Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 1-7:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀edyta ()
♀anjax8 ()
oraz 687 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Ostatni Rozdział, Czyli Paragraf 22 bis



Autor Joseph Heller
Dodane przez ♂Bucikba2 ()
Forma powieść
Gatunek literatura współczesna
Rok pierwszego wydania 1994
Tagi Seria z Piórem, Pi, Literka
Pokaż podobne

Od wydawcy

Kontynuacja "Paragrafu 22" obfitująca w wiele przezabawnych wydarzeń, pełna skrzących się dowcipem dialogów i czarnego, absurdalnego humoru. Na łamach książki ponownie spotykamy Yossariana, Mila Minderbindera oraz nowe, równie oryginalne postacie, takie jak onkolog, który przyjmuje pacjentów chorych na raka na oddziale psychiatrycznym, gdzie sam przechodzi intensywną kurację, czy prezydent USA, który uwielbia gry komputerowe i cieszy się, gdy rozmówcy tytułują go "kutasem".

Akcja powieści toczy się w Nowym Jorku opanowanym przez narkomanów, żebraków i prostytutki. Yossarian znów trafia do szpitala, gdzie symuluje chorobę i podrywa pielęgniarki. Przed szpitalem czatują na niego detektywi. Może wynajęła ich jego trzecia żona, a może jego szef Milo Minderbinder, właściciel jednego z największych koncernów w Ameryce? A może to nie detektywi, lecz agenci wywiadu, zamieszani w porwanie kapelana Tappmana? Tymczasem Milo próbuje sprzedać generałom z Pentagonu bombowiec nowej generacji, odznaczający się tym, że w ogóle go nie widać. Nikt jednak nie wie na pewno, czy maszyna naprawdę istnieje...

[Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz, 2005]
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

W tej chwili nie jest dodana żadna recenzja. Może dodasz pierwszą?
Dodaj recenzję

Cytaty

♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-03-09
Ale ja od początku bałem się, że faceci z dużych firm naftowych mogą nie potraktować mnie poważnie, kiedy się do nich zwrócę. Zwróciłem się do nich i nie potraktowali mnie poważnie. Gdy się spotkaliśmy nie byłem sobą. Miałem na sobie trzyrzędowy garnitur i zupełnie inną osobowość, czułem bowiem, że moja własna może nie przypaść im do gustu. Nie przypadła im do gustu i ta druga. Znalazłem się poza swoją sferą i uświadomiłem to sobie natychmiast, próbując się dostać do tej, do której należeli oni. Istniały pewne granice, a ja domyślałem się od samego początku, że moich nie wyznacza niebo.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-03-09
– Czy nie chciałbym poinformować cię, gdyby było inaczej?
– Ale czy poinformowałbyś?
– To by zależało.
– Od czego?
– Od tego, czy mógłbym powiedzieć ci prawdę.
– A powiesz mi prawdę?
– Czy ja wiem co to jest prawda?
– Czy mógłbyś mnie okłamać?
– Tylko gdybym znał prawdę.
– Widzę, że jesteś ze mną szczery
– Wymaga tego mój ojciec.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-03-09
– Jak długo będę musiał czekać, żeby wejść do majora?
– Dopóki nie wyjdzie na lunch – odparł sierżant Towser. – Wtedy będzie pan mógł od razu wejść.
– Ale wtedy go tam nie będzie?
– Tak jest, panie poruczniku. Major Major będzie u siebie dopiero po lunchu.
(...) sierżant Towser trącił go w ramię i oznajmił, że jeśli nadal chce, może teraz wejść do majora Majora, ponieważ major Major właśnie wyszedł. Appleby przybrał z powrotem sprężystą wojskową postawę.
– Dziękuję, sierżancie – odparł bardzo oficjalnie. – Czy prędko wróci?
– Zaraz po lunchu. Wtedy będzie pan musiał wyjść i zaczekać, dopóki nie wyjdzie na kolację. Major Major nigdy nie przyjmuje nikogo, kiedy jest u siebie.
– Co powiedzieliście sierżancie?
– Powiedziałem, że major Major nigdy nie przyjmuje nikogo, kiedy jest u siebie.
Appleby przez kilka chwil piorunował Towsera wzrokiem.
– Sierżancie – odezwał się w końcu surowym tonem oficjalnej reprymendy i zrobił pauzę, jakby chciał mieć pewność, że zyskał jego niepodzielną uwagę. – Czyżbyście robili ze mnie balona dlatego, że dopiero zjawiłem się w eskadrze, a wy jesteście tu od dawna?
– Skądże znowu, panie poruczniku – odparł Towser. – Takie mam rozkazy. Może pan zapytać majora Majora, kiedy go pan zobaczy.
– To właśnie zamierzam zrobić, sierżancie. Kiedy będę mógł go zobaczyć?
– Nigdy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-03-09
– Martwię się o Yossariana – zasępił się Milo – Nie jestem pewien, czy mu ufam. Obawiam się, że nadal jeszcze jest uczciwy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-03-09
Nie potrafił zrozumieć, że cała przyjemność polegała dla mnie na czarowaniu kobiety, a nie otrzymaniu jej w prezencie.
Claire wszystkiego się domyśliła.
– Nie, Lew, tylko nie to – powiedziała, kiedy znaleźliśmy się w samochodzie – Nigdy więcej. nie na moich oczach.
Przyjąłem to do wiadomości i z tego co wiem, nigdy więcej nie działo się to na jej oczach.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-03-09
Nigdy nie pragnęliśmy mówić niczego oprócz Prawy. W naszym regulaminie jest tuż pod Kłamstwami.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-03-09
Teemer, pryncypialny, pracowity i melancholijny, stanowił; jak ujął to Yossarian, kolejną ofiarę prowadzonej przez samego siebie wojny z rakiem. Wyznawał teraz pogląd, że żywe komórki nowotworowe i ginące społeczeństwa reprezentują tę samą jakość. Wszędzie widział nowotwory. To, co widział w komórce, odnajdywał w powiększonej skali w organizmie, a to, co zachodziło w człowieku, widział odwzorowane na poziomie grupy społecznej. Był zwolennikiem kontrowersyjnego poglądu – tak samo jego zdaniem zdrowego i ekspansywnie się rozprzestrzeniającego jak złośliwa tkanka, w której badaniu się specjalizował – że wszelkie mnożące się w niepowstrzymany sposób zgubne ekscesy są równie normalne i nieuniknione jak rozrost złośliwych komórek, które znał z życia zwierzęcego i roślinnego.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-03-09
Wraz ze zwiększeniem się częstotliwości ich spotkań osłabło lubieżne podniecenie, którego doznawał, marząc o zaskakujących zmysłowych rozkoszach i dokonywanych wspólnie z Melissą odkryciach. Zbyt szybko się do siebie przyzwyczaili – to zdarzało się już wcześniej. To zdarzało się za każdym razem – i podjął już decyzję, że powinni zacząć się rzadziej widywać. Kiedy nie szli do łóżka ani nie planowali, co zjeść, często nie mieli zbyt wiele do roboty. To też zdarzało się już wcześniej, to zdarzało się za każdym razem. A nie robienie niczego było bardziej krzepiące, kiedy nie robiło się nic w samotności.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-03-09
Z dziewczynami, jak ze wszystkim innym, nawet w wojsku, jest tak, że kiedy dasz ludziom do zrozumienia, czego chcesz, i naprawdę się przy tym upierasz, prawdopodobnie ci na to pozwolą.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-03-11
Dennis Teemer przyglądał się cywilizacji – przechwalał się ogarnięty najgłębszym pesymizmem – i widział mikrokosmos komórki.
– Są jeszcze dwie rzeczy dotyczące tych komórek rakowych, które powinny was zainteresować. W laboratorium żyją wiecznie. I brakuje im samokontroli.
(...) Komórka rakowa jest zdrowa – brzmiała odpowiedź, która nie spodobała się żadnemu z nas – jeśli za wyznacznik zdrowia uznać siłę, mobilność i zdolność do wzrostu i ekspansji.
(...) Komórka rakowa jest sama w sobie normalna brzmiała kolejna frustrująca odpowiedź. – I z biologicznego punktu widzenia nie ma powodu oczekiwać, by zachowywała się inaczej. Może żyć wiecznie...
(...) W laboratorium żyje wiecznie, w przeciwieństwie do innych. Brakuje jej samokontroli i niepowstrzymanie się mnoży. Czy nie jest to przejaw zdrowia? Komórki rakowe migrują, kolonizują i rozprzestrzeniają się.
(...) Biologicznie rzecz biorąc, dlaczego mielibyśmy oczekiwać, że w świecie ożywionym nie powinny istnieć komórki bardziej agresywne od innych? Biologia zawsze robi to, co musi. Nie wie, dlaczego to robi, i nic jej to nie obchodzi. Nie ma żadnego wyboru i w przeciwieństwie do nas nie szuka przyczyn.
pokaż wszystkie (10)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz