Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 3*6:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀edyta ()
oraz 1593 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Droga do szczęścia


Tytuł oryginalny Revolutionary Road

Autor Richard Yates
Dodane przez ♀anwilq ()
Forma powieść
Gatunek literatura piękna
Rok pierwszego wydania 1961
Tagi droga, szczęście, ekranizacja
Pokaż podobne

Od wydawcy

W tej chwili nie jest dodana notatka od wydawcy
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

W tej chwili nie jest dodana żadna recenzja. Może dodasz pierwszą?
Dodaj recenzję

Cytaty

♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Beznadziejna pustka. Do diabła, to dotyczy mnóstwa ludzi, tam gdzie pracowałem, na zachodzie, mówiliśmy tyle o tym. Całą noc rozmawialiśmy o pustce. Ale nikt nigdy nie nazwał jej „beznadziejną”, w tej kwestii okazaliśmy się cykorami. Bo może trzeba odwagi, żeby dostrzec pustkę, chociaż trzeba jej o wiele więcej, by zobaczyć beznadzieję. Myślę, że kiedy już zobaczysz beznadzieję, wtedy nie pozostaje nic innego, jak zbierać się stąd. O ile to możliwe.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Cóż to za subtelna, zdradziecka rzecz pozwolić sobie wkroczyć na tę drogę! Bo skoro raz zaczęłaś, strasznie trudno było się zatrzymać; wkrótce mówiłaś „Przepraszam, oczywiście ty masz rację”, „Cokolwiek zdecydujesz, będzie najlepsze” i „Jesteś najcudowniejsza i najcenniejszą rzeczą na świecie”, i zanim się zorientowałaś, cała uczciwość, cała prawda połyskiwały gdzieś w oddali, tak beznadziejnie poza twoim zasięgiem jak świat złotych ludzi. Przekonałaś się, że idziesz przez życie w taki sam sposób, w jaki Laurel Players grali w Skamieniałym Lesie albo Steve Kovick na perkusji: gorliwie, byle jak, z pretensjami i zupełnie źle; odkryłaś, że mówisz „tak”, kiedy myślisz „nie”, oraz „W tej sprawie musimy działać razem”, choć uważasz wręcz przeciwnie; wdychałaś opary benzyny, jakby to był aromat kwiatów, i zatracałaś się w delirycznej miłości pod ciężarem niezgrabnego, dyszącego, zaczerwienionego mężczyzny, którego nawet nie lubisz – Shepa Campbella! – a wreszcie w całkowitej ciemności stanęłaś twarzą w twarz ze świadomością, że nie wiesz, kim jesteś.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Czy inni mężczyźni odczuwają czasami niesmak na widok własnych dzieci? Bo nie chodziło tylko o to, że go zaskoczyli, w tym akurat nie było nic nadzwyczajnego. Po prawdzie dość często się zdarzało, że nagle na nich wpadał i myślał: kim oni są? Zwykle mijała sekunda, dwie, nim docierało do niego, że to jego synowie. Ale do diabła, gdyby ktoś go zapytał, co w takich chwilach czuje, z całą szczerością mógłby odpowiedzieć, że ogarnia go głęboka radość, to samo czuł, zaglądając wieczorami do ich pokoju, gdy leżeli już w łóżkach, albo rzucając wysoko piłkę na trawnik, po którą wszyscy galopowali. Tym razem było inaczej. Tym razem musiał przyznać, że poczuł słabą, acz wyraźną odrazę.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Dopiero widok i dotyk starej flanelowej koszuli i workowatych spodni wiszących w szafie przywrócił ją do rzeczywistości. Głupia, głupia napominała sobie, robię się roztrzepana. Ale prawdziwy szok nastąpił, gdy usiadła na łóżku, żeby zdjąć pończochy, ponieważ spodziewała się, że stopy będzie miała szczupłe i białe, z jasnobłękitnymi żyłami i prostymi delikatnymi kośćmi. Tymczasem rozpierały się na dywanie jak dwie ropuchy, stwardniałe i sękate od haluksów, z podwiniętymi palcami ukrywającymi zrogowaciałe paznokcie. Natychmiast upchnęła je w jasne norweskie skarpety-papucie (naprawdę najlepsza rzecz do biegania po domu) i zerwała się by schować resztę swojego prostego, luźnego stroju, ale było za późno. Przez następne pięć minut nie mogła się ruszyć – stała z obiema rękami na poręczy łóżka i zaciśniętymi kurczowo szczękami, ponieważ płakała.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Dwadzieścia razy na dzień miał ochotę wykrzyknąć: Niech mnie piekło pochłonie, jeśli zostanę! Poczekajcie tylko, a zobaczycie. Ale jego buntowi brakowało ciężaru. Zbyt długo przebywał w jaskrawym, suchym, niemrawym jeziorze biura, zbyt wielki panował tu spokój, by taflę mogła zburzyć cicha groźba ucieczki, wszystko tu było zbyt kuszące by się zbuntować.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Głos April na dobre umilkł. Przez wiele godzin próbował na nowo go usłyszeć, szeptem podpowiadał mu słowa, raz po raz wracał do szafy, zaglądał do szuflad je toaletki i do kuchni, bo myślał, że pośród półek spiżarni, pośród ustawionych na suszarce talerzy i filiżanek z pewnością odnajdzie jej ducha, ale on zniknął.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
– Hej, ale z jednego jestem zadowolony – powiedział, zatrzymując się blisko wyjścia, odwracając i wybuchając od nowa śmiechem. Pani Givings pomyślała, że zaraz umrze, gdy wyciągnął długi, pokryty żółtymi plamami palec wskazujący w kierunku niewielkiego wzgórka pod sukienką April. – Wiecie, z czego jestem zadowolony? Cieszę się, że nie będę tym dzieckiem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Jeśli chcesz zrobić coś całkowicie szczerego i prawdziwego, w ostatecznym rozrachunku okazuje się, że musisz zrobić to sama.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Miała na sobie wilgotną bluzkę i pomięte niebieskie szorty, które zaczynały być za ciasne w pasie. Nie cierpiała szortów, ponieważ zwracały uwagę na to, jak szerokie, miękkie i poznaczone żyłkami stały się jej uda w ciągu ostatnich kilku lat, mimo iż Frank często jej powtarzał, żeby przestała być niemądra („Są śliczne, mnie takie bardziej się podobają, wreszcie są to nogi kobiety”); teraz odnosił wrażenie, że prezentuje je jakby na złość. Jakby mówiła: bardzo dobrze, patrz, czy są dostatecznie „kobiece” dla ciebie? Tego właśnie chcesz?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Mijając okryte cieniem lustro na podeście, z dumą stwierdziła, że jej odbicie, w każdym razie widziane przelotnie kącikiem oka, wciąż przedstawia ruchliwą, gibką dziewczynę w doskonale urządzonym domu; pośpiesznie zrzucając żakiet i spódnicę w wyłożonej puszystym dywanem sypialni, poczuła się niemal jak w domu ojca, gdy pośpiesznie przebierała się na popołudniowe tańce. Krew w żyłach dudniła, nagląc do ustalenia ostatnich detali (Które perfumy? Och szybko – które?), i mało brakowało, a podbiegłaby do balustrady, by zawołać: „Poczekaj! Już idę! Zaraz będę na dole!”.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Mógłby ją spoliczkować. Ze wszystkich wieloznacznych i zdradzieckich… Chryste! W każdym innym miesiącu ich małżeństwa zerwałby się na nogi i krzyknął: Chryste, kiedy wreszcie pozbędziesz się tego przeklętego stylu żywcem wziętego ze sztuk Noela Cowarda i lat dwudziestych, który polega na dezawuowaniu każdej choć w połowie przyzwoitej ludzkiej wartości jakimś sprytnym, powierzchownym, snobistycznym powiedzeniem? Posłuchaj!”, wrzeszczałby rozwścieczony. „Posłuchaj! Może twoi rodzice żyli w taki sposób, może w dzieciństwie karmiono cię takimi szykownymi, rozemocjonowanymi bredniami, ale do jasnej cholery, czas najwyższy dojść do wniosku, że to nie ma nic wspólnego z prawdziwym życiem!” Ale znajomość kalendarza zamknęła mu usta. Pozostało dwanaście dni.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Musimy ustalić, kto tu rządzi i trzymać się tego. Jeśli mają rządzić dzieci, to naturalnie musimy postąpić tak, jak ich zdaniem będzie najlepiej, co oznacza, że zostaniemy tutaj, aż zgnijemy.(...) Z drugiej strony jeśli my mamy rządzić... a uważam, że powinniśmy, zgodzisz się chyba? Choćby dlatego, że jesteśmy o jakieś ćwierć wieku starsi od nich? A to oznacza wyjazd. W drugiej kolejności oznacza także, że należy dołożyć wszelkich starań, by im to ułatwić.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Nierealistyczne jest to, że mężczyzna z takim potencjałem intelektualnym przez lata haruje jak pies w pracy, której nie znosi, wraca do domu, którego nie znosi, w dzielnicy, której nie znosi do żony, która całkowicie jego uczucia podziela.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
– No tak, to ma sens – powiedział wreszcie. – Gdybym przyjmował w domu schizofrenika paranoidalnego, pewnie też bym wyprawił gdzieś dzieci. To znaczy gdybym miał dzieci. Gdybym miał dom.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Oboje daliśmy się wplątać w to potworne złudzenie, ponieważ potwornym, obscenicznym złudzeniem jest pomysł, że ludzie muszą rezygnować z prawdziwego życia i „ustatkować się”, kiedy zakładają rodziny. To wielkie sentymentalne kłamstwo przedmieść, a ja przez cały ten czas zmuszałam cię, abyś je powtarzał.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Płakała, bo takie wielkie, wielkie, wielkie nadzieje wiązała z dzisiejszą wizytą u Wheelerów, a teraz była strasznie, strasznie, strasznie rozczarowana. Płakała, bo miała pięćdziesiąt sześć lat i brzydkie, napuchnięte, okropne stopy. Płakała, ponieważ w szkole nie lubiła jej żadna z koleżanek, a później nie lubił jej żaden z chłopców. Płakała, ponieważ Howard Givings był jedynym mężczyzną, który kiedykolwiek poprosił ją, by za niego wyszła, ponieważ to zrobiła i ponieważ jej jedyne dziecko było chore psychicznie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
– Podoba mi się twoja dziewczyna, Wheeler – oznajmił w końcu. – Odnoszę wrażenie, że jest kobietą. Wiesz jaka jest różnica pomiędzy kobietą a kobiecością? Hę? Mam odpowiedź: kobieca kobieta nigdy głośno się nie śmieję i zawsze się goli pod pachami. Stara Helen jest kobieca jak cholera. W życiu spotkałem kilka kobiet i myślę, że tobie też się trafiła. Jasne, jak się nad tym zastanowić wszystko pasuje. Mam wrażenie, że ty jesteś mężczyzną. Mężczyzn też nie spotyka się wielu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Przykro mi, pani Givings, ale guzik mnie obchodzi, czy on czuje się dobrze, żyje czy umarł. Chciałbym tylko, żeby trzymał swoje przeklęte opinie w tym przeklętym wariatkowie, gdzie ich miejsce.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Schodząc chwiejnie po drewnianych schodach, gwałtownie miażdżąc obcasami żwir na podjeździe, czuł, jak wszystkie siły przewidywalności, prawdopodobieństwa i zwyczajności krępują go niczym sznury. Nic się nie wydarzy, niech ją diabli wezmą. Dlaczego April nie jest w swoim domu? Dlaczego nie może wyjechać do Europy, zniknąć, umrzeć? Do diabła z ta bolesną, bezsensowną, dziecinną, niedopieczoną iluzją, że się w niej „zakochał”. Do diabła z samą „miłością” i z każdą fałszywą, pożerającą czas, niewydarzoną emocją na świecie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Shep, z szacunkiem zachowując dystans, pozwolił, by wewnętrzny głos go upewnił, że ona w żadnym razie nie może umrzeć. Ludzie nie umierają w taki sposób, na końcu sennego korytarza w środku południa. Do diabła, przecież gdyby umierała, sprzątacz nie przesuwałby z takim spokojem mopem po linoleum i z całą pewnością nie nuciłby pod nosem, nie zgodziliby się też, żeby kilka drzwi dalej radio tak głośno grało. Gdyby April Wheeler umierała, to nie powiesiliby tej tablicy ogłoszeń z plakatem zapowiadającym potańcówkę dla personelu („Zabawa! Poczęstunek!”) i nie ustawiliby tak ładnie tych wiklinowych krzeseł wokół stołu, na którym starannie rozłożono czasopisma. Do diabła, co według nich człowiek ma robić? Usiąść, założyć nogę na nogę i przeglądać numer „Life’u”, podczas gdy ktoś umiera? Oczywiście, że nie. To jest miejsce, gdzie rodzą się dzieci, gdzie w ułamku sekundy rozprawiają się ze skutkami prostych, zwykłych poronień; to jest miejsce, gdzie czekasz i niepokoisz się, aż masz pewność, że wszystko jest w porządku, a wtedy idziesz na drinka i wracasz do domu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
– Stara Helen od miesięcy o was mówi – zaczął. – Sympatyczni młodzi Wheelerowie z Revolutionary Road, sympatyczni młodzi rewolucjoniści z Wheeler Road – tyle do mnie dotarło, przez połowę czasu nie miałem pojęcia, o czym ona gada. Po części oczywiście dlatego, że nie słuchałem. Wiecie jaka ona jest? Gada i gada, i nigdy nic konkretnego nie mówi. Więc po chwili człowiek się wyłącza. Nie, tym razem muszę jej to przyznać: nie tak to sobie wyobrażałem. Tu jest miło. Nie używam słowa „miło” w takim znaczeniu, w jakim używa go ona, nie musicie się przejmować. Podoba mi się tutaj, wygląda jak miejsce, w którym mieszkają ludzie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
To się zdarzyło jeszcze na Bethune Street. Kiedy zaszłam w ciążę z Jennifer i powiedziałam ci, że mam zamiar... no wiesz, dokonać aborcji. To znaczy aż do tamtej chwili ty wcale bardziej ode mnie nie chciałeś dziecka, bo niby, czemu miałbyś chcieć, ale kiedy kupiłam tę gumową gruszkę, zrzuciłam całe brzemię na twoje barki. Jakbym powiedziała: „W porządku, skoro chcesz tego dziecka, będziesz ponosił za nie wyłączną odpowiedzialność. Będziesz musiał stanąć na głowie, żeby nas utrzymać. Porzucisz nadzieję na bycie na tym świecie kimś więcej niż ojcem”. Och, Frank, gdybyś wtedy potraktował mnie tak, jak na to zasłużyłam, gdybyś nazwał mnie suką, odwrócił się plecami, zdemaskowałbyś moją pozę w jednej chwili. Pewnie nigdy bym tego nie zrobiła, nie zdobyłabym się na odwagę, ale ty zachowałeś się inaczej. Byłeś za dobry, za młody i za bardzo przerażony; wziąłeś moje groźby poważnie i tak się to zaczęło.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
W swoich planach nie przewidział ciężaru rzeczywistości, nic go nie ostrzegło, że zawładnąć nim może rozkołysana i połyskliwa wizja dziewczyny, której nie widział od lat, dziewczyny, której każde spojrzenie i gest będzie sprawiało, że gardło ściśnie mu tęsknota, a potem na jego oczach ta wizja rozpłynie się i zmieni w pozbawione wdzięku, cierpiące stworzenie, którego istnieniu usiłował codzienne zaprzeczać, choć znał ją równie dobrze i boleśnie jak samego siebie, w zniszczoną, skrępowaną kobietę, o czerwonych oczach płonących wyrzutem, o fałszywym uśmiechu, z którym kłaniała się na scenie, równie mu bliskim jak własne obolałe stopy, wilgotna bielizna czy kwaśny oddech.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
W tamtym zagraconym salonie z unoszącym się zapachem choroby, lekarstw i zbliżającej się śmierci ojciec dokładał wszelkich starań, by wyglądać na łagodnego, matka dokładała wszelkich starań, by ze łzami w oczach cieszyć się wiadomością o dziecku, a April dokładała wszelkich starań, by okazywać słodką i nieśmiałą dumę – cała fałszywa czułostkowość tej chwili obrabowała go z opanowania i kiedy nadeszła odpowiednia pora, wyrzucił to z siebie – praca w Centrali! – jak mały chłopiec, który wrócił do domu z dobrymi ocenami na półrocze.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
– Ważny facet załatwił cię na szaro, April. – Puścił do niej oko, wkładając czapkę na głowę. – Poważny ojciec rodziny, solidny obywatel. Współczuję ci. Ale może na siebie zasługujecie. Szczerze mówiąc, jak teraz na ciebie patrzę, jemu też zaczynam współczuć. Bo jak się tak zastanowić, musiałaś nieźle dać mu popalić, skoro robienie dzieci jest dla niego jedynym sposobem na udowodnienie, że ma jaja.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
– Widzisz? Ja nie wiem, co znaczy „dojrzały”, możesz tłumaczyć całą noc, a ja wciąż nie będę wiedziała. Dla mnie to tylko słowa, Frank. Patrzę, jak mówisz, i myślę: czy to niezdumiewające? Ona naprawdę tak myśli, te słowa naprawdę mają dla niego znaczenie. Czasami mam wrażenie, że przez całe życie obserwuję mówiących ludzi i tak myślę… – głos jej zadrżał. – …może to znaczy, że jest ze mną coś strasznie nie w porządku.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-07-19
Ze wszystkich kapitulacji w jego życiu ta wyglądała niemal jak zwycięstwo. Nigdy wcześniej w jego wnętrzu nie wezbrało takie uniesienie; nigdy wcześniej piękno nie wyrastało z taką mocą z prawdy; nigdy wcześniej przez akt miłosny z żoną nie odniósł tak triumfalnego zwycięstwa nad czasem i przestrzenią. Siłą woli mógłby unicestwić przeszłość i przyszłość, ściany domu i znajdujący się za nim, więżący go ugór, miasta i drzewa. Zdobył władzę nad wszechświatem, ponieważ był mężczyzną i ponieważ ta cudowna istota, która otworzyła się dla niego i poruszyła z nim z czułością i siłą, była kobieta.
pokaż wszystkie (27)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz