Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 0*1:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀anjax8 ()
♀edyta ()
♀wai ()
oraz 1773 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Autobiografia 5. Wieczna młodość (aneks do wszystkich pozostałych)
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Autobiografia 5. Wieczna młodość (aneks do wszystkich pozostałych)



Autor Joanna Chmielewska
Dodane przez ♀Aleksandra0709 ()
Forma dziennik / pamiętnik
Gatunek biografia/autobiografia
Rok pierwszego wydania 1994
Tagi biografia, biograficzna, wspomnienia, autobiografia, autobiograficzna, pisarka, Joanna Chmielewska, pamiętnik, Z życia innych... (Autobiografie/Biografie/Wywiady)
Pokaż podobne

Od wydawcy

Może bym do dzisiejszego dnia tkwiła gdzieś tam nad Niceą, gdyby nie to, że napatoczył mi się w końcu jakiś samochód. Pobłogosławiłam automatyczne otwieranie okien.
- Przepraszam, gdzie ja jestem?! - wrzasnęłam rozpaczliwie. - Ja chcę do Nicei, Promenade des Anglais!
- Ciągle w dół! - odwrzasnęła mi na to osoba w samochodzie i w tym momencie rozjaśniło mi się wreszcie w umyśle.
Dążyłam wszak nad samo morze. Gdzie ma się znajdować morze, do diabła, na dole czy w górze? Mogłam sama na to wpaść, że ku morzu jedzie się w dół. To się nazywa: zaćmienie umysłowe.
Jadąc wyłącznie w dół, trafiłam, rzecz jasna, bezproblemowo.
Po czym naraziło mi się Monte Carlo.

[Kobra, 2006]
Czuję się zobligowana zawiadomić wszystkich p.t. Czytelników, że będzie ono i poprawione, i uzupełnione całkiem rzetelnie, w dodatku niejako dwutorowo, z przyczyn następujących: Po pierwsze, kolejność zdjęć w wydaniu pierwszym jest zupełnie idiotyczna, a to dlatego, że poruszona moim dziełem rodzina dopiero po jego ukazaniu się dostarczyła mi niektóre podobizny i stąd, na przykład, wizerunek prababci na końcu, a nie na początku. Gdzie sens, gdzie logika? Przełożę to chronologicznie. Po drugie, w minionych latach nastąpiła dezaktualizacja tomu piątego, zwanego "Aneksem", część tekstu w nim nie ma najmniejszego sensu i musi ulec zagładzie (nie bezpowrotnej), a resztę powinnam dołożyć ponieważ po trzecie, już zadano mi około tysiąca pytań na temat, jak to było z tym gachem i czy rzeczywiście zbierałam materiały do "Hazardu". Znów zatem odpowiem hurtem i może nawet na wyrost, dzięki czemu "Aneks" przekształci się w zwyczajny tom V. Po czwarte, ponownie zamierzam upiec przy tym ogniu swoją prywatną pieczeń, skorzystać z okazji i skrytykować film, obecnie latający po telewizyjnych ekranach, od czego cierpną mi zęby. Za głupkowate zamieszanie, jakie z tego wszystkiego wyniknie, najusilniej przepraszam.

webook.pl
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

W tej chwili nie jest dodana żadna recenzja. Może dodasz pierwszą?
Dodaj recenzję

Cytaty

♀Aleksandra0709 (), dodano 2009-05-12
Alicja od lat narzekała, że ją bolą plecy, ściśle biorąc kręgosłup. (...)
– No, wiesz – powiedział lekarz. – To już starość. Nic na to nie poradzimy.
W parę miesięcy później uczestniczyła w katastrofie samochodowej jako pasażer. (...) stwierdziła nagle, że plecy przestały ją boleć.(...) Znów poszła do tego samego lekarza.
– Odmłodniałam o 15 lat – powiadomiła go jadowicie. – Nie zauważasz tego?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2009-05-12
Córka naszej sąsiadki (...) dostała kiedyś dwóję z dyktanda i zdenerwowana sąsiadka przyleciała do nas z pytaniem, jak się pisze „ołówek”. (...) nauczycielka poprawił na „ołuwek”.(...)
I co tu się dziwić kapralowi MO na głębokiej prowincji, ze w protokole umieścił słowo „łóho”? [chodziło o "ucho"]
♀Aleksandra0709 (), dodano 2009-05-12
(...) doktora uśmierciłam, zdążyłam zamieścić sprostowanie (...).
Na dwie strony przed końcem utworu dostałam list. Spojrzałam na nadawcę. Adam Kazior (...). Może syn…? (...)
„Droga Pani Joanno.
Z głębin czyśćca pozwalam sobie przesłać wyrazy wdzięczności za słowa serdecznego żalu po mojej nieodżałowanej śmierci. (...)
(...) nie wiedziałem, gdzie mam Panią dopaść w charakterze upiora (nocnego) (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2009-05-12
Facetka jedna umarła i pochowano ją. (...) w mieszkaniu nieboszczki zgromadziło się dość dużo osób i wszyscy byli trzeźwi i smutni.
(...) Na zakończenie uroczystości pogrzebowych czyhała zawodowa hiena cmentarna (...).
Odczekał ile trzeba, zabrał się do roboty, odkopał grób, otworzył trumnę i przystąpił do delikatnego puk puk młoteczkiem. Złote zęby nieboszczka miała (...). Pod wpływem puk puk nagle usiadła w trumnie.
Złodziej nie zastanawiał się dłużej, tylko od razu zemdlał. Nieboszczka również nie trwała w zamyśleniu (...). Z tego strachu uciekła z cmentarza (...), trafiła na tramwaj i do tego tramwaju wsiadła z rozpędu.
Konduktor zażądał pieniędzy za bilet.
– Ja nie mam pieniędzy (...). Ja, widzi pan, wracam z cmentarza.
– To co z tego? – spytał konduktor. – Jak pani jechała na cmentarz, to pani miała pieniądze, nie?
– Nie. Bo widzi pan, ja leżałam w grobie… Pochowali mnie…
Wariatów boi się każdy, konduktor zamilkł i przestał domagać się opłaty (…). Zmarła kobieta dojechała bez przeszkód do właściwego przystanku, wysiadła i poszła do domu. Zadzwoniła do drzwi mieszkania, otworzył jej mąż (...) i też zemdlał. Zemdlało jeszcze parę osób, ktoś tam jednak okazał się odporny, zadzwoniono wszędzie, po lekarza i po milicję, właściwe ekipy przyjechały.
Okazało się, że wcale nie umarła, tylko była w letargu.(...) Równocześnie gliny podążyły na cmentarz, gdzie złodziej nadal leżał bez przytomności, zgarnęły go (...), po czym odbyła się sprawa sądowa.
Na tej sprawie zeznająca nieboszczka bardzo prosił o łagodny wymiar kary, bo ten złodziej uratował jej życie. Złodziej zaś padł na kolana i w obliczu licznych świadków złożył uroczystą przysięgę, że noga jego nie postanie na żadnym cmentarzu do końca życia i za żadne skarby świata.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2009-05-12
Jechała tramwajem i na tramwajowej ławce siedziała matka z dzieckiem. Naprzeciwko siedziała jakaś pani z w jasnym płaszczu. Dziecko było nieznośne, kręciło się i kopało zabłoconymi butami ów jasny płaszcz. Pani grzecznie zwróciła uwagę matce, prosząc, żeby nieco utemperowała swojego potomka.
– Ja, proszę pani, wychowuję dziecko bez stresów – odparła na to matka, nadąwszy się godnie, podczas gdy dziecko nadal kopało.
Na to odwrócił się jakiś pan, podszedł, napluł na nią i rzekł:
– Ja też byłem wychowywany bez stresów.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2009-05-12
(…) właściciel samochodu zdążył wylecieć z domu i złamał złodziejowi rękę. Zarazem wezwał policję. Przybyły przedstawiciel władzy miał zdrowe podejście do życia.
– Panie, tyle pańskiego, coś pan mu tę rękę złamał – rzekł szczerze. – On nawet siedzieć nie pójdzie…
Po czym obaj zgodnie zaczęli szukać na krawężniku tego miejsce, na które złodziej tak nieszczęśliwie się przewrócił.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2009-05-12
Znalazł się na suku i wdał w pogawędkę z Arabem, prawdziwym tubylczym, w burnusie i turbanie.
– Vous-etez Russe? – spytał Arab.
– Non, et vous? – odparł Robert grzecznie i bez namysłu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2009-08-18
(...) kobieta to podobno też człowiek.
pokaż wszystkie (8)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz