Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 6+7:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀edyta ()
oraz 1381 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Kwiat kalafiora
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Kwiat kalafiora



Autor Małgorzata Musierowicz

Od wydawcy

Tytuł należy do popularnego cyklu Jeżycjada. Jedna z pierwszych części sagi przedstawiającej rodzinę Borejków i jej przyjaciół. W codzienności lat 70. autorka umiejscawia poznański ród Borejków, który dzięki wszechobecnym ciepłym uczuciom rodzinnym i dopisującym humorom radzi sobie w tych niezbyt łatwych czasach. Najstarsze panny "Borejkówny" - Ida i Gabusia - przeżywają pierwsze miłości. A patrzą na to ich dwie młodsze siostrzyczki: siedmioletnia Natalia, zwana Nutrią i pięcioletnia Patrycja, czyli Pulpecja. Radości i troski tych młodych ludzi są bardzo podobne do współczesnych, choć minęło od tamtych wydarzeń ponad 20 lat.

Wspaniała, pełna humoru powieść dla każdej nastolatki, a także jej mamy, babci, cioci i kuzynki.

[Akapit-Press, 2003]
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-27
"Kwiat kalafiora" to trzecia część Jeżycjady, a zarazem pierwsza, w której pojawiają się Borejkowie. Ta niecodzienna rodzina składa się z sześciu osób. Ignacy to oderwany od ziemi filolog klasyczny żyjący w świecie starożytnych filozofów i literatury antycznej, a zarazem ojciec czterech córek - Gabrieli, Idy, Natalii i Patrycji. Ich matką jest sympatyczna Melania, nazywana Milą.

Szybko można się zorientować, że główną bohaterką utworu jest licealistka Gabriela, która musi stawić czoło nietypowej sytuacji, w jakiej się nagle znalazła. Musi zmierzyć się z chorobą mamy, prowadzeniem domu, opieką nad młodszym rodzeństwem, nieprzyjemną sąsiadką, a nader wszystko z samą sobą, ze swoimi uczuciami, z wkraczaniem w dorosłość. Zwłaszcza że na horyzoncie pojawił się kandydat do wkroczenia tam razem z nią.

Spotykamy się też w powieści z naszymi znajomymi z poprzednich części "Jeżycjady" - Anielą, Robrojkiem, Pawełkiem i innymi sympatycznymi postaciami.

Książka pełna humoru, ale i wzruszeń, sentencji i morałów oraz niewątpliwie przesłanek edukacyjnych. :)

Polecam przede wszystkim każdej istocie płci żeńskiej niezależnie od wieku.
Dodaj recenzję

Cytaty

♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-31
Nie ma nic przykrzejszego niż rozmowa z kimś, kto nie chce uczestniczyć w obsmarowywaniu bliźniego.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-31
Nie wolno mi przyjmować, że w pewnych okolicznościach zło nie jest złem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-31
Duma jest zawsze idiotycznym gestem, jeśli przyjąć punkt widzenia człowieka praktycznego.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-31
W gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy duże dzieci, mam tu na myśli naszą wieczną potrzebę akceptacji i nasz głód uczucia. Zauważ, że każdy z nas jest w pełni szczęśliwy, kiedy go pochwalą oraz kiedy kocha i jest kochany.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Całe dobro, jakie nas otacza, to właśnie suma pojedynczych odpowiedzi na radosne sygnały dobrych ludzi. Ale te sygnały wysyła każdy z nas. Dobre sygnały. I złe. A im więcej wysyłamy tych dobrych, tym większe szanse, że ludzie odpowiedzą nam tym samym.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Co wy z tym Pawełkiem? (...) Toż to mydłek. Zupa mleczna. Kakao z pianką i ptyś.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Ci, którzy mają małe oczka, bywają nikczemni: wnioskuje się o tym z przykładu małp.
[cytat z Arystotelesa]
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Ci, którzy mówią głosem miękkim i bezdźwięcznym, bywają łagodni; wnioskuje się o tym z przykładu owcy. Ci zaś, którzy mówią głosem wysokim i wrzaskliwym, bywają narwani; wnioskuje się o tym z przykładu kóz.
[cytat z Arystotelesa]
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Jeśli dobra będę szukać w sobie samej, to okoliczności nie będą miały na mnie wpływu. Dobro nie leży w okolicznościach.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Każde dziecko o tym wie, że się nie śpiewa, kiedy się je.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Mnie nie trzeba nic tłumaczyć, ja jestem inteligentna i z miejsca sama rozumiem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Od dziś należy uśmiechać się, dla eksperymentu, do każdej napotkanej osoby. W kolejce, w autobusie, na ulicy. Wysyłać eksperymentalne sygnały dobra, tak, na taki sygnał powinno się uzyskać odpowiedź tego okrucha dobroci, który ma podobno każda ludzka istota.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Skąd wiesz, że nie idę, wiśniowa brunetko?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Tato (...). Wybacz, że będę okrutnie szczera. Gdyby którejś z nas wyrosły nagle ośle uszy, ty nadal twierdziłbyś, że nie zauważyłeś niczego niezwykłego.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Wszyscy jesteśmy duże, smutne, niedobre dzieci.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
(...) pomalowała mazidłem powieki na kolor zielony, uznała, że wygląda jak jaszczurka, starła farbę z oczu i poszła się przebrać.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Tak zrosła się już ze swoim pokrzykującym i poszturchującym stylem, że za nic nie mogła przełamać się i wykrzesać z siebie nieco zwyczajnej czułości.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– A ja zawsze noszę czystą bieliznę, odkąd poznałam Waldusia – wyjaśniła marzycielsko, wprawiając rodziców w zupełną konsternację.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Gdybym teraz umarła, to chyba zaraz poszłabym wprost do nieba, ponieważ czuję, że dusza moja jest czysta jak kwiat, choć ciało mam chore. Na świnkę.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Waldemar mnie nie odwiedza, gdyż nie przechodził świnki w dzieciństwie i boi się zarazić. Postępuje podle. Mężczyźni są egoistami i tchórzami. Jak on by zachorował nawet na dżumę, to ja bym go nie opuściła i pielęgnowała, aż razem byśmy dostali tej wysypki i razem byśmy umarli, na jednym, słomianym, przepoconym sienniku.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Zachorowałam przedwczoraj, gdyż los zawsze prześladuje nieszczęśliwych, a na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą, jak mówi ludowe przysłowie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Życie jest krótkim pasmem smutku i cierpienia (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Czy spotkał się pan kiedyś z tym zdaniem Epikteta: „Czemu nie gniewamy się, gdy ktoś mówi, że nas głowa boli, a gniewamy się, gdy mówi, że błądzimy w rozumowaniu lub w wyborze?” Nie?... Pascal bardzo ładnie to rozwija, wie pan, jego odpowiedź brzmi: „Bo jesteśmy pewni swego zdrowia, a słuszności nie”. I dalej: „Skąd pochodzi, że człowiek chromy nie drażni nas, a umysł chromy drażni? Stąd, iż chromy uznaje, że idziemy prosto. Umysł zaś chromy powiada, że to my kulejemy”.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Pecuniae oboediunt omnia, a ja umiem je zarabiać tylko w uczciwy sposób.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Z perspektywy lat rozumiem, że chłopcy bali się mnie jak ognia, ponieważ byłam bardziej niż oni energiczna.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Kto w zębie dłubie, dostanie po dzióbie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Mamusiu, napisałam dla ciebie jeszcze bajkę. Ta bajka nazywa się Bajka Pod Tytułem 6 100.
Jedynka zawołała – ja jestem większa od szóstki!
Ty ode mnie? – zaperzyła się szóstka!
A ja jestem starsza – wtroncila się setka. – No, chyba nie myślicie, że jestem młodsza od jedynki?
Ja jestem zero! – Zero? Nie wtroncaj się!
Niech rozsądzi milion, po co te kłótnie, w końcu i tak zginiemy w Nieskończoności! – Cześć – Nutria.
[pisownia oryginalna]
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Czy wiesz, że na świecie jest nieskończoność? Która polega na tym, że nic nie ma końca. Jak ci powiedzą, że wszystko się kończy, to im nie wierz, bo to jest nieprawda. Tatuś mi muwił. Jak mi nie wierzysz to sprubuj powiedzieć największą liczbę. Największej liczby nie ma, bo zafsze można dodać jeden. I tak dalej, bez końca.
[pisownia oryginalna]
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Czy starożytni jedli woły z kopytami i z sierścią?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Kto mleka nie pije, ten z głodu zawyje.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Dlaczego waszym zdaniem współczucie jest czymś niewłaściwym? Dlaczego waszym zdaniem pomaganie bliźnim jest śmieszne? Dlaczego nikt się nie wstydzi agresji i brutalności, a żenuje go własna dobroć? Czy nie sądzicie, że coś tu stoi na głowie?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Litość to nie współczucie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Czy nie słyszałaś o uśmiechach fałszywych? Czy każdy, kto się uśmiecha, jest dobry? A jak kto na przykład jest dobry, ale ponury?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Opuszczając nasz przemiły lokal wyborczy spotkałam starszą panią podsłuchującą pod drzwiami. Wysłałam jej ESD, na co ona z oburzeniem splunęła i znikła w swoim mieszkaniu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Herbata dobra jest przy myśleniu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Ja się śmieję? Ja? To złudzenie optyczne.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Jestem człowiekiem, który musi być dobry. Bez żadnych okoliczności łagodzących.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Każdy ma w sobie ten okruch dobra...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
(...) nie wolno zakładać z góry, że człowiek jest słaby i zły.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Pyziak, ciebie uczyli w dzieciństwie jedynie, żebyś nie dłubał w nosie, słowo ci daję...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Facecik, zwany przez wszystkich Robrojkiem, budził w Gabrysi miłe wzruszenia, być może dlatego, że był rudy jak jej własne siostry i piegowaty jak ona sama. A może dlatego, że śmiał się szczerze i całą gębą. A może dlatego, że opowiadał najlepsze polityczne kawały, wybuchając co chwila zaraźliwym śmiechem. To on wznosił kawą piętrowe toasty na wzór gruziński i intonował przekomicznie arię „Myszko, to była piękna noc”.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Boimy się współczuć (...). Ludzie wokół nas są agresywni. Robimy krok w ich stronę, a oni odpowiadają nam złością.(...) Po prostu boimy się żeby nas nie odtrącono.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Gabrysiu, ty jesteś dziewczyna atrakcyjna... Jak się uśmiechasz do kogoś na ulicy, to to nie jest sygnał dobra, tylko pewna odmiana flirtu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
(...) kalafior też jest kwiatem. Właśnie wyczytałem to w encyklopedii przyrodniczej. Nie dość tego. Życie bez kalafiora jest praktycznie niemożliwe. Zawiera on nieprawdopodobną ilość soli mineralnych, wapnia i witamin. Nie sposób odżywiać się przez całe życie kwiatami. Zresztą, czymże byłaby róża, gdyby miała woń kapusty.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
O, nie (...). Wybaczcie, państwo, ale ja nie będę myła okien w tej klasie. Nie myję okien nawet u siebie w domu, bo nigdy nie mam na to czasu. Umawiam po prostu studentów ze spółdzielni „Akademik”. Poza tym, wydaje mi się, że nawet najgorliwsze członkinie trójki klasowej nie powinny zrzucać koksu do kotłowni c.o., ponieważ ta czynność nie przystoi damie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– A czemu ta uczennica jest w prześcieradle? – chciał wiedzieć Pieróg, przypatrując się podejrzliwie Anieli.(...)
– Przecież to Kowalikówna – powiedział Dmuchawiec takim tonem, jakby fakt, że uczennica w prześcieradle nazywa się Kowalik, mógł cokolwiek wyjaśnić.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– A zna pan ten kawał? Pacjent budzi się po narkozie...
– Nie, proszę pana – rzekł ojciec surowo. – Nie znam takich kawałów.
– ... i widzi nad sobą twarz chirurga. Mam dwie wiadomości, mówi chirurg, dobrą i złą.
– Tak, z pewnością – powiedział powoli ojciec Borejko, który cechował się zwolnionym refleksem. – Nie znam tego.
– Więc pacjent powiada, że woli najpierw tę złą nowinę. Na to chirurg: obcięliśmy panu nogi – nie rezygnował doktor Kowalik.
– Nie, nie znam tego – upewnił go ojciec Borejko.
– A pacjent na to: a ta dobra wiadomość? – brnął doktor Kowalik bliski rozpaczy. – Chirurg na to: mam kupca na pana buty!
Całe szczęście, że cztery Borejkówny wybuchnęły rozgłośnym śmiechem, bo tata Borejko nie tylko się nie ubawił, ale wręcz obraził.
– Nie musi mnie pan, doktorze, nawracać takimi metodami – oświadczył z godnością.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– (...) chciałabym upiec dla ojca tort, na imieniny.
– Tort? Rany boskie, Gabriela, ty się lepiej do tego nie bierz. Jak kto ma takie maślane łapy, to lepiej niech piłkę kopie.
– Oj, ciociu, ciociu, ja przecież gram w kosza. To jest piłka ręczna.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Czy wiesz o tym, że teraz w podstawówkach nie repetuje się klasy?
– Quo modo? – zdumiał się ojciec.
– Legalnie.
– Nie wolno zostawić złego ucznia na drugi rok? (...)
– Tak jest.
– Nie do wiary. Nie do wiary. Ziszczony sen idioty (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Gaba idzie. Ida zostaje. Proszę bez protestów.
– Mamo!!
– Powiedziałam, bez protestów. Nieletnie uczennice nie chadzają na prywatki. Gabrysiu, właściwie... dlaczego ty też nie chadzasz?
– No, bo nie mam kiecek (...). Ale to nieważne, dziś się tym nie przejmuję, bo idę po prostu na placek.
– Gabrysiu, jak to? Jak to – nie przejmujesz się? Przecież to nienormalne. Moja droga, ty stanowczo, ale to stanowczo, powinnaś wcielić się dziś wieczór w Romantycznego Motyla.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Halo!!! – krzyknęła do słuchawki.
– To ja... – powiedział przy jej uchu zamazany basik Nutrii.
– Co się dzieje?
– Gabuniu, ale nie denerwuj się, dobrze?
– Już się zdenerwowałam! Mów!
– Tata znalazł świnkę.
– Kogo?!
– Świnkę, Gabuniu.
– Słuchaj no, ty bąku obrzydły, czy po to tu dzwonisz i straszysz mnie, żeby mi opowiedzieć jakieś bzdury o świnkach? (...) a dlaczego ty jeszcze nie śpisz?
– No, przecież ci mówiłem. Mamy świnkę.
– Kochanie, miejcie sobie nawet trzy świnki, fermę drobiu i dwie krowy, miejcie sobie nawet wielbłąda, ale spać trzeba o normalnej porze. No, to pa. Śpij dobrze, a ja wrócę późno.(...)
– To tatuś znalazł tę świnkę, wiesz? (...) Bolało mnie przy uszach. Tatuś dotknął i znalazł tam dwie kulki.
– Nu... Nu... Nutria... Co ty... mówisz? – Gabrysi nagle zmiękły kolana. – Świnka? (...)
– Przecież mówiłem. Świnka.
– Świnka – jęczała Gabrysia, z przerażeniem przerzucając w myśli wszystkie swoje mizerne wiadomości na temat chorób zakaźnych. – „Lotny wirus” – dotarło do niej i zadrżała. – A jak tam Pulpa?!
– (...) Pulpa też ma świnkę. Tylko w innym miejscu (...). Tata powiedział, że wlazło jej w inne węzły. Pod brodą.(...)
– Macie gorączkę?
– Tak. Obie tę samą. Trzydzieści osiem i sześć. I bardzo źle widzimy.
Trzy ślepe siostry tłukące się po mieszkaniu i obijające się o ściany – obraz ten narzucił się wyobraźni Gabrieli tak natrętnie, że musiała przetrzeć oczy.
– I leżymy w łóżkach od bajeczki.
– Jak to leżycie! Jak to leżycie! Bachorze! Ty na pewno stoisz boso!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Ja wiem, co mi chciałeś powiedzieć – zauważyła Gabriela, która była poirytowana. – Nutria, uważaj, bo się spocisz!
– Proszę? – stropił się Pyziak, biorąc tę uwagę do siebie.
– Mówię, że wiem, co mi chciałeś powiedzieć. Nutria, mówię ci, nie biegaj!
– Co za nutria? (...)
– Moja siostra jest Nutrią. To jest, Nutria jest moją siostrą.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Kolory ziemi – napomknęła [Joanna]. – W tym sezonie obowiązkowe.
– Kolory ziemi mam w nosie – burknęła Gabriela, powodując swoją odpowiedzią zabawne skojarzenia u Nutrii i Pulpecji, które zgodnie zaniosły się rabelaisowskim rechotem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Mamo, czy można ci podmuchać w tę rurkę?
– Mamo, a ta igiełka to po co? Ja ci ją wyjmę.
– Pokaż brzuszek!
– Tak, pokaż, pokaż, jak tam jest w środku człowieka.
– A gdzie masz ten kawałek, co ci wycięli?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Mówiłam, żebyś nie stała boso!
– To co, mam siedzieć boso? – zatkała Pulpa.
– Masz nie chodzić boso, jasne?
– Mówiłaś, że mam nie stać...
– Ja ci w ogóle zabraniam być boso! – ryknęła Gabriela.
– A w łóżeczku? – spytała trwożnie Patrycja (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Najpierw stworzyłem powietrze, potem lądy i morza – wrzeszczała z wanny Nutria, przy wtórze hałaśliwie lejącej się wody. – Potem małpę, a z małpy człowieka.
– Coś tu się z czymś nie zgadza – powiedziała Gabrysia dość słabo.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Patrz, tu wystarczy zeszyć, z jednego tylko boku... a na ramionach udrapować i spiąć czymś drewnianym.
– Klamerki do bielizny – bąknął ojciec zza swej psychicznej otoczki i zachichotał sam do siebie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Pulpa, czy wyjadałaś cukier pudrowy?
– Nniee – wyparła się Pulpa. – Ja go tylko... eee... sypałam na parapet, dla ptaszków.
– Lubią? – spytała ironicznie Gabrysia.
– A–nie. Wszystko wypluły.
– Trzeba im było powiedzieć, że cukier jest na talony – mruknęła Gabriela (...). – Sama też o tym pamiętaj, złotko.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Ty jesteś... wiesz, ty jesteś... – i umilkła nagle, onieśmielona.
– Robert – rzekł on, uśmiechając się szeroko (...). – Robert Rojek. No, jedziemy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Tylko nie to, Pyziak, nie jestem żadnym kwiatuszkiem.
– O, w istocie (...) – Kwiatuszkiem to ty nie jesteś (...) Nie – rzekł mściwie – Przypominasz mi raczej coś z warzyw. O, kalafior, stara. Kalafior. Jesteś tak pozbawiona wdzięku i romantyzmu jak on. Jesteś wcieloną prozą życia.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Uważam, że jest śliczny.
– Tak – powiedziała Gabrysia. – Śliczny jak budyń z soczkiem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Widziałem Milkę – przemówił nagle Józeczek mrocznym basem. – Parę dni temu. Stała po karkówkę. I była w kolejce jedyną osoba czytającą książkę. Zgadnij, co czytała.
– Och, przypuszczam, że coś z literatury kobiecej – rzekł ojciec.
– Nie. Wiersze Majakowskiego.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Bardzo dziękuję za tortownicę – dodała Gabrysia i uśmiechnęła się bez najmniejszego trudu. W tejże chwili pojęła różnicę między Eksperymentalnym Sygnałem Dobra a prawdziwym uśmiechem: ten ostatni był naprawdę zaraźliwy. Przynajmniej w wypadku pani Szczepańskiej. Słaby, niepewny, mimowolny, a nawet ukradkowy – ale jednak był to uśmiech, który zmienił nie do poznania tę zaciętą, obojętną, smutną twarz.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Czyż mogło istnieć bowiem coś rozkoszniejszego niż ciepły piec z pięknych starych kafli, do którego tak błogo przytulić się plecami w mroźny wieczór zimowy!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Dodatkowym mankamentem mieszkania była okoliczność, że remontowano je zapewne w latach dwudziestych.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Gabrysia znów popadła w takie samo jak przedtem zamyślenie i zupełnie jej nie przeszkadzało, że Pyziak milczy, nie krępowało jej również, że nie ma mu nic do powiedzenia. Dziwna rzecz: po raz pierwszy zdarzyło się Gabrieli milczeć tak długo, i to milczeć wspólnie z kimś, i po raz pierwszy milczenie takie wywołało w niej tyle uczucia bliskości.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Głupio było mówić mamie o wszystkim. Ale komuś przecież trzeba było powiedzieć.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Gotowanie było czynnością, którą mama bardzo lubiła, twierdząc, że jest ono bezwzględnie rodzajem twórczości artystycznej.Despotyczna i szybka, nie dopuszczała córek do przedsionków tej sztuki, ponieważ ślamazarne ich poczynania denerwowały ją w ciągu pierwszych pięciu minut. Gabrysia była najbardziej pod tym względem wyedukowana. Umiała ugotować rosół, herbatę i budyń. Jednakże już przyrządzenie jajka na miękko przekraczało jej umiejętności, gdyż niezależnie od czasu gotowania, nieodmiennie wychodziło ono z kąpieli wodnej twarde jak kamień.
Umiała też ugotować ziemniaki. Uczyniła więc teraz to, co należy, mianowicie obrała je i wrzuciła do wody, dosypując czegoś, co zdało jej się solą, a było kwaskiem cytrynowym.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– I nie martw się, wszystko będzie dobrze.
Gabrysia powtórzyła te słowa mamy i było to jak magiczne zaklęcie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Miejsce taty przy stole w kuchni znajdowało się przy ścianie. Nad jego głową wisiały przyklejone taśmą krótkie utwory i aforyzmy, stworzone indywidualnie lub zbiorowo przez cztery Borejkówny. „Kto mlaszcze, dostanie w paszczę” – głosiły te niechlujne świstki, albo: „Kto siorbie, dostanie po torbie”. „Kto oblizuje nóż, ten nie przemówi już”.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Mama miała nieco ponad czterdzieści lat, wyglądała na więcej, gdyż jej twarz nosiła ślady wszystkich trosk i kłopotów, których nie dopuściła do głębin świadomości. Tylko oczy były w jej twarzy młode – świeciły miłym, dobrym, błękitnym spojrzeniem, bo zresztą i mama była osobą miłą i dobrą, tylko niesłychanie apodyktyczną. Była małym domowym tyranem, pełnym skoncentrowanej energii, wiecznie czymś zajętym i niezłomnie oddanym swojej rodzinie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Moja kuzynka Gabriela – ogłosiła Joanna, popychając Gabrysię przed sobą jak okazowy egzemplarz jałówki. – Medalistka ze spartakiady. Zabójczo rąbie w kosza.
O, nieba, cóż za rekomendacja. Gabrysia miała wrażenie, że albo zaraz ryknie homeryckim śmiechem, albo da kuzynce takiego łupnia w kark, że idiotka do śmierci popamięta. Doprawdy, po takim wstępie wcielanie się w Romantycznego Motyla było przedsięwzięciem skazanym na żałosne fiasko.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Nie ma nic przykrzejszego niż rozmowa z kimś, kto nie chce uczestniczyć w obsmarowywaniu bliźniego.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Nie wiedziałem, że masz narzeczonego – rzekł on.
Gabriela też nie wiedziała. Milczała więc dyplomatycznie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Niechby najpierw powiedziała, co się stało, a płakała potem. Co za baba.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Ojciec leżał w łóżku już trzy dni. Obłożony ze wszystkich stron ulubionymi książkami, pismami i skryptami, w sposób orgiastyczny oddawał się lekturze, ignorując dyskretnie otaczający go świat.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
– Patrycjo – rzekł więc ojciec z powagą. – Pieniądze cuchną, wierz mi na słowo, jakkolwiek w języku łacińskim istnieje twierdzenie wręcz odwrotne. Nigdy więcej, córko, nie dotykaj mojego portfela, bo możesz nagle znaleźć ślady okrutnych razów na swych pośladkach.
Przerażona Pulpecja, która nie rozumiała z tej przemowy ani słowa z wyjątkiem wyrazów „pieniądze” i „pośladki”, na wszelki wypadek wybuchnęła głośnym wyciem pełnym męczeństwa i skruchy. Kompozycja ta poskutkowała z miejsca: ojciec podniósł oczy, zatkał uszy, potem je odetkał i zatkał z kolei otwór gębowy Pulpeta.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
W tym domu [Borejków] każdy bardzo szybko czuł się jak u siebie – szybciej nawet, niż się zorientował.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-19
Wieczór był piękny i Janusz Pyziak odprowadził Gabrysię (...) do domu (...). Mimo mroku patrzał jej bezustannie w oczy i powiedział, że przypomina mu kwiat jabłoni, drżący w lekkim, wiosennym wietrze. Na Gabrieli metafora ta wywarła niezwykle silne wrażenie do następnego treningu, kiedy to, zwierzywszy się koleżance z drużyny, usłyszała od niej, że i ona, jakiś miesiąc temu, została przez Pyziaka porównana do kwiatu jabłoni. Skonfrontowana z całą drużyną juniorek metafora Pyziaka okazała się wytartym liczmanem: aż cztery dziewczyny były kwiatem jabłoni dla dzielnego koszykarza, dwie natomiast porównane zostały do muzyki skrzypcowej. Szatnia drużyny żeńskiej rozbrzmiewała tamtego wieczoru huraganowymi wybuchami śmiechu, a nieświadom niczego Pyziak, który zaproponował Gabrieli spacer po parku, został przez nią zbesztany, zawstydzony, skarcony jak dzieciak i odtrącony kategorycznie raz na zawsze. Wyszydzony następnie w sposób solidarny przez całą drużynę juniorek trzy tygodnie nie przychodził na treningi w te dni, kiedy w sali ćwiczyły razem oba zespoły – chłopców i dziewczyn. Po trzech tygodniach wrócił (...), lecz unikał Gabrieli jak diabeł święconej wody.
pokaż wszystkie (79)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz