnąć – oświadczył Mort z odrobiną nadziei w głosie.
– TRUDNO MI TO STWIERDZIĆ. NIE ZDARZYŁO MI SIĘ ANI JEDNO, ANI DRUGIE.

Mort zauważył, że idzie naprzód, chociaż nie dyskutował o tym z nogami.

NIE MA SPRAWIEDLIWOŚCI. JESTEM TYLKO JA.

Nie wiem jak ty, ale ja z rozkoszą zamorduję porcję curry.

Obiema rękami nie umiałby złapać swojego tyłka.

Powietrze smakowało jakby ktoś je gotował całymi godzinami, a potem zaczekał, aż wystygnie.

Rzeczywistość nie zawsze jest tym, czym sie wydaje.

To właśnie cali śmiertelnicy – mają tylko parę chwil na tym świecie, a poświęcają je na komplikowanie najprostszych spraw.

Uczeni wyliczyli, że jest tylko jedna szansa na bilion, by zaistniało coś tak całkowicie absurdalnego. Jednak magowie obliczyli, że szanse jedna na bilion sprawdzają się w dziewięciu przypadkach na dziesięć.

-ALE DLACZEGO? Śmierć nie mógł zrozumieć. PRZECIEŻ NIE NA POGRZEB BABCI, dodał. WIEDZIAŁBYM COŚ O TYM.

Zmiana losu choćby jednego człowieka może zniszczyć świat.

Źródłem sławy tego władcy był zwyczaj odcinania wrogom warg i nóg, by potem obiecywać im wolność, jeśli przebiegną przez miasto grając na trąbce.
Blask fantastyczny, ♀cableracer ()
Człowiek nigdzie naprawdę nie był, póki nie wróci do domu.

Dysk, jako że jest płaski, nie posiada prawdziwego horyzontu. Niektórzy żądni przygód żeglarze, którym od długiego wpatrywania się w jajka i pomarańcze przychodzą do głowy głupie pomysły, próbowali czasem dopłynąć na antypody. I szybko się przekonywali, dlaczego odległe statki wyglądają czasem tak, jakby ginęły za krawędzią świata. Dlatego mianowicie, że giną za krawędzią świata.

Kto wcześnie się z łóżka zbiera, ten wcześnie umiera.

Najważniejsze we wspomnieniach jest to, żeby mieć się gdzie zatrzymać i tam je wspominać.

Niewidoczny Uniwersytet nigdy nie przyjmował kobiet na studia; tłumaczono mętnie, że w grę wchodzą problemy z kanalizacją, lecz rzeczywistą przyczyną była niewypowiedziana trwoga, że gdyby pozwolić kobietom na zabawy z magią, prawdopodobnie radziłyby sobie znakomicie.

Obywateli Dysku z pretensjami do wyższej kultury zawsze irytowała myśl, że rządzą nimi bogowie, dla których przykładem wzniosłego przeżycia artystycznego jest dzwonek do drzwi z melodyjką.

W każdym normalnym człowieku tkwi szaleniec i próbuje się wydostać na zewnątrz.(...) Nikt szybciej nie wpada w obłęd niż osoba całkowicie normalna.

Z nadludzkim wysiłkiem szaman przypomniał sobie właściwą sekwencję poruszeń prowadzącą do wstania. Zdołał nawet przejść kilka kroków, nim spojrzał w dół i zrezygnował, gdyż skończyły mu się nogi.

Zaklęcie wypełzło ze swego leża w głębi dziewiczych ścieżek umysłu i teraz siedziało bezczelnie w przedmózgowiu, podziwiało widoki i wykonywało psychiczny odpowiednik jedzenia prażonej kukurydzy.

Gdyby bogowie chcieli, żeby ludzie latali, daliby wszystkim bilety lotnicze.
Bogowie, honor, Ankh-Morpork, ♀cableracer ()
Była to typowa Okazja Tygodnia, tak marnie wykonana i nieprecyzyjna, że w chwili strzału bezpiecznie było tylko bezpośrednio za nią,
a i tak człowiek sporo ryzykował. Najwyraźniej nikt też nie powiedział właścicielowi, że nie należy trzymać jej napiętej pod ladą,
w zaparowanym lokalu, pod nieustającym deszczem tłuszczu. Cięciwa była luźna. Prawdopodobnie jedyną metodą, by tą kuszą
poważnie kogoś zranić, byłoby walić go nią po głowie.
(Kusza Pana Goriff\'a)

Coś twardego odbiło mu się od kapelusza, uderzyło o burtę i potoczyło się Vimesowi do stóp. Była to mosiężna gałka.
– Och, nie! – załkał Jenkins, osłaniając głowę rękami. – Znowu te przeklęte łóżka!
(...)
– Nie! Deszcze łóżek nie są codziennym zjawiskiem! Ani węglarek! – dodał Jenkins, kiedy coś czarnego uderzyło o reling i spadło do wody.
– Zwykle mamy tu normalne opady! Deszcz! Śnieg! Grad! Ryby!
Kolejny szkwał dmuchnął nad rozkołysanym statkiem, i nagle cały pokład pokrył się błyszczącym srebrem.
– Wracamy do ryb! – krzyknął Vimes. – To chyba lepiej?
– Nie! Gorzej!
– Czemu?
Jenkins podniósł puszkę.
– Bo to sardynki!

Czasami lawina uzależniona jest od pojedynczego płatka śniegu. Czasami kamyk zyskuje szansę odkrycia, co mogłoby się stać, gdyby tylko odbił się w innym kierunku.

– Czyli Klatchianie muszą już wiedzieć – rzekł. – Oddział wojsk Ankh – Morpork wyruszył okrętem do Klatchu. Korpus inwazyjny.
– No, trudno ich nazwać... – zaczął porucznik Hornett.
– Klatchianie ich nazwą. Poza tym był z nimi troll Detrytus.
Hornett sposępniał.Detrytus sam w sobie tworzył korpus inwazyjny.

Daj komuś ogień, a będzie mu ciepło przez jeden dzień, ale wrzuć go do ognia, a będzie mu ciepło do końca życia.

– Jak mawiał generał Tacticus, chwyćmy historię za mosznę. Wiadomo oczywiście, że nie zawsze walczył honorowo.

Jedna z uniwersalnych zasad szczęśliwego życia brzmi: Zawsze bądź ostrożny wobec dowolnego pomocnego urządzenia, które waży mniej niż instrukcja jego obsługi.

Jenkins usiłował odwrócić wzrok, ale spojrzenie Vimesa ściągało go z powrotem. Chwilowe drżenie wargi sugerowało, że szykuje ripostę, ale miał dość rozumu, by zauważyć, że uśmiech komendanta jest tak wesoły jak ten, który płynie bardzo szybko w stronę tonącego człowieka. I ma u góry płetwę.

Każdy jest czegoś winny, a zwłaszcza ci, którzy nie są.

Kiedy się słyszy wybuch, nie ma już czasu na zastanawianie się, jak długo skwierczał lont.

Łowił ciekawe mątwy, nazywane tak dlatego, że były mątwami, a oprócz tego były ciekawe. Inaczej mówiąc, ich ciekawość była ich najciekawszą cechą.

– Mieliście zamiar z zimną krwią strzelać do tych ludzi?
– Nie, sir. Tylko ostrzegawczy strzał w głowę, sir.

Naturą ludu jest, by sprzeciwiać się swoim przywódcom, kiedy przestaje im sprzyjać szczęście.

– No, ja tam zawsze wracałem ze swoją tarczą – zapewnił Nobby. – Żadnych problemów.
– Nobby... – westchnął Colon. – Ty zwykle wracałeś z własną tarczą, z tarczami wszystkich pozostałych, workiem zębów i piętnastoma parami jeszcze ciepłych butów. Na wózku.
– No, przecież nie ma sensu ruszać na wojnę, jak się nie jest po stronie wygrywających – oświadczył Nobby, mocując białe piórko do hełmu.
– Ty, Nobby, zawsze byłeś po stronie wygrywających, a to z takiego powodu, że zwykle czaiłeś się gdzieś z boku i patrzyłeś, kto wygrywa, a potem z jakiegoś zabitego biedaka ściągałeś właściwy mundur. Słyszałem, że generałowie pilnie uważali, co masz na sobie, żeby wiedzieć, jak toczy się bitwa.
– Wielu żołnierzy służyło w różnych regimentach – bronił się Nobby.
– Jasne. To szczera prawda – zgodził się Colon. – Tylko zwykle nie podczas jednej bitwy.

Prawdziwy glina nie ustawiał się w tyralierę z masą innych glin i nie rzucał się na ludzi. Glina krył się w cieniu i czekał na właściwy moment. Szczerze mówiąc, ów moment nadchodził, kiedy przestępca już popełnił przestępstwo i dźwiga łup.

– Proszę powiedzieć, sierżancie, czy ma pan zamiłowania akwanautyczne?
Colon zasalutował.
– Nie, sir! Jestem szczęśliwie żonaty, sir!
– Chodziło mi o to, czy orał pan kiedyś morskie fale?
Colon rzucił mu chytre spojrzenie.
– Nie złapie mnie pan na taki numer, sir – rzekł. – Wszyscy wiedzą, że konie by potonęły.
Leonard umilkł na chwilę i przestroił swój mózg na Radio Colon.
– Czy w przeszłości pływał pan po morzu, w łodzi lub na statku, kiedykolwiek?
– Ja, sir? Nie, sir. To przez ten widok fal, które wznoszą się i opadają, sir.
– Doprawdy? Na szczęście to akurat nie będzie żadnym problemem.

Przypuszczam, że kiedy już rozważy się wszystko należycie, każdy z nas okazuje się czyimś psem.

Sierżant Colon odebrał rozległe wykształcenie. Ukończył Szkołę \"Mój Tato Zawsze Powtarzał\", College \"To Przecież Rozsądne\", a obecnie był studentem podyplomowym Uniwersytetu \"Co Mi Powiedział Jeden Facet W Pubie\".

Stara tradycja, ceniona wśród pewnego typu wojskowych myślicieli, głosi, że najważniejsze są wielkie straty. Jeżeli ponosi je strona przeciwna, jest to dodatkowa premia.

– Tu straż! Otwórzcie drzwi! W przeciwnym razie Detrytus je otworzy. A kiedy on otwiera drzwi, to już zostają otwarte. Rozumiecie, co mam na myśli?

Veni, vici... Vetinari

Zawsze bierz pod uwagę fakt, że możesz się mylić.

Zawsze dobrze jest stawać wobec nieprzyjaciela gotowego zginąć za swój kraj. To znaczy, że i my, i on mamy dokładnie te same cele.

Zawsze udawaj głupiego.

\"Veni, vidi, vici\" – Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem. Vimes zawsze uważał to za wypowiedź nazbyt gładką. Takich słów nie wymyśla się pod wpływem chwili. Brzmiały, jakby ułożył je sobie wcześniej. Prawdopodobnie spędzał w namiocie długie noce, przeglądał słownik i szukał krótkich słów zaczynających się na V. Veni, verdi, vomui – przybyłem, zzieleniałem, zwymiotowałem? Visi, veneri, vamoosi – odwiedziłem, złapałem wstydliwą chorobę, uciekłem? Na pewno z ulgą odkrył trzy krótkie, sensowne słowa. Pewnie ułożył je najpierw, a potem ruszył, żeby zobaczyć coś i podbić.

I wreszcie trzymał tu Leonarda, ponieważ był on miłym rozmówcą. Nigdy nie rozumiał, o czym mówi Vetinari, miał pogląd na świat mniej więcej tak skomplikowany, jak kaczątko ze wstrząsem mózgu, a przede wszystkim nigdy nie uważał. Co czyniło go idealnym powiernikiem. Przecież jeśli człowiek prosi o radę, to z pewnością nie po to, by mu jej udzielono. Chce raczej, by ktoś był obok, kiedy mówi sam do siebie.
Ciekawe czasy, ♀cableracer ()
Ale może czasami człowiek musi stanąć mężnie i walczyć, choćby dlatego że nie ma już dokąd uciekać.

– Ale... no... przecież... niedostatki, straszliwe zagrożenia, codzienne narażanie życia...
Saveloy ucieszył się wyraźnie.
– Więc pan też uczył kiedyś w szkole?

Brak pościgu nie jest żadnym powodem do przerwania ucieczki.

Chaos zawsze pokonuje porządek, gdyż jest lepiej zorganizowany.

Cohen pojawiał się w życiu ludzi niczym zbłąkana planeta w spokojnym systemie planetarnym. Człowiek ciągnął za nim, bo wiedział, że nic podobnego już go nie spotka.

Coś jest w teorii, myślał [Rincewind], że na świecie żyje tylko kilka osób. Dlatego człowiek ciągle spotyka te same. Gdzieś pewnie istnieje ich forma wyjściowa.

Czterech Jeźdźców, których przybycie zwiastuje koniec świata, to jak wiadomo Śmierć, Wojna, Głód i Zaraza. Ale również mniej spektakularne wydarzenia mają swoich Jeźdźców. Na przykład Czterej Jeźdźcy Przeziębienia to Zasmarkanie, Kaszel, Katar i Brak Chusteczek; Czterej Jeźdźcy, których przybycie poprzedza wszelkie publiczne święta, to Burza, Wichura, Deszcz oraz Roboty Drogowe.

Edukacja na Niewidocznym Uniwersytecie działała uświęconą przez wieki metodą umieszczania dużej grupy młodych ludzi w pobliżu dużego zbioru książek, w nadziei że coś przejdzie z jednych na drugich.

Jednak doświadczony tchórz nie dba o \"dokąd\", dopóki \"przed czym\" stanowi problem tak fascynujący.

Jedni chcą, byś pozostał ich niewolnikiem, drudzy chcą, żebyś rządził krajem, a przynajmniej im pozwolił rządzić, a oni będą ci tłumaczyć, że to tak naprawdę ty.

Nie ma się czego obawiać. Pejzaż nie jest niebezpieczny. Rincewind nie uwierzył. Wiele już razy grunt uderzył go bardzo mocno.

Podobało mi się tam. Było nudno.
(Rincewind o pobycie na wyspie)
Ciekawe czasy, ♀cableracer ()
Pora, żeby zacząć uciekać, następuje w okolicy \"e\" w \"Hej, ty!\".

Przez cały czas lał deszcz – nieprzerwana ściana wody. Nie wydawał się naturalny. Wyglądał, jakby morze postanowiło odzyskać ląd metodą desantu powietrznego.

Rincewind podejrzliwie obejrzał buty. Przypomniał sobie, jakie kłopoty na Niewidocznym Uniwersytecie sprawił prototyp Butów Siedmiomilowych. Obuwie, które stara się zmusić użytkownika, by stawiał kroki długości siedmiu mil, wywołuje poważne naprężenia pachwinowe.

Saveloy dopiero w wieku 43 lat dowiedział się, że seks oralny nie polega na rozmawianiu o seksie.

Szczęście to moje drugie imię – zapewnił niewyraźnie Rincewind. – Co prawda moje pierwsze imię to: Nie.

– Uwaga! Kto mi powie, co Cohen zrobił nieprawidłowo?
– Nie powiedział proszę?
– Nie powiedział dziękuję?
– Walnął handlarza arbuzem, pchnął go w truskawki, kopnął w orzechy, podpalił stragan i ukradł wszystkie pieniądze?

W skład wolności, naturalnie, wchodziło odwieczne prawo do śmierci głodowej.

Życie jest ciągiem następujących po sobie chwilowych rozwiązań.

– Śniadanie, o władco tysiąca lat – zaanonsował – Wielkie kawały świni, wielkie kawały kozy, wielkie kawały wołu i siedem różnych rodzajów smażonego ryżu. Jeden ze służących zdjął pokrywę z półmiska.
– Ale posłuchajcie lepiej mojej rady i nie próbujcie tej wieprzowiny – powiedział. – Jest zatruta.
– Trucizna? – spytał Cohen. – Jesteś pewien?
– Nie, skąd. To była czarna buteleczka i miała wymalowaną czaszkę ze skrzyżowanymi piszczelami, a kiedy ją przechylił, dymiła – wytłumaczył Rincewind
Czarodzicielstwo, ♀cableracer ()
Bagaż można opisać jako skrzyżowanie walizki z maniakalnym mordercą.

Bagaż ochraniał swojego właściciela. Trudno byłoby opisać jego stosunek do reszty stworzenia, zacząć jednak można od określenia „piekielna złośliwość\", a potem posuwać się dalej.

Bagaż potrafił stać nieruchomo w taki sposób, że wydawało się to jeszcze straszniejsze, niż kiedy się poruszał.

Bagaż przyczaił się pod stołem i mag był mu za to wdzięczny. Zwykle w lokalach przynosił wstyd, gdyż przysuwał się do pijących i zmuszał ich, żeby karmili go chrupkami.

Bagaż zacisnął wieko w wyrazie posępnej determinacji. Zwykle niewiele chciał od świata – jedynie całkowitego wymarcia wszelkich innych form życia.

– Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE.

Gdyby porażka nie znała kary, sukces nie byłby nagrodą.

Gniew to emocja, a do emocji potrzeba gruczołów. Z gruczołami Śmierć właściwie wcale nie miał do czynienia i naprawdę musiał się namęczyć, żeby się porządnie rozgniewać.

Jednak są ludzie, którzy nie wierzą, by dzieci były do końca ludźmi. Sądzą, że w stosunku do nich funkcjonowanie zwykłych dobrych manier ulega zawieszeniu.

Ma ona nogi syreny, sierść żółwia, tudzież zęby kaczki, a także skrzydła węża.

Niby tak, ale moja matka uciekła, zanim się urodziłem.

Nie istnieje metafora dla sposobu, w jaki Wielki A\'Tuin, żółw świata, porusza się poprzez galaktyczną noc. Kiedy ktoś ma dziesięć tysięcy mil długości, skorupę poznaczoną kraterami meteorów i przyprószoną lodem komet, nie może być rozsądnie porównany do nikogo prócz siebie.

NIE MA NADZIEI NA PRZYSZŁOŚĆ. JESTEM TYLKO JA
(Śmierć)

Nie miał nic, ale to już było coś, a teraz mu to odebrano.

– Szybko! Musisz pójść ze mną – rzuciła. – Grozi ci wielkie niebezpieczeństwo!
– Dlaczego?
– Bo cię zabiję, jeśli nie pójdziesz.

Talent określa co człowiek robi, nie określa, kim człowiek jest.(...) Kiedy wiesz, kim jesteś, możesz dokonać wszystkiego.
Eryk, ♀cableracer ()
Aby nuda była przyjemna, musi istnieć coś, z czym można ją porównać.

Ale miał również zdolności językowe i talent geografii praktycznej. Potrafił krzyczeć \"Ratunku!\" w czternastu językach i skamleć o litość w kolejnych dwunastu. Przewędrował przez wiele krain na Dysku, przez niektóre z dużą prędkością.

Co ciekawe, bogów Dysku nigdy nie interesowały sądy nad duszami zmarłych, więc ludzie szli do Piekła tylko wtedy, gdy w głębi serca wierzyli, że powinni tam trafić. Oczywiście nie wierzyli, jeśli nie wiedzieli o jego istnieniu. To tłumaczy, dlaczego tak ważne jest, by strzelać bez ostrzeżenia do wszelkich misjonarzy.

Eryk rozpromienił się jak dynia w Halloween.

Gdzieś około dwudziestego dziewiątego tysiąclecia król demonów został wyprzedzony, nie dostrzegając tego nawet, przez coś niewielkiego i podłużnego, co było chyba jeszcze bardziej rozzłoszczone od niego.

Jaguar mógłby umknąć, odskakując w prawo lub w lewo, ale przeszkodziła mu zaciemniająca mózg groza. Popełnił błąd i obejrzał się, by sprawdzić, co go ściga. Był to ostatni błąd w jego życiu.
(Bagaż w dżungli)

Każdy na – nowo – stworzony – kosmolog powie wam, że najciekawsze rzeczy dzieją się w pierwszych kilku minutach, kiedy nicość skupia się razem, by uformować przestrzeń i czas, pojawia się mnóstwo maleńkich czarnych dziur i tak dalej. Potem, jak twierdzą, w tej materii panuje już, no... materia. Cała zabawa dobiega końca, jeśli nie liczyć promieniowania mikrofalowego.

– Mówiłeś \"my\" – zauważył. – Gdzie są pozostali?
– Trafiła ich religia.

– Nie chodzi o mnie, rozumiesz, ale tam, skąd pochodzę, powszechne są rasowe uprzedzenia wobec trzydziestostopowych osób z kłami i szponami i naszyjnikami z czaszek na całym ciele. Obawiam się, że miałbyś problemy z adaptacją.
Eryk, ♀cableracer ()
Nie martw się o \'dokąd\' z moich doświadczeń wynika, że ta kwestia zawsze się jakoś rozwiąże. Kluczowym słowem jest \'stąd\'.

Różnica jest zasadniczo taka, jak między terrorystami a bojownikami o wolność.

Spojrzał na Bagaż ponuro, jak można patrzeć na bezczelnego, złośliwego i ogólnie nieznośnego psa, który po latach gryzienia gości nagle przewrócił się na swój parszywy grzbiet i udaje Słodkiego Szczeniaczka, by zabawić dozorcę domu.

Takie rzeczy psują złu opinię.

Tezumeni już dawno odkryli, że wszystko idzie ku gorszemu, a jako obdarzeni straszną cechą doskonałości, opracowali złożony system, pozwalający określić, o ile gorszy jest każdy kolejny dzień.

Trudno powiedzieć, czy Bagaż był szczęśliwy, czy nie. Jak dotąd złośliwie zaatakował czternaście demonów, a trzy z nich zapędził do ich własnej jamy wrzącego oleju. Wkrótce będzie musiał ruszyć za swoim panem, ale na razie się nie spieszył. Jeden z demonów rozpaczliwie spróbował chwycić się krawędzi. Bagaż ciężko przydepnął mu palce.

Uciekam, więc jestem. A raczej uciekam, więc przy odrobinie szczęścia nadal będę.

Żadni wrogowie nie zdobyli jeszcze Ankh – Morpork. To znaczy owszem, formalnie tak, nawet dość często. Miasto chętnie witało szastających pieniędzmi barbarzyńskich najeźdźców, a ci po kilku dniach odkrywali ze zdumieniem, że ich własne konie już do nich nie należą, a po paru miesiącach stawali się kolejną mniejszością etniczną, charakteryzującą się własnym stylem graffiti i własnymi sklepami spożywczymi.

Życie Tzeumena nie jest łatwe. Nie licząc nawet posiadania takiego boga jak Quelcamisoatl, wystarczy zauważyć, że jeśli nagle zechcą zamówić na jutro dodatkową butelkę mleka, to wiadomość do mleczarza muszą pisać od zeszłego miesiąca. Tezumeni to jedyni ludzie, którzy potrafią popełnić samobójstwo, tłukąc się na śmierć własnym listem pożegnalnym.
Kolor magii, ♀cableracer ()
Ludzie powinni zostawać tam, gdzie się ich postawiło.

Łatwo było mówić o czystej logice i o tym, jak cały Wszechświat podlega zasadom tej logiki oraz harmonii liczb. Fakty jednak były takie, że dysk – co każdy widział – płynął w przestrzeni na grzbiecie wielkiego żółwia, a bogowie mieli w zwyczaju odwiedzać domy ateistów i wybijać im szyby.

Na krótkich dystansach stworzenie dwunogie zwykle potrafi wyprzedzić stworzenie czworonogie, a to z powodu czasu, jaki zajmuje czworonogowi zorientowanie się w tych wszystkich nogach.

Nienawiść jest siłą przyciągającą, tak jak miłość.

Przepraszam cię bardzo, ale nie jestem przyzwyczajony do transcendencji.

To właśnie jest głupie w tej całej magii. Przez dwadzieścia lat studiujesz czar, który sprowadza ci do sypialni nagie dziewice. Ale wtedy jesteś już tak zatruty oparami rtęci i półślepy od czytania starych ksiąg, że nie pamiętasz, co dalej robić.

Zastanawiał się, co to właściwie za życie, kiedy trzeba płynąć bez przerwy, by pozostać w tym samym miejscu. Bardzo podobne do jego życia, uznał.

Naprawdę zadziwiające. Żaba przemieniona magicznie w żabę. Cudowne.
Kosiarz, ♀cableracer ()
A potem stało się teraz.

A więc to prawda. Istnieje życie po śmierci. I jest takie samo. Ja to mam pecha.

Bill Brama był świadom podtekstów i kontekstów w taki sam sposób, w jaki astronauta jest świadom układów pogodowych pod sobą: są widoczne, wyraźne, idealne do obserwacji i całkowicie oderwane od rzeczywistych doświadczeń.

Była duża, ale to nie znaczy, że gruba – po prostu zbudowana w skali nieco większej od normalnej.

Czas trwania czyjegoś życia, to tylko jądro rzeczywistego istnienia.

DIAMENT. TO ZWYKŁY WĘGIEL, PODDANY WYSOKIEJ TEMPERATURZE I CIŚNIENIU.

Dobry mag nie pozwala, żeby niepewność stała się przeszkodą.

Dzisiaj jest ostatni dzień reszty twojego życia.

GDYBY LUDZIE WIEDZIELI, KIEDY UMRĄ, PRAWDOPODOBNIE WCALE BY NIE ŻYLI.

Im dalej uciekasz, tym bardziej się zbliżasz.

Jego samokontrola była tak silna, że mogłaby zginać podkowy.

Każdy dzień ciągnie się przez całe wieki, co jest dziwne, ponieważ dni – w liczbie mnogiej – mijają w pędzie.

Kiedy widzę, co życie robi z ludźmi, to Śmierć wcale nie jest taki najgorszy.

Ludzie są czymś więcej niż kłosami. Pędzą przez te swoje ciasne, zatłoczone żywoty, napędzani dosłownie mechanizmami zegarowymi, od brzegu wypełniają swoje dni samym wysiłkiem życia. I każde życie trwa tyle samo. Nawet to bardzo długie i to bardzo krótkie. W każdym razie z punktu widzenia wieczności. Z punktu widzenia właściciela to dłuższe jest lepsze.

Ludzie z miasta, których jedyny kontakt z naturą ograniczał się do tego, że kiedyś swoim volvo przejechali owcę.

MAJSTROWANIE PRZY LOSIE JEDNEJ OSOBY MOŻE ZNISZCZYĆ CAŁY ŚWIAT.

Miało wyraźne i atrakcyjne kobiece kształty i nosiło całkiem zwyczajną sukienkę. Jednak cierpiało także na nadmiar owłosienia, którego nie potrafiłyby usunąć wszystkie delikatne różowe maszynki z żyletkami na świecie. Poza tym sprawiała wrażenie, że zęby i paznokcie w tym sezonie nosi się długie.

MOCNY DESTYLOWANY NAPÓJ ALKOHOLOWY, PODAWANY ŻARTOBLIWIE NICZEGO NIEPODEJRZEWAJĄCEMU NOWICJUSZOWI, BY W TEN SPOSÓB OSIĄGNĄĆ PROSTĄ ROZRYWKĘ, KIEDY NOWICJUSZ NIEŚWIADOMIE DOPROWADZI SIĘ DO STANU NIETRZEŹWOŚCI.

Mówił, że jest śmierć i podatki, ale podatki są gorsze, bo śmierć przynajmniej nie trafia się co roku.

– Musi tam być naprawdę wspaniale – dodała najmłodsza.
– Tak? A dlaczego?
– Bo nikt jeszcze nie próbował stamtąd wrócić.
(jętki)
Kosiarz, ♀cableracer ()
Na co może plon mieć nadzieję, jeśli nie na troskę kosiarza.

Niczego nie można się dowiedzieć, obserwując, co ludzie do siebie piszą – język jest tam tylko po to, żeby ukryć myśli.

Nie istnieje coś takiego jak cudzy kłopot, a kiedy już człowiek sądzi, że świat go odepchnął, nagle dowiaduje się, że świat ten pełen jest niezwykłości. Żywi nigdy nie zauważają połowy tego co się naprawdę dzieje, ponieważ zbyt są zajęci życiem.

Nikt nie jest ostatecznie martwy, dopóki nie uspokoją się zmarszczki, jakie wzbudził na powierzchni rzeczywistości – dopóki zegar przez niego nakręcony nie stanie, dopóki wino przez nią nastawione nie dokończy fermentacji, dopóki plon, jaki zasiał, nie zostanie zebrany.

Od czasu do czasu ludzie wspinali się na tę górę i dodawali jeden czy dwa kamienie do stosu na samym szczycie, choćby po to, by dowieść, że nie ma nic tak głupiego, czego ludzie nie zrobią.

Panna Flitworth nie wahała się długo. Przez siedemdziesiąt pięć lat widziała wojny, głód, niezliczone chore zwierzęta, kilka epidemii i tysiące drobnych, codziennych tragedii. Smutny szkielet nie mieścił się nawet w górnej dziesiątce Najgorszych Rzeczy, jakie znała.
PIP!
(Śmierć Szczurów)

Przez setki lat ludzie wierzyli, iż jaszczurki w studni dowodzą, że woda jest świeża i zdatna do picia. I przez cały ten czas ani razu nie zadali sobie pytania, gdzie właściwie jaszczurki chodzą do toalety.

PRZYPUSZCZAM, powiedział, ŻE CHĘTNIE ZAMORDUJESZ KAWAŁEK SERA. Śmierć Szczurów przyjął ser z wdzięcznością.

Przyszłość przelewa się w przeszłość przez zwężenie w teraźniejszości.

Same martwe odpadki, a przecież w pewnym sensie żywe. I rosły na nich róże. Pierwszy prymus wytłumaczył Modowi, że róże rosły tak wysoko, ponieważ na tym polega cud istnienia. Jednak Modo osobiście uważał, że próbują jak najbardziej oddalić się od kompostu.

Spojrzał w niebo i uśmiechnął się. Nigdy nie jest za późno, żeby przeżyć dobre życie.
(Windle Poons jako zombie.)

Stać się osobowością, to zakończyć swe istnienie.

Starsi magowie wiedzą, że właściwym celem magii jest tworzenie piramidy społecznej, gdzie na samym szczycie znajdują się magowie, zjadający obfite posiłki.

Światło wierzy, że przemieszcza się szybciej od wszystkiego, ale się myli. Nieważne, jak szybko pędzi, zawsze odkrywa, że ciemność dotarła na miejsce wcześniej i już na nie czeka.

TAKIE COŚ JAK DOBRO. ALBO ZŁO. TO TYLKO MIEJSCA GDZIE SIĘ STOI.

To jak różnica między zobaczeniem na niebie pięknej nowej gwiazdy a znalezieniem się blisko supernowej. To różnica między pięknem porannej rosy na pajęczynie a byciem muchą.

– To nie było yo do czegoś, to było po prostu yo – wyjaśnił pierwszy prymus. Takie pozdrowienie uliczne, powszechnie stosowane w zamkniętych grupach militarnych, mające silne podteksty męskiego rytuału łączenia.
– Co? Jak? Coś w rodzaju „a niech mnie”?
– Z grubsza biorąc, nadrektorze.

Wewnątrz każdej bryły węgla tkwi diament, który czeka, żeby się wydostać.

Wiara jest jedną z najpotężniejszych sił organicznych w multiwersum. Być może, nie potrafi dosłownie przenosić gór, ale potrafi stworzyć kogoś, kto potrafi.

Wiele spraw przekraczało możliwości pojmowania, ale tacy ludzie jak Ridcully nie przejmują się tym zbyt długo. Ridcully był człowiekiem prostodusznym. To nie znaczy głupim. To znaczy, że aby myśleć o czymś w sposób należyty, musiał najpierw odciąć wszystkie skomplikowane kawałki na obrzeżach.

Wszystko, co istnieje, pragnie żyć. Na tym właśnie polega cykl życia. To jest energia, która napędza ogromne, biologiczne pompy ewolucji. Wszystko stara się wspiąć wyżej, używając pazurów, macek, czy zwyczajnie pełzając do kolejnej niszy, aż wreszcie dostaje się na sam szczyt – który, prawdę mówiąc, jakoś nigdy nie wydaje się wart tego wysiłku.

Zadziwiająca jest zdolność chudych staruszek do dźwigania wielkich ładunków. Dokładne badania wykazują, że mrówka potrafi unieść ładunek stokrotnie przewyższający wagę jej ciała, ale nie udało się określić żadnej granicy mocy unoszącej dla przeciętnej, drobnej, osiemdziesięcioletniej babki hiszpańskiego chłopa.

Zadziwiające, co w danej chwili ludzie potrafią uznać za znakomity pomysł.

Zadziwiające – czuć, że jest się maleńką, żyjącą istotą, wciśniętą miedzy dwa urwiska ciemności. Jak ludzie mogą wytrzymać życie?
Najwyraźniej trzeba się do tego urodzić...

ZAWSZE JESTEM SAM. ALE TERAZ CHCIAŁBYM BYĆ SAM W SAMOTNOŚCI.

Życie to nałóg, z którym bardzo trudno zerwać…
Maskarada, ♀cableracer ()
Bogowie pomagają tym, którzy sami sobie pomagają.

Czarownice nie funkcjonują w świecie ekonomii pieniężnej.

Człowiek powinien mieć kogoś obok siebie, żeby mu demonstrować, jaki to jest niezależny i samodzielny.

Do sabatu potrzebne są przynajmniej trzy czarownice. Dwie czarownice to tylko kłótnia.

Iloraz inteligencji tłumu jest równy IQ najgłupszego jego przedstawiciela podzielonemu przez liczbę uczestników.

Jedna z zasad obowiązujących pewien typ architektury budownictwa publicznego głosi, że architektura owa zdarza się tylko od frontu.

Jeśli ludzie koniecznie chcą pouczać innych ludzi, to powinni pamiętać, że inni ludzie też wiedzą to i owo o ludziach.

Krzywa katastrof, panie Kubeł, to to, po czym posuwa się opera. Opera dzieje się dlatego, że zdumiewająca liczba rozmaitych rzeczy nie zdołała się nie udać.

Liczb używają tylko ludzie, którzy próbują wykręcić jakiś numer.

Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im okazywać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi.

Ludzie starali się usilnie przekonać ją, że uroda to tylko zewnętrzna forma, liczy się wnętrze – tak jakby jakiś mężczyzna zakochał się kiedyś w parze nerek.

Muzyka i magia mają ze sobą wiele wspólnego. Na przykład obie są na \"m\".

Nic nie stymuluje magicznych nerwów bardziej od uczucia niedopasowania.

Nienawiść jest siłą przyciągającą – to po prostu miłość odwrócona plecami.

Powtórz to jeszcze raz i słuchaj tego co mówisz!

Przedstawienie musi trwać.

Trzy to naturalna liczba dla czarownic.

Widzi pan, ser przynosi pieniądze. Opera nie. Opera to coś, na co się pieniądze wydaje.

Wszyscy nosimy maski, takie czy inne.

Zmarli nie są zbyt rozmowni. Z zasady.

Na tym polega główna zaleta czarnych ubrań — ubierając się na czarno, można udawać każdego. Matka Przełożona czy Madame, to tylko kwestia stylu. Wszystko zależy od detali.

— Przepuśćcie mnie! Jestem wścibską osobą!
(Niania Ogg)

Niania dobrze żyła z ludźmi. Potrafiłaby nawet posąg skłonić, by wypłakał się jej na ramieniu i opowiedział, co naprawdę myśli o gołębiach.

Jedyną poza Agnes wartą uwagi śpiewaczką w Lancre była niania Ogg, której podejście do piosenek można określić jako czysto balistyczne: należy wymierzyć głos w koniec zwrotki i ruszać.
Muzyka duszy, ♀cableracer ()
Ale przecież muzyka powinna być za darmo, jak powietrze i niebo.

– Dlaczego rzeczy muszą być takie, jakie są?
– No...
– Nie wiesz tego, prawda?
– Nie dokładnie. To powinno być tajemnicą, rozumiesz.
– W takim razie zadam ci łatwiejsze pytanie. Jak zapominają istoty ludzkie?
– Co zapominają?
– Cokolwiek. Wszystko.
– To... no wiesz... zdarza się odruchowo. Wyobraź sobie, że ta miseczka to twoja pamięć. Może pomieścić tyle i nie więcej. Rozumiesz? Nowe rzeczy się zjawiają, stare muszą się przelać.
– Nie. Ja pamiętam wszystko. Klamki w drzwiach. Grę światła we włosach. Śmiech. Kroki. Wszystkie drobne szczegóły. Jakby to było ledwie wczoraj. Jakby zdarzyło się ledwie jutro. Wszystko. Rozumiesz?

Gitara płakała jak anioł, który właśnie odkrył, dlaczego stał po niewłaściwej stronie.

Istnieją ludzie, którzy rodzą się z instynktowną wiarą, że wszechświat jest wytłumaczalny.

Jeśli słowa wypowiada się z należytą pasją, a bogowie akurat się nudzą, bywa, że cały wszechświat przeformatowuje się wokół owych słów. Słowa zawsze miały moc odmieniania świata.

Może nawet muzyka potrafi być żywa, jeśli tylko jest odpowiednio stara. Życie to przyzwyczajenie.(...) I wszystko co żyje chce się rozmnażać.

Mówi się, że kogo bogowie chcą zniszczyć, temu najpierw odbierają rozum. W rzeczywistości temu, kogo chcą zniszczyć, bogowie wręczają odpowiednik krótkiej laski z syczącym lontem i napisem \"Acme Dynamite Company\" na boku. Tak jest ciekawiej i trwa o wiele krócej.

Muzyk musi być słyszany.

Muzyka, będąc ze swej natury nieśmiertelna, potrafi czasem przedłużyć życie tych, którzy są z nią blisko związani.

Muzyka winna pozostać zapisana na białych stronicach, w szeregach małych kropek i kresek ustawionych między liniami. Tylko wtedy jest czysta.

Muzyka z podwiniętymi rękawami i rozpiętym górnym guzikiem, która unosiła kapelusz i zmuszała do słuchania.

– Nie jest ważne, jak skończysz – oświadczył Buddy. – Ważne, jak tam dotrzesz.

Nie znam się na logice. Nigdy nie studiowałem logiki. Życie na czaszce też w zasadzie nie jest logiczne, ale tym się właśnie zajmuję.

Pewne rzeczy muszą się wydarzyć przed innymi. Bogowie grają losami ludzi. Ale najpierw muszą ustawić wszystkie pionki na planszy i po całej swojej siedzibie poszukać kostek.

Trzeba uważać, kiedy wypowiada się życzenie. Nigdy nie wiadomo, kto może słuchać.

Wiara czyni puste miejsca. Coś musi się wtoczyć, by je wypełnić.

Wszechświat tańczył w stronę życia. Życie było cechą zadziwiająco powszechną. Zyskiwało ją chyba wszystko, co było dostatecznie złożone – w ten sam sposób, jak coś dostatecznie masywnego otrzymuje szczodrą dawkę grawitacji. Wszechświat zdradzał wyraźną tendencję do świadomości. To z kolei sugerowało pewne subtelne okrucieństwo wplecione w samą osnowę czasoprzestrzeni.

Zbyt wielu ludzi pokłada ufność w żelazie i stali, gdy tymczasem jedną z najskuteczniejszych broni jest złoto.

Oczywiście, nie było nic niezwykłego w obecności młodych dziewcząt w Bębnie. Nawet młodych dziewcząt bez towarzystwa. Zwykle zjawiały się po to, by ów stan zmienić.
Na glinianych nogach, ♀cableracer ()
Człowiek dochodził do prawdy nie przez eliminację tego, co niemożliwe, ale drogą o wiele trudniejszego procesu eliminacji tego, co możliwe.
(Samuel Vimes o prowadzeniu śledztwa)

– Czy Wolność Jest Przerażająca?
– Ty to powiedziałeś.
– Mówisz ludziom: Zrzućcie Łańcuchy, A Oni Wykuwają Dla Siebie Nowe??
– Owszem, wydaje się, że to podstawowa ludzka działalność.

Jaka Jest Lepsza Praca Dla Tego, Który Ukochał Wolność, Niż Funkcja Strażnika? Prawo Jest Sługą Wolności. Wolność Bez Ograniczeń To Tylko Słowo.

Jestem niespokojny i zagubiony. Zatem pierwsza zasada nakazuje podzielić się tym z innymi.

Jeśli chce się odnieść sukces w świecie przestępczym, trzeba mieć reputację uczciwego człowieka.

[Samuel Vimes] Miał raczej cyniczny stosunek do śladów. Instynktownie im nie ufał. Pchały się pod nogi.

Monarchia jest jak mlecze na łące. Nieważne ile głów się zetnie, korzenie tkwią stale pod ziemią i tylko czekają, by wypuścić nowe łodygi.

Pogłoska jest informacją przedestylowaną tak dokładnie, że potrafi się przesączyć wszędzie.

Tylko zbrodnie dzieją się w ciemności. Kara musi być wymierzona w pełnym świetle.

Samej Rzeczy Bowiem Szczery Ateista Myśli O Bogu Bezustannie, Choć Istotnie W Terminach Negacji. Zatem Ateizm Jest Formą Wiary. Gdyby Ateista Naprawdę Nie Wierzył, Nie Przejmowałby Się Lub Nie Przejmowałaby Się Zaprzeczaniem.

Szacunek społeczeństwa, myślała Angua. Tak, to wyrażenie Marchewy. Właściwie to wyrażenie Vimesa, chociaż sir Samuel zwykle spluwał po wymówieniu tych słów. Ale Marchewa w nie wierzył. To on zasugerował Patrycjuszowi, by zatwardziałym przestępcom dać szansę pracy „dla dobra społeczeństwa” przy odnawianiu domów osób starszych. Wprowadziło to dodatkowy element grozy do zwykłych lęków starości, a wobec poziomu przestępczości w Ankh – Morpork spowodowało, że przynajmniej jednej staruszce w ciągu sześciu miesięcy tyle razy wytapetowano pokój, iż teraz mogła do niego wchodzić tylko bokiem.
Ostatni bohater, ♀cableracer ()
Bohater nie powinien umierać: miękki, gruby, jedząc wystawne kolacje. Bohater powinien ginąć w walce.
Postać: Cohen Barbarzyńca
– Chcecie oddać bogom ogień?
– Tak. Z odsetkami.
– Ale... dlaczego? (...)
– Bo... – zaczął Cohen. – Bo pozwolili nam się zestarzeć.
Cywilizacja wysysa z człowieka całe życie.
Postać: Cohen Barbarzyńca
Kiedy wszystko zawiedzie, módl się.

Mężczyzna ma tyle lat, na ile się czuje.
(Caleb, Srebrna Orda)

[Ordyńcy] Radzili sobie z Czasem tak, jak z prawie wszystkim w życiu – jak z czymś, co się atakuje i próbuje zabić.

Patrzenie za siebie zawsze jest błędnym posunięciem (...) Spowalnia.
(Rincewind)

– Przyda się też pomoc sześćdziesięciu terminatorów i czeladników z Gildii Chytrych Rzemieślników.(...)
– Terminatorów? Mogę dopilnować, żeby najlepsi majstrowie...
– Nie majstrowie, panie – rzekł. – Niepotrzebni mi ludzie, którzy poznali już granice tego, co możliwe.
Ostatni kontynent, ♀cableracer ()
Był czas, że liczba mnoga słowa \"mag\" brzmiała \"wojna\".

Czyś Ty do reszty skwestorzył?!

Larwy! To właśnie będziemy dziś jedli. I co zrobimy, żeby dostać się do larwalnego żarcia? Grzebiemy w ziemi, jak larwa! Hurra!
(Rincewind na Czteriksie)

Mag bez kapelusza jest tylko smętnym osobnikiem o podejrzanym guście w doborze ubrań.

Mówią, że tutejszy upał i tutejsze muchy mogą człowieka doprowadzić do szaleństwa. Ale nie trzeba w to wierzyć – tak jak nie wierzył ten jaskrawy, jasnofioletowy słoń, który właśnie przejechał obok na rowerze.

Najgorsze chwile w życiu to te, kiedy nic się nie dzieje, bo to oznacza, że zaraz trafi człowieka coś niedobrego.
(Dziennik Rincewinda na Czteriksach)

Rozzłoszczony mag przyciąga magię, tak jak przejrzały owoc przyciąga muszki.

(...) trzeba ciężkiego sprzętu, żeby rozdzielić maga i jego kapelusz.

– Nie rozumiesz! To magiczny kufer! Powinien trafiać tam gdzie ja!
– Bo on pewnie jest tam gdzie ty. Tyle, że nie wtedy.
– Co? Aha...
– Mówiłem ci, że czas i przestrzeń są całkiem pokręcone, nie? Zaczekaj, aż ruszysz w swoją podróż. Są miejsca, gdzie kilka czasów dzieje się równocześnie, i miejsca, gdzie prawie w ogóle nie ma czasu, i czasy gdzie prawie nie ma miejsca. Musisz to jakos poukładać. Jarzysz?
(...)
– No właśnie. Zaczynasz łapać. Musisz iść i załatwić to, o czym wiemy, że załatwisz, bo już to załatwiłeś. Szczerze mówiąc, gdybyś już tego nie załatwił, nie byłoby mnie tutaj i nie miałby kto dopilnować załatwiania. Więc lepiej to załatw.
Panowie i damy, ♀cableracer ()
Co nie umiera, nie żyje. Co nie żyje, to się nie zmienia. Co się nie zmienia, to się nie uczy.

Elfy są przedziwne. Budzą zadziwienie. Elfy są cudowne. Sprawiają cuda. Elfy są fantastyczne. Tworzą fantazje. Elfy są urocze. Rzucają urok. Elfy są czarowne. Splatają czary. Ich uroda powala. Strzałą. Kłopot ze słowami polega na tym, że ich znaczenie może się wić jak wąż. A jeśli ktoś chce znaleźć węże, powinien ich szukać za słowami, które zmieniły swój sens. Nikt nigdy nie powiedział, że elfy są miłe. Elfy są złe.

Ludzie mają słabą pamięć. Ale społeczności pamiętają dobrze – rój pamięta, kodując informację tak, by prześliznęła się przez cenzorów umysłu.

Na początku było nic, które wybuchło.

Nie pochwalam szkół. Przeszkadzają w edukacji.

Nieważne co masz, ale jak to zdobyłaś.

– Nigdy nie wiesz, dopóki się nie przyjrzysz – rzekła niania Ogg, wykładając swą własną Zasadę Nieoznaczoności.

Osobiste to nie to samo co ważne.

Prędzej czy później cmentarze są pełne wszystkich.

Stań przed swoim bogiem, skłoń się przed swoim królem i klęknij przed swoim mężczyzną. To recepta na szczęśliwe życie.

To wspaniałe przyjęcie. Żałuję, że mnie tu nie ma.
(Kwestor po pigułkach z suszonej żaby)

To zwierzę. Zwierzęta nie mogą mordować. Tylko my, rasy wyższe, jesteśmy zdolni do mordu. To jedna z cech, które odróżniają nas od zwierząt.

W końcu liście nie rosą na drzewach.

Wszystko gdzieś się wydarza.

Greebo spędził we wnętrzu irytujące dwie minuty. Technicznie rzecz biorąc, kot zamknięty w pudle może być żywy albo martwy. Nigdy nie wiadomo, dopóki nie zajrzy się do środka. W istocie sam fakt otwarcia pudła określa stan kota, chociaż w tym przypadku były trzy stany deterministyczne, w jakich kot mógł się znaleźć: Żywy, Martwy i Piekielnie Wściekły.

Wie pan, kwestorze, czasami mam uczucie, że przede mną rozpościera się wielki ocean prawdy, a ja siedzę na plaży i... i bawię się kamykami.
Piramidy, ♀cableracer ()
Było to takie miejsce, gdzie sprawy podwijały rękawy i zaczynały się dziać.

(...) chociaż prawda to piękno, jednakże piękno nie musi być prawdą, (...)

Cisza, jaka nastąpiła, była niczym oklaski na stojąco.

Człowiekowi nie było przeznaczone rozumienie rzeczy którymi się zajmował.

Dios siedział na stopniach tronu i ponuro wpatrywał się w podłogę. Bogowie nie słuchali. Wiedział to. Wiedział to najlepiej ze wszystkich.
Tyle że nigdy nie miało to znaczenia. Człowiek wykonywał właściwe ruchy i znajdował odpowiedź. To rytuał był ważny, nie bogowie. Bogowie mieli pełnić funkcję megafonu, bo w przeciwnym razie kogo ludzie zechcieliby słuchać?

Doskonale wiadomo, że w nieskończonym wszechświecie wszystko, co możemy sobie wyobrazić, musi gdzieś istnieć.

I nic tak naprawdę się nie zmienia, nawet jeśli nie zostaje takie samo.

Jeszcze trochę czasu nawinęło się na szpulkę wieczności i cisza za drzwiami, będąca ciszą wywoływaną przez brak hałasu, z wolna zmieniła się w ciszę wywoływaną przez kogoś nie wydającego żadnego dźwięku.

Jeśli nie liczyć koloru, ich ubrania skrojone były zgodnie z najnowszą modą – obecnie sugerującą szerokie kapelusze, podkreślone ramiona, wąskie talie i szpiczaste buty, przez co nadążający za nią sprawiali wrażenie niezwykle elegancko ubranych gwoździ.

Kiedy człowiek umiera, po pierwsze traci życie. A zaraz potem złudzenia.

Legenda, zwykle pomijana przez mieszkańców, mówi, że w jeszcze dawniejszych czasach, aby przetrwać zesłany przez bogów potop, grupa mędrców zbudowała ogromną łódź. Zabrali do niej po parze każdego gatunku zwierząt żyjących wówczas na Dysku. Po kilku tygodniach zwały nawozu zaczęły grozić zatopieniem łodzi. Mędrcy – tak głosi legenda – przechylili ją na burtę i nazwali to miejsce Ankh-Morpork

Ludzie potrzebują wiary w bogów, choćby dlatego, że tak trudno jest wierzyć w ludzi. Bogowie są niezbędni.

Może to w pewnym stopniu wyjaśnić chroniczny zły humor Sfinksa, chociaż stworzenie z ciałem lwa, łonem kobiety i skrzydłami orła z pewnością cierpi na kryzys tożsamości i niewiele trzeba, żeby je rozzłościć.

Multiversum wszakże pełne jest wymiarów, zaułków kreacji, gdzie istoty wyobraźni mogą brykać do woli, bez groźby zderzenia z poważną teraźniejszością. Czasami, kiedy dryfują przez dziury w rzeczywistości, naruszają nasze universum i stają się źródłem mitów, legend oraz oskarżeń o pijaństwo i zakłócanie porządku.
Piramidy, ♀cableracer ()
Najszybszym owadem na Dysku jest mól książkowy oznaczony numerem.303. Wyewoluowali w magicznych bibliotekach, gdzie konieczna jest duża szybkość jedzenia, pozwalająca uniknąć wpływu radiacji taumaturgicznych. Dorosły mól książkowy.303 potrafi przegryźć się przez półkę książek tak szybko, że rykoszetuje od ściany.

Natura nie znosi zakłóceń wymiarowych, więc oddziela je sprawnie, żeby nie denerwowały ludzi. Natura, trzeba przyznać, nie znosi wielu rzeczy, w tym próżni, statków o nazwie \"Marie Celeste\" i kluczy dociskowych do wiertarek elektrycznych.

Nie wszyscy zdają sobie sprawę z naturalnych zdolności matematycznych wielbłądów, zwłaszcza w dziedzinie balistyki. Zdolność ta powstała na drodze ewolucji jako ułatwiająca przetrwanie, podobnie jak u człowieka koordynacja ręki i oka, barwy maskujące kameleona, czy słynna skłonność delfinów do ratowania tonących, jeśli tylko istnieje ryzyko, że przegryzienie ich na połowy może być zauważone i nieprzychylnie skomentowane przez innych ludzi.

Nigdy nie ufaj gatunkowi, który ciągle się uśmiecha. Na pewno coś knuje.

[o podręcznych] Odzienie jakie miały na sobie te dwie razem, wystarczyłoby może do przykrycia talerzyka. Co dziwne, zmieniało je to w dwa atrakcyjne i ruchome meble, tak aseksualne jak kolumny. Teppic westchnął, wspominając kobiety w Ankh-Morpork, które mogły okrywać się od szyi po kostki, a jednak u całej klasy chłopców wywoływać rumieniec sięgający cebulek włosów.

Powietrze pachniało tak, jakby ktoś niedawno je ugotował z dodatkiem przypraw.

Powszechnie wiadomo, że tuż przed śmiercią zmysły stają się niezwykle wyczulone. Ogólnie uważa się, że mają pomóc właścicielowi wykryć jakiekolwiek możliwe wyjście z trudnej sytuacji, inne niż to najbardziej oczywiste.

Ten konkretny wielbłąd, wynik milionów lat działania doboru naturalnego, który stworzył istotę mogącą w Biegu policzyć ziarenka piasku pod nogami, świadomie zamykać nozdrza i wiele dni przeżyć bez wody pod gorącym słońcem, nazywał się Ty Draniu.

Trudno by je nazwać zwyczajnie wielkimi. Gdyby jeden z samców ustawił się w poprzek nurtu, zatamowałby rzekę.

Opis świętych krokodyli.

Trzeba się urodzić człowiekiem żeby osiągnąć prawdziwą głupotę.

W całej historii Dysku najwyżsi kapłani byli w większości ludźmi poważnymi, pobożnymi i odpowiedzialnymi, którzy starali się jak najlepiej interpretować życzenia bogów, czasami wypruwając flaki albo paląc żywcem setki ludzi dziennie, aby tylko mieć pewność, że wszystko dobrze zrozumieli.

W czwartek wybuchła niewielka wojna między czcicielami Bogini Matki w jej aspekcie Księżyca, a jej czcicielami w aspekcie wilkiej grubej kobiety z ogromnymi pośladkami. Wtedy interweniowali nauczyciele. Wyjaśnili, że religia, choć to piękna rzecz, może doprowadzić za daleko.

Wielbłąd doskonale wiedział, co się dzieje. Trzy żołądki i system trawienny niczym zakład przetwórstwa chemicznego gwarantują dość czasu na myślenie.

Wielbłąd, który w zakresie gróźb wystarczająco opanował ludzką mowę, uklęknął z godnością.

Współczesna nauka wie doskonale, że istnieje o wiele więcej wymiarów niż klasyczne cztery. Naukowcy twierdzą, że te dodatkowe zwykle nie wpływają na normalny świat, gdyż są małe i zwinięte w sobie. Oznacza to, że wszechświat zawiera więcej cudów, niż możemy kiedykolwiek zrozumieć, albo też – co bardziej prawdopodobne – naukowcy wymyślają to wszystko w miarę potrzeby.

Wszystkie rzeczy są definiowane przez swoje nazwy. Wystarczy zmienić nazwę, a zmienia się obiekt.

Wyjście jest łatwe. Powrót wymaga (...) wysiłku woli, ponieważ jest o wiele trudniejszy.

Wyraz mordy świadczył wyraźnie, że ze wszystkich jeźdźców na świecie, których najmniej chciałby nosić, chłopak trafił na szczyt listy. Co prawda wielbłądy patrzą tak na każdego. Mają niezwykle demokratyczny stosunek do ludzkiej rasy. Nienawidzą wszystkich jej przedstawicieli, bez względu na pozycję społeczną czy wyznanie.

Życie bywa czasem bardzo kosztowne, to śmierć można dostać za darmo.
Piąty elefant, ♀cableracer ()
– Gdzie idziemy, sir?
– Nigdzie.
– Aha. Ciekawe miejsce.

– I to jest dzisiejszy wynalazek? – upewnił się Vetinari.
– Tak. Miał być modelem redukcyjnym urządzenia pozwalającego dosięgnąć księżyca, i innych ciał niebieskich, ale byłem spragniony.
(Leonard z Quirmu o maszynce do kawy)

Jako członek społeczności martwych, Reg Shoe [zombie] uważał się oczywiście za etniczną większość.

Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...

– Przypuszczam, że nikt nie widział zabójstwa, co?
Troll (...) wykrzywił swoją wielką twarz w zamyśleniu.
– No... morderca. I chyba pan Sonky też.
– Nie było osób trzecich?
– Nie wiem. Nie bardzo umiem liczyć.
(Rozmowa Rega Shoe z Trollem w sprawie zabójstwa Sonky\'ego)

Trudno nonszalancko trzymać Piecmakera, a on nawet się nie starał.

(...) w kwestii spaprania to trudno być, no wiesz, precyzyjnym. Wydaje ci się, że spaprasz coś tylko trochę, a potem to coś wybucha ci w twarz i okazuje się wielkim spapraniem.

Wiedział, że żadna siła na świecie nie zdoła zatrzymać Sybil, kiedy sunie majestatycznie wśród gości. Ta kobieta umiała sunąć. Rzeczy pozostawały odsunięte, kiedy już je minęła.

– (...) Wiesz, jak ludzie nazywają mężczyzn, którzy noszą peruki i suknie?
(...)
– Tak. Prawnicy, panienko.
– Dobrze. Tak, dobrze. A teraz spróbuj inaczej...
– Eee... Aktorzy, panienko?
– Dobrze ci w tej tafcie, Nobby.
– Nie wydaje się panience, że wyglądam grubo?
(Rozmowa Angui i Nobby\'ego)

Za nimi ciągnął się korytarz wybrukowany niedużymi kamieniami i rozjaśniony słabym światłem padającym z wysokich okien. Vetinari przeszedł kilka kroków, zawahał się, \"Nie, dzisiaj wtorek\", powiedział, po czym przesunął stopę tak, by opadła na kamień, który wydawał się pod każdym względem identyczny z sąsiednimi. Prócz tego, że te sąsiednie nie były kamieniami dobrymi do nadeptywania we wtorki.

Zwrócił się do wilka i przemówił po psiemu:
– Posłuchaj, ten człowiek jest obłąkany, a wierz mi, potrafię rozpoznać ludzkich szaleńców. Wewnętrznie ma pianę na pysku i jeśli nie będziesz grał z nim uczciwie, zedrze z ciebie skórę i przybije do drzewa. Rozumiesz?
– Co mu tłumaczysz? – zainteresował się Marchewa.
– Przekonuję, że jesteśmy przyjaciółmi – odparł Gaspode.

– (...) Mamy ze sobą coś vspólnego, pravda? Żadne z nas nie pije... trunkóv. O ile viem, był pan alkoholikiem, sir Samuelu.
– Nie – odparł oszołomiony Vimes. – Byłem pijakiem. Trzeba być o wiele bogatszym niż ja, żeby zostać alkoholikiem.
(Rozmowa lady Margolotty z Vimesem)

– Nie wstpominał, jak stsobie radzi Igor, jastśnie panie? (...) Nikt z nasts nie miał od niego wiestci, nawet Igor, chociaż zawstsze byli ze stsobą blistsko.
– Przepraszam, ale czy wszyscy twoi krewni mają na imię Igor?
– O tak, jastśnie panie. Dla uniknięcia zamiestszania.

Zauważył, że seks jest całkiem podobny do kuchni: fascynuje ludzi, którzy często kupują książki pełne skomplikowanych przepisów i ciekawych obrazków, często, kiedy naprawdę są głodni, tworzą w wyobraźni wspaniałe bankiety - ale kiedy dzień się kończy, całkiem ich zadowala sadzone jajko i frytki, jeśli tylko są dobrze wysmażone i jeśli na talerzu znajdzie się może plasterek pomidora.
Pomniejsze bóstwa, ♀cableracer ()
Bogom nie przeszkadzają ateiści, pod warunkiem że są to ateiści gorący, głębocy, żarliwi (...). Ateiści, którzy całe życie nie wierzą, całe życie nienawidzą bogów za to, że ci nie istnieją. Taki ateizm jest niczym skała. To prawie wiara...

Bogowie lubili gry – pod warunkiem, że wygrywali.

Bogowie nie lubią ludzi, którzy nie pracują. Ludzie, którzy nie są przez cały czas zajęci, mogliby zacząć myśleć.

Bogowie potrzebują wiary, a ludzie pragną bogów.

Były to owce – prawdopodobnie najgłupsze zwierzęta we wszechświecie, może z wyjątkiem kaczek.

Człowiek nadaje bóstwu kształt, jakby wlewał galaretę do formy.

Dziesięć tysięcy nie byłoby dosyć. Jeden może wystarczyć.

Gdy widzisz bandę nierobów, gadających o prawdzie i pięknie, i najlepszej metodzie zaatakowania Etyki, możesz postawić swoje sandały, że tak sobie gadają, bo tuzin innych biedaków zajmuje się pracą, żeby Ci mogli żyć jak bogowie.

Grawitacja to nałóg, z którym ciężko zerwać.

Istnieje o wiele mniej metafor, niż się powszechnie sądzi.

Jesteśmy tutaj i jest teraz. Wszystko poza tym, moim zdaniem, to już tylko domysły.

Każdy realista odczuwa głęboką depresję w obecności optymisty.

Kiedy jest się bogiem, kłopot polega na tym, że nie ma się do kogo modlić.

Kiedy najmniejsze, co mogą ci zrobić, to wszystko, wtedy najgorsze, co mogą zrobić, nagle przestaje budzić grozę.

Lecz Om miał do dyspozycji Bruthę, z umysłem tak ostrym jak beza.

Logika to jedyny sposób by być ignorantem wobec reguł.

Możesz ginąć za swoją ojczyznę albo za rodzinę, ale dla boga powinieneś żyć szczęśliwie i pracowicie każdego dnia swego długiego żywota.

Nie być pewnym: na tym właśnie polega filozofia.

Nie da się porwać ludzi faktami. Potrzebna jest sprawa. Potrzebny jest symbol.

Nie ma sensu wiara w rzeczy, które istnieją.

NIE MA SPRAWIEDLIWOŚCI. JESTEM TYLKO JA.
(Śmierć do duszy Vorbisa)
Pomniejsze bóstwa, ♀cableracer ()
Nigdy nie być biskup ani wysoki panjandrum. Niebezpieczne życie. Zawsze być człowiek, co czyścić ławki albo zamiatać za ołtarz. Nikt nie dręczyć użyteczny człowiek. Nikt nie dręczyć mały człowiek. Nikt nie pamiętać imię.

Om, obijając się w worku Bruthy, zaczynał odczuwać głęboką depresję, jaka opanowuje każdego realistę w obecności optymisty.

Podoba mi się idea demokracji stwierdził Brutha. Trzeba mieć kogoś, komu nikt nie ufa. Dzięki temu wszyscy są zadowoleni.

Potrzeba czterdziestu ludzi pewnie stojących na ziemi, żeby utrzymać jednego z głową w chmurach.

Rób drugiemu, zanim on zrobi tobie.

Rzeczy zawsze kiedyś były lepsze, niż są teraz. Taka jest natura rzeczy.

Świat zasadniczo jest zabawny (...) I nie zawiera dostatecznej ilości rzeczy do picia.

Trzeba robić pewne rzeczy, ponieważ są słuszne. Nie dlatego, że bogowie tak każą. Innym razem mogą przecież wymyślić coś innego.

Tylko to chroni wszystkich przed obłędem: niepewność. Nadzieja, że jednak może wszystko jakoś się ułoży.

Umysł egoisty jest jak stalowa kula. Nic nie przedostaje się do środka, nic nie wychodzi na zewnątrz.

W co zawsze wierzyłem? Że tak w ogóle, generalnie, jeśli człowiek żył jak należy, nie według tego, co mówią jacyś kapłani, ale według tego, co wewnątrz wydaje się przyzwoite i uczciwe, to w końcu to wszystko mniej więcej dobrze się skończy.

Wiara jest pokarmem bogów.

Wiara się przesuwa. Ludzie zaczynają od wiary w boga, a kończą na wierze w strukturę.

Wiecie co! – zawołał. – Dwie torebki słodzonych daktyli za cenę jednej! Co wy na to? To jakbym sobie rękę odrąbywał. Kobieta zerknęła na tacę.
– Fuj... Muchy wszystko obsiadły! – zauważyła.
– To rodzynki, proszę pani.
– W takim razie dlaczego odleciały?
Człowiek sprawdził. Po czym spojrzał jej prosto w oczy.
– Cud! – krzyknął, dramatycznie wymachując rękami. – Nadchodzi czas cudów!
(sprzedawca na placu przed świątynią Wielkiego Boga Oma)

Żółw porusza się z taką prędkością, jaka wystarcza do polowania na sałatę.

Życie jest niczym jaskółka przelatująca przez pokój. A na zewnątrz tylko ciemność. Ona przefruwa i doznaje jednej chwili ciepła i światła.
Ruchome obrazki, ♀cableracer ()
Aha... seks (...) Za dużo tego w dzisiejszych czasach, jeśli chcecie znać moje zdanie.

Całe życie jest jak oglądanie migawki, pomyślał. Tylko zawsze wygląda tak, jakby człowiek przyszedł o dziesięć minut spóźniony i nikt nie chce mu opowiedzieć o co chodzi, więc musi się sam wszystkiego domyślać.
I nigdy, ale to nigdy nie zdarza się okazja, żeby zostać na drugi pokaz.

– Czy mam złudzenia, czy ten mały pies umie mówić? – zapytał Dibbler.
– Twierdzi, że nie umie – odparł Victor.

Jeśli ktoś potrafił stworzyć coś, co trwało jedynie przez ułamek sekundy, to nie znaczy, że zawiódł. To znaczy, że powinien powtarzać to raz po raz.

Jeśli nienormalne trwa dostatecznie długo staje się normalnym.

Legenda miała sporo do powiedzenia na temat Necrotelicomniconu, ale nie wspominała nic o orangutanach, które potrafiłyby podrzeć książkę na małe kawałeczki i przeżuć ją, nie dbając o żadne legendy.

Mieszkańcy Ankh-Morpork lubili nowości. Problem polegał na tym, że nie lubili ich zbyt długo.

Mózg w normalnych warunkach rozbrzmiewa echem najrozmaitszych błędnych myśli starających się zwrócić na siebie uwagę. Dopiero prawdziwe zagrożenie skłania je do milczenia.

Musi być dosyć światła, żeby przy nim widzieć ciemność.

Nad Świętym Gajem świeciły gwiazdy. Były to ogromne kule wodoru, rozgrzane do milionów stopni, tak gorące, że nie mogły się nawet palić. Wiele z nich miało powiększyć się wielokrotnie przed śmiercią, a potem skurczyć do maleńkich, urażonych karłów, pamiętanych jedynie przez sentymentalnych astronomów. Tymczasem jednak błyszczały dzięki metamorfozom będącym poza zasięgiem alchemików i zmieniały zwykłe, nieciekawe pierwiastki w światło.

Przysłowie mówi, że wszystkie drogi prowadzą do Ankh-Morpork, największego z miast Dysku.
W każdym razie przysłowie mówi, że istnieje takie przysłowie, które mówi, że wszystkie drogi prowadzą do Ankh – Morpork.
To nieprawda. Wszystkie drogi prowadzą z Ankh-Morpork, ale czasami ludzie podążają nimi w niewłaściwym kierunku.

(... ) robili to, z czym Nocna Straż radzi sobie najlepiej – pilnowali, żeby było im sucho i ciepło, i trzymali się jak najdalej od możliwych kłopotów.

Rzeczywistość nie jest cyfrowa, zero – jedynkowa, lecz analogowa. Jest czymś stopniowym.

Słowa ograniczają, czasami milczenie bywa wymowniejsze i zawiera w sobie więcej treści.

Trolle znają 5400 słów określających kamienie i tylko jedno na roślinność. Oograah oznacza wszystko, od mchu po gigantyczne sekwoje. Z punktu widzenia trolli, jeśli nie można czegoś zjeść, nie warto tego nazywać.

(...) Tylko niewielka grupka ocalała z katastrofy, by ponieść do barbarzyńskich plemion Dysku wszelkie sztuki i zdobycze cywilizacji, takie jak lichwa czy tkanie dywanów.

Victor nigdy w życiu nie pracował. Według jego opinii, posady to wypadki, jakie spotykają innych.

W Ankh nie da się łowić ryb; trzeba skakać po haczykach, żeby je zmusić do zanurzenia.

Wszystkie Księgi Mocy przejawiały własną, specyficzną naturę. Octavo było surowe i władcze. Grimoire Skuterów lubił płatać zabójcze psikusy. Radości Seksu Tantrycznego trzeba było trzymać w lodowatej wodzie.

Wysztarczy dać im przeciwsztawny kciuk, a już uważają się za czoś lepszego.
(Kot Mruczuś)

– Zjedz rodzynkę oblaną czekoladą – zaproponował.
– Wyglądają jak szczurze bobki – zauważył kierownik katedry. Dziekan przyjrzał się im w mroku.
– To wyjaśnia sprawę – stwierdził. – Przed chwilą torebka upadła mi na podłogę i już wtedy pomyślałem, że jakoś za dużo ich zebrałem z powrotem.

– Na przykład w języku agatejskim znaki \"kobiety\" i \"niewolnika\" napisane obok siebie oznaczaja \"żonę\".
Równoumagicznienie, ♀cableracer ()
Historia ma zwyczaj zmieniać ludzi, którzy myślą, że ją zmieniają.

Jednym z powodów tej krzątaniny był fakt, że (...) ludzie woleli robić pieniądze bez żadnej pracy. A że Dysk nie poznał jeszcze przemysłu muzycznego, zmuszeni byli wykorzystywać starsze, tradycyjne formy bandytyzmu.

Kiedy człowiek zstępuje w przepaść, jego życie zawsze zyskuje jasno określony kierunek.

Ludzki umysł traktuje rzeczy ambicjonalnie(...). Cały zakres wszechświata wyraża się dla nich (zwierząt) jako rzeczy, które:
a) nadają się do kopulacji
b) nadają się do jedzenia
c) należy przed nimi uciekać
d) kamienie

To uwalnia umysł od zbędnych myśli i daje konieczną bystrość wtedy, kiedy jest niezbędna.

Mówią, że niepełna wiedza jest rzeczą niebezpieczną, ale jednak nie tak złą, jak całkowita ignorancja.

Oni nie wiedzą więcej niż zwykli ludzie, którzy nawet nie wiedzą, że tego nie wiedzą.

Osoba nie zdająca sobie sprawy z szansy porażki może być kijem wepchniętym w szprychy roweru historii.

Powszechnie wiadomo, że kamień potrafi myśleć. Na tym fakcie opiera się cała elektronika.

Szanse jeden na milion mają to do siebie, że sprawdzają się w dziewięciu na dziesięć przypadków.

Błękitne promienie wystrzeliły na korytarz, wirowały i tańczyły, gdy niewyraźne kształty przesuwały się w oślepiającym blasku wewnątrz pokoju. światło było mgliste i aktyniczne, z rodzaju tego, na którego widok Steven Spielberg wzywa swojego doradcę od praw autorskich.

W Ramptopach czarownice cieszyły się pozycją, jaką w innych kulturach zajmowały zakonnice, poborcy podatkowi albo czyściciele szamba.

Często spotykany błąd polega na określaniu niższych rang magicznych mianem \"magów spod płotu\". Magia płotowa, czy raczej żywopłotowa, to poważana, wyspecjalizowana gałąź magii ogólnej, przyciągająca zwykle ludzi milczących, zamyślonych, o skłonnościach druidystycznych i zdolnościach do artystycznego strzyżenia krzewów.

[Esk] Rozejrzała się. Otaczał ją krąg twarzy, których nawet nekrofil nie mógłby pokochać(...)

(...) to był ten sam ton, tylko wyrafinowany, stężony, wyostrzony kawałeczkami korundu; ton rozkazu, który nawet trupa postawiłby na baczność i przeprowadził przez połowę cmentarza, zanim ten przypomniałby sobie, że jest martwy.

– Co to jest słoń?
– Rodzaj borsuka – wyjaśniła Babcia.
Nie dzięki przyznawaniu się do ignorancji od czterdziestu lat cieszyła się sławą znawczyni natury.
Straż! Straż!, ♀cableracer ()
(...) a brat Szambownik szykował się do sztucznego oddychania metodą usta – usta. Sama myśl o tym wystarczyła, by przeciągnąć człowieka przez granicę świadomości.

Człowiek tak rozgniewany, że może, nie zauważając tego nawet, podnieść trzystufuntową małpę, ma najwyraźniej wiele na głowie.

Jeśli cokolwiek przygnębiało go bardziej niż własny cynizm, to fakt, że często nie był aż tak cyniczny jak prawdziwy świat.

Jeśli wykluczy się niemożliwe, to, co pozostanie, choćby całkiem prawdopodobne, musi być prawdą.

Książki zaginają czasoprzestrzeń. Powodem, dla którego właściciele wspomnianych już ciasnych antykwariatów zawsze sprawiają wrażenie ludzi trochę nie z tego świata, jest to, że wielu z nich rzeczywiście stamtąd pochodzi. Zabłąkali się do nas, skręcając nie w tę stronę we własnym antykwariacie w świecie, gdzie na nogach przez cały czas wypada nosić bambosze, a sklep otwierać tylko wtedy, kiedy ma się ochotę. W L–przestrzeń każdy zanurza się na własne ryzyko.

Mieszkańcy Ankh-Morpork mieli spokojny, rzeczowy punkt widzenia na rozrywkę. Co prawda wszyscy chcieliby obejrzeć zabitego smoka, ale z zadowoleniem przyjmą zamiast tego widok człowieka upieczonego żywcem we własnej zbroi. Nieczęsto widuje się kogoś upieczonego żywcem we własnej zbroi. Przez długie lata będzie co opowiadać dzieciom.

Moim zdaniem życie sprawia panu tyle problemów, ponieważ wierzy pan, że są dobrzy ludzie i źli ludzie. Myli się pan, oczywiście. Istnieją tylko i wyłącznie źli ludzie, ale niektórzy stoją po przeciwnych stronach.

Pokonał pięćset mil i – co zaskakujące – droga przebiegła mu całkiem spokojnie. Ludzi mających sporo powyżej sześciu stóp wzrostu i prawie tyle samo w barach rzadko spotykają w drodze jakieś przygody. Najwyżej jacyś obcy wyskakują czasem na nich zza skał, a potem mówią niepewnym tonem:
– Eee... przepraszam. Wziąłem pana za kogoś innego.
(Opis podróży Marchewy do Ankh-Morpork)

Sierżant Colon niezwykłym wysiłkiem woli zdołał wypiąć pierś dalej niż brzuch.

Smok to metafora całej przeklętej ludzkiej egzystencji. Jakby sam w sobie nie był paskudny, to jeszcze jest wielki, gorący i lata.

Trudno określić jego wiek. Ale sądząc po cynizmie i zmęczeniu światem, będących odpowiednikiem datowania węglem dla ludzkiej osobowości, miał jakieś siedem tysięcy lat.

Tylko jedno go pocieszało: jeśli mu się nie uda, nigdy się o tym nie dowie.

Wrażenia bólu, które wykorzystały brak przytomności Vimesa, by wyskoczyć na metaforycznego papierosa, powróciły w pośpiechu.

- Sądziłem, że w naturze pokonane zwierzę poddaje się i przewraca na grzbiet, a to kończy walkę - wyznał Vimes, gdy jechali za znikającym smokiem bagiennym.
- Ze smokami ta sztuczka nie działa. Kiedy jakieś tępe stworzenie przewraca się na grzbiet, wypruwa mu się flaki. Tak to widzą. Są prawie jak ludzie.
Trzy wiedźmy, ♀cableracer ()
Ale to, że coś jest oczywiste nie oznacza jeszcze, że jest prawdą.

Babcia Weatherwax nie lubiła zaglądać w przyszłość, ale teraz czuła, że przyszłość gapi się na nią. I Babci wcale się nie podobała jej mina.

Babcia Weatherwax nigdy się nie gubiła. Zawsze doskonale wiedziała, gdzie się znajduje, czasem tylko nie była pewna, gdzie jest wszystko inne.

Bo gdyby ludzie chcieli zauważać wszystko, co dzieje się dookoła, nikt by niczego nie robił.

(...) był zabójcą tak skutecznym, jak psychotyczna mangusta.

Czasami musisz być łagodna żeby być okrutna.

(Magrat) – Czego tu się można bać? – Nas – odparła z dumą Babcia Weatherwax.

Drogi wcale nie muszą dokądś prowadzić. Muszą tylko gdzieś się zaczynać.

Dziewięćdziesiąt procent prawdziwej miłości to mocne, czerwieniące uszy zakłopotanie.

Gdybym musiała was kupić, nie bylibyście warci swojej ceny.

– Jak się nazywają te małe, których jest po sto we wszystkim? Magrat zdziwiła się – Chodzi ci o procenty?

Każde miejsce leży tam, gdzie jest, od czasu kiedy pierwszy raz tam trafiło. To się nazywa geografia.

Kiedy straci się szacunek, staje się nikim.

Mieszkańcy Morpork byli dość kosmopolityczni, jednak przejawiali swobodny, rzeczowy stosunek do ras nieludzkich, mianowicie tłukli je cegłą po głowie i wrzucali do rzeki.

(...) odpowiedzialne zachowanie to coś, co przychodzi z wiekiem. Jak żylaki.

Picie w (Rozbitym) Bębnie porównywano do nurkowania w bagnie. Tyle że w bagnie aligatory nie opróżniają najpierw kieszeni ofiary.

Powszechnie uznawano, że miasto jest bardzo zdrowe. Niewiele zarazków potrafiło tu przetrwać.

Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, często wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy

(...) szczery gniew jest jedną z największych twórczych potęg świata.

Trzeba urodzić się błaznem, by zostać królem.

Tylko we śnie jesteśmy wolni. Na jawie musimy się śpieszyć.

Uczucia nigdy nie są proste (...) wystarczy je zerwać, a pod spodem pojawią się inne.

Verence nie czuł strachu – trudno czuć strach jeśli elementy do tego niezbędne stygną właśnie kilka stóp obok.

Werminia to małe, czarno-białe zwierzątko, cenione dla swego futra. Jest ostrożniejszym kuzynem leminga: rzuca się jedynie z niewielkich kamyków.

W Ramtopach nie brakowało płaskiego gruntu. Problem w tym, że w większości był pionowy.

Żłopanie przypomina picie, tylko więcej się wylewa.
Wiedźmikołaj, ♀cableracer ()
+++ Błąd Dzielenia Przez Ogórek. Zainstaluj Wszechświat Ponownie I Rebutuj.+++
(HEX)

Bogowie może istnieją, a może nie. Dlaczego więc i tak w nich nie wierzyć? Jeśli to wszystko prawda, to po śmierci trafisz w przyjemne miejsce, a jeśli nie, to przecież nic nie tracisz.

Czasami kurczak jest po prostu ptakiem.

Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach.

HO. HO. HO.
(Śmierć jako Wiedźmikołaj)

Idiotyzm nie jest chorobą zakaźną. Chociaż. Jeśli trzymasz się bandy idiotów, to na pewno sam też zdurniejesz.

Inteligentny to nie to samo co rozsądny. I jest takie powiedzenie, że kto chce kroczyć ścieżką mądrości, w pierwszym kroku musi się stać małym dzieckiem.

JEDEN ODDECH NIGDY NIE WYSTARCZA. ODKRYWASZ, ŻE CHCESZ ZACZERPNĄĆ NASTĘPNY.

Jeśli ktoś dostatecznie długo obraca się wśród ludzi, przestaje być taki, jakiego sobie wyobrażają, a chce się stać kimś własnym.

(...) jeśli rozcieńczy się kieliszek wina wanną wody, ma się więcej cieczy, ale wciąż tyle samo wina.

Ludzie mogą wierzyć w ograniczoną liczbę rzeczy.

Łatwowierność: posiadanie poglądów na świat, wszechświat i miejsce w nim człowieka, jakie podzielają tylko ludzie prości oraz najwybitniejsi matematycy i fizycy.

Między każdą parą wymiernych chwil istniały miliardy chwil niewymiernych.

Niektórzy ludzie zrobią wszystko dla czystej fascynacji robienia tego. Albo dla sławy. Albo dlatego, że nie powinni.

Niektórzy [obcy] zostali wręcz porwani, gdy przygotowywali porwanie innych obcych, usiłujących porwać jeszcze innych obcych, którzy – wskutek błędnego zrozumienia instrukcji – starali się sformować bydło w kręgi i okaleczyć zboże.

Nie, nie, nie – orzekł Albert [do Śmierci]. – Trzeba w to włożyć trochę życia, panie, bez urazy. To ma być porządny, rubaszny śmiech. Musi... Musi brzmieć tak, jakbyś sikał brandy i srał puddingiem, wybacz mój klatchiański, panie.

Nieważne, jak daleko by człowiek uciekł, zawsze sam siebie dogoni.

Normalność jest tym, czym się ją czyni.

Nuda... Tylko ludzie ją wynaleźli. Jakąż mieli wyobraźnię.

Oprócz bananów, naturalnie. Nie będę przecież trzymał w szufladzie ryb.

Prawdziwa głupota za każdym razem pokona sztuczną inteligencję.

(...) przyjemnie było słuchać głosików bawiących się dzieci, pod warunkiem, że człowiek siadał dostatecznie daleko i nie słyszał, co naprawdę mówią.

Sposobem na nieśmiertelność jest unikanie życia.

Śmierć jest dziedziczna. Dostaje się ją po przodkach.

Świat wierzeń, myślała [Susan]. Całkiem jak ostrygi. Jakiś śmieć wpada do środka, a potem wokół narasta perła.

TAK MYŚLISZ? WEŹ ZATEM WSZECHŚWIAT I ROZGNIEĆ GO NA NAJDROBNIEJSZY PYŁ, PRZESIEJ PRZEZ NAJDROBNIEJSZE SITO, A POTEM POKAŻ MI CHOCIAŻ JEDEN ATOM SPRAWIEDLIWOŚCI, JEDNĄ MOLEKUŁĘ MIŁOSIERDZIA. A JEDNAK... Śmierć machnął ręka. A JEDNAK DZIAŁACIE, JAK GDYBY ISTNIAŁ JAKIŚ IDEALNY PORZĄDEK ŚWIATA, JAK GDYBY BYŁA WE WSZECHŚWIECIE JAKAŚ... JAKAŚ SŁUSZNOŚĆ, WEDŁUG KTÓREJ MOŻNA GO OCENIAĆ.

TO RZECZY W KTÓRE WIERZYSZ CZYNIĄ CIĘ CZŁOWIEKIEM.

[Magowie] Uśmiechali się do siebie z zakłopotaniem, jak ludzie, którzy wiedzą, że właśnie byli członkami zespołu synchronicznego robienia z siebie durniów.

Uzyskanie wykształcenia przypominało trochę chorobę przenoszona drogą płciową. Człowiek przestawał się nadawać do wielu zajęć, a potem nachodziła go chęć, by przekazać ją dalej.

Wdziera się pod skórę to życie. To nałóg, który trudno jest rzucić. Jeden oddech nigdy nie wystarcza, odkrywasz, ze chcesz zaczerpnąć następny.

+++ Wszystko Do Czegoś Dąży +++
(HEX)
Zawsze jest czas na jeszcze jedną ostatnią chwilę
Wyprawa czarownic, ♀cableracer ()
Babcia uważała, że emancypacja to kobiece dolegliwości, o których nie należy mówić w obecności mężczyzn.

– Bo nie masz żadnego doświadczenia w pracy wróżki – wyjaśniła babcia.
(...)
– Wy też nie – oświadczyła.
– To prawda – przyznała babcia. – Ale chodzi o to... chodzi o to... chodzi o to, że nie mamy doświadczenia o wiele dłużej od ciebie.

Być złym, to znaczy móc dokonywać wyboru.

Dezyderata pisała: Jakoś nie miałam czasu wyszkolić następczyni, więc musisz wystarczyć. Masz jechać do miasta Genoi. Sama bym to zrobiła, ale nie mogę, ponieważ jestem martwa.

Ella podeszła do pieca, gdzie poczerniały czajnik wisiał nad czymś, co babcia Weatherwax nazywała ogniem optymistów.
(Dwa polana i nadzieja)

Guten dzień, meine host, Trois beers pour favour, avec my, w podskokach.
(Niania Ogg do karczmarza za granicą)

Jest też cała ta sprawa z koziogłowymi bóstwami. Większość czarownic nie wierzy w bogów. Wiedzą naturalnie, że bogowie istnieją.

Czasami ubijają z nimi różne interesy. Ale nie wierzą w nich. Zbyt dobrze ich znają. To tak jakby wierzyć w listonosza.

Jeśli ludzie nie mają właściwie niczego, cokolwiek może się stać niemal wszystkim.

Kąpiele nie są higieniczne. Wiesz, że nigdy nie uznawałam kąpieli. Siedzieć tak we własnym brudzie…

Kiedy Dezyderata Hollow była jeszcze małą dziewczynką, babcia udzieliła jej czterech ważnych rad, które miały pokierować jej krokami na zaskakująco krętych ścieżkach życia.
Oto te rady:
– Nigdy nie ufaj psu z pomarańczowymi brwiami.
– Zawsze zapisuj nazwisko i adres młodego człowieka.
– Nigdy nie stawaj między dwoma lustrami.
– I zawsze noś absolutnie czystą bieliznę, codziennie, bo nigdy nie wiesz, czy nie przewróci cię i nie stratuje na śmierć spłoszony koń, a kiedy ludzie zobaczą, że masz na sobie brudną bieliznę, umrzesz ze wstydu.

– (...) Ludzie, którym się spełnia życzenia, często okazują się nie całkiem mili. Czy więc powinno się im dać to, czego chcą, czy raczej to, czego potrzebują?
Śmierć uprzejmie skinął głową. Z jego punktu widzenia ludzie dostają to, co im się daje.

Magrat pierwsza byłaby skłonna przyznać, że posiada otwarty umysł. Był otwarty jak pole, jak niebo. Żaden umysł nie mógłby być bardziej otwarty bez specjalnej interwencji chirurgicznej. I ciągle czekała, aż coś go wypełni.

Malarze i pisarze zawsze mieli trochę przesadzone wyobrażenia o tym, co dzieje się podczas sabatu czarownic (...) Na przykład kwestia tańczenia nago. W klimacie umiarkowanym tylko kilka nocy w roku nadaje się do tańca bez ubrania – pomijając nawet problem kamieni, ostów i nie wiadomo skąd się pojawiających jeży.

Możesz być tak asertywna, jak tylko ci się podoba, (...) bylebyś robiła, co ci każą.
(Esme do Magrat)

– Nic w tym złego – zaprotestowała babcia Weatherwax. – Zez dobrze wygląda u czarownicy.
– Ale trzeba wiedzieć, jak z niego korzystać – wtrąciła niania Ogg.
Wyprawa czarownic, ♀cableracer ()
Oggowie tworzyli rozległy ród. Nie tylko rozległy, ale też długi, długowieczny i wytrwały. Żadna kartka papieru nie zdołałaby pomieścić ich drzewa genealogicznego, które zresztą bardziej przypominało gąszcz mangrowców. A każda gałąź prowadziła cichą, ale chroniczną wojnę ze wszystkimi innymi gałęziami. Wrogość opierała się na tak tradycyjnych causes celebres, jak Co Kevin Powiedział Do Naszego Stana Na Ślubie Kuzynki Di i Kto Dostał Srebrne Sztućce, Które Ciocia Em Obiecała Po Śmierci Naszej Doreen, Bardzo Chciałabym Wiedzieć, Jeśli Wolno Spytać, Dziękuję Uprzejmie.
Niania Ogg, bezdyskusyjna matrona rodu, wspierała wszystkie strony jednocześnie. Było to dla niej czymś w rodzaju hobby. Oggowie w jednej rodzinie kontynuowali tyle zatargów, że kilku zwykłym wioskom wystarczyłyby na całe stulecie.

– (...) O rany, ależ wielgachny kocur!
– To lew – wyjaśniła babcia Weatherwax, zerkając na wypchany łeb nad kominkiem.
– Cokolwiek to było, musiało walnąć w ścianę z piekielną szybkością.
– Ktoś go zabił. – Babcia rozejrzała się badawczo.
– No pewno – zgodziła się niania. – Gdybym zobaczyła, jak coś takiego przegryza mi się przez ścianę, sama bym to walnęła pogrzebaczem.

Status człowieka określa się na podstawie siły jego wrogów.

Ubłocenie się, kiedy czeka człowieka wanna z gorącą wodą, bywa całkiem zabawne. Ubłocenie się, kiedy może się spodziewać tylko błota, wcale nie bawi.

[Babcia Wetherwax] Uważała, że jej sprawą jest się poruszać, a do reszty świata należy takie ustawienie, żeby dotarła do celu.

W porównaniu z czymś takim, spory żółw ze światem na grzbiecie jest całkiem zwyczajny. Przynajmniej nie udaje, że nie istnieje; nikt też na Dysku nie próbował tego nieistnienia udowodnić – by się przypadkiem nie okazało, że ma rację i nagle znajdzie się zawieszony w kosmicznej pustce.

Wrzuciła do kominka kilka polan i przyglądała się im tak długo, że wybuchnęły płomieniem z samego zakłopotania.

– Wszyscy tak myśleli – potwierdziła niania. – Ale znasz Magrat. Ma skłonność do otwierania się na Idee. Teraz twierdzi, że nie ma zamiaru być obiektem seksualnym.
Wszystkie rozważyły tę kwestię. W końcu babunia Brevis odezwała się tonem osoby wypływającej na powierzchnię z głębin zamyślenia.
– Przecież nigdy nie była obiektem seksualnym.
– Z satysfakcją stwierdzam, że nawet nie wiem, co to jest obiekt seksualny – oświadczyła stanowczo babcia Weatherwax.
– A ja wiem – pochwaliła się niania Ogg. Spojrzały na nią.
– Nasz Shane przywiózł mi kiedyś taki z obcych stron. Dalej na nią patrzyły.
– Był brązowy i gruby, miał na sobie paciorki i miał twarz, i dwie dziurki do przewleczenia rzemyka. Wciąż nie odwracały wzroku.

Wydawało się całkiem niemożliwe, by Jason Ogg, mistrz kowalski, był synem niani Ogg. W ogóle nie wyglądał, jakby mógł się normalnie urodzić, ale jakby go zbudowano. W stoczni.

(...) Zapewniła babcia Weatherwax, która przez całe życie bez lęku kroczyła nocami przez pełne zbójców górskie lasy, absolutnie pewna, że ciemność nie skrywa niczego straszniejszego niż ona.
– Wielkie kosmate stwory, co to skaczą na wędrowców. Tak tam pisało. Nie chcę myśleć, co by się stało, gdyby skoczyły na mamę albo babcię.
– Dopilnuje pani, żeby nic złego im się nie stało, dobrze?
– Nie martw się – (...) – Zrobię co w mojej mocy.
– Bo w tym almanachu pisało, że niektóre i tak są już prawie wymarłe.

Zapłatą za grzech jest śmierć, ale taka sama jest nagroda za cnotę (...).

Babcia Weatherwax zawsze utrzymywała, że zanim człowiek straci cierpliwość, należy policzyć do dziesięciu. Nikt nie wiedział dlaczego, bo jedynym tego skutkiem był wzrost ciśnienia, przez co następujący zaraz potem wybuch stawał się o wiele gorszy.
Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury, ♀cableracer ()
Było coś takiego w Maurycym, że – choć nie miał kieszeni – czuło się konieczność codziennego sprawdzania stanu kasy.

– Coś podejrzewam – stwierdził Maurycy.
– Dlaczego?
– Ponieważ mam już taki podejrzliwy charakter!

Czy wy w ogóle wiecie, jak to jest, kiedy musisz pytać: Hej, jedzenie, czy potrafisz mówić?

Głos próbował wydawać mu polecenia. Rozkazywać kotu? Łatwiej jest przybić galaretkę do ściany. Co ten głos sobie myślał? Że on jest psem?

Jeśli na tym właśnie polega myślenie, to cieszę się, że mnie ono nie dotknęło.

Jeśli nie zamienisz swojego życia w opowieść, staniesz się tylko fragmentem cudzej historii.

Jeśli się wie, czego inni naprawdę, ale tak naprawdę pragną, można nimi pokierować.

Kłopot z myśleniem polega na tym, że jak już raz zaczniesz, nie możesz przestać.

Ludzie tak bardzo lubią oszukiwać się wzajemnie, że wymyślili rząd, by robił to za nich.

(...) na świecie są dwa gatunki ludzi. Są tacy, którzy tworzą akcję, i tacy, którzy jej nie tworzą.

Nie jedz nigdy niczego, co świeci.

Niektórych umysłów nie ocioszesz w nowy kształt nawet toporkiem.

Nie można powiedzieć, żeby się zgubił, bo koty nigdy się nie gubią. Po prostu nie wiedział, gdzie znajduje się wszystko co nie jest nim.

Potrafię zapanować nad ciemnością, która jest we mnie, a to jest źródło wszelkiej ciemności.
Zbrojni, ♀cableracer ()
Angua sięgnęła po butelkę i sprawdziła etykietę.
– Prawdziwa, Autentyczna Podmokłogórska Rosa G.S.P. Dibblera – odczytała.
– On tego nie przeżyje! Tu jest napisane: sto pięćdziesiąt procent!
W(hisky sprzedawana przez Gardło Sobie Podrzynam Dibblera)

Bibliotekarz był oczywiście wielkim entuzjastą czytelnictwa jako takiego, ale sami czytelnicy działali mu na nerwy. Było coś... bluźnierczego w tym, jak stale zdejmowali książki z półek i odczytywaniem zużywali słowa.

Bo gdyby ludzie chcieli zauważać wszystko, co się dzieje dookoła, nikt by niczego nie robił.

Jeśli człowiek ma dość pieniędzy, trudno mu w ogóle popełnić jakieś przestępstwo. Zdarzają mu się tylko zabawne, drobne niezręczności.

Jeśli już musisz spojrzeć wzdłuż drzewca strzały z jej niewłaściwego końca, jeśli ktoś ma cię w swej mocy, to módl się jak tylko potrafisz, żeby był złym człowiekiem. Ponieważ źli lubią władzę, władzę nad ludźmi – chcą widzieć twój strach. Chcą byś wiedział, że umierasz. Dlatego gadają. Napawają się swoją przewagą.

Jeśli zdarzyła się zbrodnia, musi być wymierzona kara.

Kiedy człowiek zostaje strażnikiem, przestaje być czymkolwiek innym.

(...) labirynt (w ogrodach Patrycjusza) był tak mały, że ludzie gubili się, szukając go po okolicy.

Lepiej zapalić świecę niż narzekać na ciemność.

Módl się, żebyś nigdy nie stanął przeciwko dobremu człowiekowi. Zabije cię bez jednego słowa.

Nawet dziesięć tysięcy krasnoludów, jedzących bez przerwy nożem, widelcem i łopatą, nie doprowadziłoby do istotnego zmniejszenia szczurzej populacji Ankh – Morpork. To był główny temat krasnoludzkich listów do domu: przyjeżdżajcie tu wszyscy i zabierzcie keczup.

– Oto historia mojego życia. – Pies westchnął. – Tam jest Gaspode. Kopnijmy go.

Para czarno ubranych skrytobójców zastąpiła mu drogę uprzejmie, lecz w sposób sugerujący, że nieuprzejmość wciąż pozostaje otwartą opcją.

Powodem, dla którego bogacze są tacy bogaci, [...], jest to, że mogą wydawać mniej pieniędzy.

Rekruci, to jest wasza pałka służbowa. – Przerwał na chwilę, sięgając pamięcią do czasów służby wojskowej. – Będziecie o nią dbać. Będziecie z nią jeść, z nią spać...(...)
– O co jeszcze chodzi, młodsza funkcjonariusz Angua?
– Jak dokładnie mamy z nią spać?
– No więc... chodziło mi o to, że... Kapral Nobbs, w tej chwili przestańcie chichotać!

Rzeka po dnie swego koryta wlokła się smętnie niczym student około pierwszej w nocy.

Bibliotekarz Niewidocznego Uniwersytetu jednostronnie zdecydował zwiększyć poziom zrozumienia, tworząc „Słownik orangutańsko – ludzki”. Pracował nad nim od trzech miesięcy. Nie było to łatwe. Na razie doszedł do „uuk* [przyp.: Które mogło oznaczać... Nie. Wśród znaczeń którego byty m.in.: „Bardzo przepraszam, ale wisi pan na moim gumowym kole, uprzejmie dziękuje”, „Dla pana jest to być może istotny element biomasy dostarczającej planecie tlenu, ale dla mnie to dom” oraz Jestem pewien, że jeszcze przed chwilą był tu las tropikalny”.]
Ruchome obrazki, ♀silverraven ()
Wiesz co jest największą tragedią tego świata? Ludzie, którzy nigdy nie odkryli, co naprawdę chcą robić i do czego mają zdolności. Synowie, którzy zostają kowalami, bo ich ojcowie byli kowalami. Ludzie, którzy mogliby fantastycznie grać na flecie, ale starzeją się i umierają, nie widząc żadnego instrumentu muzycznego, więc zostają oraczami. Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają. A może nawet nie rodzą się w czasie, w którym mogliby go odkryć.
Maskarada, ♀silverraven ()
Jakiś młody człowiek zamiatał stopnie — teoretycznie. W praktyce przesuwał brud z miejsca na miejsce, dostarczając mu nowych widoków i okazji poznania nowych przyjaciół.
Pomniejsze bóstwa, ♀silverraven ()
Nie warto uciekać przed nieuniknionym, gdyż wcześniej czy później trafia się w miejsce, gdzie nieuniknione właśnie przybyło i czeka.
Ruchome obrazki, ♀silverraven ()
Wszechświat dopuszcza liczne sposoby straszliwego przebudzenia, na przykład ryk tłumu wyłamującego drzwi frontowe, wycie syren straży pożarnej czy nagła świadomość, że dziś jest właśnie poniedziałek, który jeszcze w piątek wieczorem wydawał się przyjemnie odległy.
Złodziej czasu, ♀silverraven ()
Jeden z wcześniejszych panów Igora zbudował kiedyś titaktora, całego z dźwigni, kółek zębatych, korb i przekładni. Ten stwór zamiast mózgu miał długą taśmę z dziurkami, zamiast serca - wielką sprężynę. Jeśli wszystko w kuchni było bardzo starannie ułożone, potrafił zamieść podłogę i zrobić filiżankę znośnej herbaty. Jeśli wszystko nie było starannie ułożone, brzęczący, tykający stwór zdzierał tynk ze ścian i robił filiżankę wściekłego kota.
Pomniejsze bóstwa, ♀silverraven ()
Czy drzewo padające w lesie powoduje hałas, jeśli w pobliżu nie ma nikogo, kto by to usłyszał?

Rzeczy zdarzają się po prostu, jedna po drugiej. Nie przejmują się, czy ktoś o nich wie. Ale historia... Nie, historia to coś innego. Historię należy obserwować. Inaczej nie jest historią, tylko... no... rzeczami zdarzającymi się jedna po drugiej.

W chaotycznym wszechświecie zbyt wiele spraw może się niewłaściwie potoczyć.

Czas płynie. Zbyt wiele Czasu może człowieka utopić.

W tym chłopcu jest coś, co przyprawia o dreszcze (...). To sposób, w jaki patrzy, kiedy się do niego mówi. Całkiem jakby słuchał.
Pomniejsze bóstwa, ♀silverraven ()
Wszystko to oznaczało jedno: trudno znaleźć taki wybryk najbardziej nawet obłąkanego psychopaty, żeby nie mógł go z łatwością naśladować człowiek normalny, spokojny ojciec rodziny, który codziennie przychodzi do pracy i wykonuje swoje obowiązki.

Zawsze też jest ktoś, kto robi wszystko to, co zrobić trzeba, a czym inni woleliby się raczej nie zajmować ani nawet przyznawać, że istnieje.
Złodziej czasu, ♀Aleksandra0709 ()
Aby doświadczyć szczęśliwej odmiany losu w ostatniej chwili, trzeba swój los doprowadzić do ostatniej chwili.
Złodziej czasu, ♀Aleksandra0709 ()
Czasami się zdawało, że życie Jeremy\'ego zostało zmontowane przez niezbyt sprawnego rzemieślnika, który pozwolił, by pewna liczba niewielkich, lecz ważnych elementów zrobiła \"ping!\" w ciemne kątki pomieszczenia.
Złodziej czasu, ♀Aleksandra0709 ()
Główny akolita uśmiechał się jak człowiek, którego stanowisko zależy od tego, czy potrafi się zachwycać, że przecier pasternakowo-agrestowy ścieka mu z czoła.
Złodziej czasu, ♀Aleksandra0709 ()
Ludd to zagadka, nieprawdaż? Jego nauczyciele siaśtećko cacy, mmm, siaśtećko, mówili, że jest bardzo utalentowany, ale jakby nie całkiem tutaj. Ty jednak nigdy go nie spotkałeś, nie znasz jego historii i dlatego mm, siaśtećko chętnie wysłucham twojej bezstronnej opinii mmm, SIAŚTEĆKO.
Złodziej czasu, ♀Aleksandra0709 ()
Nie działaj pochopnie, kiedy stajesz naprzeciw łysych, pomarszczonych i uśmiechniętych staruszków!
Złodziej czasu, ♀Aleksandra0709 ()
– Ale zaraz, ty jesteś Śmierć! Tak?
– TAK, ISTOTNIE.
– Jestem twoim fanem! Zawsze chciałem cię poznać, wiesz?
Złodziej czasu, ♀Aleksandra0709 ()
– Mistrzu, czym się różni humanistyczny, monastyczny system wierzeń, w którym mądrości szuka się metodą pozornie nonsensownego ciągu pytań i odpowiedzi, od zwykłego mistycznego bełkotu wymyślanego pod wpływem chwili?
– Rybą!
Złodziej czasu, ♀Aleksandra0709 ()
– To będzie dobre miejsce. Zechce nas pan zdjąć?
– A my odrąbiemy panu głowię.. Co ja wygaduję? Nikomu nie będę ucinać głowy!
– Przecież słyszałeś, że mu to nie przeszkadza.
– Nie o to chodzi!
– Przecież to jego głowa.
Carpe Jugulum, ♀cableracer ()
Co zrobić, jeśli jedna Armia zajmuje dobrze ufortyfikowaną i położoną Pozycję, a druga nie? (...) Postaraj się być tą w środku.
Carpe Jugulum, ♀cableracer ()
– Nie wszystko jest czarne albo białe. Istnieją liczne odcienie szarości.
– Nie.
– Proszę?
– Nie ma szarości, tylko biały, który został ubrudzony. Dziwię się, że o tym nie wiesz. A grzech, młody człowieku jest wtedy, kiedy ludzi traktujesz jak rzeczy. W tym samego siebie. Na tym polega grzech.
Carpe Jugulum, ♀cableracer ()
– Czuję się trochę... dziwnie.
– Może za dużo wypiłaś.
– W ogóle nie piłam!
– No to wiadomo, gdzie problem – ucieszyła się Niania.
Carpe Jugulum, ♀cableracer ()
Kiedy ludzie mówią, że coś jest bardziej skomplikowane, to znaczy, że obawiają się, że prawda im się nie spodoba.
Carpe Jugulum, ♀cableracer ()
Kiedy ułożyła jakoś włosy i przeglądała się w lustrze, zaśpiewała piosenkę. Śpiewała chórem. Nie, oczywiście nie chórem ze swoim odbiciem w lustrze, ponieważ taka bohaterka wcześniej czy później zacznie śpiewać w duecie z panem Błękitnym Ptakiem i innymi leśnym stworzeniami, a wtedy nie ma już innego sposobu niż miotacz ognia.
Carpe Jugulum, ♀cableracer ()
Mitologia to tylko bajki ludów, które wygrały, bo miały większe miecze.
Carpe Jugulum, ♀cableracer ()
Niania Ogg uśmiechnęła się i odłożyła kartę nad kominek. Podobało jej się to \"serdecznie\". Miało głębokie, znaczące, a przede wszystkim alkoholowe brzmienie.
Carpe Jugulum, ♀cableracer ()
NIE JESTEM MARTFA
(Kartka Babci Weatherwax)
Carpe Jugulum, ♀cableracer ()
Nie można ufać ludożercy tylko dlatego, że używa noża i widelca!.
Carpe Jugulum, ♀cableracer ()
Nie wziął się w garść, bo nie był pewien, jak się to robi, a nigdy nie ośmielił się zapytać.
Carpe Jugulum, ♀cableracer ()
Nigdzie jej nie przenosiłam [jaźni]. Umieściłam ją tylko w czymś żywym, a ty to wziąłeś. Zaprosiłeś mnie do środka. Jestem teraz w każdym mięśniu twojego ciała. I jestem w głowie, o tak. Byłam we krwi, hrabio. We krwi. Nie zwampiryzowałeś mnie. To ja cię zweatherwaxowałam. Was wszystkich.
Carpe Jugulum, ♀cableracer ()
Poza tym zawsze istniała szansa, że w pewnym momencie może znaleźć się w pokoju sama z Lacrimosą. Wtedy nie potrzebowałaby czosnku ani kołka, ani topora. Wystarczyłaby chwila rozmowy o ludziach, którzy są zbyt niesympatyczni, zbyt złośliwi, zbyt szczupli... Tylko pięć minut, sam na sam.
I może jeszcze szpilka, dodała Perdita.
Carpe Jugulum, ♀cableracer ()
Spontaniczny tłum ma szturmować bramy zamku za powiedzmy pół godziny.
Carpe Jugulum, ♀cableracer ()
Zerknął na rękawice wiszące na hakach. Dobrze sobie radził z tresurą młodych ptaków. Po prostu jadły mu z ręki. Później, oczywiście, po prostu jadły mu rękę.
Łups!, ♀silverraven ()
Mamy piękny dzień. Nikt aktywnie nie usiłuje mnie zabić, co jest miłe.
Świat finansjery, ♀Aleksandra0709 ()
– Ja bankierem?!
– Tak, panie Lipwig.
– Przecież nie mam pojęcia o zarządzaniu bankiem!
– To dobrze. Żadnych z góry przyjętych założeń.
– Okradałem banki!
– Doskonale. Wystarczy odwrócić sposób myślenia. – Vetinari się rozpromienił. – Pieniądze powinny być wewnątrz.
Świat finansjery, ♀Aleksandra0709 ()
– Koszty, sir. Gdzie pan spojrzy, wszędzie mamy koszty.
– Wszędzie?
– Wszędzie – potwierdził dziedziczny majster stanowczo. – One nas rujnują, sir, naprawdę. Produkcja ćwierćpensówki kosztuje pół pensa, a półpensówka prawie pensa. Pens wychodzi pensa i ćwiartkę, ale sześciopensówka to dwa i ćwierć pensa, więc na nich zarabiamy. Pół dolara kosztuje siedem pensów. Dolary są tańsze, po sześć pensów, ale to dlatego, że wszystko robimy na miejscu. Prawdziwy problem to szelągi: warte są pół ćwiartki, ale kosztują po sześć pensów, bo to delikatna robota, skoro są takie małe i jeszcze mają w środku dziurkę. Trzypensowe, sir... mamy tylko kilka osób, które je wykonują, te monety są bardzo pracochłonne, wychodzi po siedem pensów sztuka. I niech pan nawet nie pyta o dwupensówki...
– A co z dwupensówkami?
– Cieszę się, że pan o to spytał, sir.Delikatna robota, kosztują nas po siedem i jedną szesnastą pensa. I tak, sir, istnieje też szesnasta część pensa, czyli elim.
– Nigdy o nich nie słyszałem!
– Nie, sir, na pewno nie, taki dżentelmen z klasą jak pan... Ale ma swoje miejsce, sir, ma swoje miejsce. Ładna mała monetka, sir, tradycyjnie wykonywana przez wdowy. Kosztuje całego szylinga, bo grawerunek jest wyjątkowo delikatny. Te dziewuszki potrzebują całego dnia, żeby wyrzeźbić jedną taką, no bo wzrok już nie ten i w ogóle, ale przynajmniej czują się potrzebne.
– Szesnasta część pensa? Pół szeląga? Co można za to kupić?
– Zdziwiłby się pan, sir, na niektórych ulicach. Ogarek świecy, mały ziemniak, tylko trochę zzieleniały – tłumaczył Shady. – Może ogryzek jabłka, który nie jest całkiem wyjedzony. I oczywiście przydaje się, kiedy wypada rzucić coś dla biednych.
Świat finansjery, ♀Aleksandra0709 ()
Trolle nie mają określenia dla machismo, tak samo jak kałuże nie mają określenia dla wody.
Blask fantastyczny, ♀Aleksandra0709 ()
Była jednak za duża na złodziejkę, zbyt uczciwa na skrytobójczynię, zbyt inteligentna na żonę i zbyt dumna, by podjąć jedyną powszechnie dostępną damską profesję.
Dlatego została wojowniczką.
Blask fantastyczny, ♀Aleksandra0709 ()
Cisza jest tylko brakiem hałasu.
Blask fantastyczny, ♀Aleksandra0709 ()
Druidzi patrzyli na turystę z minami rezerwowanymi zwykle dla wściekłych owiec albo nagłej ulewy żab.
Blask fantastyczny, ♀Aleksandra0709 ()
Kiedy mag ma już dosyć szukania tłuczonego szkła w jedzeniu, ma już dosyć życia.
Blask fantastyczny, ♀Aleksandra0709 ()
Kiedy pierwsi badacze z ciepłych krain wokół Okrągłego Morza dotarli do chłodnych obszarów w głębi lądu, wypełniali białe plamy na mapach, chwytając najbliższego tubylca, wskazując jakiś odległy element krajobrazu i bardzo wyraźnie, głośno zadając pytanie. Potem zapisywali to, co odpowiedziała im zaskoczona ofiara. I tak w całych generacjach atlasów zostały uwiecznione takie geograficzne cuda jak „Jakaś Góra”, „Nie Wiem”, „Co?”, i oczywiście „Twój Palec, Durniu”.
Blask fantastyczny, ♀Aleksandra0709 ()
Mężczyźni nie traktowali jej poważnie, dopóki ich nie zabiła, ale wtedy to już naprawdę nie miało żadnego znaczenia.
Blask fantastyczny, ♀Aleksandra0709 ()
Pióro mocniejsze jest od miecza (...) wyłącznie jeśli miecz jest bardzo mały, a pióro bardzo ostre.
Blask fantastyczny, ♀Aleksandra0709 ()
Podstawowy dogmat wiary owej [drzewnej] religii brzmiał: jeśli drzewo (...) było drzewem naprawdę dobrym, kiedyś dostąpi reinkarnacji jako pięć tysięcy rolek papieru toaletowego.
Blask fantastyczny, ♀Aleksandra0709 ()
Thaum jest podstawową jednostką mocy magicznej. Powszechnie uznaje się, że jest to ilość magii niezbędna do stworzenia jednego małego białego gołębia albo trzech standardowych kul bilardowych.
Blask fantastyczny, ♀Aleksandra0709 ()
To Zaklęcie ratowało mu życie. Gdyby teraz skoczył w przepaść, z pewnością jakaś przepływająca chmura złagodziłaby upadek. Kłopot z tą teorią polega na tym, że działa tylko dopóki w nią nie uwierzy. Gdyby tylko pomyślał, że jest nietykalny, będzie trupem.
Blask fantastyczny, ♀Aleksandra0709 ()
Tym kamieniom nic nie dolega, to po prostu wszechświat się zepsuł.
Blask fantastyczny, ♀Aleksandra0709 ()
Wiadomo, że stwory z niepożądanych wszechświatów zawsze usiłują wtargnąć do naszego, gdyż stanowi on psychiczny, mieszkaniowy odpowiednik bliskich sklepów i lepszych połączeń autobusowych.
Blask fantastyczny, ♀Aleksandra0709 ()
Wyglądała jak książka, którą w bibliotecznych katalogach określa się jako „lekko podniszczoną”, choć uczciwość nakazuje przyznać, że sprawiała wrażenie nadniszczonej, przedniszczonej, zaniszczonej a prawdopodobnie również śródniszczonej.
Blask fantastyczny, ♀Aleksandra0709 ()
Wyjaśnienia wywołują na ogół więcej kłopotów niż pożytku. Na przykład: podobno kiedyś na przyjęciu ktoś zapytał słynnego filozofa Ly Tin Weedle\'a „Po co przyszedłeś?”, i odpowiedź zajęła mu trzy lata.
Bogowie, honor, Ankh-Morpork, ♀Aleksandra0709 ()
Ankh-Morpork miało bardzo specyficzny stosunek do idei ubezpieczeń. Kiedy eliminowano pośredników, nie była to tylko metafora.
Carpe Jugulum, ♀Aleksandra0709 ()
Dobry wieczór – powiedział (...) – Zapewne jesteście gniewnym tłumem.
Carpe Jugulum, ♀Aleksandra0709 ()
Hymny państwowe zawsze mają tylko jedną zwrotkę, czy raczej wszystkie mają taką samą drugą zwrotkę, to znaczy „mru... mru... hmmm... mru mru hmm hmm... mru... mru hmmm” powtarzane przez jakiś czas, dopóki wszyscy nie przypomną sobie ostatniego wersu pierwszej zwrotki i nie zaśpiewają go na całe gardło.
Carpe Jugulum, ♀Aleksandra0709 ()
– Ale pijecie ludzką krew? – zapytał.
– Oczywiście. I czasem zabijamy ludzi, choć ostatnio bardzo rzadko. Co w tym tak naprawdę złego? Ofiara i drapieżnik, drapieżnik i ofiara. Owce powstały jako posiłek dla wilka, wilk jako środek przeciwdziałający nadmiernemu niszczeniu traw przez owce. Gdybyś, sire, obejrzał swoje zęby, przekonałbyś się, że powstały dla pewnej konkretnej diety, co więcej, całe ciało jest skonstruowane tak, by z niej korzystać. Tak samo jest z nami. Jestem przekonany, że orzechy i kapusta nie mają do Was pretensji. Drapieżnik i ofiara są tylko elementami wielkiego kręgu życia.
– Fascynujące – przyznał Verence.
Ciekawe czasy, ♀Aleksandra0709 ()
– A jak wrócę? – zapytał.
– W taki sam sposób. Znajdziemy cię i sprowadzimy tutaj. Z chirurgiczną precyzją.
Rincewind jęknął. Wiedział, co w Ankh-Morpork oznacza chirurgiczna precyzja. Oznaczała „co do cala czy dwóch, przy akompaniamencie głośnych wrzasków, a potem smoła w miejsce, gdzie pacjent niedawno miał nogę”.
Ciekawe czasy, ♀Aleksandra0709 ()
– (...) Mają tu reguły na wszystko. Nawet do wychodka nikt nie chodzi bez papieru.
– Wiesz, prawdę mówiąc, ja też...
– Papieru, który potwierdza, że możesz iść do wychodka. O to mi chodziło.
Ciekawe czasy, ♀Aleksandra0709 ()
– Cohen, ci ludzie są bardzo starzy.
– To sama śmietanka!
Rincewind westchnął.
– Oni są raczej serem, Cohen.
Ciekawe czasy, ♀Aleksandra0709 ()
Dziewczyna oburzyła się.
– Czy nie posiadasz zadziwiających mocy magicznych?
– O tak! Naturalnie! Tylko że...
– Powiedz coś w języku magów!
– Eee... Isulcus, isulcus, isulcus, moriturus sum. – Rincewind nie spuszczał wzroku z noża.
– „O udar, zaraz umrę”?
Ciekawe czasy, ♀Aleksandra0709 ()
– Przepraszam, jak Ci właściwie na imię? – przerwał jej Rincewind.
– Piękny Motyl.
– Tak? Gdzie?
Ciekawe czasy, ♀Aleksandra0709 ()
– Mury Zakazanego Miasta mają czterdzieści stóp wysokości – poinformowała Motyl. – Bramy wykute są mosiądzu, a strzegą ich setki gwardzistów. Ale oczywiście mamy Wielkiego Maga.
– Kogo?
– Ciebie.
– Przepraszam, stale zapominam.
Ciekawe czasy, ♀Aleksandra0709 ()
Aha, magiczna zbroja. Całkiem zwyczajna magiczna zbroja. W Ankh-Morpork nigdy nie zyskały popularności. Nic dziwnego, że jest lekka – można je zrobić cienkie jak tkanina, jednak często bez ostrzeżenia traciły swoją magię. Ostatnie słowa wielu dawnych rycerzy brzmiały: „Nie możesz mnie zabić, bo mam magiczną aaargh”.
Czarodzicielstwo, ♀Aleksandra0709 ()
– A czym byliby ludzie bez miłości?
GINĄCYM GATUNKIEM, odparł Śmierć.
Kolor magii, ♀Aleksandra0709 ()
A potem zacznę żonglować śnieżkami w piekle.
Świat finansjery, ♀silverraven ()
Kij i marchewka... Vetinari używał tylko kija. Albo tłukł człowieka marchewką po głowie.
Świat finansjery, ♀silverraven ()
Byłoby miło, myślał, biegnąc schodami w górę do Podłużnego Gabinetu, gdyby jego lordowska mość przyjął ideę, że spotkanie to coś, na co umawia się więcej niż jedna osoba. No ale przecież był tyranem i musiał mieć jakieś rozrywki.
Świat finansjery, ♀silverraven ()
– Bo ludzie nie lubią zmian. Ale jeśli zmiana nastąpi dostatecznie szybko, przeskakują tylko z jednej normalności do drugiej.
Świat finansjery, ♀silverraven ()
Kiedy nie wiadomo, co robić, zawsze warto przyczesać włosy i wyczyścić buty.
Świat finansjery, ♀silverraven ()
Błąd, drogi panie, jest gorszy od grzechu, a to dlatego, że grzech bywa często kwestią opinii, punktu widzenia czy nawet właściwej chwili, natomiast błąd to fakt, który krzyczy o poprawienie.
Świat finansjery, ♀silverraven ()
Właśnie otworzyłeś drzwi przed starym kotem, który zupełnie stracił koncepcję omijania przeszkód, myślał, nakręcając budzik. Czy tak zachowuje się człowiek psychicznie zdrowy? Owszem, to smutne, widzieć, jak Tiddles często stoi godzinami z głową przy krześle, dopóki w końcu ktoś tego krzesła nie przesunie, ale teraz ty sam wstajesz codziennie, żeby mu to krzesło usunąć z drogi. To właśnie robi z człowiekiem uczciwa praca.
Świat finansjery, ♀silverraven ()
– Demony wiedzą. Bogowie podejrzewają.
Nomów księga wyjścia, ♀silverraven ()
Wszystko, a zwłaszcza czas, jest w pewien sposób względne - im szybciej się żyje, tym czas się bardziej rozciąga. Dla nomów rok trwa tak samo długo, jak dla ludzi dziesięć lat. Należy o tym pamiętać.
I nie należy się tym przejmować.
Nomy się nie przejmują. Prawdę mówiąc, nawet o tym nie wiedzą.