Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 0+6:

Ostatnio odwiedzający
♀anjax8 ()
♂rafar ()
♀edyta ()
oraz 1127 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
Lampy do ogrodu |
Nawiedzony dom
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Nawiedzony dom


Tytuł oryginalny Nawiedzony dom

Autor Joanna Chmielewska
Dodane przez ♀karamia ()
Forma powieść
Gatunek literatura dziecięca/młodzieżowa
Rok pierwszego wydania 1979
Tagi dzieci, tajemnica, spadek, strych, szajka, śledztwo, znaczki, filatelistyka, rodzeństwo, przygoda, Pawełek, Janeczka, rodzina, dom, przeprowadzka, Pawełek i Janeczka, zagadka, dla dzieci, pies, Chabrowicz, przygody
Pokaż podobne

Od wydawcy

Pełna humoru opowieść o przejściach grupy przyjaciół w nawiedzonym domu. Jak wykończyć prześladującą ich Mordę? Pomysły zaskoczą najbardziej zblazowanych czytelników...

Świecące zjawisko w dole znów odpłynęło, po czym zbliżylosic i w doskonalej nocnej ciszy dzieci wyraźnie usłyszały puknięcie w szybę. Obydwoje wstrzymali oddech, Pawełek znieruchomiał.
Morda upiora odpłynęła, wróciła, puknęła w szybę. Odpłynęła, wróciła, puknęła. Pawełek poruszył wędką, morda odpłynęła, wróciła, puknęła mocniej...
Szczęk otwieranego na dole okna zaskoczył ich tak, że aż podskoczyli. Morda właśnie wracała. W sekundę potem ciszę rozerwał straszliwy, przeraźliwy, krew w żyłach mrożący krzyk, jakiś brzęk, rumor i znów krzyk...
Pawełek mimo woli poderwał wędkę.
- No, zobaczyła - mruknął z bezgraniczną satysfakcją
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

♀saiguio (), dodano 2008-08-30
Książka bardzo mi się podobała, a czytałam ją trzy razy. Za każdym razem tak samo mocno "przeżywałam" tę historię. Nie mogłam się od niej oderwać. Akcja niezwykle wciąga. Dwójka rodzeństwa, Pawełek i Janeczka wraz z rodziną wprowadzają się do domu który otrzymali w spadku. Dotychczas mieszkała jednak w domu "zmora" która teraz nie chce się wyprowadzić, mimo, że zaproponowano jej kilka atrakcyjnych mieszkań. W domu przedłużają się prace remontowe. Janeczka i Pawełek przezywają mnóstwo fascynujących przygód. Wchodzą na tajemniczy strych przez okno. Aby wypędzić "zmorę" z domu używają jednego z "narzędzi tortur", które znajdują się na strychu, udając, że dom się wali oraz straszą ją dynią z wyciętymi oczodołami i ustami. Na koniec demaskują szajkę fałszerzy cennych znaczków. Na koniec raz jeszcze polecam tę książkę.
♀niezapominajka (), dodano 2008-09-18
Książka mojego dzieciństwa:) do dziś czuję ten dreszczyk emocji;) właśnie czytam po raz drugi i nadal nic nie straciła z uroku, i tak samo potrafi rozbawić do łez.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-31
Jest to pierwsza część z powieści Chmielewskiej o przygodach dwójki rodzeństwa, Janeczki i Pawełka Chabrowiczów, oraz psa Chabra. Przeznaczona jest dla dzieci i młodzieży, ale rozbawić może także dorosłych czytelników. Żywa akcja, wyraziste postacie, wydarzenia opisane z humorem - wszystko to sprawia, że powieść tę czyta się z przyjemnością. Będzie to też ciekawa pozycja dla miłośników PRL-owskich absurdów.
Dodaj recenzję

Cytaty

♀saiguio (), dodano 2008-08-30
- Nic takiego, dostałem list, a w liście kartka. Napisane jest na niej:
"Uprzejmie zawiadamia się, że dzisiaj jest czwartek". Drukowanymi literami, bez podpisu.
Pomijając już wszystko inne, dzisiaj jest sobota.
Przez chwilę wszyscy patrzyli na niego w milczeniu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-25
- Mój tatuś dostał spadek...
- Co dostał? - wyrwało się nauczycielce.
- Spadek - wyjaśniła Janeczka bardzo uprzejmie - To jest taki majątek od kogoś, kto jest nieboszczykiem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-12-21
Znieruchomiały kapitan siedział w radiowozie i patrzył, jak oddala się od niego dwoje grzecznych dzieci i jeden, równie grzeczny, pies...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-12-21
Babcia była przeciw, a dziadek zawsze robi to, co babcia każe, nie ma nic do gadania (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-12-21
Pawełek bez słowa porwał wiaderko ze śmieciami i popędził na dół. Wrócił po dwóch minutach. Pani Krystynie błysnęła myśl, że opróżnił je tuż za drzwiami budynku, nie docierając do śmietnika, ale wolała się o to w tej chwili nie dopytywać.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-12-21
- Mamusiu, wszystko znalazł! (...) Tatuś sam latał po łące, żeby schować swój krawat, mówię ci, pruł jak maszyna! Przyniósł ten krawat, moje skarpetki, wszystkie chustki do nosa, nawet samochód!

- Dziecko, czy masz gorączkę? Pies przyniósł samochód?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2009-07-03
– Odsuń te nogi! – wrzasnęła zirytowana, zziajana i zasapana Janeczka. – Wszędzie masz nogi, chyba z tysiąc! Gdzie ja mam wleźć?!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2009-07-03
– On był, bo on jest element – wyjaśnił Pawełek. – Ale pan nie może łazić tam, gdzie włażą różne elementy.
– I w ogóle on był w nocy, jak nikt nie widział – poparła brata Janeczka.
– Ja bym też ewentualnie mógł w nocy...
– No co pan...? – zgorszył się Pawełek. – To bandyci zakradają się w nocy, a nie milicja!
Kapitan zreflektował się pośpiesznie, szybko gasząc blask żalu, że nie przedstawił się rodzeństwu jako bandyta.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-15
Babcia pierwsza na mecie! Wygrała o krótki łeb!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-15
- Przyszła tu do mnie i zażądała, żebyście się natychmiast przestali wozić na furtce. Właśnie miałam po was iść, ale się zatrzymałam, bo co ją obchodzi, że wy się wozicie na furtce. I jeszcze mówiła niegrzecznym tonem!
- No proszę - dołożył Pawełek. - Bez wychowania...
- No właśnie! - podjęła babcia, tak zirytowana, że wszelkie pedagogiczne myśli wyleciały jej z głowy. - Powiedziała, że zdemolujecie furtkę, i ona to sobie wyprasza, więc oczywiście przypomniałam jej od razu, że to jest nasza furtka i możemy ją demolować, ile nam się podoba. Ośmieliła się powiedzieć, że sprowadzi milicję...!
- Głupie gadanie - wtrąciła wzgardliwie Janeczka. - Ona sama się boi milicji...
Babcia we wzburzeniu na nic nie zwracała uwagi.
- Powiedziałam jej na to, że nikt jej nie przeszkadza wyprowadzić się stąd, jeżeli jej się coś nie podoba. Wręcz przeciwnie, nawet jej pomagamy i dopłacamy do tego. A ona na to, że wyprowadzi się, jak będzie chciała, a jak nie, to nie! Bezczelność nie do wiary! Macie rację, tego tak nie można zostawić! Idźcie natychmiast się wozić na tej furtce!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-15
Państwo Chabrowiczowie wrócili dość późno, po denerwującej nieco, ale owocnej wizycie u stolarza. Wysiadając z samochodu przed domem, najpierw usłyszeli jakiś potworny odgłos, upiorny, przeciągły, monotonny zgrzyt, potem zaś ujrzeli własne dzieci, wożące się na żelaznej furtce, całkowicie bez zapału, z męczeńskim wyrazem twarzy. To właśnie wydało im się najbardziej zdumiewające.
- Czyście poszaleli? - spytał zaskoczony pan Chabrowicz, przekrzykując okropne dźwięki. - Co to za pomysły?! Obluzujecie zawiasy!
- Cicho! - syknął Pawełek, zatrzymując furtkę i ucinając zgrzyty. - Nie róbcie takiego hałasu!
- My też martwimy się o zawiasy, ale musimy - wyjaśniła z westchnieniem Janeczka.- Babcia nam kazała.
Państwo Chabrowiczowie osłupieli.
- Co takiego? - spytała pani Krystyna, nie wierząc własnym uszom. - Babcia wam kazała wozić się na furtce?!
- No właśnie - potwierdziła Janeczka - już nam się dawno znudziło, ale nie wiemy, czy możemy przestać.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-15
Babcia spojrzała na niego z wyraźną naganą.
- Zdaje się, że uczycie mnie kłamać? - oburzyła się.
- W tym wieku powinnaś już sama umieć - stwierdziła zimno Janeczka. - Poza tym to nie jest żadne kłamstwo, tylko sama święta prawda. Tyle że opuszczasz trochę po drodze.
- Jak to...?
- Zwyczajnie. Poszłaś do furtki, bo Chaber powiedział, że listonosz idzie, nie? A skąd się wziął Chaber? Znalazł się przez przypadek. No więc wszystko razem jest przez przypadek. Bez Chabra nic by w ogóle nie było.
- No proszę! - przyświadczył gorąco Pawełek. - I gdzie tu kłamstwo? Uczciwie byłaś przy furtce przez przypadek!
Babcia spojrzała na dzieci prawie z przerażeniem. Przyszła jej nagle do głowy okropna i dość krępująca myśl, że przecież to coś, co jej proponują, w świecie dorosłych nosi nazwę dyplomacji. Właściwie wcale się nie kłamie, mówi się prawdę, tylko coś tam omija się po drodze. Poza tym trochę racji mają, co jak co, ale ten Chaber to rzeczywiście przypadek...
- Kłamać stanowczo nie należy - powiedziała odruchowo. - Kłamstwo jest nie tylko nieuczciwością, ale także obrzydliwym tchórzostwem...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-15
Kiedy w trzy minuty później pani Krystyna, rozbudzona dziwnym, grzmiącym łoskotem, zajrzała do pokoju swoich dzieci, stwierdziła, że obydwoje leżą w łóżkach, porządnie przykryci i najprawdopodobniej śpią, oddychając tylko trochę niespokojnie. Na szczęście nie przyszło jej do głowy poprawić kołdry, wówczas mogłaby wykryć, że obydwoje śpią w kompletnej odzieży z butami włącznie, przy czym cała ta odzież, kurtki, swetry, spodnie i buty, jest imponująco zakurzona. Zapewne trochę by ją to zdziwiło...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-15
- Spotyka się z nim na ulicy.
- Skąd to wiesz? - zdumiał się dziadek.
- Pies powiedział - odparła babcia bez namysłu.
Dziadek usiadł na łóżku.
- Co takiego...?!
- Pies powiedział - powtórzyła babcia. - Bardzo wyraźnie.
Dziadek zatroskał się głęboko. Przechylił się ku babci i przyłożył jej rękę do czoła. Objawy, jego zdaniem, były wielce niepokojące.
- Moja kochana, czy ty czasem po tym wstrząsie nie dostałaś gorączki...?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-28
Waszemu psu wierzę bez zastrzeżeń (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-28
- Mam nadzieję, że ten padalec zgnije w więzieniu - powiedział mściwie Pawełek.
- Zgnić to może nie zgnije, tam nie jest specjalnie wilgotno - odparł rzeczowo kapitan. - Ale że sobie posiedzi, to pewne.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-28
Już sam pies by wystarczył jako dowód rzeczowy!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-28
Już raz słyszałem, że pies opowiedział o fałszywym listonoszu... To nie jest gniazdo przestępców, to jest dom wariatów...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-28
Nie wiem, co panowie zabierają, ale skoro nie było mi to potrzebne do tej pory, a ściśle biorąc, nawet nigdy w życiu, to sądzę, że i nadal nie odczuję żadnego braku...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-28
Babcia zirytowała się i potrząsnęła gwałtownie dziadka za ramie.
- Odezwijże się! Wszyscy mówią, a ty nic!
- Ja się będę odzywał najwcześniej jutro - odparł stanowczo dziadek, wytrząsając popiół z fajki. - Albo nawet pojutrze. Jak już będzie wiadomo coś konkretnego...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-28
– I od razu wykryli, o co tu idzie. No, nie o znaczki, rzeczywiście, chociaż ona jest zdolna do wszystkiego, nawet do fałszowania...
- Może być nie tylko zdolna, ale nawet utalentowana, niemniej nie fałszowała - przerwał dziadek z lekkim rozgoryczeniem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-28
– Rozmawiałam z babcią Agaty, tej koleżanki Janeczki, ona tu bywała w czasie okupacji...
- Agata...?! - zdumiała się ciotka Monika.
- Ależ nie, jej babcia! (...)
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-28
- Mówiła, że tu się kręci jakiś podejrzany jednostek - dodał Pawełek. - Babcia ma całkiem niezłe pomysły.
- Nie mówi się jednostek, tylko jednostka - poprawiła Janeczka.
- Ale to był ten jednostek, a nie ta!
- No to co? Ale jest ten bandyta!
- Zgódźcie się może na podejrzane indywiduum, co? - zaproponował polubownie kapitan.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-28
Przez tę szkołę to nas omijają najciekawsze rzeczy!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-28
Więc to ma być maszyna do tortur, tak? Czy ja wiem... Osobiście szatkowanie kapusty mógłbym uważać za torturę...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-28
Ale zanim co, tak na wszelki wypadek, wykombinujmy z tego jakiś pożytek...
pokaż wszystkie (26)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz