Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 1+2:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀edyta ()
oraz 2778 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Język Trolli
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Język Trolli



Autor Małgorzata Musierowicz

Od wydawcy

"Język Trolli" to kolejny tom cyklu "Jeżycjada". Główną bohaterką jest Stanisława Trolla - koleżanka i wielka miłość Józinka Pałysa, syna Idy Borejko...

[Wydawnictwo Akapit-Press, 2004]
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Kolejne pokolenie z rodziny Borejków przeżywa swoje pierwsze miłości, rozterki... Trzecioklasista Józef Pałys (syn Idy) zakochuje się w starszej o kilka lat Staszce Trolli. Laura - mimo poważnego wieku lat osiemnastu - nadal jest rozbrykana jak Tygrysek. Dobrze ułożona dotąd Róża oświadcza rodzinie, że... jest w ciąży. A to dopiero początek powieści!

Książka miła, sympatyczna, szybko się czyta. Polecam!
Dodaj recenzję

Cytaty

♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-31
– Z Luckiem – dorzucił Ignacy Grzegorz, wznosząc znad pokawałkowanej jajecznicy swe niewinne oczy.
(...) – Bracia Rojek natychmiast do stołu! – zawołała Babi, nalewając do kubków świeżego kakao.(...) Uspokój się i jedz po ludzku.
– Ja nie jestem Polucek, tylko Jędrek! – obruszył się młodszy z Braci Rojek. Wybuch śmiechu przy stole strącił z choinki złotą bombkę.
– A ten Lucek? – drążył wytrwale Ignacy Grzegorz.
– Polucek – poprawiła go Babi.
– Och, cha cha cha, doprawdy, przezabawne – wykrzywiła się Laura. – To już może powiem, skoro mój braciszek nie może opuścić tego tematu, że Lucek Lelujka, którego tu wszyscy zapewne pamiętacie...
– Ja nie – rzekł dziadek stanowczo.
– ... oczywiście, że pamiętasz, dziadziusiu, tylko tego nie pamiętasz. Ten Lucek trafił nam się wczoraj w tym koszmarnym korku i przywiózł mnie do Poznania. Skuter najlepszy jest na korki.
– Nie na korki, tylko na benzynę.
– Nie skuter, tylko Lucek.
– Polucek – bąknęła Babi.
– Jędrek! Jestem Jędrek!
– To jedz po ludzku!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Ja ostrzę sobie język za zębami (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Jak ja zobaczyłem, ciarki mi przeszły koło nosa. Idiom.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Pan dziadziusiu nic nie wie o rasta. My zapraszamy pana zdjąć płaszcz i gawędzić. Napijemy się dobrą herbatą.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Szczerzonego Pan Bóg strzyże!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Mam osiemnaście lat, inne już za mąż wychodzą, a ja?! Żaden chłopak mnie nie chce. Zachowują się tak, jakby chcieli uciec. Czy ja jestem trędowata (...)?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Uczciwy nie musi kłapać dziobem. Może siedzieć cicho!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Mój sposób jest taki: zawsze zakładam, że mam do czynienia z kimś godnym szacunku. Z kimś, kto ma dobrą wolę. I słowo wam daję, chłopaki, ludzie tacy właśnie się stają, kiedy się w nich wierzy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Przemoc nie jest dobrym środkiem porozumienia.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Są tacy, co okradną nawet wiejski kościółek. I są tacy, co oddadzą ostatni grosz dla chorego. Jak wiem, że są ci drudzy, to się nie boję tych pierwszych.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Tam, z tyłu, jest parę pokoi i łazienka z kuchnią, tak jakby w jednym pomieszczeniu.(...) po prostu prysznic się Helmutowi nie zmieścił w toalecie, to go dał do kuchni. Helmut jest wynalazczy i niekonwencjonalny, jeśli rozumiesz, co mam na myśli.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Wszystko, co chce się zrobić porządnie, wymaga pracy. Muzyka klasyczna czy rozrywkowa, jazz czy reggae, rzeźba w marmurze czy w gipsie – zawsze do tego trzeba wysiłku i cierpliwości. Prawdziwe piękno stawia opór.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
(...) z kłótni absolutnie nic dobrego nie wynika.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Czy jest w tym kraju cokolwiek na serio? (...) Wszystko jest na niby, na tymczasem, wszystko szare i smutne. Można dostać depresji. Chyba już dostałem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Dawniej było gorzej (...). Dzieci znajdowano w kapuście.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
(...) gdy mnie zabraknie, nie róbcie z mojej biblioteki masy spadkowej. Proszę was o to. Każda książka, jaka stoi na naszych półkach, jest cenna, wyjątkowa i potrzebna, bo każdą z nich czytał ktoś z waszych bliskich. Cieszył się tymi książkami, uczył się z nich, nad niejedną płakał, nad inną się śmiał. Jeśli sami nie będziecie ich chcieli, oddajcie je tym, którzy książki kochają.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Helmut? Czy to Szkop? (...) Pewnie przyjdzie w oficerkach i tyrolskich gaciach. Niech mi tu tylko nie jodłuje, bo mu zaraz odpłacę za historyczne krzywdy narodu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Jakoś go wychowamy (...). Nie płacz.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Przecież muszą istnieć pomiędzy ludźmi różnice zdań. Co by to było za życie – bez dysput, rozpraw, wymiany poglądów oraz dyskusji et cetera.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Zgoda w rodzinie to podstawa. Zresztą – zawsze i wszędzie trzeba szukać porozumienia. Szukać dobrych cech w człowieku i do nich się odwoływać.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
– Co wy tu, ranne ptaszki, robicie?
A wtedy Laura, z błyskawicznym refleksem i ku wielkiemu zgorszeniu Józinka, skłamała gładko:
– Spadł taki cudny śnieg, dziadziusiu, więc wyszliśmy sobie ulepić bałwanka przed śniadaniem.
Ale jeśli sądziła, że wolno jej łgać dziadkowi w żywe oczy, to myliła się głęboko.
– Bujda! Byliśmy całą noc na balu u Murzynów! – zawołał z oburzeniem Józef Pałys, na co dziadek wybuchnął śmiechem, mówiąc:
– A to paradne! – i dodał, cofając się w głąb kuchni: – Lepcie tego bałwanka, lepcie, a ja wam zrobię kakao.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
– Jak masz na imię?
– Józef – wyznał niechętnie.
– O. A jak na ciebie mówią w domu?
– Tak samo! – skłamał bez namysłu.
– Po włosku to Giuseppe.
– Też źle – zauważył.
– Zdrobniale: Pepe. Mogę na ciebie mówić Pepe?
– Możesz.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Laura, ubrana w szlafrok, leżała dramatycznie na wznak w rozrzuconej pościeli, a twarz jej była w całości zbryzgana jakąś białawą, grudkowatą substancją.
– Co ci jest? Zwymiotowałaś? – spytał, spiesząc jej z pomocą. Ale ona otworzyła pośród tej papki błyszczące złością oczy i warknęła:
– Odjazd, cymbale. To maseczka kosmetyczna.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
– Moim zdaniem Staszka jest bardzo seksy – oświadczył Ignacy G. Stryba, dzwoniąc zębami z zimna.
– Co przez to rozumiesz? – spytał oschle Józef Pałys.
– Rozumiem przez to, że jest szalenie pociągająca.
– Sam jesteś pociągający – wściekł się Józinek. – Wytrzyj smarki. I zamknij gębę.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
– Naprawdę tak uważasz? Że życie jest wspaniałe?
Przytaknął.
– Dziękuję ci – powiedziała mama.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
– Nie martw się, Pepe! Pan Helmut nie wypadł kotu spod ogona.
– Sroce! – poprawiła go machinalnie Trolla, ale jej szwagier pokręcił głową i rzekł z uporem:
– To był kot. Kota wykręca ogonem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
– Nie zostawić na pastwę lodu – mówił przy tym.
– Losu, Helmut.
– Przecież on jest zimny (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
– Odrzućmy złych emocji (...). Prawdziwy Rasta nigdy ich nie ulega.
– Im nie ulega – poprawiła go żona.
– Im nie ulewa. Dziękuję.
– Podobnie jak prawdziwy stoik – zauważył dziadek.
– Stolik? – spytał pan Oracabessa.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
– Pijmy zdrowie naszej ukochanej! – zakrzyknął dziadek (...).
– Każdy swojej? – upewnił się Józinek.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
– Skuter najlepszy jest na korki.
– Nie na korki, tylko na benzynę.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
– (...) z pewnym trudem przechodzi mi przez usta zwrot „ciąża mojej wnuczki”. Zwłaszcza gdy go uzupełnię określeniem „nieślubna”. Ale to pewnie dlatego, że jestem taki staroświecki.
– Chyba jesteś – wtrąciła Babi. – Dzisiaj wiele jest samotnych matek, które dzielnie sobie radzą, skoro nie mogą liczyć na pomoc ze strony swoich mężczyzn.
– ... a jeszcze trudniej przechodzi mi przez usta – dziadek nie dawał się sprowadzić z raz obranego szlaku – taka oto fraza: „nieślubna ciąża mojej wnuczki, której zaufanie zostało dotkliwie zawiedzione”.
– Ja niczego nie zawodziłem! – zakrzyknął nerwowo Fryderyk. – Odwrotnie! To Róża mnie nie uprzedziła, że może zajść w ciążę!
– Ta możność nie należy do szczególnie wyjątkowych w świecie kobiet, o ile mi wiadomo – odrzekł na to Ignacy Borejko, sztywno i z godnością. – Przy dopełnieniu, rzecz jasna, pewnych niezbędnych warunków.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
– Zaskakujesz mnie (...). Jesteś taki prostolinijny i prawdomówny.
– Łatwiej.
– Łatwiej niż kłamać?
– No. (...) Z kłamstwa trzeba się tłumaczyć (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
(...) chlusnęła na siebie perfumami z flakonu. Takie zabiegi dodają dziewczynom pewności siebie. Ale są trudne do zniesienia dla kogoś, kto się znajduje w bezpośrednim pobliżu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Dom wariatów, pomyślał Józinek, owijając szyję klubowym szalikiem KS Lech – nosił go nie z upodobania do brzydoty, lecz tylko jako asekurację przed chłopakami z drugiego podwórka, a także przed tą bandą, która dla odmiany biła przed szkołą. Jak się im wmówiło, że jest się kibicem Lecha, to uznawali człowieka za swego, a to mogło chronić przed sytuacjami mocno przykrymi. Cóż, takie są realia na Jeżycach i nie ma co się na nie dąsać – trzeba po prostu przybrać przekonujące barwy ochronne. Nie wiedział tego Przemek, kumpel z klasy, toteż stracił dwa zęby stałe, jak mu przyłożyli za to, że nie chciał oddać swojej komórki. Jaki naiwny. I po co mu była ta komórka? Żeby do niego stale dzwonili rodzice?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Dźwięki sypały się jak szklane kulki i skakały jak kamyki po powierzchni wody. Nagle włączyła się spokojnie trąbka i miękki strumień melodii zagarnął wszystko. Muzyka chlusnęła szeroką, pogodną rzeką.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
I po to właśnie są monologi wewnętrzne. Można powiedzieć „dom wariatów” i nikt się nie obrazi. Można powtarzać z udręką: Trolla, tęsknię za tobą – i nikt nie ma o tym pojęcia, toteż nie wypytuje, nie doradza, nie odradza, a już zwłaszcza – niczego nie zabrania.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
(...) Ignacy Grzegorz – którego migdałowe oczy były dzisiaj nieco podkrążone, a odstające uszy nadal płonęły niezdrową czerwienią – grymasił, że w jego jajku pływa zarodek. Na pytanie kuzynki Ani („żabką czy crawlem?”) nie udzielił odpowiedzi (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
(...) ilekroć przechodzili ulicą Libelta, pod wiaduktem, Lusia zrywała trawkę lub gałązkę i składała na chodniku, tuż pod starym hydrantem. Józinek długo nie rozumiał przyczyn jej zachowania, aż kiedyś wreszcie spytał i się dowiedział: Lusia sądziła, że to pomnik nurka. Głębinowego.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Im rozleglejsza stłuczka, tym sprawca bardziej agresywny.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Józinek grzecznie skinął głową panu woźnemu, który tkwił w oszklonym boksie, na wypadek gdyby do szkoły chciał wkroczyć dealer narkotyków (obecność cichego staruszka była wielce skuteczna; dealerzy nie wchodzili nawet w progi szkoły, tylko spokojnie handlowali sobie na chodniku).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Józinek już dawno zaobserwował, że kobiety potrafią jeść tak, jakby nie jadły zupełnie. Żadna z nich, na przykład, nie siorbała.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Ludzie często popełniają ten błąd! Kucając przed wózeczkiem lub cmokając nad czyjąś nieletnią główką, upraszczają swe wypowiedzi do minimum, w przekonaniu, że istota mniejsza od nich posiada także i mózg drobniejszych rozmiarów, o niedoskonałej przy tym sprawności.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
(...) Lusia długo nie chwytała istoty telewizji. Przez pewien czas żyła w przekonaniu, że Hubert Urbański, prowadzący teleturniej „Milionerzy”, patrzy tylko na nią i do niej się uśmiecha. Zawsze przed tym programem wkładała aksamitną spódniczkę.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Ład jest kwestią organizacji.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Nie ma co się wdawać w rozwlekłe dyskusje, w dzielenie włosa na czworo czy ustalanie strategii. To dobre dla teoretyzujących mózgowców. Ktoś natomiast musi tu być praktykiem i zacząć po męsku podejmować decyzje.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Nie masz to jak porządna bitka z godnym siebie przeciwnikiem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Nie wiadomo, dlaczego cała rodzina padała plackiem z zachwytu, ilekroć ten młody geniusz coś powiedział, choć przecież dziadzio mówił mniej więcej to samo, tyle że mądrzej i więcej. Ostatnio przeklęty lizusek zaczął masowo wkuwać łacińskie sentencje, dzięki czemu na dobre zmonopolizował uwagę dziadka.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Niestety, wszystko na tym świecie musi po jakimś czasie się popsuć albo przynajmniej zmienić. Na przykład śnieg: jeszcze wczoraj nienagannie świeży, dziś przeobraził się w brudnawe, zbite placki.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
O, doprawdy, [Józinek] czasem musiał się zastanawiać, czy mama i jej trzy siostry są aby na pewno dorosłe i zrównoważone.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Oczywiście, wszystkie miasta – nie mówiąc już o wsiach – wyglądają korzystniej, gdy napada na nie kupa śniegu. Ale to, jak odmienił się Poznań, naprawdę zadziwiło Józefa Pałysa. Wymyślił sobie, dlaczego ta odmiana tak bije w oczy: bo stwarza obraz nierzeczywisty. Pokazuje, mianowicie, jak mogłoby być ładnie, gdyby się mieszkało w mieście prawdziwie europejskim, nie zaś w jednym z większych skupisk kraju, rządzonego, zdaniem taty, przez łobuzów.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Oczywiście. Piżama jest, jak wiadomo, najbardziej stosownym strojem na noc sylwestrową. Boże, Boże. Cały świat się bawi, kąpie się w szampanie, przypina sobie pióra do tyłków i odpala petardy. Bawią się dzisiaj wszystkie ciotki i wujowie, bawi się mama z tatą, choć mają na głowie wielki kłopot w postaci zadłużenia szpitala, i nawet najgłupszy trzecioklasista ma dziś z pewnością plany imprezowe – tylko Józef Pałys, jak ostatnie niemowlę, musi iść do łóżka najpóźniej o dziesiątej!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Odrobina ogłady oraz opanowania – i już życie rodzinne biegnie bez zakłóceń.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Po chwili na jej [Laury] talerzu znalazły się jeszcze kiełbaski i oto urocza kuzynka zaczęła jeść z apetytem zapaśnika sumo. Józinek co chwila na nią spoglądał. Ciekaw był, w którym momencie ona zje całą tę fioletową szminkę.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Prawdę mówiąc, mogła wszystko. Nawet gdyby chciała zwracać się do niego per: głupolu – też byłby rad, że w ogóle się zwraca.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Przebiegając wzrokiem po gimnazjalistach mógł bez trudu wyróżnić osoby znacznie bardziej prowokujące niż Trolla. Oprócz Barbi i Manuela były tu przecież postacie o włosach turkusowych i malinowych, było trzech dorodnych dresiarzy-repetentów, a także paru hip-hopowców, była Guślarz Grażyna, cała jakby w żałobie, w czasie lekcji spokojnie zmieniająca tipsy z niebieskich na czarne, była też niejaka Kaczkowska z tatuażem na nerkach i brylancikiem w nosie. Ani te istoty, ani nawet Kopiec Kristal i jej znakomicie widoczne czarne stringi nie wzbudzały w wice-dyrektorce takiej agresji, jak Trolla i jej kapelusz.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Tak właśnie powinien postępować lekarz. Żadnych komentarzy, żadnych kpin, czysta rzeczowość, kompetencja i profesjonalizm. Józinek postanowił, że przy najbliższej okazji, od niechcenia, przekaże rodzicom, z punktu widzenia pacjenta, kilka podstawowych prawd.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
To było naprawdę zastanawiające: skąd ten człowiek brał siły do życia, skoro wiecznie grymasił przy jedzeniu i brzydził się nawet dotknąć takich pysznych i pożywnych rzeczy, jak pierogi ruskie oblane smalcem ze skwarkami czy też zasmażana kapucha z kminkiem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Trolla wyglądała jak przerośnięty krasnal. Nazwisko nadzwyczajnie do niej pasowało.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
W tej szkole sporo czasu traciło się na wyczekiwanie pod drzwiami; nauczyciele nie przykładali się do swojej roboty, w przekonaniu, że za takie marne grosze nie warto kiwnąć nawet palcem. Józinek szczerze popierał ich stanowisko. Niech się nie przykładają.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Zostali przekazani babci w taki sposób, jakby istniały tysiączne obawy co do ich bezpieczeństwa, zdrowia i równowagi umysłowej – choć przecież oboje, od zarania życia, bywali u dziadków kilka razy dziennie, a często i w nocy (jak się ma rodziców lekarzy, człowiek nie zna dnia ani godziny).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Bogactwo leksykalne i konstrukcja jego skrywanych wypowiedzi wprawiłyby zapewne w zdumienie tę część publiczności, która żyje w przekonaniu, że dziecko to zaledwie kawałek przewodu pokarmowego, zakończony wlotem i wylotem, a pozbawiony inteligencji, rozumu, logiki oraz poczucia humoru.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
(...) i Józinek przyswoił sobie – najzupełniej mimo woli, wyłącznie drogą nasłuchu – to i owo z łaciny. Ale gdy przed paru laty rzucił od niechcenia zasłyszany zwrot „Feliks Kupa” – wszyscy wybuchnęli wariackim śmiechem. Ciekawe, dlaczegóż to w jego ustach zwrot ten zabrzmiał tak zabawnie, kiedy zaś powiedziała to ciocia Natalia – wszyscy z powagą i aprobatą kiwali głowami.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Jego pięcioletnia siostra była bardzo sympatycznym i bezbronnym stworzonkiem. Cieszył się, kiedy przyszła na świat. Dużo też pomagał mamie, kiedy Lusia była malutka. Nauczył się nawet zmieniać pampersy i przyrządzać kisiel żurawinowy (cenny ze względu na witaminę C i mikroelementy). Lubił karmić siostrzyczkę z butelki i nosić na barana. W ogóle ją lubił. Trochę mało była odporna na przyjazne braterskie kuksańce – zawsze podnosiła bolesny ryk. Kiedy jednak podrosła, doszli do porozumienia, które opierało się na prostej zasadzie: starszy rządzi, ona słucha i wykonuje.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Józef Pałys, syn Idy z Borejków i Marka, mimo ukończonych lat dziewięciu zwany wciąż jeszcze Józinkiem (doprawdy, zabójcza jest ta rodzinna siła bezwładu!), zachowywał się jak zwykle dwutorowo: siedząc przed telewizorem, odpowiadał monosylabami lub wręcz wcale, lecz jego żywa myśl wędrowała w przeszłość, ku przyczynom obecnych przypadłości sercowych.
Do takiej praktyki przywykł od dawna; monologi wewnętrzne były mu istnym wybawieniem oraz sposobem na przetrwanie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Kiedy potoki matczynej wymowy ustawały, Józinek bywał atakowany bezwarunkowymi żądaniami, trudnymi w danym momencie do spełnienia: mama domagała się od niego odpowiedzi lub wypowiedzi, gdy tymczasem on, przytłoczony potęgą jej ekspresji, mógł jedynie milczeć jak debil. Owszem, nader szybko opanował sztukę mowy lecz, po pierwsze – z wrodzonej ostrożności wolał zbyt wcześnie tego nie ujawniać, a po drugie – w takich chwilach zaskoczenia jakoś nie mógł zaprezentować swych umiejętności i zaspokoić oczekiwań rodzicielki. W trzecim roku życia wpadł wreszcie na szczęśliwy pomysł, żeby rzucać jej na odczepnego parę słów w typowo niemowlęcym narzeczu i ten właśnie bełkocik (wskazane było upuścić przy tym nieco śliny) jakoś mamę – przynajmniej chwilowo – satysfakcjonował.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Porozumiewanie się ze światem zewnętrznym ograniczał Józinek do absolutnie koniecznego minimum, i to z całkowitą premedytacją. Rodzina uważała go za zajadłego milczka i chyba żywiła przekonanie, że jest trochę ograniczony – panował bowiem zwyczaj zwracania się do syna Idy nieco głośniej niż do innych dzieci, całkiem jakby niedosłyszał. Tłumaczono mu też rzeczy najzupełniej dla niego oczywiste, a także nieświadomie ignorowano go przy toczeniu ważnych rozmów (wiele się dzięki temu nasłuchał!).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-31
Te rumieńce były jego udręką. Panował nad wszystkim ale nie nad tym przekleństwem rudzielców.
pokaż wszystkie (67)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz