Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
2017-12-05 15:37:10
Anonim
tvczlek-bor
2017-12-05 15:34:05
Anonim
tyczlek
2017-12-05 15:33:53
Anonim
wwxyzżź
Jako niezalogowany oblicz: 3+9:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀anjax8 ()
PLFifi651PL ()
♀edyta ()
♀silverraven ()
oraz 2955 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Klub mało używanych dziewic


Tytuł oryginalny Klub mało używanych dziewic

Autor Monika Szwaja
Dodane przez ♀saiguio ()
Forma powieść
Gatunek literatura współczesna
Rok pierwszego wydania 2007
Tagi miłość, szpital, szkoła, liceum, Klub Mało Używanych Dziewic, Szczecin, pomoc, klub, związek, przyjaciółki, poszukiwania, przyjaźń, mężczyźni, depresja
Pokaż podobne

Od wydawcy

Monika Szwaja twierdzi, że zbyt późno zadebiutowała, żeby dopiero szukać własnych dróg literackich - ona sama chce pisać dla wszystkich, którzy tak jak jej bohaterki znają smak walki z przeciwnościami losu, wiedzą, że świat nie składa się wyłącznie z ciemnych stron i że "sol omnibus lucet" - słońce świeci wszystkim. Liczba sprzedanych książek i pozycje na listach bestsellerów świadczą o tym, że nie jest w poglądach odosobniona. Wrażliwość społeczna, znajomość ludzkiej psychiki, umiejętność obserwacji (wiele lat pracy w charakterze reporterki telewizyjnej!), swoboda w poruszaniu się po świecie literatury, sztuki i kultury, poczucie humoru, barwny i potoczysty język to zasadnicze cechy jej pisarstwa. Niektórzy twierdzą, że należałoby ją przepisywać na receptę - jako lek antydepresyjny...

"Klub Mało Używanych Dziewic" to - wbrew prowokującej nazwie - coś niemal tak niewinnego, jak drużyna harcerska. Matkami założycielkami są cztery niezależne kobiety, których celem nie jest złapanie wreszcie chłopa (nie da się ukryć, lata lecą), lecz - w pewnym sensie - poprawianie rzeczywistości. Mają w sobie coś z dzielnych pozytywistek, choć, broń Boże, nie są w typie Siłaczek padających na posterunku. Skuteczność - oto ich dewiza. Inteligencja i wdzięk pomagają im osiągać cele. Może nie wszystkie i może nie do końca, ale życie nie ma przecież wiele wspólnego z bajkami poczciwej babuni...

[Sol, 2007]
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

♀saiguio (), dodano 2008-08-30
Jest ich cztery: Michalina, Marcelina, Agnieszka i Alina. Kiedyś chodziły do jednej klasy, ich przyjaźń przetrwała długie lata, mimo opuszczenia szkolnej ławy. A teraz łączy je jeden szczegół - wszystkie są stanu wolnego; choć może nie tak do końca, gdyż Marcelina ma niebawem wyjść "za ten mąż". Wybranek jednak, zgodnie ochrzczony przez koleżanki narzeczonej "Szczurkiem", jakoś nie pali się do żeniaczki, i jest jakby bardziej zainteresowany stanem majątkowym Marceliny, niż nią samą. Ale od czego ma się wierne przyjaciółki? Michalina, bardzo zdolna projektantka zieleni, od lat żyje przytłoczona wrednym charakterem swej matki, a jej egzystencja toczy się głównie na trasie praca - dom, dom - praca. Agnieszka jest dyrektorką liceum. Kobieta piękna i z klasą, niestety, za towarzysza życia ma jedynie spasionego kota imieniem Rambo. Alina, matka zbuntowanej nastolatki, również jest samotna. Nic dziwnego, że pewnego dnia postanawiają znaleźć jakiś wyższy cel w życiu, pozostawić po sobie coś więcej niż gustowny nagrobek, być nareszcie pożyteczne w szerszym zakresie. Opieka nad dziećmi w hospicjum? Noszenie zakupów starszej pani? Praca społeczna przy kościele? Wszystko jest dobre, byle nie kisić się dłużej we własnym sosie. W ten sposób powstał nieformalny Klub Mało Używanych Dziewic - wiadomo, już nie dziewice (nie w wieku trzydziestu paru lat), ale też nie "używane" aktualnie. A gdy się zrobi krok w świat, nagle okazuje się on być nadzwyczajnie ciekawy, pełen zadziwiających ludzi (tych dobrych i tych niezbyt miłych). Przez karty powieści defiluje pochód wspaniałych postaci, żywych, barwnych i pełnokrwistych. Czasem pióro autorki nadaje im rys karykaturalny, ale to dodaje tylko więcej smaczku. Pojawiają się też nienachalne wątki romansowe, a całość jest po prostu przezabawna. Humor Szwai jest subtelny, inteligentny i nie ma nic wspólnego z padaniem pyskiem w tort. Co tu dużo gadać, po paru godzinach lektury nagle ocknęłam się z wzrokiem wbitym w ostatnia stronę i wybuchnęłam świętym oburzeniem: no jak to, już koniec? A co dalej z Marceliną? Chwila, a wątek Agi czemu niedokończony?! A tam się ten profesorek pojawił, i co z nim?!! I w te pędy poleciałam do księgarni po tom drugi pt. "Dziewice, do boju!" W zapowiedziach tom trzeci "Zatoka trujących jabłuszek".
Dodaj recenzję

Cytaty

♀saiguio (), dodano 2008-08-30
– Tatatatata! Tatatataata! – Karabiny maszynowe na skrzydłach myśliwskiego samolotu zaterkotały wściekle i do talerza Michaliny Hart posypał się deszcz pocisków. Ściślej mówiąc, obfity deszcz pieprzu i soli.
Pieprzniczka i solniczka (w tym przypadku groźna broń) spoczywały w pewnych dłoniach Jasia Narębskiego, w cywilu dyrektora poważnej państwowej firmy o dużym znaczeniu dla gospodarki kraju, chwilowo pełniącego obowiązki pilota samolotu i jednocześnie strzelca pokładowego. Właściwie nie spoczywały, bo odkąd Jasio został myśliwcem, to jest od jakichś dziesięciu minut, nie dawał sobie ani chwili luzu. Kursował między stolikami i obfi cie ostrzeliwał kolejne cele, niezależnie czy były to porcje pikantnych sałatek, czy solidne kawały tortu orzechowego. Ponieważ o tej porze w sali gimnastycznej, zamienionej na bankietową, nie było już ani jednego trzeźwego, nikt Jasiowi specjalnie nie przeszkadzał, tylko właściciele tortu starali się usunąć talerzyki spod ostrzału solniczkowego. Pieprz w nazbyt słodkim kremie był nawet interesującym dodatkiem.
– Jasiek, zwariowałeś kompletnie! – Agnieszka Borowska, śmiejąc się, zamachała gwałtownie rękami. – Nie syp mi tego świństwa do oczu!
– Opp, przepraszam! Cele cywilne są dla nas święte!
– Jasio cmoknął ją w czubek głowy i hojnie sypnął soli do jej sałatki śledziowej. – Tatatata! Tylko wojskowe! Tatata! Jestem messerschmittem. Bombardującym! – zawiadomił koleżanki, posunął serią gdzie popadnie i wziął kurs na północny zachód, na stolik pod przeciwległym oknem, zajęty przez dawne ciało profesorskie i zarządy klasowe.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-17
Babcia to ktoś ciepły, miły, słodki.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-17
– Byłam ohydnym dzieckiem – powiedziała samokrytycznie. – Tłusta jak Chruszczow. I ogólnie podobna. Mordę miałam prawie taką jak on.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-17
Mam taką sklepową, co funkcjonuje jako Agencja Reutera.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-17
Marcelina wybiła się z familii dość szybko, nie wiadomo po kim odziedziczywszy dużą inteligencję. Złośliwi plotkarze wsiowi twierdzili, że jako najmłodsza pozbierała wszystkie szare komórki niewykorzystane przez rodzeństwo. Istniała też prostsza hipoteza – że to IQ po księdzu wikarym, który jakoś tak niedługo po przyjściu na świat dziewczynki został przeniesiony do innej parafii.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-17
Michalina była namiętną oglądaczką i słuchaczką programów politycznych (...), jednak traktowała je jako skrzyżowanie kryminału z kabaretem i możliwość wejścia w ten świat budziła w niej zdecydowany sprzeciw.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-17
Mój autorytet nie ucierpi tylko dlatego, że pani będzie krzyczała (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-17
Nadnaturalnej wielkości kocisko złaziło właśnie niespiesznie z parapetu okiennego, zgrabnie lawirując między doniczką z kwitnącym storczykiem a pojemnikiem pełnym bazylii, rozmarynu, tymianku i lebiodki, znanej u nas powszechnie jako oregano. Jak na pospolitego dachowca, kot był rzeczywiście ogromny, łeb miał jak mała główka kapusty i potężne łapska. W jego chytrze zmrużonych oczkach czaił się uśmiech, znany doskonale wszystkim czytelnikom „Alicji w krainie czarów”.
Rambo, cały w lansadach, podszedł do swojej pani i psią metodą wspiął się przednimi łapami po jej spódnicy. Gdzieś z głębi pręgowanego szarego futerka wydobywał się niski pomruk.
– Na rączki – domagał się pomruk wyraźnie. – Na rączki!
Agnieszka z niejakim trudem podniosła ośmiokilogramowego kota, a ten natychmiast zaczął się do niej przytulać, mrucząc zgoła euforycznie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-17
– Nikt was nie chciał? Naprawdę? To może chociaż załóżcie jakąś wspólnotę, komunkę malutką, będzie wam raźniej... Stowarzyszenie wyższej konieczności. Wyższej użyteczności, chciałem powiedzieć. Będziecie się mogły starać o dotacje. Jak nas już wezmą do Unii, to nawet unijne. Masa szmalu.
– Jakie stowarzyszenie? – Cztery kobiety pękały ze śmiechu, widząc autentyczne zaangażowanie życzliwego kolegi.
Jasio – nomen omen Narębski – zastanowił się dwie sekundy.
– Klub dziewic – rzekł. Po czym, spojrzawszy na nie krytycznym wzrokiem, poprawił: – Klub używanych dziewic. No, powiedzmy, mało używanych dziewic.
Michalina, czołowa klasowa chichotka, popłakała się z radości.
– Jasieńku kochany, z czego wnosisz, że mało używane?...
– Nie mogę ci tego powiedzieć – oświadczył godnie (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-17
– No więc, jak mówię, mam za dużo wolnego czasu na myślenie i jakoś to muszę skanalizować. Za przeproszeniem. Kto wymyślił to obrzydliwe powiedzonko?
– Na pewno politycy – uznała Michalina, która kolekcjonowała polityczne nowotwory językowe z dużą uciechą. – Masz wolny czas? Dyrektorka szkoły?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-17
– Okładam się kotem, ale na razie nie pomaga. – Jakim kotem?
– Moim. On jest bardzo duży. Podobno kot kładzie się tam, gdzie człowiek ma jakieś kuku. Ja mam wszędzie. On się przemieszcza. To mądry kot. Nazywa się Rambo.
– O matko. Kot? Rambo?
– Bo to bandyta. Ale mnie kocha.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-17
One wiedzą, że po chemii włosy wypadają. Potem odrastają. A czasem się umiera. Wszystko wiedzą.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-17
Pani Helena Jabłońska była dożywotnią panną (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-18
(...) jak się człowiek poddaje, to chorobie łatwiej go dopaść. A jak zrezygnuje, to jakby się zgadzał na własną śmierć.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-18
(...) koty bajkowe nie bywały perskie, norweskie ani syjamskie. Koty bajkowe były zwyczajne.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-18
- Nie macie wrażenia, że ona jest najmłodsza z nas wszystkich? - zauważyła Alina. - A przecież to bzdura. Wszystkie mamy tyle samo.
- Ja mam coraz więcej - stęknęła Marcelina. - Z każdym kilogramem dwa lata więcej. Strasznie zgrubiam. Nie jest wykluczone, że urodzę małego hipopotamka. Jak będzie synuś, nazwę go Hipolit.
- A jak córka? - chciała wiedzieć Agnieszka.
- Co jest damskiego na Hipo?
- Hipokryzja! - ucieszyła się Agnieszka.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-18
(...) powtarzanie klasy to pryszcz. W ogóle się tym nie przejmuj. Jeżeli panienka nie żre prochów, nie ma anoreksji ani bulimii, nie kradnie dla przeżycia emocji i nie znęca się nad młodszymi dzieciakami, to naprawdę masz dobre dziecko.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-18
A ta mała Aliny przyjdzie do nas, czy nie przyjdzie? Jak jej tam, Wiśnia czy Jagoda, czy coś innego do jedzenia?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-18
(...) im słabsza szkoła, tym lepsze świadectwa produkuje.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-18
Dobre decyzje to szybkie decyzje.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-18
Po co facetowi uroda?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-18
A co to za przyjaciółki, którym nie można powiedzieć o kłopotach i które nie pomogą w potrzebie!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-18
- To była moja mamusia - powiedziała Michalina.
- Domyśliłem się. Ciężki przypadek, droga Misiu
- Przypadek czego? Jakiejś nerwicy?
- Wiesz, praktycznie nie używamy już pojęcia „nerwica”. A zresztą miałem na myśli coś zupełnie innego. Kliniczny przypadek ciężkiego egoizmu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-18
Poczucie romantyzmu Grzegorza dawało mu w tej chwili taki oto wybór: albo natychmiast ją pocałuje, albo rzuci się do tej wody i utopi.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-18
Panie doktorze, ja się już nauczyłam nie płakać przy złych wiadomościach, niech pan mi przynajmniej nie zabrania płakać przy dobrych!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-05-18
(...) trzeźwiejący alkoholik może być źródłem najróżniejszych niespodzianek. I jeszcze jedno. Nie bądź dla niej zbyt życzliwa, mam na myśli matkę, nie córkę. Ona będzie się łasić, prosić o wybaczenie. Jeśli będziesz dla niej miła, pomyśli, że wszystko w porządku. Zdaje się, że cała jej rodzina ją chroni. Alkoholika nie można chronić. Trzeba mu piętrzyć kryzys. Niech wie, że robi źle i że nikt go nie usprawiedliwia.
pokaż wszystkie (26)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz