Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 2*6:

Ostatnio odwiedzający
♀wai ()
♀edyta ()
♂rafar ()
♀anjax8 ()
oraz 1450 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Grek Zorba



Autor Nikos Kazantzakis
Dodane przez ♀anwilq ()
Forma powieść
Gatunek literatura piękna
Rok pierwszego wydania 1946
Tagi klasyka, literatura grecka, Grecja, Grek, Zorba
Pokaż podobne

Od wydawcy

Nikos Kazantzakis, znany prozaik, poeta i dramaturg grecki, urodził się w 1883 r. na Krecie. Ukończył prawo na uniwersytecie ateńskim, następnie studiował filozofię w Sorbonie, historię literatury w Niemczech i we Włoszech. Przed drugą wojną światową zamieszkał na wyspie Eginie i poświęcił się pracy literackiej. W 1945 r. został prezesem związku pisarzy greckich. Ostatnie lata życia spędził we Francji. Zmarł w Niemczech, we Fryburgu, w 1957 r. Jest autorem wielu głośnych powieści, jak: "Odyseja", "Wolność czy śmierć", "Grecka zapalczywość", "Biedaczyna z Asyżu" (wyd. polskie - 1962), "Chrystus ukrzyżowany po raz wtóry" (wyd. polskie - 1958), "Kapetan Michał" (wyd. polskie - 1960) i "Grek Zorba". Powieść ta, rozsławiona filmem w reżyserii Michaela Kakojannisa i kreacją Anthony'ego Quinna, przeciwstawia abstrakcyjnym rozważaniom filozoficznym nie zdeformowany niczym instynkt człowieka, który osiąga szczęście żyjąc w ścisłym związku z naturą, poddając się jej prawom, czerpiąc radość z wszystkiego, co go otacza.

[Książka i Wiedza, Warszawa 1973]
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

W tej chwili nie jest dodana żadna recenzja. Może dodasz pierwszą?
Dodaj recenzję

Cytaty

♀Aleksandra0709 (), dodano 2009-01-17
Kto stworzył ten labirynt niepewności, tę świątynię dufności, naczynie grzechu, pole usiane tysiącem zasadzek, przedsionek piekła, kosz po brzegi napełniony chytrością, truciznę słodką jak miód, łańcuch, który wiąże śmiertelnych z doczesnością – kobietę?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2009-01-17
Przypomniałem sobie pewien ranek, gdy zobaczyłem uczepioną kory drzewa poczwarkę właśnie w chwili,
gdy motyl rozrywał spowijającą go powłokę, przygotowując się do lotu.
Czekałem dość długo, ale motyl zwlekał.
Niecierpliwie schyliłem się i zacząłem go ogrzewać własnym oddechem.
I w moich oczach – szybciej, niż przewiduje natura – zaczął dokonywać się cud.
Powłoka opadła i wyszedł motyl, ale kaleki.
Nigdy nie zapomnę przerażenia, jakie odczułem, gdy zobaczyłem, że nie może rozwinąć skrzydeł.
Drżąc próbował tego dokonać wysiłkiem całego ciała – na próżno – choć pomagałem mu oddechem.
Potrzebny był tu cierpliwy proces dojrzewania. Skrzydła powinny wolno rozwijać się w słońcu.
Teraz było już za późno. Ciepło mojego tchnienia zmusiło go, aby opuścił poczwarkę przedwcześnie, pomarszczony niby embrion.
Drżał rozpaczliwie jeszcze chwilę i umarł na mojej dłoni.
Te leciutkie zwłoki motyla spoczęły ogromnym ciężarem na moim sumieniu.
Dzisiaj już wiem, że pogwałcenie odwiecznych praw natury jest śmiertelnym grzechem.
Nie wolno nam ulegać niecierpliwości, winniśmy z ufnością poddawać się wieczystemu rytmowi wszechświata.
Usiadłem na skale, aby przemyśleć to z Nowym Rokiem.
O, gdyby ten motyl, którego zabiłem, mógł lecąc przede mną wskazywać mi drogę!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2009-01-17
Wyzwolić się z jednej namiętności, aby poddać się innej, szlachetniejszej...
Ale czyż to również nie jest forma niewoli? Poświęcać się dla idei, dla rodzaju ludzkiego, dla Boga?
A może im dalej znajduje się pan, tym dłuższy sznur na szyi niewolnika?
Możemy wtedy bawić się i dokazywać na szerszej arenie i umrzeć nie naciągnąwszy sznura do końca.
Czy nie to właśnie nazywamy wolnością?
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz