Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 2+5:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀edyta ()
oraz 3438 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Florencja, córka Diabła
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Florencja, córka Diabła



Autor Joanna Chmielewska
Dodane przez ♀Aleksandra0709 ()
Forma powieść
Gatunek thriller/sensacja/kryminał
Rok pierwszego wydania 1993
Tagi kryminał, kryminalna, koń, konie, klacz, wyścigi, Joanna, mafia
Pokaż podobne

Od wydawcy

Wszystkie konie kolejno przeszły przez przejście, otwarte za pomocą odsunięcia jednej żerdki. W pląsach, bo w pląsach, niektóre bokiem, jak normalne dwulatki, ale jednak przeszły. Florencja nie. Spokojnie skręciła i bez rozbiegu, z miejsca, ze stępa, jednym lekkim odbiciem przeszła nad żerdzią w przęśle obok.

webook.pl
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

W tej chwili nie jest dodana żadna recenzja. Może dodasz pierwszą?
Dodaj recenzję

Cytaty

♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-26
Nie przekroczyła zwyczajnie owej straszliwości, która mogła może ją ugryźć albo się na nią rzucić, tylko rozpaczliwie i z dziką determinacją wykonała skok...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-26
Ja ci, bracie ty mój, synu kochany rodzony, całą prawdę powiem, ale trzymaj ty pysk na cztery kłódki zamknięty
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-26
Ja nie wiem, czy to powinien być wszelki wypadek, czy wszelki przypadek. Ten wypadek jakoś mnie męczy. Przypadek po mnie chodzi, więc wypa... czy przypa...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-05-02
Mniej więcej po godzinie wysiłków oprzytomniał do reszty i pomyślał, zupełnie już trzeźwo, że łatwiej mu przyjdzie wygrać Derby, niż uczłowieczyć sołtysa. Mimo wywleczenia go z wanny i ustawienia na nogach, jednego ludzkiego słowa nie mógł z niego wydobyć, ponadto widać było, że polska mowa do tego stworu nie dociera. Poszedł najpierw po rozum do głowy, a potem na dół, do sali weselnej. Nie zwracając uwagi na nielicznych biesiadników w rozmaitym stanie, znalazł jakieś naczynie, butelkę z bezbarwnym płynem i kilka porozrzucanych po stole ogórków konserwowych, rozejrzał się, wypatrzył jeszcze ocalałą butelkę piwa i wszystko to razem zaniósł na górę, do łazienki, gdzie sołtys odpoczywał na sedesie, miękko wsparty o niski rezerwuar. Nie patrząc na Zygmusia, wymówił pierwsze zrozumiałe słowo.
– Klina...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-05-02
– Dobrze, że jesteś (...), czy ty wiesz, co ona [klacz] zrobiła? Wylazła z paddocku pod żerdzią!
Zygmuś popatrzył na ogrodzenie. Stanowiły je pojedyncze żerdzie pomiędzy palikami, umieszczone na wysokości mniej więcej metr dwadzieścia. Żaden koń by się pod nimi nie zmieścił, chyba że mały kucyk.
– Jak to, pod żerdzią...?
– No pod. Ugięła nogi, jak pies, jak do czołgania i przelazła pod spodem.
– I nawet nie trąciła – dodał stajenny. -Uszy po sobie, łeb i ogon na dół, wariatka, nic innego!
– Niemożliwe – zawyrokował Zygmuś po zastanowieniu.
– Widzieliśmy wszyscy troje na własne oczy – powiedział stary Gąsowski.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-05-02
– Kto ją pokrył? – spytał Zygmuś zdecydowanie przytomniej.
– Sołtys – odparł bez namysłu brat pana młodego. – Znaczy, może nie osobiście, tylko ogiera załatwił.
pokaż wszystkie (6)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz