Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 0+1:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀anjax8 ()
♀edyta ()
oraz 1661 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Etos niepodległościowy Polonii amerykańskiej



Autor Władysław Zachariasiewicz
Dodane przez Australijczyk ()
Forma nie wiem
Gatunek na faktach
Rok pierwszego wydania 1995
Tagi Polonia, literatura faktu, fakt, fakty, etos, wzór, Ameryka, niepodległość
Pokaż podobne

Od wydawcy

"Etos niepodległościowy Polonii amerykańskiej" – książka napisana przez Władysława (Waltera) Zachariasiewicza (ur. 1911), polskiego działacza polonijnego w Stanach Zjednoczonych, weterana II wojny światowej i więźnia łagrów sowieckich, opublikowana w 2005 r. w Warszawie, nakładem Oficyny Wydawniczej "Rytm" i Stowarzyszenia "Wspólnota Polska".

Książka powstała z inicjatywy "Wspólnoty Polskiej", Stanowi wyczerpujące kompendium wiedzy o działalności Polonii amerykańskiej w XX wieku. Autor przybliża szereg amerykańskich organizacji polonijnych, pokazując ich osiągnięcia i działania polityczno – społeczne, związane z walką o niepodległość państwa polskiego i propagandą władz PRL-u, pomocą uchodźcom politycznym zza żelaznej kurtyny, czy reprezentacją interesów polskich w instytucjach rządowych USA.

Książka powstała w oparciu o źródła archiwalne, relacje działaczy polonijnych, a także wspomnienia osobiste Zachariasiewicza.

ISBN 83-7399-138-7, ISBN 83-88416-27-8
Format 176x250 mm. s. 368
Rok wydania: 2005
Oprawa twarda
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

Australijczyk (), dodano 2008-08-12
Polonia amerykańska w służbie Polski

"Książka Władysława Zachariasiewicza jest niezwykle cennym dokumentem wspaniałej karty uchodźstwa niepodległościowego i patriotycznej Polonii amerykańskiej. Autor, żołnierz-sybirak, podjął się bardzo trudnego zadania i bardzo wzbogacił historię polskiego narodu"
Prof. dr Janusz K. Zawodny, Washington

Władysław Zachariasiewicz w swojej książce pt. "Etos niepodległościowy Polonii amerykańskiej" przypomina dziś współczesnym Polakom, co znaczy "służba Polsce" oraz czym były i są dla jego pokolenia "drogi wierności Ojczyźnie". Już sam tytuł przywołuje zapomniane dziś i niemal nieznane młodemu pokoleniu słowo "etos", które na kartach historii Polski charakteryzowało postawę moralną bohaterów narodowych i kształtowało pokolenia naszych ojców i dziadków.

Autor omawia działania różnych organizacji i środowisk Polonii amerykańskiej, które służyły sprawie odzyskania przez Polskę niepodległości po drugiej wojnie światowej. Opisuje pomoc, jakiej udzielano licznym uchodźcom politycznym, ukazuje szeroki zakres kierowanego do Kraju materialnego wsparcia...

Na kartach książki znajdujemy największe organizacje jak Komitet Narodowy Amerykanów Polskiego Pochodzenia (KNAPP) i Kongres Polonii Amerykańskiej (KPA), które stały w awangardzie politycznej mobilizacji Polonii, toczącej polityczne batalie na wpływowych polach, na czele z Białym Domem, na rzecz dotrzymania alianckich zobowiązań, gwarantujących Polsce niepodległość. Autor prezentuje ich osiągnięcia, przywołuje sylwetki ofiarnych działaczy, daje świadectwo ich bezinteresowności i głębokich związków z Ojczyzną.

Kongres Polonii Amerykańskiej, skupiający rzesze mniejszych organizacji, mówił jednym głosem w interesie Polski, utrzymywał bliskie kontakty w rządem RP na uchodźstwie w Londynie, a na przestrzeni długich lat "zimnej wojny" i panowania komunizmu w kraju nad Wisłą był prawdziwym rzecznikiem spraw polskich wobec władz i społeczeństwa amerykańskiego. W tym miejscu Zachariasiewicz przywołuje porównanie z Wielką Emigracją w Europie Zachodniej, która w czasie rozbiorów nosiła miano "czwartej dzielnicy Polski", podkreślając, że rola Polonii amerykańskiej na tym historycznym etapie była niewspółmiernie większa. Przedstawiciele Kongresu, prezesi Rozmarek i Mazewski, spotykali się wielokrotnie z prezydentami Stanów Zjednoczonych oraz przedstawicielami władz rządowych i ustawodawczych USA. W gabinetach władzy w Waszyngtonie znajdowali swoje miejsce przedstawiciele Polonii: Edmund J. Muskie, John Gronouski, Edward Derwiński, Zbigniew Brzeziński oraz kongresman Clement Zabłocki.

Stanowiąca poważną liczbę wyborców mniejszość polska wykorzystywała zręcznie element "etnicznej dyplomacji", a jej najbardziej spektakularnym sukcesem była kilkuletnia kampania w sprawie uzyskania poparcia USA dla przyjęcia Polski do struktur Sojuszu Północnoatlantyckiego NATO. Waszyngtońskie biuro KPA, którym kierowała wówczas Myra Lenard, zdołało zorganizować przy pomocy kilku osób, m.in. jej męża Casimira Lenard, Tadeusza i Ireny Mireckich, Lesa Kuczyńskiego i Sophie Miskiewicz oraz niezmordowanego Jana Nowaka-Jeziorańskiego, niezwykłą akcję zasypania listami waszyngtońskiej administracji. Zdyscyplinowana Polonia odpowiedziała na apel i setki tysięcy listów trafiły do Białego Domu, Departamentu Stanu i każdego członka Izby Reprezentantów i Senatu.

Nauczyłem się cenić Polonię, pracując od 1936 roku w Światowym Związku Polaków z Zagranicy - mówi Władysław Zachariasiewicz - To byli wspaniali ludzie, może nie wykształceni, ale za to oddani Ojczyźnie. Budowali świątynie, szkoły, zakładali polskie pisma w USA... I przez te wszystkie lata Polonia amerykańska, składająca się następnie z kolejnych fal emigracyjnych, zachowała jednolity niepodległościowy front, pomimo wielu zakusów komuny, by rozbić środowisko.

Doświadczenia z przedwojennej pracy w Światpolu autor wykorzystał w Nowym Jorku, kiedy w 1948 roku jako polityczny uchodźca został członkiem miejscowego wydziału KPA, a potem szefem Komitetu Emigracyjnego. Nie ustawał w "służbie Polsce", przyczynił się do wydania przez pocztę amerykańską specjalnego znaczka z okazji Milenium Chrztu Polski, który wyemitowano w nakładzie 130 milionów. Znaczek - z orłem w koronie, krzyżem i napisem Poland s Millennnium 966-1966 - nie przypadł do gustu warszawskiemu reżimowi. Wybór Kardynała z Krakowa na Stolicę Piotrową Autor postanowił uczcić zorganizowaniem Ogólnoamerykańskiego Komitetu Ufundowania Domu Polskiego Jana Pawła II w Rzymie, który służy Polakom z całego świata oraz zorganizowaniem Fundacji Jana Pawła II, wspierającej obecnie polskich studentów ze Wschodu.

W swojej książce Autor wiele miejsca poświęcił Fundacji wyjaśniając jednocześnie, że był z nią związany w pracy dla dobra wspólnego uczuciowo i organizacyjne przez jeden z najciekawszych okresów swojego życia; nazywa dzieło Fundacji jednym z największych osiągnięć swojego emigracyjnego pokolenia. Dom Jana Pawła II określa mianem "żywego pomnika", który służąc pielgrzymowaniu polskiej emigracji i rodakom z kraju, będzie równocześnie przypominał w Stolicy chrześcijaństwa poprzez wiele następnych pokoleń, o historycznym Pontyfikacie naszego Wielkiego Papieża.

Książka powstała dzięki wykorzystaniu bogatych źródeł archiwalnych, relacji uczestników, a także wspomnień Autora. Jest ona pierwszym tak obszernym kompendium wiedzy o pięknej karcie w dziejach emigracyjnej wspólnoty, którą inspirował niepodległościowy etos. Wydanie uzupełniają archiwalne zdjęcia, bibliografia i indeks osób, na który złożyło się ponad 1200 nazwisk. Dziesięciostronicowy spis treści ukazuje poruszone w niej zagadnienia i opisane przez Autora organizacje polonijne. A całość dopełnia piękna okładka i dedykacja Autora dla małżonki Adeli - wiernej towarzyszki życia i wielu społecznych przygód. Władysław Zachariasiewicz jako Polak nigdy z Polski nie wyemigrował, ale jej wiernie służył, teraz jako obywatel amerykański prawie co roku do Polski przyjeżdża.

27 października 2006 r. w warszawskim Domu Polonii odbyło się spotkanie z Autorem. Książka Władysława Zachariasiewicza pt. "Etos niepodległościowy Polonii amerykańskiej", została wydana przez Stowarzyszenie "Wspólnota Polska" i Oficynę Wydawniczą RYTM, dzięki dofinansowaniu Senatu RP. Podczas spotkania, na które przybyło wiele zaprzyjaźnionych z Autorem osób, gości powitał dyrektor Biura Zarządu Krajowego Stowarzyszenia "Wspólnota Polska", Andrzej Chodkiewicz, a książkę zaprezentował i rozmowę z jej Autorem poprowadził prof. Marian Marek Drozdowski. Kolejne autorskie spotkanie zaplanowane zostało w dniu 14 listopada br. w Ambasadzie RP w Waszyngtonie.

Ta książka to "pomnik Polonii amerykańskiej piórem wzniesiony" - powiedział abp Leszek Sławoj Głódź, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski ds. środków przekazu, który gościł Władysława Zachariasiewicza na antenie Radia Warszawa Praga w swojej niedzielnej audycji "Nie tylko z ambony". Ksiądz Arcybiskup podkreślił, że z kart książki przemawia świadectwo wiary i miłości Ojczyzny oraz niepodległościowy duch Polonii amerykańskiej. Autor zaś dodał, że w jego opinii "służba dla starego kraju nie wygasła" i teraz przyszedł czas na obronę dobrego imienia Polski w świecie.

J. Wroczyńska

http://www.wspolnota-polska.org.pl/index.php?id=ak61029

* * *

Spojrzenie na dokonania i zasługi powojennej Polonii amerykańskiej

Wojciech Wierzewski

Poczynając od inwazji hitlerowskiej, przez długie dziesiątki lat narzuconej Polsce znienawidzonej dyktatury komunistycznej, Polonia amerykańska, jej polityczna reprezentacja z Kongresem Polonii Amerykańskiej na czele, poczuwając się do współodpowiedzialności za losy Narodu Polskiego, wzięła na siebie rolę jego rzecznika na wolnej ziemi amerykańskiej. Polonia swą liczebną i organizacyjnie silną pozycję w całej pełni wykorzystywała na wszystkich szczeblach władz państwowych, łącznie z Białym Domem, domagając się nieustannie dotrzymywania solennych, wojennych zobowiązań wobec wiernego alianta, Polski, które gwarantowałyby jej wolny i niepodległy byt.

Ta deklaracja, poczyniona już w "Słowie wstępnym" ostatnio wydanej książki Władysława Zachariasiewicza "Etos niepodległościowy Polonii amerykańskiej", jest doskonałym punktem wyjścia nie tylko do opisu i charakterystyki jej zawartości, ale także stylu myślenia i artykułowania idei przez tę formację, do której należy autor. Mamy bowiem do czynienia z testamentem tamtej generacji, przysłowiową "pałeczką w sztafecie pokoleń" polskiej emigracji w Ameryce, która musi być postrzegana w należnej jej perspektywie.

Zacznijmy jednak od uzmysłowienia, kim jest człowiek, który dołożył tyle starań, aby pozostawić po sobie tom o pokoleniu niepodległościowej Polonii, a także, co predestynowało go szczególnie do wystawienia tego, generacyjnego świadectwa. Władysław Zachariasiewicz (rocznik 1911) należy do formacji, która doczekała wskrzeszenia Polski Niepodległej po I wojnie światowej i dla jej umocnienia poświęciła wszelkie siły w dwudziestoleciu międzywojennym. Broniła jej honoru we wrześniu 1939 r., przeszła (tak jak autor publikacji) przez sowiecką niewolę i obozy, brała udział w tworzeniu Wojska Polskiego na terenie Związku Sowieckiego, a po wojnie najpełniej reprezentowała ów "etos niepodległościowy" w organizacjach polonijnych na Zachodzie. Życie Władysława Zachariasiewicza już od młodości należało do wyjątkowo barwnych. W trakcie studiów na "Wszechnicy Jagiellońskiej", jak powiada kreślący jego portret Andrzej Pomian, został on prezesem Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej stojącym na stanowisku poszanowania godności ludzkiej bez względu na przekonania polityczne czy pochodzenie narodowościowe, by po jakimś czasie objąć Wydział Młodzieży w utworzonym w Warszawie Światowym Związku Polaków z Zagranicy (słynnym "Światpolu"). Był to bardzo znaczący awans, tym bardziej że jego zwierzchnikiem został wówczas Władysław Raczkiewicz, który obejmie w latach wojny stanowisko Prezydenta RP na Wychodźstwie.

Zachariasiewicz był żołnierzem Września, a przy próbie przekroczenia granicy, by dołączyć do jednostek polskiej armii tworzącej się we Francji, wpadł w ręce sowieckie. Zesłany po przesłuchaniach i procesie do Archangielska, na daleką Północ, jako więzień polityczny, dzięki układowi Majski-Sikorski, mógł w roku 1941 nie tylko opuścić zesłanie, ale podjąć odpowiedzialną pracę w polskiej placówce dyplomatycznej w Czelabińsku, na Uralu. Stamtąd skierowano go do Ałma-Aty w Kazachstanie, gdzie znajdowały się tysiące polskich przesiedleńców, w drodze został jednak ponownie aresztowany i uwięziony przez Sowietów. Dzięki nieustannym interwencjom polskiego rządu emigracyjnego trafił w końcu, do Teheranu, a następnie do Konstantynopola. Ta długa seria wojennych perypetii zakończyła się w Londynie, gdzie autor tej książki został bliskim współpracownikiem ówczesnego premiera RP, Tomasza Arciszewskiego. Stamtąd dalsza droga wiodła przez wyzwolony Rzym do II Korpusu gen. Władysława Andersa, a po powrocie do Londynu powierzono mu sprawy imigracyjno-uchodźcze przy gen. Borze-Komorowskim. Następnym przystankiem stał się już Nowy Jork, w roku 1948, gdzie Władysław Zachariasiewicz, jako dyrektor wykonawczy, mógł wykazać się swoim zapałem i poświęceniem, pracując w Polskim Komitecie Emigracyjnym i Pomocowym, który ułatwił tysiącom byłych żołnierzy, wysiedleńców, uchodźców politycznych i więźniów obozów koncentracyjnych w znalezieniu swego miejsca pod słońcem w Ameryce.
W misjach, mających pomóc Polakom szukającym politycznego azylu, podróżował nawet na Tajwan (w r. 1954), by pośredniczyć pomiędzy władzami Chin i USA w rozwikłaniu kwestii polskich marynarzy, którzy chcieli dostać się na Zachód. Jego kariera w następnych latach nabrała tylko tempa i rozmachu. Pracował m.in. dla Narodowego Komitetu Partii Demokratycznej, był asystentem ministra poczty amerykańskiej do spraw międzynarodowych, dyrektorem Rady Radia Wolna Europa. Jego działalność w polonijnych organizacjach była jeszcze bardziej rozległa. Współpracował z Polskim Instytutem Naukowym w Nowym Jorku i Fundacją Kościuszkowską, z wydawnictwem "Nowy Świat", udzielał się w polskiej redakcji "Radia Wolna Europa", żywo działał w Komitecie Spraw Polskich Kongresu Polonii Amerykańskiej, a po wyborze Jana Pawła II znalazł się w składzie Rady Administracyjnej Fundacji JPII, w redakcji "Kroniki Rzymskiej", nie mówiąc o komitecie rzymskiego Domu Jana Pawła II, który na cały okres pontyfikatu stał się promieniującą placówką polskiej kultury katolickiej. Mając tak pasjonujące i rozległe doświadczenia w świecie waszyngtońskiej polityki i międzynarodowych kontaktów, czyż należy się dziwić, że autor przez lata walczył z naturalną pokusa spisania osobistych wspomnień, o co z wielu stron usilnie nalegano (pisze o tym w rozdziale "Od autora"). Postanowił jednak skierować całą pozostałą energię raczej na zebranie i zestawienie "Etosu niepodległościowego Polonii amerykańskiej", czyli publikacji, jaką obecnie od niego otrzymujemy, zraniony do żywego stopniem niewiedzy i ignorancji o zasługach tej formacji, zarówno wśród pokoleń rodaków żyjących w kraju, jak i napływającej na Zachód "emigracji posolidarnościowej".

Z bólem wyznaje: Gdy w naszych częstych wędrówkach po Polsce, od czasu zwycięstwa "Solidarności", rozmawialiśmy z dziesiątkami osób z różnych kręgów społecznych, a przede wszystkim z przedstawicielami młodszego, wykształconego pokolenia, uderzała nas rażąca niewiedza o tej wspanialej batalii staczanej przez Polonię na każdym wpływowym politycznym forum w czasie, gdy Polska znajdowała się w największej potrzebie. Tłumaczyliśmy to sobie totalnym zakłamaniem w tych czasach środków masowego przekazu i zniekształcaniem wszystkiego, co przychodziło zza oceanu, w szczególności w odniesieniu do Polonii Amerykańskiej. Byliśmy wtedy "faszystami na usługach władz amerykańskich pracującymi na szkodę Polski Ludowej". Na tym tle dojrzewała w mojej świadomości potrzeba dołożenia z mojej strony skromnego przyczynku do niezwykle ważnego procesu odkłamywania tych czasów i oddania sprawiedliwości tej niezwykle pięknej karcie Polonii amerykańskiej, która powinna znaleźć właściwe miejsce w historii naszego Narodu. Intencje doskonale zrozumiałe i tym silniej motywowane osobistym udziałem autora w całym, trwającym niemal pół wieku procesie działania na rzecz wszystkiego, co polskie, patriotyczne i narodowe, przez emigrację na Zachodzie, a szczególnie przez potężną Polonię w Stanach Zjednoczonych.
Zasługi te zostały czytelnie wyartykułowane w sumarycznym szkicu, zatytułowanym "Rola Polonii Amerykańskiej w zmaganiach o niepodległość Polski", który otwiera serię prezentacji dorobku wiodących organizacji polskich na kontynencie amerykańskim – począwszy od nowojorskiego KNAPP-u (czyli Komitetu Narodowego Amerykanów Polskiego Pochodzenia), a także chicagowskiej Rady Polonii Amerykańskiej, związków, które wyprzedzały późniejszy Kongres Polonii Amerykańskiej (KPA), skonfederowany jako organizacja polityczna jednocząca wszystkie siły i fronty środowisk polonijnych w maju 1944 r. na zlocie w Buffalo, NY. Najbogatszy ze wszystkich szkic o powojennej strategii mocarstw zachodnich oraz akcjach KPA zdaje się być jądrem całego wydawnictwa. Czytelnik znajdzie tu nie tylko czytelną wykładnię politycznej, z czasem także charytatywnej i środowiskowej agendy KPA przez kolejne dziesięciolecia, ale także trafną syntezę siły, jaką Kongres czerpał ze środowisk, które reprezentował, jednocześnie z istotnego dialogu na miarę czasów, jaki prowadził nie tylko z amerykańską administracją, ale również wpływowymi kręgami, choćby środowisk żydowskich. Cennym atutem tej krótkiej historii KPA i Polonii budującej swój "etos niepodległościowy", tak fundamentalnie ważny dla pokoleń żołnierskich, znajdujących się w Stanach, są z pewnością przytoczone tu w dużych fragmentach dokumenty, przemówienia, memoriały o historycznym znaczeniu, podobnie jak obfita kolekcja zdjęciowa, pochodząca z prywatnego archiwum autora.
Wprowadza nas ona istotnie w świat wybitnych polityków i mężów stanu, liderów polonijnych, działaczy Kongresu o znaczących do dziś nazwiskach, nie mówiąc o aurze zjazdów, manifestacji i wielkich spotkań polonijnych, które znacząco charakteryzują i oddają nam, współczesnym, "ducha czasu". Wyjątkowo przemawia też dziś cała "watykańska" wkładka zdjęciowa, o dużej wartości sentymentalnej, przypominająca nie tylko różne etapy wspólnych inicjatyw Ojca Świętego, polskiego duchowieństwa i Polonii w minionych dziesięcioleciach tego niezapomnianego pontyfikatu. Oczywiście, uzmysławia ona w sposób nie budzący wątpliwości, jaką rolę odgrywał w tamtej epoce autor publikacji, laureat wielu wysokich odznaczeń watykańskich i emigracyjnych, Władysław Zachariasiewicz. Autorowi książki towarzyszy w dodatku szlachetna ambicja objęcia swymi wywodami możliwie wszystkich polonijnych organizacji, stowarzyszeń i instytucji, jakie istniały w Ameryce na przestrzeniu ostatniego półwiecza i miały swój niekwestionowany udział w budowaniu tytułowego "etosu niepodległościowego", co się tylko autorowi chwali. Pomówmy o najmocniejszych punktach zrekonstruowanego obrazu aktywności amerykańskiej Polonii, bo zasługuje on na upowszechnienie. Cały rozdział poświęcony czołowym patriotycznym organizacjom "bratniej pomocy" (a więc założonym na długo przed pojawieniem się powojennej fali emigracyjnej) przynosi podstawowe informacje o zasługach Związku Narodowego Polskiego, Zjednoczenia Polskiego Rzymsko-Katolickiego, Sokolstwie Polskim oraz Związku Polek w Ameryce. Nie budzi kontrowersji także rozdział następny, który zwięźle charakteryzuje program, idee przewodnie i praktykę działania organizacji kombatanckich. Z wyczuciem podkreślone zostały podobieństwa, ale i różnice w programie działalności Stowarzyszenia Weteranów Armii Amerykańskiej (która gromadziła zasadniczo "hallerczyków", z czasem otworzyła się jednak na późniejsze fale weteranów), w konfrontacji z linią wyznawaną przez SPK, czyli Stowarzyszeniem Polskich Kombatantów, będącym częścią federacji b. żołnierzy polskich II wojny światowej, z siedzibą w Londynie. Przy okazji odnotowano istnienie Stowarzyszenia Lotników Polskich w Stanach Zjednoczonych (którzy służyli w lotnictwie brytyjskim podczas słynnej "bitwy o Anglię" i później), Kół Żołnierzy Armii Krajowej, którzy przybyli tu z niemieckich obozów jenieckich, Związku Oficerów Polskiej Marynarki Wojennej i Handlowej (czyli "stowarzyszenia wilków morskich", którzy po wojnie trafili do Nowego Jorku), Polskiego Legionu Weteranów Amerykańskich (złożonego z polonijnych weteranów II wojny światowej) oraz enigmatycznej dla wielu "Ligi Morskiej w Ameryce", która zachowała się jeszcze sprzed wojny, kiedy Polonia chciała wyrazić swoje poparcie i entuzjazm dla faktu powrotu niepodległej Polski nad Bałtyk.

Spora część książki obejmuje zwartą dokumentację tradycji oraz stanu na dzień dzisiejszy polskiego skautingu w Ameryce, czyli dziejów Związku Harcerstwa Polskiego w Stanach Zjednoczonych. Natomiast osobistym związkom z polskim duchowieństwem w Stanach Zjednoczonych oraz nieoczekiwanej misji "polonijnego ambasadora w Watykanie" po wyborze Karola Wojtyły na tron papieski zawdzięczamy wyjątkowo pogłębione i rozgleglejsze próby opisu duszpasterstwa polonijnego w Ameryce, jakich w syntetycznej postaci znaleźć jest wciąż dość trudno, a w dodatku przynoszą one sporo świeżych i zajmujących szczegółów. Przypomniane zostały tu słusznie: Apostolat Polski w Ameryce, Polsko-Amerykańskie Stowarzyszenie Księży, Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej, rozległe zasługi Zakładów Naukowych w Orchard Lake, Sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej w Dolestown, Pa., o których słyszało się nie raz, ale na ogół za mało się o nich wie. Tym razem otrzymaliśmy wartościowe źródło referencyjne! Osobiście bardzo się ucieszyłem, odkrywając w tej książce rozlegle rozdziały o staraniach Polsko-Amerykańskiego Komitetu Ufundowania Domu Polskiego Jana Pawła II w Rzymie, z całą niemal dokumentacją, listami, przemówieniami, etc.

Była to inicjatywa wiekopomna, podobnie jak rzymskiej Fundacji Jana Pawła II, w czym autor miał znaczny udział osobisty. Wątki te uzupełnia i wzbogaca podrozdział o funkcjonowaniu Towarzystwa Przyjaciół Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w Chicago, przykład kolejnej pięknej inicjatywy polonijnej, o której wiedzą głównie wtajemniczeni.
Studiując książkę Władysława Zachariasiewicza, miałem przemożne uczucie dramatycznej podróży w czasie. Autor zdołał z osobistą pasją wskrzesić heroiczne czasy swojej formacji emigracyjnej, która rozumiała wyzwanie epoki i usiłowała stanąć na wysokości herkulesowego zadania, batalii o Polskę demokratyczną i niepodległą. Dał piękne świadectwo tamtemu zapałowi, zaangażowaniu i dalekosiężnym czynom, zwłaszcza Kongresu Polonii Amerykańskiej i związanych z nim dziesiątków stowarzyszeń i organizacji, pod sztandarami których pokolenie to dożyło pełnej satysfakcji i dziejowego zadośćuczynienia. Najpierw w momencie powstania "Solidarności", a po dalszych latach, wolnych wyborów w 1989 r. Zahaczyłem sam o ostatni rozdział tej epopei, obserwując z bliska, w akcji, prezesa ZNP i KPA, Alojzego Mazewskiego, a potem Edwarda J. Moskala, który zbierał plon pracy poprzedników, mogąc już bezpośrednio rozmawiać z nowymi władzami Polski i skutecznie zapewniać im w Ameryce ważne przywileje, takie chociażby jak miejsce dla kraju w NATO. Dlatego rozumiem doskonale ambicje towarzyszące Władysławowi Zachariasiewiczowi przy pisaniu tej, fundamentalnie dla niego i dla nas tak ważnej, pracy o "etosie niepodległościowym" Polonii amerykańskiej. Chciałbym też bardzo, aby wysoka temperatura emocjonalna i pasja tej lektury udzieliła się młodym Polakom w kraju i całej nowej emigracji do Stanów Zjednoczonych.

Podzielam zwłaszcza jego finałowe, troskliwe uwagi oraz przestrogi dla Polonii: Poświęcenie przez Kongres, przez długi czas, gros swojej uwagi na akcje charytatywne dla Polski, musiało z natury rzeczy odbić się niekorzystnie na naszej aktywności politycznej. Uważam, że pomoc materialna dla Polski była i długo jeszcze będzie ważna. (...) Czy nie warto jednak wrócić do tej koncepcji, żeby Kongres mógł się całkowicie skoncentrować na reprezentacji naszych żywotnych interesów w Stanach Zjednoczonych? – pyta Zachariasiewicz. Silna organizacyjnie i wpływowa reprezentacja naszej wspólnoty w tym kraju jest w interesie każdego z nas – członka tej wspólnoty. Leży ona również w żywotnym interesie drogiego nam kraju nad Wisłą. Daleki jestem od bicia na alarm – konkluduje autor – ale myślę, że trzeba zapobiec dalszemu procesowi spowalniania naszej politycznej działalności i opracować realny plan akcji, która odpowiadałaby uzasadnionym aspiracjom naszej wielomilionowej grupy etnicznej. Przydałaby się jakaś poważna narada z próbą zdefiniowania naszych celów, uwzględniająca zmiany zachodzące w naszej wielkiej wspólnocie. Mamy doskonałą strukturę organizacyjną w postaci Kongresu Polonii Amerykańskiej, trzeba tylko wypełnić ja odpowiednią treścią z zastrzykiem dynamizmu (str. 327). Nic dodać, nic ująć!

Władysław Zachariasiewicz: Etos niepodległościowy Polonii amerykańskiej. Oficyna Wydawnicza "Rytm", Stowarzyszenie "Wspólnota Polska", Warszawa, 2005, stron 360.

http://www.opcja.pop.pl/?id_artykul=966

Dodaj recenzję

Cytaty

W tej chwili jest dodany żaden cytat
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz