Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 4*9:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
Oliwia gral ()
♀anjax8 ()
♀edyta ()
♀wai ()
oraz 586 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Dziecko piątku
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Dziecko piątku



Autor Małgorzata Musierowicz

Od wydawcy

Kończy się rok szkolny. Nie wszyscy jednak spieszą się do domu. Aurelia Jedwabińska wątpi, aby ktokolwiek interesował się jej świadectwem, Konrad Bitner zaś woli przygotowywać przedstawienie swojej jednoosobowej trupy teatralnej, aniżeli biec z cenzurką do starszej siostry, Beaty. I tak się poznają: on, młody, niespokojny artystyczny duch, i ona, troszkę zagubiona, z poczuciem osamotnienia, ale samodzielna i zaradna osóbka. Czas wakacyjny spędzony w Pobiedziskach pozwala im lepiej się poznać, daje też Aurelii szansę spotkania z nie odwiedzaną od lat babcią i przynosi nową znajomość z Arturkiem Gburkiem. Oczywiście ta nowa znajomość niezbyt mile odbierana jest przez Konrada...

[Akapit Press, 1996]
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
To bez wątpienia najbardziej smutna i refleksyjna część "Jeżycjady". Czytając ją, trudno zaśmiewać się do łez, raczej czasem przez łzy może pojawić się uśmiech...

Główną bohaterką jest Aurelia Jedwabińska, znana z części "Opium w rosole". Nie jest już małą beztroską dziewczynką wpraszającą się do nieznajomych na obiadki. Aurelia jest smutną licealistką po przejściach.

Powieść roi się od obrazów lęków i smętnych wizji, ale cóż, i smutki są częścią ludzkiego życia. Oczywiście zza tych smutków nieśmiało wygląda też powiew optymizmu i stoicki spokój pogodzenia się z losem.

Na drugim planie (a może nie na drugim, tylko na równoległym?) nasi znajomi z innych części - niezawodna rodzina Borejków działająca jak magiczny plasterek na zło całego świata, Kreska z rodziną, a także bohaterowie "Brulionu Bebe B."
Dodaj recenzję

Cytaty

♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-31
Nie ten jest bogaty, kto dużo ma, tylko ten, kto dużo daje.
♀silverraven (), dodano 2008-11-22
"Jak chce się zmieniać swoje życie, to nie trzeba zmieniać tego, co jest naokoło, tylko to, co się ma w środku".
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Jak człowiek sobie tak poleży... to mu lżej.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Szczęście jest chyba czymś takim, jak okulary pana Hilarego.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Ja jestem po prostu wyjątkowo pechowa. Dziecko piątku.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Nie umiem sobie z tym poradzić (...). Ze śmiercią. Z tym, że naprawdę wszyscy musimy umrzeć.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Ze wszystkich dorosłych, jakich znam (...) najbardziej dorosła jest moja babcia. Na czym to polega? Przecież śmieje się często głośniej niż młoda dziewczyna, żartuje, robi kawały. A jednak – jest prawdziwie dorosła.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Artur pomyślał nagle, że jego pierwsze wrażenie było mylne: dziewczyna nie jest bynajmniej brzydka. Jest naprawdę... niczego sobie. A już co na pewno umie świetnie – to słuchać.
Rzadka zaleta u bab.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Aurelia miała bardzo bogatą mimikę – zdawało się, że żadne uczucie nie może przepłynąć przez nią bez śladu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Duża doza wytworności. Szczupła figurka cała w czerni, lakierki, lśniąca czarna główka, dobrze ostrzyżona. Żałował, że nie ma ze sobą swojego kodaka z kolorowym filmem – świetne byłoby zdjęcie: maleńka czarna sylwetka w magicznej pozie wróżki, pod wysokim, płonącym kolorami witrażem, no i te barwne światła, sunące przez powietrze, pełne wirujących drobin pyłu kosmicznego. Tytuł zdjęcia: „Sybilla”. Tak.
Z bliska okazało się, że Sybilla należy do kategorii „ciekawa brzydula”. Odstające duże uszy, szerokie usta, spiczasty nosek. I błyszczące oczy o pięknym kolorze jeżyn. Te oczy były zdecydowanie jej atutem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Miała dziwny uśmiech – trochę drwiący, a trochę tragiczny. Kąciki ust nie unosiły się w tym uśmiechu, tylko rozciągały się w poziomie. Jak u Gelsominy w filmie La Strada.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Śliczny był ten ogieniek w pierścionku. Poruszyła palcami, żeby odrobinę zmienił położenie. Strasznie lubiła tak łowić światło. Kusiły ją lusterka, krawędzie kieliszków, dna szklanek, skuwki długopisów i wiecznych piór.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Taka była wciąż rozbita, od pogrzebu [mamy] ciągle bolała ją głowa, może dlatego, że w żaden sposób nie mogła zapłakać.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Wcale jej nie pociągało coś, co przychodziło tak łatwo. Łatwa bliskość, łatwe bezpieczeństwo. Nigdy nie lubiła tego, co łatwo dostępne. Wydawało się to zawsze jakoś dziwnie pozbawione wartości.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
(...) człowiek jest potrzebny innym ludziom, a ci inni są jemu potrzebni.(...) jak się człowiek odgradza od innych – to tak, jakby zniknął. A im więcej ze siebie rozda – tym bardziej żyje.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Jak to, jakie mam prawo! – prawo matki mam!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Kto się boi, ten krzywo widzi.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Kto się urodził, musi umrzeć.(...) Różne nam Pan Bóg daje zadania w życiu: umieranie jest też zadaniem. A że każdy ma coś do zrobienia na tym świecie i po to się rodzi, więc trzeba się posunąć, żeby dla innych też było miejsce. I tak już jest tłok. No – tak to już jest, Orelka, tak to jest. I to jest bardzo dobre, nie ma co się boczyć. Nie ma co się bać.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Najgorsza dla ciebie krzywda będzie, jak się odgrodzisz od innych.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Najlepiej jest człowiekowi wtedy, kiedy nie myśli o sobie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Nie ten jest bogaty, kto dużo ma, tylko ten, kto dużo daje.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Wszyscy mamy taki los: wciąż trzeba kogoś żegnać. Tak już jest.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
(...) nie każda matka jest dobra! (...) Moja matka do dziś mnie nie rozumie, proszę pana, neguje każdą moją decyzję, proszę pana, powiem panu więcej – ona mnie za wszystko potępia!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Pojedziesz do... do... do mnie. Do... do nas. Do, hm, do domu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Przecież nikt nie może przewidzieć, kiedy się żeni, że to się skończy tragedią.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Dziadek mi pomaga ze wszystkich sił. Jest taki szczęśliwy, że może być potrzebny! Już nawet zapomniał, że jest chory. I dzięki temu naprawdę czuje się lepiej!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Przypomina mi się (...) taka opowiastka o kobiecie, która znalazła czterolistną koniczynkę. Zawołała swego męża i dzieci, i przyjaciół, wszyscy siedzieli razem całą noc, pełni nadziei i nasłuchiwali, kiedy nadejdzie szczęście. Ale nic się nie działo, tylko drzewa szumiały, dziecko się śmiało, świecił księżyc. Rano rozeszli się zawiedzeni, że szczęście nie przyszło.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Mężczyźni to już żadnej delikatności nie mają, jak mamę kocham.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
To musi być trudne – chodzić z dzieckiem w brzuchu, i to w taki deszcz (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Za pozwoleniem, zamknij dziób.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
– Co ci się stało w nogę, Arturek? – spytała babcia troskliwie.
– Koń mnie kopnął – odparł dwuznacznym tonem Gburek, po czym dodał: – A właściwie był to osioł.
– Phi! – powiedział zwycięsko Konrad (...).
– Arturek, a co ci się stało w nos, krew ci leci? – dopytywała się babcia.
– Zderzyłem się – wyjaśnił burkliwie Artur. – Z głową kapuścianą. A raczej – z głąbem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
– Czy musisz używać perfum swoich ciotek?
– Nie muszę – przyznała Laura. – Ale lubię – dodała.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
– Dlaczego wciąż powtarzasz: moja ciocia?! – zirytowała się nagle Pyza. – Ciocie są też moje, że nie wspomnę o mamusi!
– Powiem jej, że nie chciałaś o niej wspomnieć – obiecała Laura kątem ust.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
– Dzieci pachną najpiękniej na świecie.
– Czym pachną?
– Dzieckiem!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
– Ja kłamię?! – zdumienie Laury nie miało granic. – Ja nigdy nie kłamię, mamusiu! Nigdy!
– Nigdy? – powtórzyła Gabrysia, czując jak zimny dreszcz przebiega jej po krzyżu. Spojrzała prosto w oczy swego dziecka. Były niewinne i czyste jak leśne jeziorka. O kolorze stali.
– Ja tylko (...) przemieniam świat. Mówię inaczej, niż jest. To takie zabawne – takie śmieszne! To jest jak czary. Bardzo lubię opowieści i układanie słów.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
– Jeden profesor – rzekł poufnie pan Jankowiak – mówił mi tu kiedyś, że w pierwszych klasach specjalnie przykręcają śrubę i stawiają dzieciakom tróje, żeby im się w głowach nie poprzewracało.
– Nie moja rzecz, panie Bronku, ale to chyba głupi pomysł. Każdy lubi dostać dobrą zapłatę za dobrą robotę. Dzieciak tak samo.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
– Najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku.
– Jest to prawda, Aurelio, i do tego powszechnie znana. Zdaje się, że jeszcze od czasów Konfucjusza.
– Nie śmiej się, ja sama to dziś odkryłam. Znalazłam drogę do mojego ojca, a Kreska znalazła drogę do mnie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
– On jest urodzony w niedzielę! – krzyknął ojciec, a pani Monika się rozgniewała, nie lubiła, gdy ktoś krytykował jej syna.
– Za to twoja córka – odpaliła bez namysłu – jest na pewno urodzona w piątek, nawet minę ma jak postny śledź!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
– (...) po mszy zobaczyłem, jak te dwie panny zaczepiają ludzi, wychodzących z kościoła. Wszystkim mówiły, że są z radia „S”, i pytały, co to jest cudzołóstwo.
– Och – powiedziała Gabrysia bardzo słabo.
– I kto jest za, a kto przeciw. Nagrywały odpowiedzi na magnetofon (...). Myślę, że powinna pani tego posłuchać. Ale nie to jest najgorsze.
– Nie? – jęknęła Gabrysia.
– Nie to. One mi uciekły przez dwie jezdnie koło kościoła, i to na czerwonym świetle, w pełnym ruchu! Wyciągnąłem je w ostatniej chwili spod autobusu!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
– Postanowiliśmy, że pobierzemy się jeszcze tego lata – oświadczył nagle Baltona (...). – Ja wiem, że ojciec Patrycji jest przeciwny pośpiechowi, ale czekaliśmy już tak długo... (...) Przecież Patrycja tak pięknie zaliczyła pierwszy rok (...)! Chyba już to widać, że miłość nie musi przeszkadzać w zdobyciu wykształcenia (...).
– Bardzo, bardzo się cieszę – powiedziała Gabrysia, obserwując z pewnym przestrachem całe obłoczki jasnych plam, które zaczęły jej przesłaniać rzeczywistość. – Być może zaraz zemdleję – uprzedziła rzeczowo.
– E, nie przesadzaj – pocieszyła ją Pulpa. – Więc ustaliliśmy, że po ślubie zamieszkamy – na razie – na zapleczu kwiaciarni, a potem kupimy sobie jakąś miłą kawalerkę...
– Wolałabym usiąść – stwierdziła Gabriela i spróbowała dostać się na wiklinowy fotel, przebywając chwiejną, daleką przestrzeń pomiędzy drzwiami a środkiem pokoju. Podłoga uginała się wyraźnie pod jej stopami, jakby była z jakiejś elastycznej, obrzydliwej błony. Gabrysię chwyciły nudności.
– O rany! – zerwał się Baltona. – Ona naprawdę!...
– Myślę – wyszeptała Gabrysia – że naprawdę.
I zemdlała.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Ryknęło radio. To Laura włączyła znów koncert muzyki flamenco i znów jęła drobić pogodnie na krześle. Grzegorz wstał i wyłączył aparat.
– No, co ty robisz?! – wściekła się Laura i rzuciła mu w twarz straszliwą obelgę: – Jesteś macochem!
A wtedy stało się coś niesłychanego. Pyza podeszła do Grzegorza, stanęła twardo u jego boku, wzięła go za rękę i oparła się policzkiem o jego ramię.
– On nie jest macochem – powiedziała. – Za pozwoleniem, odszczekaj to i wypluj.
A Laura splunęła soczyście i mruknęła ze skruchą:
– Przepraszam... Grzesiu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
– Wiesz, co nagrodzono w konkursie na najpiękniejsze słowa miłości?
– Nie mam pojęcia.
– Jedna uczestniczka przysłała zdanie, jakie jej mąż powiedział o czwartej nad ranem: „Pośpij sobie, ja wstanę i je nakarmię”.
Kreska wybuchnęła śmiechem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
– Zemdlałam po raz pierwszy w życiu! – mruknęła z niezadowoleniem. – Przy tamtych nie mdlałam.
Grzegorz nagle odsunął się, by spojrzeć jej w twarz.
– Co mówisz?
Niespodziewanie Gabrysia zaczęła się śmiać – najpierw cicho, potem coraz głośniej, bo od śmiechu zawsze przybywało jej sił.
– Oj, Grzesiu... – śmiała się. – Ojej... – i pocałowała go w to mądre czoło. – Ja ci to chciałam inaczej oznajmić, wiesz? Przy świecach. Ale mnie zawsze wszystko wychodzi tak beznadziejnie prozaicznie... – wybuchnęła śmiechem na nowo, a Grzegorz objął jej twarz obiema dłońmi i też się zaśmiał, patrząc jej w oczy.
– Gabrysiu, ale co oznajmić, co oznajmić? – spytał, wciąż się śmiejąc.
Gabriela objęła go za szyję, znów pocałowała.
– Że będziemy mieli DZIECKO!!! – wymamrotała mu w policzek i wcale nie musiała patrzeć na jego twarz, żeby wiedzieć, jak bardzo się ucieszył: ramiona wokół niej zacisnęły się mocno i ostrożnie zarazem, a ciepły oddech, łaskoczący ją w ucho, przyspieszył: Grzegorz śmiał się – cicho, długo i szczęśliwie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Aurelia była od niego [Konrada] wyższa o kilka centymetrów. Ale to nic. Napoleon też był niezbyt wysoki, zresztą – nie od niego zależało, czy rośnie, czy nie. To, co zależało od niego, Konrad, podobnie jak Napoleon, miał opanowane do perfekcji.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Aurelia nabrała powietrza, żeby odpowiedzieć, że o niczym innym nie marzy – ale nic nie powiedziała, dotknęła tylko ręki babci i spojrzała jej w oczy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Był taki ładny i staranny. Włosy spadały mu z wypukłego czoła, jak ciemny trójkąt atlasu. Miał podłużne oczy koloru czekolady i wyglądał jak małe książątko. Mówił – nie, raczej: przemawiał – z pełnym wyższości rozbawieniem, z lekko ironicznym przekąsem, a jednak ani przez chwilę nie był przykry. Może z powodu tej swojej ujmującej uprzejmości.
Miły był.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Chłopak niby grzeczny, ułożony, miły – ale kto go tam wie. Tyle się teraz słyszy o kradzieżach i napadach, czysta zgroza. Dożył człowiek czasów, kiedy w Polsce grasują bandyci i nawet dzieciaki z porządnych domów biorą się za złodziejską robotę.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Gabrysia (...) z wielką uwagą obejrzała ich świadectwa, zastanawiając się, jak to możliwe, by istoty tak różne jak Pyza i Tygrysek miały do tego stopnia identyczne oceny: celujące od góry do dołu. Ta monotonia i jednolitość dawały jej sporo do myślenia na temat niedostatecznej rozpiętości skali ocen: prawdę mówiąc, żeby w pełni ocenić Tygryska, trzeba by użyć całej palety stopni, mniej więcej około trzydziestu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Konrad czuł niechęć wobec aktywnych czterdziestolatków z drogimi samochodami. Jeden z takich facetów zabrał mu – bądź co bądź – matkę. Zresztą, świat ostatnio zdawał się zapełniony takim gatunkiem mężczyzn. Prawdziwych inteligentów oraz ludzi twórczych, oddanych całym sercem Sztuce, po prostu jakby wyssało z otoczenia.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Konrad (...) uważał, że różowe blondynki są trywialne w kolorycie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Linia horyzontu zwykle bywa zamglona. Może człowiek idący w życie też powinien mieć nieostry horyzont. Lepiej nie widzieć zbyt wyraźnie tego, co się pozostawia, i tego, co czeka na drodze.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
(...) nie wszyscy dorośli są dorosłymi naprawdę. Najczęściej są to po prostu dzieci, przeniesione w czasie o pewien odcinek.
Co zrobić, żeby stać się człowiekiem dorosłym, dojrzałym, odpowiedzialnym?
Nie wiadomo. Tajemnica.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Niedziela rozciągała się przed nim jak pusta biała płaszczyzna, przechodząca mgliście w równie mglistą dal lipca.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Od samego rana (...) Gabrysię okropnie mdliło. Grzegorz, wylazłszy z łóżka w piżamie i boso, udał się biegiem do kuchni po kwaszonego ogóreczka i koperek. Kwaszone ogóreczki były tym, co ostatnio jadała (...) od rana do wieczora, natomiast zapach koperku służył jej do odpędzania mdłości. Widywano ją, jak sprzątała, prała, a zwłaszcza – gotowała z nosem wtulonym w solidny ciemnozielony bukiecik o piórkowatych listkach. Również momenty towarzyskiej konwersacji z twarzą zanurzoną w koperku nie należały ostatnio do rzadkości.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Pan woźny (śmieszny i nawet miły z tymi żółtawymi policzkami i jasnym spojrzeniem) niechcący sprawił jej przykrość, ale skąd miał, biedak, wiedzieć. Przecież nie jest przezroczysta. Nie widać z wierzchu, co ją boli, o czym myśli, nad czym cierpi. Ani – za czym tęskni.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Poczciwa Pyza miała w oczach tyle figlarnych iskierek, że podejrzewał zawsze, iż ona z niego cichcem kpi. Co do Tygryska natomiast... jej twarzyczka elfa, o lekko skośnych oczach i subtelnych rysach, wyrażała po prostu niezawoalowaną, chłodną ironię.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Pomyślał [Konrad], że kiedy już będzie zawodowym reżyserem, właścicielem teatru (bo takie właśnie miał życiowe plany), spróbuje też nakręcić film całkowicie pozbawiony dialogów, z akcją pełną niesłychanego napięcia, zawartego wyłącznie w tych niezauważalnych impulsach.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
(...) przecież żaden człowiek nie może być tak całkiem do niczego. Nikt nie ma tylko złej woli. Przecież nawet kiedy człowiek postępuje źle – jeszcze szuka w tym, co robi, jakiegoś dobra. Człowiek jest taki słaby. Ginie bez pomocy drugiego. To dlatego wciąż i wciąż ktoś naokoło woła o ratunek.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Spodziewając się najgorszego, wszedł do kuchni – i, można powiedzieć, nie doznał zawodu. Pyza i Tygrysek wypełniały sobą całe pomieszczenie, które zalane było strugami pienistej cieczy. Pyza miotała się pomiędzy kuchenką gazową, na której kipiała owa cuchnąca potrawa, a zlewem, z którego – po stosie kubków i talerzy, przechylającym się niebezpiecznie w bok – buchały potoki gorącej wody zmieszanej z płynem Kop (na który Grzegorz nabrał się osobiście, miast poprzestać na starym, wypróbowanym Ludwiku). Laura, stojąc na zasypanym mąką krześle, waliła kopystką w pokrywkę i wznosiła okrzyki po łacinie.
W pierwszym odruchu Grzegorz chciał się dyskretnie wycofać, zamknąć za sobą dwie pary drzwi i udać, że nic nie widział.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Strzałka słońca przeszyła witraż, posadzkę pocięły kolorowe romby, a na dłoni Aurelii usiadła ciepła plamka w kolorze kurczątka.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
(...) śmiał się [Grzegorz] sam do siebie jak wiejski głupek.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Takie czasy. Rodzice zalatani, każdy się uwija za groszem, jak może, a dzieci wychować nie ma komu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
(...) to zadziwiające: Konrad wcale nie ma uczucia, że poniósł porażkę. Przeciwnie – cieszył się ze spełnienia swej misji. Co za miły, śmieszny, utalentowany i niezwykły chłopiec.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
(...) u babci nie było czym się przejmować – wszystko było naturalne, ludzkie, traktowane szorstko i serdecznie zarazem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
(...) wyjął [Konrad] ze skrytki pod materacem swego łóżka paczkę papierosów Gitanes oraz zapalniczkę. Nie przepadał specjalnie za paleniem, a już z całą pewnością nie był typem nałogowca; traktował rzecz całą jako magiczny rytuał oraz, poniekąd, wyraz buntu. Poza tym, koledzy w szkole lekceważyli go, gdy kasłał przy paleniu. Podejrzewał, że w liceum będzie pod tym względem jeszcze gorzej. Krzywiąc się, zapalił, legł na wznak na zaścielonym łóżku i założywszy nogę na nogę, przez chwilę trenował puszczanie kółek z dymu, obserwując, jak ulatują pod sufit, w kierunku otwartego okna. Naturalnie, nie zaciągał się, nie ma głupich. Nie było mu spieszno do raka płuc.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Z drobnych napomknień Natalii wynikało, że jeśli ktoś się nie ożenił do trzydziestego roku życia, to wcale nie oznacza, że coś z nim jest nie tak, tylko że po prostu pilnie studiował, uczestniczył w międzynarodowych regatach i rejsach, toteż nie miał czasu myśleć o zakładaniu rodziny.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
(...) z najbliższymi jest zawsze najtrudniej.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Zamiana życia wdowca na życie małżeńskie okazała się mało kłopotliwa: wystarczyło przenieść komputer z jednego mieszkania do drugiego i przewieźć maluchem kilka kartonów książek plus walizkę z odzieżą. I już.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Zasadniczo uważał się [Konrad] za człowieka oschłego i niezbyt skłonnego do gwałtownych uczuć. Lubił o sobie myśleć per „my, intelektualiści i twórcy Piękna” – resztę świata traktując z pobłażliwą wyższością i dawno już postanowił, że przejdzie przez życie jako samotny artysta o chłodnym sercu i chłodnej głowie, niepodległy i niezdobyty wielbiciel pięknych kobiet.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
Zatrzymał wzrok na tym ohydnym aerozolowym napisie, wysmarowanym przez któregoś młodego wandala na drzwiach i tynku wokół nich: „BOŻE, ZATRZYMAJ ŚWIAT, JA WYSIADAM!” – o, ludzie, czy na tych paskudów nie ma już żadnej rady? Ilekroć woźny patrzał na ten napis, tylekroć czuł, że przenigdy już nie zrozumie tego świata, w którym przyjdzie mu umierać.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
(...) zdanie ma sens dopiero wtedy, gdy się je doprowadzi do kropki.(...) podobnie jest z życiem i śmiercią: to śmierć jest tą kropką, która nadaje życiu określony sens.
pokaż wszystkie (71)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz