Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 1+9:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀edyta ()
♀anjax8 ()
♀wai ()
oraz 872 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Autobiografia



Autor Joanna Chmielewska

Od wydawcy

W tej chwili nie jest dodana notatka od wydawcy
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-30
Jak wskazuje sam tytuł, ta kilkutomowa pozycja to autobiografia Joanny Chmielewskiej, należącej do grona najpoczytniejszych polskich pisarek. W lekkiej formie, zbliżonej do stylu powieści autorki, Chmielewska prezentuje zarys losu swoich przodków oraz swoje życie. Opisuje swoje dzieciństwo, miłe i przykre wspomnienia, pierwsze miłości, nawiązywane przyjaźnie, perypetie związane ze szkołą, życie podczas II wojny światowej, studia, pracę, małżeństwo, życie rodzinne... Odpowiada też na pytania, które często zadają jej czytelnicy. Poza tym - jak zawsze u tej pisarki - nie brakuje sporej dawki dobrego humoru.

Autobiografię Chmielewskiej polecić można przede wszystkim wielbicielom jej książek, ale nie tylko. Czyta się ją bowiem jak świetną powieść obyczajową, przy której można się wzruszyć, zadumać oraz dobrze bawić.
Dodaj recenzję

Cytaty

♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Pies powinien mieć więcej praw niż człowiek, jest bowiem jednostką zdecydowanie szlachetniejszą.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Uczmy się na cudzych błędach, bo sami wszystkich popełnić nie zdążymy...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Zastanawiam się, czy nie byłoby możliwe zebrać wszelkie nasze władze w jednym miejscu, ogrodzonym porządnie, i wpuścić tam wygłodniałe tygrysy... Lubię karmić zwierzątka...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Warszawskiej wody - nawet po przegotowaniu - można używać co najwyżej do mycia podłogi.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Rosyjskie znaki drogowe mają trojaki charakter: obowiązują aktualnie, obowiązywały wcześniej - teraz już nie i zaniedbano ich usunięcia, będą obowiązywały za jakiś czas - ale postawiono je wcześniej, bo tak wyszło.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
- Nie mam przesadnych wymagań, ale czy nie mogła by pani zatrudnić u siebie osób, które opanowały trzy działania arytmetyczne? O czterech nie mówię, to może za wiele, ale trzy... ?
-Ach, proszę pani ! - odparła na to przygnębiona kobieta - To jest moje marzenie od lat, całkowicie nie do zrealizowania!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Ojca nie było, został zmobilizowany, do wojska w ogóle nie dotarł (...). Razem z kolegą błąkał się (...) o głodzie i chłodzie, żywiąc się przez parę tygodni wyłącznie jałowym krupnikiem. Kasza w nim była, gotowana na wodzie, i zdaje się, że nic więcej. I kolega stworzył (...) anegdotę, mianowicie któregoś wieczoru rzekł przed snem marzącym głosem:
- Wiesz, jak się ta wojna skończy i jak wrócę do domu, ugotuję taki wielki sagan krupniku…
Ucichł na chwilę. Ojciec przeraził się, że facet zwariował.
- I co? – spytał możliwie łagodnie.
- Wyniosę go na schody. I jak kopnę…!!!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Początki Polskiego Radia, jak wiadomo, były dość prymitywne. Nie nagrywano wszystkiego, rozmaite rzeczy szły na żywo, głównie uroczystości (…).
Odbywały się pierwsze marsze jesienne. Dostojnik wszedł na trybunę i odezwał się w następujące słowa:
- Towarzyse i towarzyski! Łobywatele i łobywatelki! Wy idzieta w te marsze jesinne na pamiątkie Tadeusa Kościuszki, któren przy boku Armii Radzieckiej pobił hitlerowskiego gada pod Grunwaldem!
(…) Inne wydarzenia były już może mniej barwne, ale przy którymś tam przemówieniu w plenerze mówca rzekł:
- A teraz wznoszę okrzyk…
I w tym momencie w mikrofon poszło potężne, chrapliwe:
- Beeeee! Beeeee…!
A zaraz za tym głos ludzki:
- A pódziesz, cholero! A pódziesz!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
To właśnie w Bytomiu nastąpiło wówczas wydarzenie, które wcale nie jest anegdotą, tylko faktem przeraźliwie autentycznym. Z okazji tychże wyborów, a może późniejszej uroczystości, wszystko było udekorowane, sklepy też, i na wystawie jednej drogerii wisiały trzy portrety, Gomułki, Cyrankiewicza i Osóbki-Morawskiego. Pod nimi zaś widniał napis: ŚWIEŻE PIJAWKI.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
- Jak ona zaraz nie wyjdzie, to my sami jedziemy!!!
Miałam jeszcze tyle przytomności umysłu, że wyraziłam zgodę. Proszę bardzo, niech jadą, ciekawe, z kim będą brali ten ślub, może sami ze sobą.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Ukoronował ceremonię [wesele - przyp. mój] mój mąż, który o trzeciej w nocy siedział na tapczanie, zły jak piorun, i pełną piersią pytał, kiedyż, do ciężkiej cholery, ci wszyscy ludzie sobie stąd pójdą...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Wówczas dostałam ataku śmiechu, bo mój mąż nie był pewien, którym końcem ołówka należy rysować.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Hopa z bikiniarzami skończyła się jak nożem uciął po zebraniu profesorów. (...) Wystąpił profesor Suzin.
- Doskonale (...). Wyrzucamy bikiniarzy (...). Tylko, żeby nie popełnić błędu i niesprawiedliwości, może koleżanka wyjaśni nam, co to takiego jest bikiniarz. Jak go odróżnić?
(...)
- To taki... (...) No, tak się kolorowo ubiera!
- Czy tak, jak pan profesor Lachert? – spytał Suzin uprzejmie.
(...)
- Takie długie włosy nosi!
- Czy tak, jak pan profesor Gutt?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Rolę komentatora wziął na siebie Wiesio Wieczorkiewicz i wrzeszczał z entuzjazmem:
- Bieńdzio odbija, Łazarska odbija, Bieńdzio odbija, Łazarska odbija, Bieńdzio odbija, Łazarska odbija...!
Zawodnicy zaniechali gry, bo im rakieta wypadła z ręki, reszta tarzała się pod stołem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Ty, co byś zrobił, gdybyś się obudził rano i okazałoby się, że te całe studia to był tylko sen?
Bolek popatrzył na mnie ponuro.
- Upiłbym się z radości i zostałbym traktorzystą – odparł głosem grobowym.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
(...) miałam pomoc domową. Pochodziła z Sokołowa Podlaskiego, liczyła sobie 18 wiosen, (...) do kina chodziła na Erocię, czytywała śląską „Panormę” i zdawała gezamin, poza tym głównie zajmowała się telefonami do jakiegoś Władka. (...) Janka miała jej koleżankę, Hanię, która dokonała dzieła wielkiego. (...) nie zauważyła, jak Krzysztof wbił w parkiet 27 gwoździ.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
- A jeszcze suporku nanieślim.
(...) Niech to piorun strzeli, siporex! Pianobeton w blokach!”
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
[o wypełnianiu „Dziennika budowy”]
Brałam w klamrę i pisałam: „Dookoła Wojtek i w koło Macieju to samo”. Albo: „Ogólny płacz i zgrzytanie zębów”. Albo: „Ogólny ochlaj”. Przy cieciach wymyśliłam sobie „dłubanie palcem w nosie” i „pełne nieróbstwo”. (...)
Poszłam na urlop, a Edmund podpisał to wszystko, w ogóle nie czytając. Z przedsiębiorstwa przybył facet na kontrolę i zaczął przeglądać „Dziennika budowy”. (...)
- No jak to tak? – powiedział facet z oburzeniem. – Dookoła Wojtek i w koło Macieju?
- A co pan chciał? – odparł Edmund (...). – Robili to samo...
- Ale tak dookoła Wojtek i w koło Macieju?!
- Pan nie rozumie, że było bez zmian?!
- Ale w koło Macieju...?!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Poprosił, żebym się odczepiła, w dwóch krótkich słowach, których nie ma sensu cytować, bo każdy je z łatwością odgadnie (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
[z Polskiego Radia]
Trwa mać… przepraszam. Mać trwa… BARDZO państwa przepraszam… MA TRWAĆ!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
[w trakcie rozwodzenia się]
Najpierw spytałam (...), czy mam podpisać jego cytryny, potem pozwoliłam dzieciom zeżreć jego kiełbasę, (...) wreszcie zażądałam, żeby się wyprowadził. Wybrał sobie na to świetny moment (...). Dziecko było bliskie zapaści, wokół łóżka zgromadzona cała rodzina, mąż latał po mieszkaniu, pakując swoje rzeczy, a radio grało „Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie śpieszmy”.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Znalazł się na suku i wdał w pogawędkę z Arabem, prawdziwym tubylczym, w burnusie i turbanie.
- Vous-etez Russe? – spytał Arab.
- Non, et vous? – odparł Robert grzecznie i bez namysłu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
(...) doktora uśmierciłam, zdążyłam zamieścić sprostowanie (...).
Na dwie strony przed końcem utworu dostałam list. Spojrzałam na nadawcę. Adam Kazior (...). Może syn…? (...)
„Droga Pani Joanno.
Z głębin czyśćca pozwalam sobie przesłać wyrazy wdzięczności za słowa serdecznego żalu po mojej nieodżałowanej śmierci. (...)
(...) nie wiedziałem, gdzie mam Panią dopaść w charakterze upiora (nocnego) (...).
Adam Kazior
duch w XIII stopniu zaszeregowania
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Alicja od lat narzekała, że ją bolą plecy, ściśle biorąc kręgosłup. (...)
- No, wiesz – powiedział lekarz. – To już starość. Nic na to nie poradzimy.
W parę miesięcy później uczestniczyła w katastrofie samochodowej jako pasażer. (...) stwierdziła nagle, że plecy przestały ją boleć. (...) Znów poszła do tego samego lekarza.
- Odmłodniałam o 15 lat – powiadomiła go jadowicie. – Nie zauważasz tego?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Córka naszej sąsiadki (...) dostała kiedyś dwóję z dyktanda i zdenerwowana sąsiadka przyleciała do nas z pytaniem, jak się pisze „ołówek”. (...) nauczycielka poprawił na „ołuwek”. (...)
I co tu się dziwić kapralowi MO na głębokiej prowincji, ze w protokole umieścił słowo „łóho”? [chodził o „ucho”]
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Jechała tramwajem i na tramwajowej ławce siedziała matka z dzieckiem. Naprzeciwko siedziała jakaś pani z w jasnym płaszczu. Dziecko było nieznośne, kręciło się i kopało zabłoconymi butami ów jasny płaszcz. Pani grzecznie zwróciła uwagę matce, prosząc, żeby nieco utemperowała swojego potomka.
- Ja, proszę pani, wychowuję dziecko bez stresów – odparła na to matka, nadąwszy się godnie, podczas gdy dziecko nadal kopało.
Na to odwrócił się jakiś pan, podszedł, napluł na nią i rzekł:
- Ja też byłem wychowywany bez stresów.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
(…) właściciel samochodu zdążył wylecieć z domu i złamał złodziejowi rękę. Zarazem wezwał policję. Przybyły przedstawiciel władzy miał zdrowe podejście do życia.
- Panie, tyle pańskiego, coś pan mu tę rękę złamał – rzekł szczerze. – On nawet siedzieć nie pójdzie…
Po czym obaj zgodnie zaczęli szukać na krawężniku tego miejsce, na które złodziej tak nieszczęśliwie się przewrócił.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
Facetka jedna umarła i pochowano ją. (...) w mieszkaniu nieboszczki zgromadziło się dość dużo osób i wszyscy byli trzeźwi i smutni.
(...) Na zakończenie uroczystości pogrzebowych czyhała zawodowa hiena cmentarna (...).
Odczekał ile trzeba, zabrał się do roboty, odkopał grób, otworzył trumnę i przystąpił do delikatnego puk puk młoteczkiem. Złote zęby nieboszczka miała (...). Pod wpływem puk puk nagle usiadła w trumnie.
Złodziej nie zastanawiał się dłużej, tylko od razu zemdlał. Nieboszczka również nie trwała w zamyśleniu (...). Z tego strachu uciekła z cmentarza (...), trafiła na tramwaj i do tego tramwaju wsiadła z rozpędu.
Konduktor zażądał pieniędzy za bilet.
- Ja nie mam pieniędzy (...). Ja, widzi pan, wracam z cmentarza.
- To co z tego? – spytał konduktor. – Jak pani jechała na cmentarz, to pani miała pieniądze, nie?
- Nie. Bo widzi pan, ja leżałam w grobie… Pochowali mnie…
Wariatów boi się każdy, konduktor zamilkł i przestał domagać się opłaty (…). Zmarła kobieta dojechała bez przeszkód do właściwego przystanku, wysiadła i poszła do domu. Zadzwoniła do drzwi mieszkania, otworzył jej mąż (...) i też zemdlał. Zemdlało jeszcze parę osób, ktoś tam jednak okazał się odporny, zadzwoniono wszędzie, po lekarza i po milicję, właściwe ekipy przyjechały.
Okazało się, że wcale nie umarła, tylko była w letargu. (...) Równocześnie gliny podążyły na cmentarz, gdzie złodziej nadal leżał bez przytomności, zgarnęły go (...), po czym odbyła się sprawa sądowa.
Na tej sprawie zeznająca nieboszczka bardzo prosił o łagodny wymiar kary, bo ten złodziej uratował jej życie. Złodziej zaś padł na kolana i w obliczu licznych świadków złożył uroczystą przysięgę, że noga jego nie postanie na żadnym cmentarzu do końca życia i za żadne skarby świata.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-26
Cechy, jakie posiadał, w pełni godne były przodków. Nie dość, że awanturnik i despota, to jeszcze był skąpy i miał skłonności purytańskie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-11-26
(...) jeżeli coś jest pieczołowicie ukrywane, znaczy to na ogół, że śmierdzi.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-11-26
Stracić cnotę to jest sztuka na raz i nie należy marnować jedynej okazji w życiu byle jak, byle kiedy i z byle kim.
pokaż wszystkie (31)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz