Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
2017-12-05 15:37:10
Anonim
tvczlek-bor
2017-12-05 15:34:05
Anonim
tyczlek
2017-12-05 15:33:53
Anonim
wwxyzżź
Jako niezalogowany oblicz: 9+3:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀anjax8 ()
PLFifi651PL ()
♀edyta ()
♀silverraven ()
oraz 2955 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Brulion Bebe B.
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Brulion Bebe B.



Autor Małgorzata Musierowicz

Od wydawcy

Przeczytaj magiczny brulion Bebe Bitner, pachnący miłością, przyjaźnią i przygodą. Dowiedz się, o czym i z kim pisze w swoim zeszycie Beata, główna bohaterka książki.

[Akapit Press, 2007]
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-30
Jedna z ciekawszych powieści Małgorzaty Musierowicz. Głównymi bohaterami są osoby pojawiające się pierwszy raz w Jeżycjadzie, ale - na szczęście - nie ostatni.

Poznajemy więc parę licealistów - Bebe i Damba, a także Bernarda Żeromskiego, wesołego grafika zakochanego w Anieli, czyli Kłamczusze. Poznajemy też Konrada, który jest uczniem szkoły podstawowej, ale jest dość poważny jak na swój wiek.

O względy Kłamczuchy (Anieli) zabiegają swobodny Bernard i uporządkowany Krystian. Bebe i Dambo, którzy poznają się w nietypowy sposób, coraz bardziej się zaprzyjaźniają. Możemy też śledzić ich szkolne perypetie, które obfitują w dużą dawkę humoru. Konrad z kolei ma problemy z łobuzami, którym musi stawić czoło.

Dowiadujemy się też, co słychać u Cesi i Jurka oraz u Natalii Borejko. Cenne są też jak zwykle uwagi profesora Dmuchawca.

Powieść nie przypomina za bardzo pierwszych części Jeżycjady, ale jest naprawdę bardzo udana. Polecam ją wszystkim, nie tylko nastoletnim pannom. :)
Dodaj recenzję

Cytaty

♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-31
Pieróg zatrzymał się złowieszczo tuż pod parą wierzgających wojskowych butów z fosforyzującymi różowo sznurowadłami. (...) Mądrość i intuicja pedagogiczna nie zawiodły go.
– Obalcie mury, bracia! – zawyło ciało zwisające. – Obalcie mury!
(...) Zwisający na wyciągniętych ramionach kształt oberwał się nagle i z soczystym plaśnięciem gumowych podeszew wylądował na kamiennych płytach posadzki. Przed dyrektorem stała istota ludzka wolna od konwencji jak żadna inna. Cała szkoła wstrzymała dech. Pieróg zlustrował Bernarda od stóp do głów.
– Która klasa? – spytał lodowato, a od pytania tego, tyle już razy zadawanego w murach tej uczelni, większość uczniowskich pleców pokryła się odruchowo gęsią skórką. Cisza. Bernard z wesołym zainteresowaniem popatrzył Pierogowi prosto w twarz.
– Zawisnę wzrokiem na twych ustach, chcesz? – zaproponował przyjaźnie. Straszna cisza. Jęk koleżanki Jedwabińskiej, który, rzecz dziwna, zabrzmiał jak stłumiony, znerwicowany chichot, wyrwał dyrektora ze stanu osłupienia.
– Pytam, która klasa? – powtórzył.
– Klasa? – zdziwił się Bernard życzliwie. – Która klasa?
– To ja pytam, która klasa.
– Jakże chętnie bym ci, bracie, odpowiedział, która klasa, ale sam nie wiem, która klasa – wyjaśnił mu ciepło Bernard, oglądając z bliska dygnitarskie oblicze jak cenny relikt epoki, która właśnie odchodzi. – Społeczna? Inwalidzka? Zawodowa? Jeśli mam całkowicie szczerze określić moje uczucia, to muszę wyznać, że nie jestem pewien, do której klasy należę, a nawet – czy w ogóle kiedykolwiek należałem do jakiejkolwiek, gdyż, jako istota wolna od konwencji, unikam jak ognia przynależności do czegokolwiek, chyba że masz na myśli, bracie, klasę szkolną.
– Tak – rzekł Pieróg, który już na początku przemowy Bernarda poczerwieniał jak przed atakiem apopleksji, a obecnie wyglądał jak w trakcie ataku. – To właśnie miałem na myśli, nieprawda. Która klasa?
Bernard zaśmiał się i ojcowskim gestem położył Pierogowi rękę na ramieniu.
– Posłuchaj, mężczyzno z podbródkiem – powiedział. – Przynależności do klas szkolnych również unikałem jak ognia. Było to jednak w swoim czasie. Dziś, nie jestem pewien, ale gdyby mi kto zaproponował jednak powrót do liceum – cóż, zapewne uciekłbym z krzykiem człowieka słusznie rozjuszonego.
Tłum gęstniał tak szybko, cicho i przerażająco, że Pieroga naszły klaustrofobiczne duszności.(...) W błysku intuicji dyrektorskiej Pieróg pojął, że dalsza wymiana zdań z brodatym indywiduum uwłacza jego dyrektorskiej godności i nawet skończyć się może jakąś niebezpieczną porażką o historycznych wymiarach.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-06
Chyba naprawdę trzeba o sobie zapomnieć, żeby móc siebie odzyskać.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-06
To nic – pomyślała. – Trzeba powoli. Tak jak ze wszystkim, trzeba po prostu zacząć. Zrobić pierwszy krok. Po nim zrobię drugi i trzeci. A potem będę już umiała przejść cały ten dystans.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Chyba już naprawdę jestem stary (...). Ale wszystko doskonale pamiętam, bo stary jestem tylko po wierzchu (...). Ten prawdziwy Dmuchawiec siedzi w środku, przebrany tylko za starszego pana. Co dzień rano dziwię się, patrząc w lustro: czy to naprawdę ja? Ja? – ten wesoły, młody nauczyciel, co musi jeździć na rowerze, a marzy o czerwonym, nowiutkim motocyklu?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Czyż nie jest rzeczą chwalebną wyjść na ludzi poprzez trudności i opały? Uczyć się dla siebie samego, po to, żeby być, po prostu, człowiekiem wykształconym. O stopniach nie myśl (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Ludzkie odruchy nie pomogą na próbne wybuchy, a radość życia nie zwalczy przemocy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Mniej próbnych wybuchów, więcej ludzkich odruchów!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Kreska często się boi (...). Ale oprócz tego, że jest zwyczajnie dzielna, ma jeszcze wiele odwagi.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Mniej karabinów, więcej witaminów!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Mojego honoru bronić mogę tylko ja sam (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Wszyscy stąd uciekają. Najpierw jadą na trochę, popracować, a potem zostają. Tam jest chyba bardzo wspaniale. Nikt nie chce mieszkać w Polsce.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Wydaje ci się (...) – że musiałem coś przeskrobać, żeby się wstydzić? Czy nie mogę wstydzić się na przykład tego, że jestem tchórz?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Jak się robi maskę demona, to prawdziwy demon ucieka z domu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Ja wierzę (...), że otrzymaliśmy życie jako zadanie dla siebie. Że życie jest zadaniem.(...) To twój wysiłek zbuduje ciebie samą.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Moja postępująca starość (...) objawia się przede wszystkim w rozwlekłych przemowach.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Nigdy nie lubiłem być młody (...). Pamiętam dobrze, jakie to piekielnie trudne. Do pewnego momentu człowiek jest sam sobie nie znany. Nie określony. Któregoś dnia zaczyna rozumieć, że stoi przed jakąś powinnością, choć nie wie jeszcze – przed jaką. Z przerażeniem odkrywa nagle, że istnieje gradacja wartości i prawo wyboru. I że wybierając sposób postępowania, człowiek wpływa na drugiego człowieka. Co za odpowiedzialność! Może skrzywdzić tego drugiego albo mu pomóc. Odepchnąć go albo podać mu rękę. I cokolwiek zrobi, wpływa nie tylko na innych, ale i na samego siebie. To samego siebie buduje, odnosząc się do drugiego człowieka. Zapełnia tę swoją nieokreśloność, jak zapełnia się pustą przestrzeń cegłami i zaprawą. Wypełnia siebie. I to właśnie wymaga takiego trudu i takiej odwagi.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Och, to niby nie sztuka: żyć, wydaje się, że to rodzaj naturalnej umiejętności. Ale: żyć dobrze? Trzeba mieć dużo odwagi, żeby żyć, będąc dobrym człowiekiem wśród innych ludzi. Trzeba mieć odwagę być dobrym.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Szkoła jest zawsze odbiciem tego, co na zewnątrz (...). Bardziej ludzka będzie wtedy dopiero, gdy zmieni się sytuacja zewnętrzna.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Zawsze mi się zdaje, że tu, o – tu – w tym allegro, słychać kroki Śmierci, której ktoś wychodzi naprzeciw. (...) To bardzo piękne. Mozart miał w sobie wiele wspaniałej odwagi.(...) Ale i wiele smutku.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Profesor Dmuchawiec nie wyglądał zdrowo. Oddychał powoli, z trudem. Ale w jego wymęczonej chorobą, pomarszczonej twarzy świeciły jasno młode oczy. I chociaż był już zupełnie siwy, miał uśmiech młodego kpiarza.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Chciałabym wiedzieć, dlaczego mężczyźni są ostatnio tacy rozmamłani psychicznie?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Gniazdeczko wić należy z kimś, kto jest człowiekiem silnym, zdecydowanym i nie podlegającym żadnym słabościom, z kimś, kto przez życie idzie od sukcesu do sukcesu i potrafi zapewnić słabej kobiecie opiekę, utrzymanie, pomoc i obronę. Człowiek sukcesu to potrafi.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Jak przytaszczy dwadzieścia kilo zakupów, to zaraz się jej humor zmieni.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Mniej zbrojeń, więcej upojeń (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Od czterdziestu paru lat są te same czasy (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Trzeba się przyznać do kłamstwa, bo się wyda! (...) I to już, zaraz, póki nie jest za późno!
Teraz albo nigdy.
Nie, no chyba raczej nie teraz.
Może jakoś przyschnie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
No bo jestem Kłamczucha (...). Nie wiem, czemu muszę od czasu do czasu nakłamać albo zmyślić sobie co nieco... Zawsze mi to, zresztą, wychodzi na niekorzyść...(...) Tylko dzisiaj, wyjątkowo...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
W gruncie rzeczy, jako artystka, powinnam unikać wszelkich związków, a zwłaszcza małżeńskich. Po co mi te komplikacje. Mężczyźni są to istoty gruboskórne. Od dziś żyję samorządnie, niezależnie i w duchu wolności.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Aniela była cienka, gibka, śniada, pełna niesamowitej energii i werwy. Miała oślepiający uśmiech i żywe, czarne oczy o nieco roztargnionym wejrzeniu (powód: była krótkowidzem, lecz próżność nie pozwalała jej nosić okularów chyba że już koniecznie było trzeba). Zachowywała się nieodpowiedzialnie i impulsywnie wcale nie jak dorosła osoba.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Aniela była nieznośna, złośliwa i ironiczna. I chyba go nawet nie lubiła. Ale w jej zdyszanym śmiechu, w południowym kolorycie jej twarzy, w kłującym błysku jej hiszpańskich oczu było ciepło i życie. Kiedy [Bernard] znajdował się obok niej, cała jego osoba stawała się bardziej intensywna, tak jak skrawek kremowego papieru położony na błękitnym tle zdaje się nagle bardziej żółty.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Musieli po raz kolejny wysłuchać opowieści o tym, jak to po śmierci ciotki Lili i po wyjeździe stryja Mamerta wraz z rodziną (kontrakt w Tunezji) Aniela, pozbawiona przez okrutny los pokoiku u Mamertów, musiała sypiać na waleta w akademiku.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
(...) szczera prawda. W ustach Kłamczuchy miała wielką siłę wyrazu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
(...) zawsze myślałem o niej jako o pełnej uroku egoistce. A ja lubię wszystkie kobiety z wyjątkiem egoistek, chociaż nie jestem zupełnie pewien tego, co powiedziałem. Gdybym bowiem nie lubił egoistek, to przecież nie kochałbym się w Anielii.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Nie będę wymieniał jego nazwiska, bo i tak je znacie. Kordiałek, wstań, jak do ciebie mówię.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Powiedzcie również rodzicom, że nie będę tolerował usprawiedliwień od zbyt tolerancyjnych matek (...) jak przykładowo to, które w ubiegłym roku szkolnym przyniosła mi jedna z uczennic, której nazwiska nie wymienię, tak jest, Borejkówna, wstań, jak do ciebie mówię. Usprawiedliwienie brzmiało, cytuję (...): „Uprzejmie proszę o usprawiedliwienie nieobecności Natalii (...). Zatrzymałam ją w domu, ponieważ była zmęczona i miała bardzo zły nastrój”.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Jest mi tak przykro, jakbym w ciemności nadepnął na śpiącego kota.(...) jest mi tak przykro, jakbym musiał czyścić kurnik. Jest mi tak przykro, jakbym właśnie został obsypany przez kurzajki.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Jestem człowiekiem wolnym, a moja pasja i energia zwrócone są nie ku przedmiotom, a ku istotom ludzkim.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Masy w ogóle z najwyższym trudem pojmują nowatorstwo, także w dziedzinie ubioru. Masy boją się działań niekonwencjonalnych, co ma oczywiście głęboko idące, katastrofalne skutki dla sztuki, kultury, a nawet gospodarki narodowej, że już nie wspomnę o życiu prywatnym poszczególnych jednostek.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Mniej przemocy i bicia, więcej radości życia!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
(...) nie można oczekiwać, by zdrowa młodzież dobrowolnie zamykała się w pojemniku z betonu, podczas gdy na zewnątrz trwa taka pogoda. Podli malcy leżą sobie zapewne nad Wartą, obrażając słońce widokiem swych pośladków.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Porządku stróże, co wam po murze!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
(...) Sztuka może być lekarstwem i bronią.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
To jest pierś wyłącznie braterska, Aniello. Oczywiście, ufam, że chwilowo. Złóż główkę na mym sercu i uroń kilka łez, a ja będę cię pocieszał ustnie, z właściwym mi bezinteresownym taktem. Chwileczkę, ale dlaczego ty się śmiejesz? Nie rób tego, bo wypadasz z roli.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Uważam, że ty i ja należymy do jednego gatunku. To my powinniśmy uwić razem coś w rodzaju gniazdka, by następnie kochać się w nim i czulić do końca naszych, nie tak znów długich, bądź co bądź, dni.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Chciałeś, klucho, w ucho?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Ja to już w ogóle nie mam ochoty się uczyć. Uczę się, dostaję tróję. Nie uczę się, też jakoś wylawiruję na ten sam stopień. A w dodatku w obu przypadkach uważany jestem za osła.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Jak słyszę w telewizji albo jak czytam w gazetach o szkole we Francji, o szkole w Ameryce, to po prostu nie rozumiem, o co chodzi. Tamte szkoły można lubić. I uczyć się jest ciekawie. I nie denerwuje się człowiek tak strasznie. I nie czuje się śmieciem i niewolnikiem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Obalcie mury, nim się wam dobiorą do skóry.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Piękna twarz, a w oczach labirynt.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– Ale niech mi Basia powie, czemu ja muszę żyć w takich czasach? – wybuchnął goryczą pan Karolek.
– Bo tak się Panu Bogu podobało – wyjaśniła mu staruszka.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– Bebe też ma świetne nogi – odkrył Dambo, przeglądając swe wspomnienia.
– Małoletnia. Wszystko się jeszcze może zmienić.
– Ale nie nogi.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– Bebe, jesteś najbardziej tajemniczą osobą, jaką znam.
– Ja? Nie, skąd. Jestem zupełnie normalna.
– Nie. Nie jesteś zupełnie normalna.
– Dziękuję!
– Bebe... mam do ciebie prośbę. Powiedz mi coś... miłego. (...)
– Powiem ci coś miłego: jesteś zupełnie nienormalny (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– Czy ty jesteś odważna?
– Nie wiem...
– Nie pytam, czy zgodzisz się przespacerować nocą po cmentarzu – uśmiechnął się kpiąco Dmuchawiec. – Ale o to, czy masz odwagę, żeby żyć.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– Dość tego sybaryczenia.
– Syba czego? – zdziwił się słabo Bernard.
– Sybaryczenia, od „sybaryta” – sama to stworzyłam w tej sekundzie (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– Fajna była burza, co? – szepnął [Dambo]. – Lubię ten zapach wszędzie.
– Pachnie jak zielone ogórki – powiedziała Bebe szeptem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– Ja też mam wstręt do siebie – rzekł Kozio tonem odkrycia.
– No więc to jest sytuacja niedopuszczalna, chłopcze ze wstrętem – rzekł Bernard. – Istota ludzka powinna mieć dla siebie szacunek.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– Ja wiele dostrzegam – rzekł spokojnie Dambo. – Bo umiem patrzeć.
– Przez gips też umiesz patrzeć? Ona jest jakaś zagipsowana, ta Bebe.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– Jabłka są, według tego tam ideologa, symbolem braterstwa.
– Dla mnie są symbolem grzechu pierworodnego – wyznał wyzywająco libertyn.
– To straszne. Współczuję panu – zgasiła go Aniela.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– Jestem głodna jak osioł.
– Nie jak osioł się mówi, tylko jak pies – sprostował Bernard (...). – Kobiety nigdy nie potrafią spamiętać najprostszych porzekadeł, przysłów, idiomów oraz mądrości ludowych.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– Już lecę!
– Już lecisz?
– Tak!!!
– To miłego lotu – powiedziała Natalia (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– Nie mam na myśli małżeństwa. Przecież sama mówiłaś, że małżeństwo dla artystki to śmierć.
– Doprawdy! – wykrzyknęła Aniela. – Musiałam być wtedy bardzo młoda i głupia.
– Było to jakieś trzy tygodnie temu – przypomniał jej Krystian odrobinkę kąśliwie.
– Czyżby? (...) Nie przypuszczałam, że tak szybko zmienię zdanie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– Nie mogem później – oznajmiła Izabella – bo idziemy do wuja na video, prosz paniom.
– A co ma wuj do tego? – indagowała Aniela.
– Do tego? Kasety.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– Obywatelu, zejdźcie albo my po was wejdziemy.
– Chciałbym to widzieć – zauważył Bernard i wybuchnął rozdziawionym śmiechem Kermita (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
(...) wychowawczyni (...) wydobyła z torby zardzewiały bagnet, noszący ślady ofiarnego czyszczenia.
– To (...) skonfiskowałam Konradkowi już na trzeci dzień.(...)
– Gonili się z tym po pokoju, skakali po łóżkach – wspomniała wychowawczyni, a wzrok jej zaszklił się grozą. – Mogli się pozabijać jak nic. A Gustawek...
– Konradek – poprawił Kozio z ujmującą grzecznością.
– Konradek rzucił tym w Jareczka i Bogu dzięki trafił go tylko w kolanko. Mogli się pozabijać jak nic albo powykłuwać sobie oczka, albo...
– ... popodrzynać tętniczki – usłużnie podrzucił Kozio.
– Popo... O, matko!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– Za moich czasów dwóje i uwagi do dzienniczka dostawali tylko debile oraz niepoprawni chuligani.
– Dziś wszyscy jesteśmy debilami – odrzekł na to Marian, po czym uściślił: – Dwanaście osób z naszej klasy z trudem dostało promocję do klasy drugiej. Na trzydzieści pięć osób dwadzieścia miało tróję z polskiego.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– Zastanawiam się – odrzekła Bebe – jak mogłaś tak nakłamać i właściwie po co? (...)
– Tak mi się palnęło (...).
– To znaczy – badała poważnie Bebe – że nie odpowiadasz za to, co mówisz?
– A znasz kogoś, kto odpowiada? – prychnęła ze złością Aniela, wściekła na oskarżycielski ton Bebe. – Co, u licha, zapomniałaś, gdzie żyjesz? Popatrz sobie wokół, ocean kłamstwa. I tak dalej. Cóż znaczy wobec tego wszystkiego moje niewinne kłamstewko? Ot, tak sobie palnęłam... Tobie się to nie zdarza?
– Nie.
– No pewnie (...). Tobie się nigdy nic nie zdarza. I nigdy ci się nie zdarzy. Bo nie masz fantazji i rozmachu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
– (...) zewnętrznie się zmieniłeś. Nigdy nie miałeś brody, na przykład.
– Miałem – oświadczył Bernard. – Lecz ogoloną. Teraz mi wyrosła na tle mojej nowej filozofii życiowej. Staram się nieustannie zmieniać filozofię życiową. Tylko w ten sposób można dojść do pełni.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Bała się [Bebe] jak ognia postępków impulsywnych i nie przemyślanych. Od postępków impulsywnych i nie przemyślanych była w tym domu Józefina. A to naprawdę dość.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Bebe czekała na Damba.
Wszystko na niego czekało – ulica, kasztany, trawnik i weranda, chodnik. chmury i powietrze; obraz był niekompletny bez Damba.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Bernard nabrał tchu. I w tym momencie gumka puściła. Pękła – i z charakterystyczną dla gumek elastycznością, świsnąwszy strzeliła Pieroga w ramię. Zaraz potem dał się słyszeć szorstki szmer, to uwolnione z uwięzi elanobawełniane pojemniki utworzyły momentalnie dwa sterczące balony, które ściśle wypełniły przestrzeń pomiędzy Bernardem a Pierogiem.
(...) zerwał z siebie [Bernard] kompromitującą sztukę odzieży, po czym cisnął ją w kąt jednym wspaniałym ruchem.(...)
Na potężnym torsie Bernarda widniał wielki rysunek odręczny, wykonany niezmywalną farbą akrylową, przedstawiający krzepkie serce z płomieniami i strzałą. Podpis pod sercem brzmiał: ANIELLO! TO JEST TWOJE NA ZAWSZE!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Bo łączyć się – to znaczy: dawać i otrzymywać. A dzielić się z innymi, to znaczy, w gruncie rzeczy, mnożyć.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
(...) była bardzo prostolinijna i wskutek tej cechy swego charakteru bardzo często nie rozumiała półsłówek, nie chwytała wielu aluzji i nie umiała posługiwać się wykrętami.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Ci, spośród czytelników, którzy wiedzą, o co chodzi w fizyce, nie będą mieli trudności z dośpiewaniem sobie brakujących fragmentów wypowiedzi inżyniera Żaka. Ci natomiast, którzy nie wiedzą, o co chodzi w fizyce, i tak by nic nie zrozumieli.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Co do dzieci, Aniela nie lubiła ich zbyt gorąco. Ale musiała przyznać, że te maluchy Pawełka i Danki były naprawdę rozkoszne... pewnie dlatego, że takie podobne do ojca. Cesia i Hajduk mają już troje dzieci, też bardzo miłych. Mieszkają wciąż na Słowackiego, z całą rodziną, w nieopisanym jak zwykle bałaganie. Joanna Borejko wyszła za Francuza. Gabrysi powiodło się gorzej: jej mąż Janusz powrócił do niej, co prawda, z Australii, ale po pół roku obijania się bez celu ruszył na winobranie do Alzacji i słuch po nim zaginął. Gabrysia sama wychowuje dwoje dzieci, ale wygląda na całkowicie zadowoloną z życia. Może przez te dzieci właśnie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Co roku jedni odchodzili ze szkoły, inni przybywali, i na każdej pauzie słychać było ten gwar, zawsze w tym samym natężeniu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Często mnie zdumiewa, jak zawiłe są linie kreślone palcem Przypadku i jak bardzo losy nasze zależą od tych poplątanych bazgrołów.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Damazy wyglądał na miłego włóczykija (...). Ten chłopak był jakiś niezwykły, choć nie z powierzchowności bynajmniej. Długi, kościsty i muskularny, był – jak to blondyn – spalony na kolor czerwonomiedziany. Jego nos przypominał zdeformowaną gruszkę, a uszy były wyjątkowo dorodne. Wtrącę tu przy okazji, że w szkole podstawowej nazwano go Dambo i od tej pory nikt już nigdy nie zwracał się do niego inaczej, gdyż nawet w tych ciężkich czasach wszyscy jakimś cudem zdołaliśmy się zapoznać z większością nieśmiertelnych arcydzieł Walta Disneya. A Damazy czymś słonika Dumbo przypominał, czymś jeszcze oprócz uszu. Miał z niego coś w oczach: otwartą, czułą ufność. (...) Miał bardzo ładne oczy. Ich tęczówki były jasnoszare, usiane jeszcze jaśniejszymi punkcikami, które wyglądały jak magiczne światełka.(...) Miał szczupłą, długą twarz o mocnym podbródku.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Dlaczego ją [Bebe] przeraża wszelka w ogóle bliskość, wszelki kontakt z drugim człowiekiem? Coś chyba jest nie w porządku. Z nią. Albo z innymi. Nie, raczej z nią. Ale co?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Jesień skorzystała z panującej w mieście pustki i sprawnie zasnuwała swymi aluzjami coraz to nowe obszary.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Józefina (...) twierdziła, że dzieci nie należy rozpuszczać, i potrafiła ofiarować Bebe na imieniny podręcznik do geografii i nic więcej (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
(...) każda praca w teatrze jest miła i ciekawa (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Kwestię porządków, napraw i remontów Józefina pomijała z czysto kobiecym wdziękiem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Na murku przy bramie ktoś namalował przez szablon, jaskrawoczerwoną emalią olejną, smutne słoneczko z napisem: „Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom”.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Niewielka grupka tłoczyła się jeszcze wokół Bernarda, który rozdawał autografy pożyczonym długopisem. „OBALCIE MURY! – Żeromski” – pisał właśnie na podsuniętym mu egzemplarzu „Syzyfowych prac”, które ktoś dowcipny przytomnie przyniósł z biblioteki szkolnej.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Ogarnął ją metafizyczny lęk. Poczuła się podobna nędznemu mikrobowi i pomyślała z wyrzutem, że żyje równie bezmyślnie jak on. Zmówiła szybko pacierz, ale miała wrażenie, że jej słowa giną w czarnej pustce.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Powzięcie jakiegoś postanowienia zawsze robi dobrze w chwilach depresji.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
(...) szaleństwa, choćby nawet i nakazywane przez zdrowy rozsądek, były dla Bebe Bitner czymś niewykonalnym. Mogła tylko z zazdrością przyglądać się nieskrępowanym poczynaniom tych, co zwykli ulegać swym zachciankom.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
(...) śmiech był czymś tak obcym jego twarzy, że sam zanikł.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Uczniowie, stojący na skraju dyrektorskiej trasy, kłaniali się pokornie. Ci stojący dalej odwracali wzrok. Ci pod ścianami robili małpie miny, wywalali jęzory, pozorując odruchy wymiotne, i przewracali oczami, względnie wiercili sobie palcem dziurkę w skroni.
Dyrektor Pieróg był tego całkowicie świadom.
Ołowiany jego wzrok sięgał po samiutkie ściany i przenosił do zwojów mózgowych wierne podobizny małpujących i wywalających, wymiotujących i przewracających, a zwłaszcza tych, co wiercili.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
(...) udał się do łazienki. Zabawił tam około kwadransa – chlapiąc, pluskając i wyśpiewując domniemaną angielszczyzną domniemane utwory grupy Depeche Mode.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Wiedziała [Bebe] dobrze, że [Kozio] poniósł dziś klęskę. Przełamawszy lęk przed światem zdobył się na odwagę – i w następnej chwili świat, do którego wyszedł, potwierdził mu słuszność jego lęku. Musiał chyba czuć, że cała ta odwaga nie zdała się na nic. Że cały ten wysiłek był daremny.
Odczuwała, co on czuł, całym sercem – i nie umiała zrobić nic.
Jej brat. Najbliższa osoba. Dlaczego są sobie tak dalecy?
Dlaczego ona nie umie okazać, co czuje? Kiedyś umiała. Potem sobie wymyśliła, że bezpieczniej będzie nie ujawniać uczuć – i długo się w tym doskonaliła. Starała się zdobyć tę cenną umiejętność.
I kiedy już myślała, że ją zdobyła – okazało się, że jest akurat przeciwnie: nie panuje nad sobą do tego stopnia, że aż nie potrafi okazać uczucia, nawet gdy bardzo tego chce.(...)
To się musi źle skończyć. Zamknięta w sobie nigdy nie potrafi wyjść, rozprostować się, wydostać na swobodę. Porozumieć się z innymi. Ale jak miałaby porozumieć się z innymi, jeśli wciąż jeszcze nie porozumiała się sama z sobą? Jak pojąć innych, jeśli wciąż jeszcze nie pojęła siebie samej?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Wyciągnęła ostrożnie rękę i dotknęła rękawa wiszącej koszuli. Już wyschła. Nie myśląc, co robi, Bebe pogłaskała rękaw, a potem przyłożyła go na chwilę do policzka. Dambo. Kochany.
Nagle otworzyła oczy – i zobaczyła, że on tu jest.(...)
Przyłapana Bebe zastygła z rękawem koszuli w dłoni. Gdyby go chociaż wypuściła! – ale nie przyszło jej to do głowy: Była zszokowana i ogłuszona, jakby tuż obok niej eksplodował niewypał. Ze wstydu bolało ją całe ciało, nawet palce u nóg. Tętno w uszach waliło jak potężny gong. Patrzeli na siebie bez ruchu i bez mrugnięcia nawet – ona purpurowa i przerażona, jakby zrobiła coś niewybaczalnego, on wstrząśnięty, z pociemniałymi oczami, wzruszony.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Wycie psa ucichło, jakby kto biedaka odłączył od prądu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Z radia ryczała głosem giganta Małgorzata Ostrowska (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Za nim pomykała wicedyrektor Jedwabińska – ładna i młoda, uczesana w kok tak ciasny, że zdawał się ściągać w tył przestanie skórę twarzy i napinać nieznośnie jej rysy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
(...) zgodził się pójść do Samu po zakupy. Wrócił z pieczywem, mlekiem i masłem oraz dżemem agrestowym i oznajmił, że z rzeczy jadalnych był jeszcze w sklepie syrop z jarzębiny.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Żeby przynajmniej ta Jedwabińska wyszła z jakąś inicjatywą, żeby przypomniała, że już minęła ósma albo coś w tym rodzaju... Rzucił jej szybkie, znaczące spojrzenie. Może zrozumie.
– Och! – zrozumiała wicedyrektor Jedwabińska. – O, ach. Panie dyrektorze, telefon do pana.
Co za ryk śmiechu!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Myślę, więc jestem – Kartezjusz.
To, co myślę – jest – Malebranche.
Istnieje tylko to, co myślę – idealizm kantowski. To, co jest – jest, a tego, czego nie ma – nie ma. – Parmenides.

Z tego wszystkiego najbardziej odkrywczy wydaje mi się Parmenides.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
NA LEKCJI BIOLOGII BEATA NIE REAGUJE NA DZWONEK!
mgr W. PIĄTKOWSKA

Nie jest przecież psem Pawłowa
Żeromski, wuj.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Nie bądź taka nadwrażliwa, to jest bardzo naturalne i miłe jak wszystko, co pochodzi z fermentacji pod ciśnieniem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Pewien maniak z okolic Jabłonny
Ciągle wzmacniał potencjał obronny.
Co zobaczył potencjał,
To go wzmacniał, ten bęcwał,
W gorliwości swej wprost nieprzytomny.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Pewien smutny półgłówek z Poznania
Przygotować się chciał do strzelania.
Zajrzał w lufę, wycelił,
Nie czekając wystrzelił
I się zmienił wprost nie do poznania.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Pewna śliczna blondynka z Poznania
Przed poznaniem fizyki się wzbrania.
Kiedy słyszy: fizyka,
Umysł jej się zamyka,
Bo dochodzi do przeładowania.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Mniej bombków, więcej gołąbków.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-25
Żołnierzu polski, żyjesz w epoce rozbrojenia.
pokaż wszystkie (105)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz