Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 5*3:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀anjax8 ()
♀wai ()
♀edyta ()
oraz 1537 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Byczki w pomidorach



Autor Joanna Chmielewska
Dodane przez ♀Aleksandra0709 ()
Forma powieść
Gatunek thriller/sensacja/kryminał
Rok pierwszego wydania 2010
Tagi literatura współczesna, morderstwo, kryminalna, kryminał, Joanna Chmielewska, Joanna, Alicja, Dania, literatura XXI wieku, polska literatura współczesna, trup
Pokaż podobne

Od wydawcy

Powraca świat Alicji. Znów stado zaprzyjaźnionych osób pęta się po cudownym ogródku i kulinarnie szaleje w kuchni. A gospodyni jak zwykle otwiera drzwi przed każdym, częstuje jajkiem na śniadanie, wypija niezmierzone ilości kawy i zabrania zaglądać do lodówki. Nawet do wiecznie głodnego Marianka demonstruje autentyczną słabość. I oto wizyta nowej pary przynosi obrzydliwość w powietrzu. On – oblizuje łyżki i widelce, rzuca się na szyje nowo poznanych dam, zżera robaczki ze stołu i udaje, że zna się na winach... Ona – kamiennie milczy, ostrożnie chodzi i podobno umiera z miłości do niego. A gdy on nie wraca z pewnej wycieczki, interesuje się tym nawet pan Muldgaard...

[Wydawnictwo Klin, 2010]
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

W tej chwili nie jest dodana żadna recenzja. Może dodasz pierwszą?
Dodaj recenzję

Cytaty

♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-19
Alicja zrobiła coś takiego, co nadawało się chyba tylko na przedstawienie kukiełkowe, straszące dzieci przed snem. Zarżała jakoś przeraźliwie i potężnie, postarała się o wyszukanie okropny wyraz twarzy, podrzuciła zasobniczek z serwetkami śniadaniowymi, zwaliła z półeczki puszkę z kawą, na szczęście zakręconą, schyliła się, żeby ją podnieść, walnęła głową w szafkę z kompostem na wierzchu, zrzuciła kompostowe wiaderko, wróciła na krzesło i znów zarżała. Napiła się koniaku, dzięki czemu zdążyłam się odezwać.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-19
Alicja, szczerząc zęby dookoła głowy, co symulowało entuzjastyczny uśmiech, a oznaczało, że jest wściekła, zaczęła mnie przedstawiać (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-19
(...) chyba tu lata w powietrzu jakaś obrzydliwość, nie wiem, skąd się bierze ani jak wygląda, ale gdzieś mnie uwiera.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-19
– Ciekawił cię pomyleniec, który ze mną wytrzymuje.
– Dlaczego? – powtórzyła z wielkim zdziwieniem. – Z tobą jest bardzo łatwo wytrzymać. Właściwie nie sprawiasz żadnych kłopotów, nie sprzątasz wcale, nie pchasz się do zmywania, na jedzeniu ci nie zależy, w ogóle nie jesteś drobiazgowa, rano nie latasz po domu i nie tryskasz wigorem, do niczego mnie nie zmuszasz, rozumiesz, co się do ciebie mówi... No, do lodówki zaglądasz. Ale przyznaję, że raczej krótko.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-19
Dania operuje formą „ty” bez względu na to, czy rozmawia minister ze śmieciarzem, czy arystokratyczna milionerka z listonoszem. Na własne uszy słyszałam, jak pan profesor Królewskiej Akademii Architektury gawędził per „ty” ze świeżo poznanym cieślą.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-19
Mimo olśniewającej urody nie wyszła dotychczas za mąż, podejrzewałyśmy, że z lenistwa, bo poza pracą zawodową, którą kochała i traktowała poważnie, z całą mocą i bardzo zręcznie unikała jakichkolwiek dodatkowych wysiłków. A mąż to jednak obowiązki. Za to rotacja narzeczonych biła wszelkie rekordy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-19
Nasłuchałam się o nim mnóstwo od nieskończoności, a w życiu człowieka na oczy nie widziałam nawet na zdjęciu, pojawiła się szansa, że go wreszcie zobaczę. Lubię poznawać ludzi optycznie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-19
– Nie za bardzo skomplikowane, jak na jedną osobę? (...)
– Trudno, żebym się podzieliła na kilka sztuk dla przyjemności idioty.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-19
– Oszalałaś! Masz pojęcie, co się znajduje na tym drugim łóżku pod tobą?
– Nie mam pojęcia. Dopuszczam wszystko, nawet granaty, i mam tylko nadzieję, że nic żywego.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-19
Po drodze spojrzałam na swój samochód, zastanawiając się czy w ogóle jest zamknięty, ale nie chciało mi się sprawdzać, doznałam ulgi, że znajduję się w Danii, a nie na przykład w Turcji. Albo chociażby we własnym kraju.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-19
Pomyślałam, że zabiegów zaraz będzie wymagał pan Wacław, z tym, że chirurgicznych. W ogóle opatrunkowych (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-19
Przydałby mi się Aleksander Macedoński, ale mogła go zastąpić Alicja, nawet bez miecza.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-19
– To rosochate z prawej strony jeszcze zostawiłaś.
– Nie zostawiłam, tylko mam je na deser.
– A nie wolisz na deser sałatki z kartofli?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-19
U siebie akurat gówno bym kupiła, bo tylko gówno w dzisiejszych czasach jest łatwo dostępne (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-19
Wodolejstwo jest dowodem braku inteligencji (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-22
A prosiłam w tej knajpie, żeby splunęła trzy razy przez lewe ramię, to nie, zaniedbała, splunęła tylko raz!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-22
Elżbieta wzięła mnie na stronę. Strona znajdowała się na końcu tarasiku, przy poprzewracanych fuksjach. Jedną podniosła.
– Słuchaj, co to były te studnie Napoleona? Co on miał na myśli?
– Jak to? – zdziwiłam się. – To samo co Ilja Erenburg. Nie słyszałaś?
– Nie. Jeszcze bardziej nie rozumiem.
– O Boże, inne czasy czy co...? Wcale nie dowcip, tylko fakt, chociaż zrobili z tego dowcip. Na egzaminie w liceum nauczyciel spytał ucznia, co wie o stu dniach Napoleona, na co on zaczął ględzić, że jak Napoleon był w Afryce, to kazał na pustyni kopać takie studnie, żeby armia miała wodę i tak dalej. Studnie Napoleona, znana rzecz!
– A Ilja Erenburg?
– To na egzaminie wstępnym, i to na moim wydziale, prawie w moich czasach, kandydat na studenta dostał pytanie, kto to był Ilja Erenburg. Na co bez wahania odpowiedział: „Ostatnia kochanka Hitlera”. Jak Boga kocham, święta prawda, ale zauważ, że to było niewiele lat po wojnie!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-22
– I nie słuchałaś, co on potem mówił?
– Kto?
– Romeo, wodolej, słowotok, pangolin, pan Wacław...
– Coś podobnego! – zdziwiła się Alicja zgryźliwie. – Popatrz, nie zauważyłam towarzystwa takiej licznej wycieczki!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-22
Zastanawiam się, czy oni kiedykolwiek się ruszą. Przecież nie przyjechali tu po to, żeby z całej Danii obejrzeć mój dom i nic więcej.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-22
Znałam ją od dziewczynki w wieku szkolnym i nie było wypadku, żeby Elżbieta czymkolwiek się przejęła, trupy mogły padać wokół niej i bomby lecieć na głowy, nie szkodzi, nie mrugnęłaby okiem. Nie pomogłaby nawet tych trupów zbierać, uznawszy, że i tak nic im to nie pomoże, a porządek na ulicy mają głęboko w nosie. Jeśli jeszcze trochę żywi, a, to tak, ale skoro już przepadło...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-26
Nie widziałam jeszcze dotychczas Marianka najedzonego, musiał być bezdenny. Trudno było dziwić się także rodzicom, którzy z całej siły starali się wypchnąć go z domu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-26
Byłam pewna, że na taki pomysł prędzej wpadnie stół ogrodowy niż Marianek (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-26
- Trzeba przerzucić kompost - powiedziała nagle Alicja.
- To ja mogę - zgłosił się ochoczo Marianek. - Gdzie?
- Wiesz, gdzie jest kompost?
- No wiem. Pewnie, że wiem.
- W ilu zasobnikach?
- No jak to, w... no, tego... w trzech.
- Bardzo dobrze. Wiesz, gdzie masz prawą rękę, a gdzie lewą?
Marianek obejrzał ręce i zapewnił, że wie. Z zainteresowaniem czekaliśmy na ciąg dalszy.
- Z tego środkowego trzeba przerzucić część do lewego, wymieszać i przerzucić z powrotem do środkowego. I znów wymieszać. Porządnie. Zrozumiałeś?
- No pewnie. Czym przerzucić?
- Łyżeczką do herbaty - mruknęła na stronie Marzena.
- Nic podobnego - zgorszył się Stefan. - Tylko nożem i widelcem...
Marianek gapił się na nich niepewnie.
- Łopatą i widłami - powiedziała wyraźnie Alicja.
- A gdzie jest łopata i widły?
- W składziku. Rozpoznasz je chyba? (...)
- O rany, a co będzie, jak wideł i łopaty tam nie ma? - zaniepokoiła się Marzena po chwili milczenia, kiedy wszystkie oczy utkwione były w znikającym Marianku.
- Są - zapewniłam ją. - Widły zaniosłam osobiście, a łopata stała obok jak byk. Nie wierzę, że sama gdzieś poszła.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-29
– A ona co?
– Przecież mówię, że nic. Równie dobrze mógł iść chochoł albo krowa, albo pień... Spytałam drugi raz, trochę głośniej, bo mogła być głucha, z tym samym rezultatem. Nie zwolniła, nie przyśpieszyła, nie spojrzała, jakby mnie wcale nie było. Prawie nabrałam obaw, że mnie rzeczywiście nie ma.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-08-30
To jest Duńczyk, trupem padnie, a powie prawdę!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-09-19
(...) skąd mam wiedzieć, jeszcze ani razu tu nie umarłam!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-09-19
Ona taka żałobna, jak ja upierzona!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-09-19
Śmierdzi mi, jak średniowieczne pole bitwy w letnim okresie, nazajutrz (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-09-19
Jak ona jest niesprawna i rozpacza po pangolinie, to ja jestem arcybiskup Canterbury, królowa Izabella Hiszpańska i Adolf Dymsza!!!
pokaż wszystkie (29)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz