Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 6-1:

Ostatnio odwiedzający
Oliwia gral ()
♀anjax8 ()
♂rafar ()
♀edyta ()
♀wai ()
oraz 842 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
http://zwariowanezakupy.pl/ |
Opium w rosole
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Opium w rosole



Autor Małgorzata Musierowicz
Dodane przez ♀centka ()
Forma powieść
Gatunek literatura dziecięca/młodzieżowa
Tagi rosół, związek, randka, miłość, dziecko, zaburzenia apetytu, nerwica, Jeżycjada, Jeżyce, Poznań, Borejko, Maciek, Kreska, piesek, Aurelia, Gienia, obiadek, obiad, nastolatki
Pokaż podobne

Od wydawcy

Piąty tom z wielokrotnie wznawianego i tłumaczonego na wiele języków cyklu Jeżycjady. Wspaniała, pełna humoru i kształcąca dla młodego pokolenia lektura. Autorka, prezentując losy rodziny Borejków i ich przyjaciół, przedstawia realia życia, codzienności w czasach peerelowskich.

[Akapit-Press, 2000]
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

♀saiguio (), dodano 2009-02-07
Już dawno stałam się dorosłą kobietą. Od dawna też nie czytam literatury dziecięcej czy młodzieżowej. Z jednym wyjątkiem - "Jeżycjada". Nie ulegam jednak emocjom najnowszych części cyklu, bo straciły ciepłą prostotę i poezję słowa, zyskały za to żałosną infantylność. Najcieplej jednak wspominam część "Opium w rosole". Do tej książeczki wracam czasami i postaram się nią zarazić moją ośmioletnią córkę.

Kilkuletnia dziewczynka szukająca przyjaźni wśród dorosłych... Właściwie temat prosty, a finał przewidywalny. Ale nie to jest tutaj ważne. Te poszukiwania - w większości zabawne - powodują mieszane uczucia czytającego. Dlaczego mała Aurelia jest sama? Dlaczego potrzebuje kontaktu głównie z dorosłymi? Bo brakuje jej miłości. Tej najważniejszej dla kilkulatka. Oczywiście dostaje ją z czasem, ale w trakcie poszukiwań swoją bezpretensjonalnością uczy innych, jak okazywać uczucie. To swoisty podręcznik podstaw.

Jest też coś innego, co przyciąga mnie do tej powieści. Atmosfera wspólnego, rodzinnego picia herbaty w rodzinie Borejków. Rodzinie, w której na dobre zadomowiła się mała Aurelia. Nikt się nie spieszy, każdy ma czas dla najbliższych, z każdym możesz porozmawiać na wiele tematów, bo erudycja i oczytanie jest w tej rodzinie czymś oczywistym.

Jeśli poszukujecie ciepła w literaturze, sięgnijcie po tę powieść.
Dodaj recenzję

Cytaty

♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-31
Uśmiech bywa aktem męstwa, smutek to słabość i postawa zbyt wygodna. Być radosnym i dobrym, kiedy świat jest smutny i zły, to mi dopiero odwaga.
♀silverraven (), dodano 2008-11-22
"Do ludzi trzeba wyciągnąć rękę. Możemy się nie doczekać odzewu. Ale jeśli nie wyciągniemy ręki, to odzewu nie doczekamy się z całą pewnością"
♀silverraven (), dodano 2008-11-22
"Nikogo nie wolno nienawidzić i nikim nie wolno pogardzać. Dlatego, że nienawiść i pogarda są niszczące - niszczą tego człowieka, którym pogardzam, bo nie zostawiają mu już szansy na odmianę. I niszczą też mnie - bo skoro jest we mnie nienawiść, to znajdzie się miejsce i na zło".

"Każdy jest doświadczony przez życie.(.) Ale to nie może automatycznie oznaczać pesymizmu. Pesymizm jest słabością ludzi małodusznych".
♀silverraven (), dodano 2008-11-22
"Jeżeliby kto kiedykolwiek uważał, że jest sam na świecie - to dałby tym niewątpliwy dowód barku wyobraźni. Nikt z nas nie jest sam. Ludzie oddziałują na siebie nawzajem, jakby byli połączeni kręgami tajemniczej energii. (.) Dzięki temu wszystko, co czynimy, każde nasze uzewnętrznione uczucie, a może i myśli(.) zyskują nieskończony rezonans.
Każdy z nas, nawet nieświadomie, wpływa na innych i staje się ogniwem myśli, uczuć, reakcji i wydarzeń mogących zogromnieć wręcz do procesów historycznych".
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Nie można podobać się wszystkim, trudno. A przecież chciałoby się...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
(...) tak okropnie trudno jest znaleźć drogę do drugiego człowieka.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
A sama skoczyła jeszcze po...(...) Ojejusiu, o mało się nie wygadałam, że skoczyła po kwiaty!!!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Ja się nie znam jeszcze na zegarku (...). Ale chyba już jest ta pora obiadowa, bo mi się chce jeść obiad.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Przyszłam na obiadek (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Sam mi mówił, że jest kawalerem, a kawaler nie może mieć brata!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Dziwaczna jakaś, o ile on się znał na dzieciach. Drobna była i chuda, nóżki miała jak zapałki, buzię brzydką – wyrazistą i komiczną, z oczkami jak czarne wiśnie i plackowatymi rumieńcami w kolorze malin. Rozciągając usta w szerokim uśmiechu, szła teraz za Maćkiem krok w krok i wymachiwała rakami. Unosiła ramiona lub nimi wzruszała, a przy tym co jakiś czas wybuchała monotonnym, rozdzierającym kaszlem, brzmiącym tak, jakby miała zamiar wycharczeć z siebie płuca.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Lubiła zadawać pytania. Już dawno (...) odkryła, że ilekroć o coś spyta, otrzymuje jakąś odpowiedź. Uznała, że jest to bardzo sposób poznawania (...) świata.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Mamusia nie pozwalała brać do łóżka Pieska. (...) to była kudłata żółta zabawka jeszcze z dawnych czasów (...). To wtedy zaczęła ssać kciuk, ssała go zawsze, kiedy tylko dotykała puszystego Pieska. Nie wiedziała, dlaczego to robi. Musiała ssać ten palec. To jej zawsze pomagało na strach.
Mamusia mówiła, że od tego ssania zrobi się Aurelii krzywy zgryz. Ale dotąd jakoś się nie zrobił. Poza tym Aurelia nawet nie wiedziała, gdzie go ma, tego zgryza, i wszystko jej było jedno, czy będzie to zgryz krzywy, czy prosty. Piesek jej pomagał. I to tylko było ważne.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Jeżeli chcemy (...), żeby nas traktowano jak ludzi z godnością – to miejmy ją (...), to zachowujmy się godnie. Z poczuciem godności moje nieuctwo i twoje wygłupy jakoś się nie godzą.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Kultura dzisiaj rzecz bezcenna.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
(...) może zbyt często lubimy wszytko zwalać na jakąś, no, siłę wyższą, która nam uniemożliwia to czy owo... podczas gdy wiele rzeczy, a już na pewno to, jacy jesteśmy, zależy głównie od nas samych.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Nie martw się, bo nie jest źle. Po prostu – nie jest dobrze.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Nikt nie ma prawa do nienawiści.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Rygle, zamki, łańcuchy – co jest, rewizji się spodziewasz?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Głupie serce zachowywało się jak zwykle. Powodowane zapewne odruchem warunkowym, zatłukło jak szalone, raptem zwolniło akcję, na zakończenie ścisnęło się boleśnie. Kresce odpłynęła z głowy cała krew, zabrakło jej tchu. Stała cicho i nieruchomo, w bladej twarzy ciemniały jej oczy jak błyszczące kamyki i bielał cienki nosek (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Kreska była delikatnym, miłym i zbzikowanym stworzeniem o promiennych burych oczach z wielkimi rzęsami i burych włosach obsmyczonych na Izabelę Trojanowską. Była ładna – której to cechy nie zdołała jeszcze całkowicie zniweczyć przez swój sposób ubierania się. Nosiła jakieś dziwaczne płaszcze, jakby ze starej ciotki, długie kamizele własnej roboty, pozszywane z łatek, kolorowe getry z włóczki oraz takież czapki-uszanki, swetry-olbrzymy i parometrowe szale z frędzlami. Posuwała się nawet niekiedy do własnoręcznego wykonywania butów i torebek. Wszystko to wyglądało raczej biednie, ale zabawnie i modnie, a Maćkowi podobało się przede wszystkim dlatego, że wiedział, co się kryje za tym nieustającym festiwalem pomysłowości: Kreska chronicznie nie miała forsy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Ledwie tylko otworzyła oczy, ledwie się podniosła, ledwie ujrzała różowy, świetlisty prostokąt okna na błękitnawym tle ściany – już poczucie bezmiernego szczęścia chlusnęło w nią jak morska fala!
– Ha!
Zakochana z wzajemnością!
Z WZA-JEM-NO-SCIĄ!!!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Na widok Maćka Kresce mdlało serce i oczy zachodziły łzami wzruszenia. Żeby nic nie pokazać po sobie, w obronnym odruchu stawała się szorstka i rzeczowa, chociaż sama świetnie wiedziała, jak go to drażni i złości.
„To się musiało skończyć jakąś Matyldą” – pomyślała (...) z rozpaczliwą jasnością.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Bunt i ucieczka są zawsze rezultatami wzmożonej presji. Nie można narzucać dziecku niczego siłą, przez przymus. Bo choćby pani robiła to dla dobra dziecka – takie łamanie osobowości, taka przemoc musi wywołać bunt i odrzucenie posłuszeństwa.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Człowiek nigdy nie powinien być traktowany instrumentalnie. W wychowaniu także. Dziecko ma też godność (...) i to trzeba umieć uszanować, tak jak jego swoisty charakter, upodobania i osobliwości.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
(...) człowiek (...), który jest autorytetem, jest nim sposób naturalny i wcale nie musi starać się o to. Każdy go szanuje.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Stosunek do rodziców jest niezwykle ważnym elementem struktury psychicznej człowieka (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Chandry stąd się właśnie biorą, że człowiekowi brak tlenu i witamin.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Czaszka rzecz nieważna. Jak wiadomo, wszystko i tak zależy od zawartości...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Płeć żeńską (...) można podzielić z grubsza na: baby, babsztyle, babusy, babki, kobietki, kobieciątka oraz chłopczyce. Najmniej w tym gronie jest kobiet (...) Kobiet – bo Kobieta – to brzmi dumnie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Strzeż się kobiet, które cię chwalą (...). Kobiety (...) myślą, że nie ma na mężczyznę lepszego sposobu niż pochlebstwa. Co gorsza, wydaje mi się, że mają rację. Dlatego na twoim miejscu ceniłbym sobie słowa zdrowej krytyki, bo te przynajmniej dowodzą szczerości.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Byłam u niego niedawno. Bardzo źle wyglądał. I był, wiesz, w złej formie – ogólnie. Wychodząc pomyślałam po raz pierwszy, że... że on kiedyś umrze. I że ten świat wtedy bardzo się zmieni, na niekorzyść.(...) Dla nas wszystkich (...) Dla jego uczniów, on był... Boże, co ja mówię! – on jest. Jest! Jak opoka. Jest stałą wartością pośród wszystkich tych płynnych i zmiennych kryteriów – zamyśliła się i dodała: – Jedną z nielicznych stałych wartości.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Każdy jest doświadczony przez życie.(...) Ale to nie może automatycznie oznaczać pesymizmu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Nikomu nic nie przyjdzie z tego, że ja się rozkleję.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– (...) Popatrz na mnie, mąż mi uciekł na antypody, Pyzunia nawet go nie obchodzi... – tu jednakże głos Gabrysi wyraźnie się załamał. – A ja się przecież trzy-trzy-mam prawda?...(...) A w każdym razie udaję, że się trzymam – uzupełniła rzeczowo Gabrysia.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
To, co dają za darmo, na ogół nic nie jest warte.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Dziecko zdrowe i szczęśliwe zawsze ma apetyt.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Z bliska widać najgorzej. Czasem trzeba oddalenia, żeby kogoś zobaczyć naprawdę. A czasem własne nieszczęście zasłania widok na bliskiego człowieka.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– A! Jedwabińska. No, a gdzież twoje warkocze?
– Obcięłam je. Dawno. Nie wypada... w pracy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Ale... Janka! Co ty... przestań się wygłupiać!
– Ja się wcale nie wygłupiam (...). Ja tylko nie chcę takiego (...) tombaku.
Odwróciła się nagle i wpadła do swojej bramy, jakby ją kto gonił.
Ale Maciek ani myślał ją gonić. Stał w miejscu, serce mu mocno biło, a w głowie kołatało się jedno zasadnicze pytanie: co to znowu jest tombak, do cholery?!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Aurelia nie cierpi rosołu! Nienawidzi! Trzeba ją zmuszać, żeby przełknęła choć łyżkę! Czy może to był jakiś specjalny rosół?...
– Zwykły chudy rosołek.
– Może... jakaś specjalna przyprawa?...
Pani Borejko roześmiała się.
– Może. Przyprawa pana Ogorzałki. Zresztą potem i Gabrysia, moja córka, przyprawiała, i ja. To niezawodna przyprawa. Wszystko z nią smakuje, nawet suche ziemniaki.
– Maggi? – dopytywała się Ewa całkiem już natarczywie, po czym zreflektowała się i pokryła zmieszanie suchym śmieszkiem. – Albo może jakiś narkotyk?
– Może to i narkotyk: trochę serca – śmiała się pani Borejko.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Być może ma za mało dyscypliny...
– O, nie – żywo zaprzeczyła pani Lelujkowa. – Dyscypliną to dostawał dość często, aż mi go było żal. Mąż mu dawał lanie za każdą dwóję...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Chciałbym, żebyś była moją dziewczyną – wypowiedział Maciek w formie luźnej propozycji.
Kreska odzyskała oddech mniej więcej po pięciu sekundach.
– Wydaje mi się, że już masz swoją dziewczynę (...).
– Z Matyldą koniec! – zakrzyknął Maciej. – Okazało się, że jest nikczemna! (...)
– I od razu ujrzałeś mnie w innym świetle.
– Janka, ty chyba źle to rozumiesz. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
– Ma.
– Nie ma!... Zwyczajnie, podobasz mi się. Lubię cię.
Kreska zatrzymała się przed swoją bramą.
– Ja też cię lubię (...). I szanuję cię (...). I dlatego postaram się zaraz zapomnieć o twoim nietakcie.
– Nietakcie!... Słuchaj, no co ty... co ty mówisz?! Ja ci przecież tylko proponuję...
– ... Falsyfikat – wpadła mu Kreska w słowo.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Co się martwisz, ja ciągle kaszlę – beztrosko rzuciła Genowefa. – To samo przejdzie.
– To przejdzie w zapalenie płuc (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– (...) czy tobie też czasem wszystko się wydaje małe, brudne i brzydkie? (...)
– Bywa, że tak (...). Ale nie, jednak nie wszystko, nie. Zawsze jednak pozostaje parę spraw wielkich, czystych i pięknych. I te nie podlegają żadnym zmianom. Są wieczne.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Kryzys jak licho, wcale nie trzeba się stroić. O, patrz, tamta dziewczyna przyszła do opery w dżinsach i w golfie.
– Tamta dziewczyna nie ma krzty wyczucia – oznajmiła Kreska z mocą. – Równie dobrze mogła przyjść w szlafroku, bo jest kryzys, albo przywlec kozę na sznurku.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Dziewczyny się będę słuchał, też!...
– Czasami można, a wręcz należy – lakonicznie odparł Piotr (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Ja zawsze robię to, na co mam ochotę.
– Ho, ho. Naprawdę?
– Yhy. A co, ty nie robisz?
Nie. Przecież nie podłożyłam Matyldzie nogi, prawda? – mruknęła Kreska. – ładnie by doprawdy ten świat wyglądał, gdyby wszyscy robili to, na co mają ochotę.
– Tak – zgodziła się Genowefa. – Też myślę, że ładnie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Jak ty to robisz, że nie jesteś smutna?
– Opowiadam sobie dowcipy – odrzekła Gabrysia (...).
– Ty sobie dałaś radę ze wszystkim. Żadne nieszczęście cię nie złamie. (...) Jak można być radosnym na tym strasznym świecie?
– Nie „można”, a „trzeba” – mruknęła Gabrysia (...). – Nikomu nic nie przyjdzie z tego, że ja się rozkleję.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Jakim cudem? – spytał profesor. – Jakim cudem umiesz czuć się szczęśliwa? Po tym wszystkim, po tej klęsce.
Nic nie wiem o żadnej klęsce – oświadczyła Gabrysia (...). – Niczego w tym rodzaju nie przyjęłam do wiadomości. Ja tylko zapłaciłam swój rachunek za doświadczenie – i już je nabyłam. Już je mam. Jestem mądrzejsza. I silniejsza. Przecież sam pan nas uczył, że życie bez cierpienia jest jak jedzenie bez soli...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
(...) jestem tylko człowiekiem doświadczonym przez życie i dlatego – pesymistą.
– Każdy jest doświadczony przez życie. Ja również – oświadczyła Gabriela. – Ale to nie może automatycznie oznaczać pesymizmu (...). Pesymizm jest (...) słabością ludzi małodusznych.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Ma okropny charakter!
– Lepszy okropny niż żaden (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Masz dzieci?
– Jedno. Aurelię (...).
– Aha – rzekł profesor. – Aurelia. Jak się zdrabnia to imię?
Ewa spojrzała na niego ze zdziwieniem.
– Wcale się nie zdrabnia.
– To pewnie ją nazywasz Pyzą albo Ciapusiem?
– Proszę?! Nie, skąd.
– To... zaraz... to jak się do niej zwracasz?
– No, po prostu: Aurelio (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Matylda...de La Mole...
– Skąd – spojrzała ona ze zdziwieniem. – Stągiewka.
– Proszę? (...) Nie, nie... ja... Stendhal...
– Stągiewka – powtórzyła Matylda z naciskiem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Nie ma ich w domu...(...)
– E, to jeszcze nie tragedia – pan Ogorzałka potarmosił małą za ucho. – Nie płacz. Nie ma ich, ale przecież przyjdą – tu uśmiechnął się do małej krzepiąco (...).
– Też tak myślę (...). Dobrze, więc pójdę na obiadek do ciebie.
– Proszę? – wyrwało się zaskoczonemu Piotrowi.
– Dziękuję – z godnością odrzekła dziewczynka i podniosła na niego wilgotne, lśniące oczy w kolorze jeżyn.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– No, to dobranoc pani i dziękuję.
– Nie ma za co – powiedziała przymilnie pani Lisiecka. – Nie ma za co.
Przez krótką, pełną irytacji chwilę Ewa gotowa była przyznać jej rację.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Piotr pisze kronikę.
– Historię – sprostował starszy Ogorzałka. – Zrozumiałem któregoś dnia, że to, co przeżywamy dziś, już jutro stanie się części historii. Pamięć jest zawodna. Po latach ten mój zeszyt będzie bezcenny. Wszystko tu mam. Każdy dzień. Każdą zbrodnię. Każde kłamstwo.
– Myślisz, że tylko z tego tworzy się historia? – obruszyła się Gabrysia (...).
– Na ogół (...).
– Ejże, a bohaterstwo? A idee? A...
– Tak, tak, idee, te wszystkie piękne idee, które nieodmiennie nikczemnieją...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Powiem wierszyk! – oznajmiła nagle, zdejmując botki i włażąc na krzesło.
Odkaszlnęła leciutko, by skierować na siebie uwagę zebranych, złożyła wiotkie rączki wyuczonym ruchem, przybrała sztuczną minkę i sztucznym blaszanym głosikiem wyrecytowała, patrząc głęboko w oczy pana Lewandowskiego:
– Stary jesteś, śmierć cię czeka.
Garbarz po twą skórę pośle.
Już niedługo twego życia.
Mój ty stary, biedny ośle.(...)
– Do diabła, zapomniałam, jak to dalej leci.
– Całe szczęście – burknął Sławek. – Nie wiadomo, do czego by doszło.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– (...) świat zawsze był taki sam – pełen miłości i nienawiści zarazem, dobra i zła, kłamstwa i prawdy. To że nas przypadkiem zło dotyka, nie znaczy wcale, że jesteśmy szczególnie pokrzywdzeni. Trzeba to przyjąć jak jeszcze jedną próbę, którą nam los zadał – i spokojnie robić swoje.
– Co niby? – spytała z rezygnacją Kreska. – Co w ogóle można robić w takich beznadziejnych czasach, z tak niepewną przyszłością w perspektywie?
– Boże, no to samo, co w każdych innych: myśleć. Wybierać. Walczyć, Doskonalić się. Kochać...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Światem rządzi kłamstwo, nienawiść i chciwość – skondensował się Piotr.
– Coś takiego odkrywa się na ogół w wieku pokwitania! – wrzasnęła Gabriela (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Zauważyłaś, że do niej [nienawiści] zmuszać się wcale nie trzeba? (...) Czy to by znaczyło, że nienawidzić jest łatwiej niż kochać i wybaczać?
– No, jasne. Zło jest łatwiejsze.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
– Zostań, Eugeniuszu, bardzo cię proszę – z naciskiem powie działa Ewa. – Zostań w domu i czekaj na moje dziecko.
– O, nie, chwileczkę – zaoponował pan Jedwabiński. – Idę z tobą. Ostatecznie, to także i moje dziecko.
– Jakoś rzadko o tym pamiętasz! – wybuchnęła Ewa. – Zazwyczaj całkiem cię ona nie obchodzi! Biedna mała! Traktujesz ja jak zabawkę, jak... jak tresowaną małpkę! Potrzebna ci jest tylko po to, żeby deklamowała wierszyki, kiedy przyjdzie twój dyrektor!
– A tobie nie jest potrzebna wcale! Nawet do wierszyków! – wrzasnął rozżalony małżonek. – Obcym ją oddajesz, bo ci przeszkadza! Całymi dniami nie ma jej w domu! Co to za dom zresztą! To nie dom, tylko wystawa mebli! Nic dziwnego, że dziecko wolało uciec! Ja też co dzień uciekam!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Cała ona, ta pani Jedwabińska, była taka odprasowana i sztywna. Zdawało się, że porusza się, mówi i oddycha z trudem, skrępowana ciasnym szklanym pudełkiem, które ogranicza każdy jej bardziej swobodny gest.
Dystans między nią a resztą świata był wprost nie do przebycia.
Brak zaufania do niej – absolutnie nie do przełamania.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Jak dotąd, nie udało mu się znaleźć klucza do jej upodobań. Podobał się Matyldzie zazwyczaj wtedy, kiedy robił to tylko, co mu kazała. Ale na to Maciek – młody, romantyczny idealista – jeszcze nie wpadł.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
(...) jednoznaczne odpowiedzi są zazwyczaj o wiele mniej frapujące niż wieloznaczne milczenie, poparte nieznacznym uśmiechem i dwuznacznym spojrzeniem z ukosa. To tak jak z pomarańczami: pół pomarańczy smakuje o wiele lepiej niż cała pomarańcza, nie mówiąc już o dwóch.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Każdy chyba uczynił choć raz w życiu coś, czego się wstydzi i z powodu czego miewa wyrzuty sumienia. (...) wyrzuty te mogą stanowić męczarnię dla duszy lub też być słabym zaledwie świerzbieniem na powierzchni pamięci; zależy to od kalibru owego uczynku, od tego – czy miało miejsce grube świństwo, czy też zaledwie potknięcie towarzyskie. Zależy także od kalibru, stylu i klasy człowieka. Jeden skręca się ze wstydu przez długie lata, bo zdarzyło mu się plotkować o osobie, której obecności nie był świadomy. Kto inny (...) skrzywdzi lub poniży bliźniego, oszuka go, pobije lub zabije – i nie będzie miał z tego powodu żadnych niepokojów, prócz może jednego, czy się jednak na nim ktoś kiedyś nie zemści. Różnie bywa.(...) przykłady można by mnożyć. Wniosek z nich jednak zawsze ten sam: mało kto może sobie powiedzieć „jestem w porządku”.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Lekarze twierdzą podobno, że stan ducha zwany zakochaniem przypomina pewne formy obłędu. Jeżeli tak im się kojarzy stan zakochania z wzajemnością, to cóż powiedzieliby o miłości nieszczęśliwej, zawiedzionej i odepchniętej, pozbawionej nawet ociupinki nadziei?
Nic człowieka nie cieszy. Nic. Każda myśl, od czego by nie wyszła, maniacko nawrócić musi do tego samego wciąż obiektu i tematu. Tragiczna, doprawdy, mania. Człowiek nią owładnięty godzien jest naprawdę głębokiego współczucia, tym głębszego, im mniej ma szans na uzyskanie jedynego potrzebnego mu lekarstwa, to jest – wzajemności.
Idzie się, na przykład, ulicą i nagle gest przypadkowego przechodnia albo brzmienie czyjegoś głosu nawodzą na pamięć – jakżeby inaczej – tę jedną, jedyną osobę – i naprawdę można by umrzeć z tęsknoty wprost na zakurzonym chodniku.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Maciek zatrzymał się, postać ludzka też się zatrzymała i podniósłszy zaśnieżone rzęsy, ukazała w ich białej oprawie chłodne jak źródło, jasne oczy o przejrzystych tęczówkach i tajemniczym wejrzeniu. Oczy te lśniły w twarzy zaróżowionej od mrozu, dość nijakiej (...), ale harmonijnej. Natomiast położone poniżej usta były całkowicie niezwykłe. Mianowicie miały taki wyraz, jakby ich właścicielka bezustannie gotowała się do całowania.
W Maćka jakby grom strzelił.
(...) stał w miejscu i patrzał w przejrzyste oczy, a one sygnalizowały mu takie mnóstwo różności, że biedaczysko doznawał niemal zawrotu głowy. Po raz pierwszy bowiem oczy dziewczęce mówiły mu z tak bliska i tak bez ogródek, że jest przystojny, wspaniały i męski, i bardzo-bardzo interesujący, i że kto wie... kto wie...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Matylda dbała o to, by wciąż mieć na twarzy uśmiech Giocondy, co było bez wątpienia zajęciem absorbującym (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Miecznikowi nie dane było odśpiewać swą arię do końca. Ciągnąc wysoki ton, urwał niespodziewanie i nie wyjaśnił publiczności, co mianowicie trzeba oddać na skinienie – za to osłupiałym wzrokiem zapatrzył się w pierwszy rząd, jakby widział tam – on jeden – czające się, straszliwe niebezpieczeństwo.
W rzeczy samej, coś się nagle zaszamotało, kwiknęło, z kanału dla orkiestry dobył się przerażający głos męski, ryczący: – Yy, y; – muzycy zgubili ton, a Miecznik na scenie dostał napadu śmiechu.
Stało się bowiem to, co stać się musiało: Genowefa wywiesiła się za balustradę i kwicząc pomacała znienacka lodowatą rączką łysinę pana dyrygenta.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Mijały sekundy i zapał Maćka Ogorzałki wyraźnie słabł. Trzymał oto w ramionach tę niezwykłą dziewczynę – lecz ku własnemu zaskoczeniu nie odczuwał niczego niezwykłego. Złapał się nawet na błyskawicznej refleksji, że Matylda ma wyjątkowo głupią minę i że jej zachowanie jest wyraźnie sztuczne, jakby zważała tylko na to, jak się prezentuje w tej czułej okazji. Miał również przykre, lecz nasilające się wrażenie, że całuje własną ciotkę Leokadię Ogorzałkową z Pobiedzisk; chorowita ta osoba o silnych skłonnościach histerycznych też tak nadstawiała do pocałunków swą zimną twarz, przymykając przy tym męczeńsko oczy i pachnąc walerianą.
Matylda pachniała, co prawda, frezjami, lecz skojarzenie z ciotką Leokadią ostatecznie zmroziło mu krew.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Na zastępstwo przyszedł młody i wesoły praktykant – student matematyki. Miał wąsa jak elektryk i bujną czuprynę (...).
(...) dziewczyny z Ib gapiły się na niego pozorując zainteresowanie nauką, lecz on przez bitą godzinę opowiadał kawały o aktualnym wydźwięku. Co do matematyki nie napomykał o niej przesadnie często. Zadał tylko do domu parę potężnych ćwiczeń i uspokoiwszy w ten sposób sumienie, dołożył jeszcze kawał o ślepym i kulawym.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Pani Marta była jedną z tych osób, które nie potrafiłyby z pewnością napisać pracy naukowej, ani też poematu, ale które za to bez wahania przygarną bezdomnego kota, bez narzekań wychowają gromadę dzieci, bez zastanowienia zajrzą do chorego sąsiada i bez niczyjej namowy przynosić będą zakupy bezradnej staruszce. Należała do tego cichego i niemal niedostrzegalnego gatunku ludzi, bez którego życie każdego społeczeństwa zmieniłoby się w istną dżunglę.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Pierwsze skojarzenie nie bez powodu tak interesuje psychiatrów. Pierwsze skojarzenie bowiem wypływa z podświadomości, a ta wiadomo co zawiera przede wszystkim: szczerą prawdę o poczuciu winy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Po nieszczęściu, jakie spotkało Kreskę ubiegłej zimy, właśnie dom Borejków, dotknięty takim samym nieszczęściem, był tym miejscem na ziemi, gdzie rozumiano ją najlepiej.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Pomyślał też [profesor Dmuchawiec], że przydział dni z wolna mu się kończy i że niedługo trzeba będzie odejść w nieznane zaświaty, niosąc ze sobą – zapewne – świadomość, że niczego już się nie zdąży naprawić i zmienić.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Podniósł się z uczuciem, że zamiast serca ma lodowatą wyrwę, a zamiast kości ogonowej – porcję jakiejś obolałej siekaniny.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Rozległ się ostry dzwonek, tramwaj odjechał, uwożąc Matyldę. Maćkowi się wydało, że razem z nią odjeżdżają wszystkie jego naiwne złudzenia, wiara w człowieka, ufność i dziecinne zarozumialstwo – cały kawałek jego życia, zwany potocznie młodością.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Rzuciła na niego urok osobisty. Bez wątpienia.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Tak widzisz, jaki jesteś (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
(...) uspokajanie sumienia przy pomocy porównań, choćby skuteczne, bywa zwodnicze (gdyż prawdą może być tylko prawda, nic innego). Praktyka ta przypomina okrywanie słonia kołderką: prędzej czy później, mniej lub bardziej drastycznie, coś jednak spod niej wychynie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
„W czasie przerwy pchnąłem koleżankę na gablotkę z gazetką. Zanalizuję motywy mego postępowania” – brzmiał temat ćwiczenia z autoanalizy, zadanego ostatnio uczniowi Lelujce. Niestety, klasa Ib nadal nie dorastała do stawianych jej wymagań. DALEKO POSUNIĘTY INFANTYLIZM – notowała pani Jedwabińska (...), zapisując też z niechęcią bliską zgrozy odpowiedź (...) ucznia (...): „Nic nie mam do gablotki, a już zwłaszcza do gazetki. Ale czemu ta Baśka tak kuprem rzuca?” Pamiętała do dziś ten ryk śmiechu, jaki wywołała w klasie, odczytując odpowiedź Lelujki. Pamiętała też swoje uczucie bezradnego zdumienia, bliskie szoku: spodziewała się po klasie całkowicie różnej reakcji – oburzenia, potępienia lub choćby zdystansowania się od Lelujki – a tu coś takiego!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
W dzieciństwie Matylda była zgoła nieinteresującym, przejedzonym słodyczami grubasem o apatycznej twarzyczce i tkniętych próchnicą zębach. Koledzy w szkole z upodobaniem nękali ją przezwiskami, wśród których „Szczerbol” było zdecydowanie najelegantszym. Lata spędzone w uczelni stopnia podstawowego upłynęły Matyldzie na bezsilnym łkaniu w poduszkę (...). Teraz brała za to swój odwet. Wypracowana jej aparycja i nienaganne odzienie, skąpy uśmieszek i modulowany głos oraz usta ułożone w kuszący dziobek czyniły (...) piorunujące wrażenie nawet na niegdysiejszych prześladowcach. Matylda wykorzystywała to z rozmachem i bez większych skrupułów.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
W osiemnastym roku życia Maciek wyrósł bujnie a nagle. Kiedy patrzał na swoje ręce, zdumiewało go, że są takie długie, a to samo dotyczyło nóg, które (...) były jeszcze dłuższe. Maciej Ogorzałka – romantyk o charakterze eksplozywnym i dość znacznie rozbudowanej ambicji – uważał, że niestety cholerny los skarał go tym wzrostem, że wygląda jak Alicja w krainie czarów po zjedzeniu wiadomego ciasteczka i że jest teraz, krótko mówiąc, dziwacznie nieproporcjonalny. Nie był. Sylwetkę miał, że daj Boże każdemu, a do tego twarz Kmicica, nos orli, uśmiech ujmujący, a wejrzenie uczciwe i śmiałe. Co zaś do jego sposobu bycia cechował się on nieco przesadną powagą i godnością, którymi Maciek starannie rekompensował swe wyimaginowane defekty.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Zaraz potem z ciężkiego nieba lunął cichy i ciepły deszcz, jakby natura właśnie odczuła potrzebę dokładnego umycia tego szarego i smutnego zakątka Polski.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-07-21
Znów im [Kresce i Jackowi] się udało zbudować kawałeczek dobrego świata – jakieś pół metra sześciennego, tyle co odległość między nimi.
pokaż wszystkie (86)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz