Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 4*2:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀edyta ()
♀anjax8 ()
gotomasz1 ()
oraz 3039 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Szatan z siódmej klasy



Autor Kornel Makuszyński

Od wydawcy

Dzięki niezwykłym zdolnościom psychologiczno-detektywistycznym Adaś Ciskowski jest ekspertem w rozszyfrowywaniu skomplikowanych szkolnych zagadek oraz sekretów życia rodzinnego. Podczas wakacji na prośbę swego profesora Adaś z zapałem poszukuje skarbu w pewnym dworku. Przy okazji przeżywa mrożące krew z żyłach przygody, o jakich marzy każdy, i odkrywa... miłość.
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

♀wara (), dodano 2007-09-27
pamietam ze jak byłam w podstawówce to bardzo mnei sie podobało;) może czas powtózyć lekture?:)
Dodaj recenzję

Cytaty

♂bart (), dodano 2007-10-20
- Na Boga! Co się stało? - spytała z trwożnym zdumieniem pani Gąsowska, kiedy nagle w połowie śniadania cichy zawsze pan profesor począł się drzeć jak opętany.
Wszyscy spojrzeli na niego z zatroskaniem, można bowiem było przypuścić, że czcigodny historyk postradał nagle zmysły. A on na nic nie zważając potężnym wrzaskiem trwożył przyrodę utkwiwszy spojrzenie w jeden punkt. Ponieważ śniadanie spożywano na ganeczku przed domem, więc wszyscy zwrócili oczy w stronę bramy, tam bowiem rozkrzyczany profesor ujrzał coś, o czym całemu oznajmiał światu.
- Adaś idzie! - zawołała panna Wanda i porzuciwszy dary boże pobiegła jak sarna.
- Ona go jeszcze pocałuje... - szepnęła ze strachem pani Gąsowska widząc serdeczne powitanie.
- A cóż by w tym było złego? - rzekł profesor głosem już jako tako ludzkim. - Hej, chłopcy, prędzej tu do nas!
- "Ach, co widzę - tu śniadanie!" - mówił Adaś, z radosnym rżeniem wygłaszając wiersz Papkina z "Zemsty". - Staszek, do roboty!
Najpierw jednakże odbyło się powitanie wzruszające i rozrzewniające, zanim młodość poczęła pożerać razowy chleb, który wydaje zapach ziemi najpiękniejszy. Pani Gąsowska patrzyła z rozczuleniem dobrej kobiety, która by wszystką młodość świata pragnęła przytulić do serca. "Były matematyk" pomrukiwał z zadowoleniem grzejącego się na słońcu niedźwiedzia, tym zaś bliższe prawdy było to porównanie, że w głębokiej misie złocił się na stole miód, złota krew lata... Fiołkowe oczy panny Wandy pociemniały i zwilgotniały. "Czemu ta dziewczyna ciągle płacze? - pomyślał profesor. - Dziwnym stworzeniem jest kobieta! Smutno jej było - płakała, teraz znowu płacze, bo jej wesoło. Jest to ponad rozumne pojęcie, że dwa odmienne uczucia kobieta umie tym samym wyrażać sposobem..."
Adaś opowiadał nadzwyczajne historie, słuchano go zaś w głębokim milczeniu.
- Mamy wielkie nowiny! - ogłaszał donośnym głosem. - Bardzo wielkie nowiny... Udało mi się poczynić niezwykłe odkrycie... Żadnej w tym nie ma mojej zasługi, gdyż więcej zdziałał przypadek. Nie jestem jeszcze pewny, lecz prawie pewny! Jeśli moje obliczenia nie zawiodły, mogę powiedzieć, że wielka tajemnica napoleońskiego oficera zostala wyjaśniona.
- Mów ciszej, młodzieńcze! - ostrzegł go "były matematyk". Adaś jednakże w zapale nie zwrócił wcale uwagi na roztropną przestrogę, gdyż mówił coraz głośniej:
- Znalazłem nowe dokumenty, o których istnieniu nikt nie wiedział.
- Gdzie je znalazłeś? - zapytał profesor.
- Podczas mojej wędrówki. Nie będę opowiadał jak i gdzie, bo to nie ma znaczenia. Proszę państwa! Ja wiem, w którym miejscu napoleoński oficer zakopał to, co przyniósł ze sobą spod Moskwy.
- Nie może być! - zawołał profesor. - A może wiesz, co z sobą przyniósł?
- Tego wiedzieć nie mogę. Dzisiaj o zmierzchu będziemy o wszystkim wiedzieli.
- Czemu dopiero o zmierzchu?
- Jasny dzień nie sprzyja podobnym sprawom. O zachodzie słońca poproszę panów, aby zechcieli udać się ze mną. Panie, niestety, będą musiały pozostać. Czeka nas robota gruba i ciężka.
Rzuciwszy rozpaloną pochodnię w łatwopalną słomę wyobraźni, skłonił się wdzięcznie i mrugnąwszy lewym okiem na adiutanta, Staszka Burskiego, zniknął z pola widzenia. Powiódł przyjaciela do swojej izdebki na tajną naradę.
- Widziałeś co? - zapytał cicho.
- Patrzyłem za każdy krzak i za każde drzewo, ale nikogo nie widziałem.
- Nadaremnie zrywałem sobie gardło - mówił Adaś w zamyśleniu. - Do wieczora jednak daleko... Jak myślisz? Czy wiedzą już, że tu jesteśmy?
- Trudno na to odpowiedzieć. Nasza warta w obozie też niczego nie zauważyła, ale to nie jest żaden dowód. Jestem pewny, że jeżeli dotąd nas nie wyśledzili, wyśledzą nas w najbliższym czasie. To nie jest wielka sztuka... Uf! Ale jestem śpiący!
- Ja też. Noc była pracowita... Spać jednak nie będę, bo mam pełną głowę i muszę myśleć. Ty możesz się przespać, ale śpij z otwartymi oczami.
- To dobre dla zająca! - westchnął Staszek. - Dokąd się wybierasz?
- Znikam, bo mi będziesz chrapaniem przeszkadzał w zamyśleniu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-06
Adaś zaś miał serce pełne cichego smutku. Kochał tych wszystkich ludzi, prócz matematyka, co w nim dość niepewne budził uczucia. Z całej duszy polubił ten cichy zapadający się dom, z którym go dziwaczna związała przygoda. Mieszkała w nim dobroć i uczciwość. I ten śmieszny, basem gadający brodacz jest dobrym człowiekiem, opętanym przed dyletancką manię. Jak twierdzi profesor, jest on nawet dobrym matematykiem, lecz pragnie być geniuszem i to jest jego nieszczęście.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-06
Adaś Cisowski, brat diabła i bliski kuzyn czarownicy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-06
Historia jest bigosem, ciężko strawną zbieraniną nie tylko z całego tygodnia, lecz z lat wielu tysięcy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-06
Historia – naigrawał się basem – jest zmyśleniem wywodzącym się z podejrzenie mętnych źródeł. Nie jest ona nauką ścisłą, jak nie jest nią ani bajka, ani powieść. Kto sprawniej zmyśla, ten jest lepszym historykiem. Cha, cha! Skąd mogę mieć pewność, że Napoleon w ogóle istniał? Czy nie został wymyślony w jakimś brudnym celu? Dokumenty mogą być sfałszowane, a wizerunki – tworem łajdackiej wyobraźni malarza! Może to jakaś alegoria, jakaś metafora? Nie wierzę w Napoleona! Wierzę w Pitagorasa, bo pozostało po nim twierdzenie nie do obalenia. Przed Pitagorasem biję czołem... Klękam z trwogą przed jego geniuszem!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-06
Logika jest największą zdobyczą ludzkiego ducha. Ludzkość byłaby godna szacunku, gdyby ludzkość myślała logicznie. Ale ludzkość jest pomylona! Panowie poeci i inna hołota wodzą ją po bezdrożach, bałamucą i okłamują. Poetów należy wieszać albo topić.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-06
Odrętwiał na młodym ciele i na młodej duszy. Miał wrażenie, że wolna jego dusza wyleciała na boży świat przez szparkę pod drzwiami. a on został – sierota! – na wszystko nieczuły.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-06
Przecie każda książka jest żywym stworzeniem... Każda ma duszę i każda ma serce.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-06
– Stało się! Ufność moja została ugodzona w samo serce... Trudno... Ale, moi mili kawalerowie, skończyły się dobre czasy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-06
Świat mało go obchodził. Wobec świata odczuwał litościwą wzgardę; uważał go za fantastyczny, niepojęty błąd w genialnym rachunku Stwórcy. Czasem spojrzał na kwitnącą lub zieloną ziemię i wzruszał ramionami.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-06
Teraz na miejsca. Szekspir powiada: „Palec mnie świerzbi, co dowodzi, że jakiś potwór tu nadchodzi”. Matematyka już za drzwiami...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-06
Uczeni mówią jednakże, że łzy zgryzoty są gorzkie, a łzy szczęśliwe są pełne słodyczy. Czasem i uczeni są mądrzy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-06
W klasie jest zawsze więcej kandydatów na kiepskich poetów niż na wybitnych matematyków, co wzmaga niecierpliwość u mistrzów tej nauki. Znakomity matematyk nie może tego pojąć, że inni nie mogą pojąć wspaniałych zawiłości, dlatego patrzy na ludzi jak na nieznośne błędy w mądrym rachunku.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-06
Zapowiadam ci jednak, a wszystkich tu obecnych wzywam, aby byli świadkami, że marny będzie twój los. Może jestem słaby, może jestem nawet łagodny, ale dla ciebie nie będę ani słaby, ani łagodny. Pasy z ciebie... nie, to na nic!... Nie będę cię znał, imię twoje będzie dla mnie przeklęte. Wyrzucę cię za drzwi z mojego serca. Słyszysz? Precz z mojego serca... I całą klasę razem z tobą, bo to twoi wspólnicy.
pokaż wszystkie (14)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz