Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 8+7:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀edyta ()
♀wai ()
gatsby ()
oraz 2092 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Pięć lat kacetu



Autor Stanisław Grzesiuk
Dodane przez ♂Isgenaroth ()
Forma powieść
Gatunek biografia/autobiografia
Rok pierwszego wydania 1958
Tagi obozy zagłady, II wojna światowa, holocaust, nazizm, ss-man, więzień, obóz koncentracyjny, Niemcy, wojna
Pokaż podobne

Od wydawcy

Od autora:

"Od sierpnia 1945 roku stanąłem do uczciwej pracy i pracowałem do 1959 roku. Przerwałem pracę z powodu gruźlicy, na którą leczę się od 1947 roku. Choruje też na gruźlicę Janusz Zakulski, który już nie może pracować od 1949 roku. Choruje i Adam Kwiatkowski, choruje też wielu innych, a wielu kolegów zabrała już gruźlica z grona żyjących. ++

Dzień 5 maja jest świętem gusenowców. Każdego roku dnia 5 maja odbywa się krajowe koleżeńskie spotkanie byłych więźniów obozu koncentracyjnego Gusen, w którym bierze udział około dwustu osób. Przyjeżdżają wtedy koledzy z całego kraju, by razem spędzić kilka godzin. Uroczystość ta zaczyna się zawsze o godzinie siedemnastej, dokładnie o tej godzinie, o której otworzono bramę. Koledzy, którzy mieszkają w Warszawie, spotykają się piątego każdego miesiąca w kawiarni „Bristol", na górze. Jest to umowna data i miejsce. Kto ma czas i chęć, przychodzi tam tego dnia wieczorem i zawsze zastaje kilkunastu kolegów z Gusen.

Było tyle obozów koncentracyjnych, lecz więźniowie żadnego obozu nie złączyli się z sobą na wolności tak, jak byli więźniowie z Gusen.

Na zakończenie swoich wspomnień przytoczę słowa kolegi, Stanisława Nogaja, który powiedział kiedyś coś w tym sensie: „Ci, którzy nie byli sami w obozie, niech nie sądzą tych, którzy tam przebywali". Tak, rację miał Nogaj. Co może powiedzieć o życiu w obozie ten, który tam nie był? Gotów jest sądzić każdego za jego poszczególny czyn, nie zdając sobie sprawy z warunków ogólnych i zwierzęcej walki o byt. Niejeden z więźniów-bandytów cieszył się na wolności szacunkiem i poważaniem jako dobry, kulturalny człowiek, i gdyby nie dostał się do obozu, byłby takim przez całe życie. Ci, co nie byli w obozie, gdy im opowiada ktoś albo czytają coś o obozie - niech powstrzymują się od wydawania swego sądu o ludziach i wypadkach, bo sądem swym skrzywdzić mogą tych ludzi".

[++ Stanisław Grzesiuk zmarł na gruźlicę w 1963 roku. (przyp. red.)]

Robotnicza Spółdzielnia Wydawnicza "Prasa-Książka-Ruch", Wydawnictwo "Książka i Wiedza", Warszawa 1982
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

W tej chwili nie jest dodana żadna recenzja. Może dodasz pierwszą?
Dodaj recenzję

Cytaty

♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-07-05
I tu mi powiedział coś tak mądrego, co stało się dla mnie nauką i dewizą mojego postępowania do końca życia. Powiedział zdziwionym tonem: „To ty na mnie liczysz? Och, jaki ty jesteś głupi. Naucz się w życiu liczyć tylko sam na siebie.”. Tu miał rację. Przestałem liczyć na ludzi, więc tym większą radość sprawia mi każdy przypadek ludzkiej życzliwości i bezinteresownej pomocy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-07-05
(...) i zobaczył, że taki baran stoi i rozgląda się, przyłożył mu już tak dobrze, że długo pamiętał i żeby to było ostrzeżeniem dla innych, że trzeba uczciwie i wydajnie pracować. Aby jak najprędzej dostać się do nieba przez komin krematoryjny, ku chwale Trzeciej Rzeszy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-07-05
Niejeden z więźniów-bandytów cieszył się na wolności szacunkiem i poważaniem jako dobry, kulturalny człowiek, i gdyby nie dostał się do obozu byłby takim przez całe życie. Ci, co nie byli w obozie – niech powstrzymują się od wydawania swego sądu o ludziach i wypadkach, bo sądem swym skrzywdzić mogą tych ludzi.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-07-05
Określiłbym to tak: kto chciał przeżyć, nie wolno mu było bać się śmierci, bo każdy, kto chciał żyć, a bał się śmierci – bał się narazić na bicie i wykonywał ściśle zarządzenia, czekając na cud i koniec wojny, że go zwolnią albo nie przetrzyma. Gdy się zorientował, że się kończy, za późno już wtedy było na zryw i dla takiego zostawało tylko krematorium.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-07-05
Podstawą życia w obozie było, w moim pojęciu, maksymalne miganie się od pracy oraz organizowanie jedzenia, a w zasadzie można to ująć w jedno zdanie – postępować przeciw wszystkim zarządzeniom władz obozowych, bo wszystkie zarządzenia miały na celu jak najszybsze wykończenie więźniów.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-07-05
To jest celem obozów, żeby zanim ludzie umrą z głodu i przemęczenia, zamienić ich przedtem w bydło, upodlić, wyzuć z wszystkiego, co ludzkie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-07-05
W obozach koncentracyjnych starano się wszystkimi możliwymi sposobami zabić w człowieku wszelkie ludzkie uczucia, upodlić go, zrobić z niego już za życia nieboszczyka. Muszę przyznać, że im się to udawało. Szczególnie łatwo łamała się inteligencja. Byli to przeważnie ludzie, którzy w życiu nie walczyli o utrzymanie się na powierzchni życia. Tu – gdy nagle zmieniono im całkowicie warunki na bardzo ciężkie – ludzie ci okazywali swą niezaradność życiową. Wielu wartościowych ludzi umierało przez swą nieumiejętność życia w ciężkich warunkach. Wielu z tych, którzy przeżyli, często zawdzięcza to ludziom, którzy przed wojną należeli do tych „gorszych”.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-07-05
W tym samym czasie (...) doszliśmy do wniosku, że właściwie to można przecież próbować ucieczki.(...) przyszło nam do głowy to, co często było nam powtarzane, a mianowicie, że w razie ucieczki więźnia zostanie aresztowana i osadzona w obozie cała jego rodzina. W Warszawie – przed aresztowaniem – widziałem sam kilka przypadków aresztowania całych rodzin w wypadku, gdy nie zastali tego, kogo przyszli zamknąć. W dwóch znanych mi wypadkach poszukiwani zgłosili się, lecz rodziny mimo to nie zostały zwolnione. To zdecydowało o tym, że z ucieczki zrezygnowaliśmy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-07-05
Zawsze znajdzie się jakiś typ, który będzie się prosił, żeby go stuknąć w ryja, i nie sposób takiemu odmówić
♀Aleksandra0709 (), dodano 2012-07-05
Niepraktykującym katolikiem byłem od czternastego roku życia. Nie wierzyłem w żadne dogmaty, lecz wierzyłem w jakąś siłę wyższą, Boga, siłę kierującą wszystkim na świecie. W obozie, gdy popatrzyłem na tę mordownię, przestałem wierzyć zupełnie. Inni, którym zdawało się, że nie wierzą, w obozie raptownie zapałali wielką miłością do Boga.
pokaż wszystkie (10)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz