Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 7*7:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀edyta ()
sissunn ()
♀anjax8 ()
oraz 1620 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
C.k. dezerterzy
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

C.k. dezerterzy



Autor Kazimierz Sejda
Dodane przez ♀Aleksandra0709 ()
Forma powieść
Gatunek wojenna
Rok pierwszego wydania 1958
Tagi wojna, I wojna światowa, von Nogaj, Giuseppe, humor, dezerter, dezercja, przygody, Austro-Węgry, oficer, Kania, przygoda, wojenna, ekranizacja
Pokaż podobne

Od wydawcy

Pełna dramatyzmu opowieść o losach żołnierzy wcielonych przymusowo do armii austriackiej w latach pierwszej wojny światowej oparta jest na osobistych przeżyciach autora. Po raz pierwszy opublikowana w 1937 roku, przeżywa obecnie prawdziwy renesans popularności, wywołany zapewne filmem, który cieszył się niemałą frekwencją.

Pięciu dezerterów z c.k. armii, którym przewodzi Polak, przez dłuższy czas wymyka się obławom, stosując przeróżne fortele, aby zachować życie. Pod warstwą anegdotyczną kryją się głębsze problemy moralne, tak więc powieść Sejdy odznacza się walorami nie tylko historyczno-poznawczymi.

[Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, 1987]
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Świetna książka, ciekawa akcja, dużo humoru. Polecam!
Dodaj recenzję

Cytaty

♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Jeden telefonista, któremu granat urwał obie ręce, zębami przegryzł kabel nieprzyjacielskiej linii telefonicznej i w ten sposób uniemożliwił rozpoczęcie ataku. Duży medal złoty.
– Złotą szczęką sztuczną powinni go byli odznaczyć, a nie medalem, bo sobie na tym kablu pewno zęby połamał. Taki drut jest cholernie twardy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Tutaj przychodzi sobie pan oberlejtnant do kompanii o godzinie jedenastej, prosto z burdelu!… Von Nogay… (…) Też pewno jakiś czesko-madziarski mieszaniec, a nadyma się tak, jakby był przynajmniej członkiem dworu cesarskiego.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Jeżeli chodzi o mnie, jestem przeciwnikiem rozstrzeliwania ludzi o byle co, ale wojna, bracie, to nie majówka.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
(…) przy każdej inspekcji zwykle generał wywołuje największego bałwana. Tak to już jest, że taki idiota zwróci na siebie uwagę najprędzej.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Żołnierz nawet nago nie powinien zapominać o szacunku dla starszych!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Prawdziwy feldfebel austriacki potrafi wymienić w jednym zdaniu połowę arki Noego…
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Pannnie ge… gennnerallle mmee… mmee…
– Drugi mi dzisiaj gęga tutaj… me-me… ge-ge… (…).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Nic pan nie ma… a najmniej rozumu, feldfeblu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Proszę zarządzić, aby stanęli na zbiórce z… w… (…) ze szczoteczkami do zębów. Zęby muszą być pielęgnowane, feldfeblu (…) – tego nie wolno zaniedbywać, rozumie pan?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Może się ministerstwo pochwalić swoim pomysłem zgromadzenia takiej bandy w jednej kompanii – zauważył Kania. – Rzeczywiście, byli izolowani. Udało im się to.
– Ta kompania więcej szkody wyrządziła przez ostatni rok niż korpus nieprzyjacielski na froncie – rzekł Ivanović i obejrzał się za siebie. – Masz tu delegatów wszystkich sztabów, ale przysięgę składaliśmy wszyscy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Stwierdzam, że hymn jest za krótki, feldfeblu, i czynię pana odpowiedzialnym za to (…) Został skrócony w kompanii, wbrew wszelkim przepisom! Postaram się pana wysłać na front, gdzie pana nauczą śpiewać jak należy… do końca. Hymn państwowy, to nie chy-chy, feldfeblu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Aha! Madziar. No, tak. (…) To są skutki dwoistości regulaminów i wyszkolenia. Stoi taki kretyn, taki małpi syn i rozmawia ze mną przed nie wyrównanymi szeregami. Dziwię się jeszcze, że nie trzyma fajki w tej swojej głupiej madziarskiej gębie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Gdyby pan pułkownik zwariował i kazał mi wybijać każdemu spotkanemu panu feldfeblowi dwa trzonowe zęby, na rano przyniósłbym do komendy garnizonu pełen koszyk zębów. Taki jestem służbista…
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Jest mały błąd w rachunku (…). I błąd ten popełnił on. (…) Dał się poznać nam, ale myśmy się nie dali poznać jemu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
(…) potem wyślą go na oddział psychiatryczny (…). A tam go wykończą bez bólu. Postawią przed obrazem osła i zapytają: – A może nam powiecie, łaskawy przyjacielu, co ta ilustracja przedstawia. – Wtedy powie, że osła. – Wówczas popatrzy na niego jeden z drugim, pogadają z sobą po cichu i znowu spytają. – Czy nie jesteście w błędzie, dobry człowieku? Może to jest zebra albo wielbłąd? – On znowu odpowie, że to jest osioł. – Poszeptają sobie i jeszcze raz grzecznie zapytają: – Czy możecie z całą stanowczością twierdzić, że to nic innego, tylko osioł? – Będą go tak pytali z dziesięć razy. Wtedy się zniecierpliwi i wyrżnie którego z wysokiej komisji w mordę. Od tej chwili będą w domu: „Zwiększona pobudliwość, brak opanowania odruchów, zmienność nastrojów, nie uzasadnione zmiany w układzie psychicznym z patologicznym wypaczeniem…” – (…) ale coś w tym guście.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Przede wszystkim, gryzipiórku, nie jestem dla ciebie żaden człowiek, tylko frajter!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Siedziałem właśnie w latrynie razem z kilkoma kolegami i rozmawiałem o jedzeniu (…). Kiedy tak sobie swobodnie rozmawiamy, wchodzi jeden żołnierz z naszego batalionu i rozpina spodnie. – No – powiada – może się który zmęczył tym siedzeniem i odstąpi dziurę, bo mnie okropnie wzdęło. – Na to mówi jeden tak: – Są obok trzy puste wychodki oficerskie, możesz tam wejść i wypatroszyć się. – Wtedy ja mówię: – Nie radzę wchodzić do oficerskiej latryny, bo cię może spotkać poniżenie. – Wtedy znowu pyta mnie ten wzdęty:
– Jakie poniżenie? – Na to ja mu mówię: – Wiesz ty, dlaczego panowie oficerowie piją czarną kawę po obiedzie? – Powiada, że nie wie, więc ja mu wytłumaczyłem: – Na to piją panowie oficerowie czarną kawę po obiedzie, żeby g.... glanc miało.(…) A wiesz ty, po co to? – Nie wiem, mówi ten idiota. – Dla odróżnienia – mówię – bo nasze musi stać na baczność przed oficerskim, verstanden? (zrozumiano?)
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Zobaczyłem namalowanego osła i ryczę, koledzy, aż szyby w uszach dzwonią. Wiedziałem, jak i co, bom się w nocy nauczył od tego melancholika. Po ośle pokazali koguta, zacząłem piać. Potem postawili mi przed oczami namalowanego nosorożca. Nie wiem, jakie głosy to bydlę wydaje, i namyślałem się, czy mani ryczeć, czy kwiczeć.
„Co to jest?” – pyta prędko ten doktor. „To jest pan oberlejtnant Huber z kadry mego pułku” – powiadam.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Żegnaj, kompanio wartownicza, żegnaj, kapitanie Zivancić, austriacki męczenniku.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Kania nie żałował pieniędzy, gdyż nie przywiązywał do nich wielkiej wagi; ściągając sumiennie haracz nałożony przez siebie na wszystkie spelunki i podejrzane lokale, którym groziło zamkniecie za różne przewinienia, te same pieniądze obracał na wspieranie różnych ludzi, którym mógł w ten sposób uratować życie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Jestem surowy dla siebie i innych i nie znam litości. Miłosierdzie jest mi obce i nie życzę nikomu, aby się przekonał o tym na własnej skórze. (…) Nie mówię nigdy dużo i dzisiejsze moje słowa niech wam głęboko zapadną w mózgi, bo powtarzać ich nie będę. Prędzej może nastąpić koniec świata, niż ja mógłbym dwukrotnie powtarzać to samo. (…) Przez pierwsze kilka dni będę się z wami zapoznawał z daleka i (…) będę miał wszystko na oku, żeby lepiej poznać ducha, jaki panuje w kompanii. Powiedziałem szczerze to, co pragnąłem, i mam nadzieję, że równie szczerze wy się do mnie ustosunkujecie, przy czym zwracam uwagę, że jest mi całkowicie obojętne, czy stosunek wasz do mnie będzie dobry, czy zły. Przewiduję raczej nienawiść.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Jeżeli pan sobie życzy, mogę zeznać, że mnie napadnięto w Singapurze. Co to za lokal? To nie jest lokal, tylko miasto w Indiach… A może panu lepiej dogadza Rio de Janeiro? Jeżeli pan napisze, że mnie porwali piraci chińscy i uwieźli dżonką do Honolulu, też panu podpiszę, łaskawy panie. Zrobiłem się bardzo zgodny i idę każdemu z was na rękę w zdobywaniu awansu, co mi tam… (…) Ja, panie szanowny, wszystko teraz podpiszę i zeznam, jak sobie kto życzy. Mogę zeznawać ogólnie, ze szczególnym podkreśleniem, pierwiastkowo, drobiazgowo, krzyżowo-pytaniowo, z wahaniem, kategorycznie, z sugestią świadomą i w ogóle różnie…
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Nie mam słabych stron i jestem z jednej bryły, której ugryźć nie można.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Nie obchodzi mnie, co może mówić ta rozwydrzona banda kandydatów na szubienicę. Dla mnie miarodajny jest regulamin (…).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Z tego, co widzę, stwierdzam, że jesteście opuszczeni i jako żołnierze nie przedstawiacie na razie żadnej wartości. Te wartości, które są wam potrzebne i które w całej pełni określają żołnierza, będę się wam starał wpoić z całą energią i wytrwałością, na jakie mnie stać, a pragnę wam oświadczyć, że stać mnie na wiele. Na więcej niż się spodziewacie!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Gdyby w tej kompanii były jakieś wiejskie czopy rekruckie, wybrałbym pierwszego z brzegu i jeszcze by mnie za to w rękę pocałował, że mu dałem spokojną funkcję. Ale z wami, politykami, to nie wiadomo co: ambicje, godności osobiste, demokracje i inne bałwaństwa.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Pan oberlejtnant kazał ustawić grupami według narodowości, ale oni wszyscy są Austriakami. W naszej kompanii, panie oberlejtnant, mamy wszystkie narody… cały… cały globus…
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
(…) wolałbym, żebyście w naszej kompanii opowiadali coś więcej wiarygodnego. Następnym razem gotów was pan kapitan kazać odznaczyć aresztem ścisłym z postem co trzeci dzień…
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Na wykładach spałem jak zarżnięty i nie mogli sobie ze mną poradzić. „Was, człowieku, ojciec pewno przez sen zrobił – mówił do mnie komendant kursu – śpicie jak bóbr”. Bardzo im się to moje spanie nie podobało, ale że się raz na jakiejś inspekcji jeden pułkownik uparł, że muszę być żandarmem, bo mam marsowy wygląd, machnęli ręką. Spałem teraz bezpieczniej i kichałem na pana rotmistrza.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
(…) śmiało możesz być feldfeblem. Grunt umieć wymyślać.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
(…) ci ludzie są politycznie podejrzani i wszelkie próby umoralniania ich w tym stanie rzeczy uważam za bezcelowe. (…) Jestem dowódcą tej kompanii przeszło dwa lata, panie oberlejtnant, i nie widzę możliwości urobienia ich do konsystencji wymaganej przez regulaminy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Jeżeli chodzi o moje dowodzenie tą kompanią, komunikuję panu otwarcie, że jestem dowódcą de nomine, gdyż de facto rządzi arcyzłodziej dinstfirender. Jestem, jak pan widzi, szczery do idiotyzmu. Ludzie znajdujący się w kompanii są najsprytniejszymi na tej szerokości geograficznej łazikami, panie oberlejtnant, i nie przerobi ich żadna propaganda ani szykany…
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Może zechce mi pan wytłumaczyć, dlaczego kompania wygląda jak stado świń?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Nie rób, człowieku, i ze mnie wariata, jeśliś sam sfiksował. Nikt mi nie wmówi, że człowiek o zdrowych zmysłach ni z tego ni z owego, wyjmie z kieszeni nóż i pokanceruje sobie pysk. Po was się tego można było spodziewać jeszcze przedtem, kiedyście godzinami wystawali pod wychodkiem i przychodzili do mnie z meldunkami o antypaństwowych rozmowach. Wasz ojciec był notorycznym alkoholikiem. Nie? No to dziadek. Też nie? W takim razie mieliście syfilis… nie zaprzeczajcie! musiał ktoś w rodzinie być obciążony. Pewnie ojciec.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Sadysta, patrzący panu z oczu, we mnie jest utajony i rzadko mam go okazję ujawnić… Chciałbym tylko za wszelką cenę mieć do końca tej wojny spokój i pragnę wrócić do normalnego życia bez burzliwych przejść.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
W tej sali są pchły, feldfeblu. Coś mnie oblazło i gryzie…
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
A Polaków lubię, bracie. Mam nadzieję, że jak waszego Piłsudskiego wypuszczą z Magdeburga, zabierzecie nam Galicję. Bierzcie sobie, nie mam nic przeciwko temu. A b s o l u t n i e!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Będzie sobie teraz pan kapral śpiewał „Gott erhalte…” (…) – przyda się…
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Jesteśmy w posiadaniu pańskiego oświadczenia, złożonego natychmiast po kąpieli w szpitalu, kiedy pana doprowadzono do przytomności, że schwytali pana Murzyni i chcieli pożreć. Czy nie zechciałby pan łaskawie szczegółowo wyjaśnić, co pan miał na myśli? Skąd tam Murzyni? Czy, pan wiele czytuje powieści podróżniczych? Aha… w dzieciństwie? To nie gra roli, takie rzeczy trzymają się wyobraźni jak rzep psiego ogona, panie kolego. Ja panu wyliczę wszystkich wodzów indiańskich z powieści Karola Maya, a czytałem to dwadzieścia lat temu. To jest sugestia podświadoma, proszę pana…
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Kto śpi, ten nie błądzi (…).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Nie ma większej profanacji, jak wy, politycznie podejrzani zdrajcy! Was powinno się powywieszać, jednego przy drugim! Nie myślcie, że mnie takie opowiadania przejmują, świńska inteligencjo. Jeśli zechcę, będziecie hymn wyli na kniet (klęknij) i nieder! (padnij!) Będziecie śpiewali z pyskami w błocie na jeden mój rozkaz i nawet wtedy żaden z was nie będzie miał prawa mówić o profanacji! Każę wam stać na głowie i będziecie musieli śpiewać, wy bydlęta międzynarodowe (…), małpia bando słowiańska!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Niedługo stwierdzą niezbicie, że napadu na tego pijanego oficera dokonała załoga łodzi podwodnej z atlantyckiej eskadry angielskiej, wykreślą trasę tej łodzi na mapie i udowodnią, że łódź ominęła linie blokady, wpłynęła do Dunaju i jakimś dopływem dostała się do nas, potem rurami kanalizacyjnymi podjechała do sr... i zakotwiczyła w oczekiwaniu na pana oberlejtnanta!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
W tych zupach znajduje się czasami ciekawe rzeczy. Psiakrew! Codziennie ma świństwo inny smak, chociaż ma być ta sama zupa z suszonych jarzyn.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Chyba śpiewaliście już coś kiedyś, bodaj w dzieciństwie, wy nędzne śmierdziele! Dlaczego beczycie, jak te barany przed zarżnięciem? I dlaczego się wyrywacie? Gdzie wam tak pilno?
– Chcemy się prędzej nauczyć, żeby panu zaoszczędzić fatygi, panie kapral – uprzejmie rzekł Kania.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Co ona z tym pieprzem? – zastanowił się głośno generał. Baldini skwapliwie wyjaśnił.
– Pan oberlejtnant daje jej zawsze pieprzu, kiedy chce, żeby mówiła…
– Aha… dam ja mu pieprzu… z papryką! Zepsuję mu podniebienie na długie lata! Już ja go popieprzę!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Dziwny z pana człowiek – po krótkim milczeniu powiedział Włoch. – Zamiast mnie przytrzymać, to pan…
– Ten pan do ciebie mówi jak człowiek do człowieka, a nie jak wróg. Jestem Polakiem…
– Ach! Polak…
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Hej, tam! Zjechać na bok!
– Caaałuuuj psaaa w nos – odśpiewała zwariowana dorożka na nutę marsza artylerii.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Hej, tam! Zjechać na bok!
– Caaałuuuj psaaa w nos – odśpiewała zwariowana dorożka na nutę marsza artylerii.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Jesteście csikosem z cywila, co? Albo koniokradem? A jeżeli nie jesteście ani jednym, ani drugim, jesteście pewno muzykantem, hę? Czym jesteście z zawodu?
– Mam sklep masarski… jestem rzeźnikiem.
– Rzeźnikiem? Taki dureń może być rzeźnikiem tylko na Węgrzech. Rzeźnik, hm… fach ma całkiem rozumny.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Kania podsunął rzekomym Arabom otwartą papierośnicę.
– Mustafa… Achmed… naser mater! – rzekł „po arabsku”.
(…) Baldini (…) skłoniwszy się przed Kanią głęboko, uprzejmie podziękował:
– Nagła krew zalałła.
Słyszał to nieraz od Kani i użył tego celem wykazania swego dobrego wychowania wschodniego. (…)
– Co on powiedział?
– (…) to znaczy: Niech cię Ałła ma w swej opiece.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Kapral zaczął się jąkać i przełykał ślinę, jakby się czymś dławił.
– Pa… pa… pannie gge… nne… ralie… (…)
– Pa-pa ge-ge – przedrzeźniał wściekle generał. – Będzie mi tu gęgał taki bałwan! Dam ja wam ge-ge, że zzieleniejecie, wy zająknięty kretynie! Najgorsi żołnierze to Madziarzy, moi panowie. Popatrzcie na tę głupią jadaczkę! Wy pewnie jesteście csikosem z zawodu, nie? Albo koniokradem? Jak się nazywacie?
– Szö… Szö…
– Szökölön? Brat tego idioty cugsfirera? Kapral przełknął i nabrał powietrza w płuca.
– Szönfeld Hugo.
– Jakiej narodowości?
– Niemiec…
– Nie przyznawajcie się do tego publicznie, bo to reszcie Niemców nie przynosi zaszczytu. Dlaczego nie umiecie się zameldować i dlaczego stoicie krzywo? (…) Aha… – Generał zauważył brak jednego buta i jadowicie się uśmiechnął. – Służbę pełni się tutaj w jednym bucie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Niósł go przez dwie linie schützengrabenów, a kiedy go przydźwigał do punktu opatrunkowego…
– Wyjął mu z kieszeni zegarek i portfel – przerwał jeden ze słuchaczy – z palca ściągnął obrączkę i pierścionek z brylantem, dał mu po mordzie za to, że go szykanował, i poszedł na wino do kantyny…
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Oficerski sąd honorowy przekona pana kapitana, że to, co dotąd od pana słyszałem, jest aż nadto wystarczające do żądania przeze mnie satysfakcji! (…)
– Pan się nawet nie kwalifikuje do sądów ludożerców, panie oberlejtnant. (…) Nie wiem, co pan ma zamiar uczynić, a tymczasem korzystam z wyjątkowych uprawnień, jakie mi przysługują, i zawieszam pana w czynnościach. Zwracaj się pan do swego sądu honorowego, buszmenie! W moich oczach jest pan nędznym gadem, przez omyłkę nazywanym człowiekiem (…)! Niech pan wyjdzie, bo nie mogę na pana patrzeć, bydlaku! Precz!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Ostrzegam was, że jeśli mi będziecie robili wstręty, pójdę do pana dinstfirendera, a wtedy zobaczycie…
– …drugiego bałwana – uzupełniono uprzejmie z koła żołnierskiego.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Pozwolę sobie zameldować, panie kapitanie, że kompania jest straszliwie rozpuszczona (…).
– Wiem o tym. (…)
– Uważam, że taki stan rzeczy nie odpowiada wymaganiom regulaminów.
– Bardzo pan dobrze uważa, panie Oberlejtnant – sucho przerwał kapitan – ale pragnę panu zwrócić uwagę, że ten stan rzeczy im odpowiada.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Słyszeliście rozkaz (…). Mam was nauczyć hymnu, ludzie. Więc uczę. Hymn bezwzględnie musicie umieć, choćbyście wymyślali nie wiadomo jakie przeszkody. Rozkaz jest wyraźny: kompania ma umieć. Więc będziecie hymn umieli, choćbyście ogłuchli i oniemieli.
– Niemowy nie śpiewają – zauważył jakiś głos z kręgu żołnierskiego otaczającego stół. – Jeszcze o takim wypadku nie słyszałem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Ten pański frajter, to jakiś chorobliwy zboczeniec, feldfeblu. Skąd on wziął tę barbarzyńską głupotę? Czy jest na świecie taki kretyn, który mógłby podobnie idiotyczny wierszyk ułożyć? (…)
– Przysłane z referatu prasowego, panie kapitanie (…).
– A więc okazuje się, że są jeszcze poeci na świecie! Tego referenta prasowego powinno się powiesić głową na dół na gałęzi i postawić przy nim frajtra, żeby mu ten wierszyk wyśpiewywał wraz z całym plutonem na trzy głosy tak długo, dopóki ducha nie wyzionie (…).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– W karty grywasz?
– Grywam, panie cugsfirer.
– No, to mów mi ty.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
W tym momencie granat urwał mu głowę i wierny, miłujący swego dowódcę kapral upadł bez życia na ziemię. I tak leżeli obaj towarzysze broni obok siebie, bez różnicy stopnia, dając tym dowód, że…
– Czy głowa wołała: „Niech żyje cesarz”?
– O tym nie było mowy – z powagą odpowiedział Kania.
– No, to widać zmienili referenta od przykładów wierności (…). Powinno być, że głowa potoczyła się pod włoskie okopy i tam wznosiła różne patriotyczne okrzyki, aby dowieść zdradliwym Włochom, z jakim przeciwnikiem mają do czynienia…
– Wtedy Włosi pytają się tej głowy, z jakiego jest korpusu, i kiedy odpowiada, że z piątego, nikczemny wróg, przerażony taką zawziętością, w nocy, w panicznym strachu opuszcza swoje stanowiska, które my zajmujemy…
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Wstępujesz na ochotnika, makaroniarzu? Będziesz, bracie, u siebie dyndał po wojnie.
– Tobie się to prędzej należy.
– Na dobrą sprawę, po tym, co usłyszałem, powinno się was powiesić związanych razem jak serdelki – pogodził ich Szökölön.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
– Za co jesteście politycznie podejrzani? Kania przyciągnął lewą nogę do prawej.
– Za g...., panie feldfebel. Feldfebel groźnie zmarszczył brwi.
– Przepraszam pana bardzo, panie feldfebel, ale chociaż to wygląda na niegrzeczność, mówię panu szczerą prawdę.
– Nie rozumiem.
– Udowodnili mi świadkami, że buntowałem żołnierzy i zostałem przyłapany na agitacji w wychodku…
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Adiutant z uszanowaniem skinął głową i zaczął w notesie rysować karykaturę von Nogaya. Przyzwyczajony do służby przy swoim generale, ani myślał pisać tego, co mu tamten kazał. Kiedy z początku, po nominacji na adiutanta, przeczytał raz notatki z inspekcji jednego z batalionów etapowych, poszedł do lekarza, kazał sobie zmierzyć temperaturę i wypytywał go o różne rzeczy z dziedziny metafizyki. Od tego czasu ćwiczył się w rysowaniu karykatur i nie zapisywał niczego, z wyjątkiem nazwisk.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Byli bardzo zadowoleni z jego [Stefana] odpowiedzi i nie okazali najmniejszego zdziwienia. Nawzajem nie wdzierał się w ich tajemnice i nie kwestionował nawet oświadczenia Slavika, który powiedział mu, że jest podejrzany o szpiegostwo na rzecz Wenezueli i Hondurasu. W ten sposób zrozumieli się prędko. Kania zauważył, że nieufność do jego osoby znikła od razu i z tego obrotu rzeczy wywnioskował, że służba w takim gronie, gdzie bez wielu słów wszyscy doskonale zgadzają się z sobą, będzie szła przyjemnie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Był to jeden z tych przeciętnych zjadaczy kartofli, którzy, powołani do służby w ostatnim roku wojny, robili wszystko, co mogli, aby swoim przełożonym obrzydzić życie absolutnym niezrozumieniem obowiązków, jakie na nich nałożono, i obejmowali służbę mając w walizce kolekcję fajek, ranne pantofle i szlafrok. W mundurze czuli się jak aresztanci w swoich pasiakach. Brali gaże i wyczekiwali końca wojny z nie dającą się wypowiedzieć tęsknotą, a siedząc w kraju korespondencyjnie prowadzili swoje przedsiębiorstwa i robili interesy jak przedtem. Każda czynność służbowa wydawała się im niepotrzebnym utrudnianiem i tak już ciężkiego żywota.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Dinstfirender udał wielkie zdziwienie dowiedziawszy się o tym, o czym przed chwilą słyszał stojąc pod drzwiami.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Był to młody jeszcze Rusin, Iwan Hładun, którego egzystencja w kompanii nie zwracała jakoś uwagi. Uważamy był ogólnie za nieszkodliwego idiotę i nie używano go do żadnej służby, dzięki czemu łaził po koszarach bez celu i czasami spełniał różne obowiązki nie wymagające wielkiego rozumu. Obowiązki te musiały być bardzo proste i przy wykonywaniu ich musiano go nadzorować. Pewnego razu rozwieszono wypraną bieliznę kompanii na drutach (…), aby wyschła, i posadzono przy niej Hładuna. Miał uważać, żeby wiatr nie strącił jakiejś sztuki bielizny. Nagle zerwała się burza i deszcz lał do wieczora, lecz Hładun nic sobie z tego nie robił i siedział na schodkach magazynu. Zastał go tak jeden z podoficerów i zapytał, co tu robi.
– Suszę bieliznę, panie cugsfirer.
– Jakżeż? Nie widzisz, że deszcz pada, cymbale? Nie mogłeś zaraz zebrać?
– Befehl był, żeby suszyć, to suszę.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Dzięki wrodzonemu humorowi i pogodnemu usposobieniu ujął sobie wszystkich tak, że niektórzy podoficerowie wdawali się z nim w rozmowę i częstowali go papierosami.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Gdyby w tej chwili przemówił piec stojący w rogu, nie zrobiłoby to na nich większego wrażenia. Aż przysiedli ze zdumienia. Z osłupieniem wpatrzyli się w Hładuna, z którego twarzy znikł wyraz głupoty i ustąpił miejsca zaczajonemu sprytowi.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Kiedy się zetknął z jakimś obcym podoficerem lub oficerem, na wszystko odpowiadał: Ich weiss nicht (Nie wiem). Stał teraz przy zamkniętych drzwiach i smarkał, wodząc oczyma od jednego do drugiego.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Lelko (…) zaprowadził Szökölöna do Kani, potem przetransportował znienawidzonego Schönfelda do celi zajętej przez dinstfirendera, na papugę napluł, po czym poszedł do wartowni, gdzie wypełnił blankiet stanu aresztantów, który brzmiał jak następuje:
„Stan w areszcie – jeden feldfebel, jeden cugsfirer, jeden kapral, jeden gefrajter i jedna papuga, razem: czterech szeregowych i jeden ptak”.
W rubryce „liczba ogólna” napisał „pięciu”, potem namyślił się, przekreślił „pięciu” i wykaligrafował: „włącznie z papugą – pięciu szeregowych”.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Oberlejtnant głęboko zaczerpnął powietrza i wywalił oczy na wierzch. Niosące go postacie miały twarze osmarowane sadzami i pijany von Nogay wyobraził sobie, że jest w mocy ludożerców. Przekonany w pijackim zamroczeniu, że niosą go do kotła, wydarł się nagle z całych płuc (…). Czarne gęby i dziwaczne nakrycia głów utwierdziły go w przekonaniu, że jest w mocy ludożerców, i zrozumiał, dlaczego go przedtem bili. Żeby mięso skruszało… Dotkliwy ból uświadomił go, że skruszało już doskonale.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Pierwszą rzeczą, która zwróciła uwagę wpatrzonej w niego kompanii, było jego spojrzenie. Patrzył wnikliwie swymi siwymi oczami, w których czaiło się jakieś straszliwe okrucieństwo. Biła z nich pogarda, i żołnierz, którego oczy napotkały oczy oficera, opuszczał wzrok. Oglądał ich bacznie i przesuwał swoje zimne, stalowe spojrzenie kolejno od prawego skrzydła, gdzie stali podoficerowie, po szeregu, metodycznie i badająco. (…) Głos miał głęboki i miękki, ale z chrapliwym zacięciem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Szamocącemu się w więzach oberlejtnantowi odpięli spodnie i opuścili je. Odwrócili go plecami do góry i za chwilę rozległy się na placu głośne uderzenia pasa o gołe ciało. W ten sposób płaciła kompania za doznane udręki.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Wprowadzane przez niego [Nogaya] ćwiczenia polowe dawały mu wiele sposobności do wyładowywania z siebie nagromadzonego bestialstwa; stopniowo, korzystając z rzadkiej obecności kapitan (…), wydał kilka zarządzeń, które miały na celu ukrócenie panującej dotychczas w kompanii swobody. (…) Kompania wykonywała wszystko, czego żądał, ale tak wolno i niedbale, że oberlejtnant coraz częściej zagryzał wargi. Czuł, że walkę, którą rozpoczął, musi doprowadzić za wszelką cenę do końca, ale przeliczył się ze swoimi siłami i nie docenił wytrwałości i cierpliwości kompanii.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-10-08
Żołnierze patrzyli na generała i myśleli prawie wszyscy jedno i to samo: Pocałuj mnie, dziadu…
pokaż wszystkie (75)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

♂rafar (), dodano 2013-10-16 21:37:52
Film (1985) jest niesamowicie słaby (dostępny na youtube za darmo w niezłej jakości). Nawet dobrzy aktorzy go nie ratują... nie wiem za co złota kaczka w 1986...
Dodaj komentarz