Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 4*5:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀edyta ()
oraz 3404 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Ubik


Tytuł oryginalny Ubik

Autor Philip Kindred Dick
Dodane przez ♂rafar ()
Forma powieść
Gatunek science fiction
Rok pierwszego wydania 1969
Tagi panaceum, lek, dezorientacja, półżycie, rzeczywistość
Pokaż podobne

Od wydawcy

Wewnątrz świata rażonego obłędem... normalność zachowują już tylko ludzie. Dick poddaje ich więc ciśnieniu przeraźliwej próby i w jego fantastycznym eksperymencie niefantastyczna pozostaje tylko psychologia bohaterów. Walczą oni do końca, stoicko i zajadle, z nacierającym zewsząd chaosem, którego źródła są właściwie niedocieczone...

Osobliwości Dickowych światów biorą się zwłaszcza stąd, że dogłębnemu rozszczepieniu i powieleniu ulega w nich - jawa... Końcowy efekt jest zawsze taki sam: rozróżnienie między jawą, a zwidem okazuje się niemożliwością. Strona techniczna tego zjawiska jest niezbyt istotna... Rzecz w tym, że świat, wyposażony w instrument rozszczepiania jawy na jej nierozróżnialne podobizny, stwarza praktyczne dylematy, znane tylko teoretycznym spekulacjom filozofii. Jest to świat, w którym filozofia schodzi niejako na ulicę...
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

♀saiguio (), dodano 2008-08-28
Angielskie słowo "ubiquity" dosłownie oznacza wszechobecność, nie tylko, jak w książce, wszędobylskiego preparatu „Ubik”, mogącego być jednocześnie lekarstwem na żołądek i przekąską, środkiem do czyszczenia i sprayem odwracającym proces zanikania. Chodzi przede wszystkim o wszechobecność każdej istoty w więcej niż jednym świecie. Żywi i umarli u Dicka tak naprawdę są tylko umownie istotami nieoddychającymi i przejawiającymi wszystkie funkcje życiowe.

Jeden z moich wykładowców, próbując nam naszkicować system połączeń między wszystkimi działami fizyki, powiedział, iż „Rzeczywistość jest nam zapodana i Pana Boga nie interesuje, czy do jej opisu stosujemy mechanikę klasyczną czy kwantową, bylebyśmy robili to dobrze”. U Dicka nie ma jednej, „zapodanej” rzeczywistości. „Drzwi wyjściowe prowadzą do środka”. Jedyną rzeczą, która się nie zmienia, jest ludzka świadomość, charakter i psychologia. Joe Chip zostaje tą samą osobą, nie umiejącą utrzymać przy sobie pieniędzy, bez względu na to, czyj profil czy popiersie na nich widnieje, Pat jest cały czas zazdrosna i niedojrzała, a przenosiny między światami nie zmieniają opanowania i chłodnej wewnętrznej piękności Wendy czy mądrości życiowej młodej, bo przecież zaledwie dwudziestopięcioletniej Elli. To ludzie, ich charaktery i osobowości stają się punktami łączącymi światy, które teoretycznie nie powinny się przenikać. Przenikają się jednakże, bo istnieje „ubiquity”, coś silniejszego od zaprzestania istnienia, coś mocniejszego niż niszczycielskie siły osobników z ujemnym potencjałem. Można się pokusić o marzenie o wszechobecności tego, co rozumiemy jako dobro, ale Philip K. Dick nie pozwala na tak daleko idące przypuszczenia. Filozofia w jego historiach, jak słusznie zauważa Lem, schodzi na ulice. Światy stwarzają dylematy bardzo praktyczne, powiązane z życiem istot nie tylko w tym jednym świecie. „Mężczyzna nie zawiera w sobie młodego chłopca, lecz wcześniej żyjących mężczyzn”. Czas jest tylko jednym z wymiarów, do kształtu którego trzeba się po prostu przyzwyczaić.

Takie uporządkowanie czasoprzestrzeni, choć zdaje się skomplikowane i bolesne, napawa pewnym optymizmem. Bo oto człowiek, którego biografia nosi tytuł „Przesuwające się rzeczywistości”, w książce, w której rozróżnienie między jawą, snem, wizją narkotyczną i ewentualnie istniejącą prawdą jest, nawet dla bardzo uważnego czytelnika, po prostu niewykonalne, zawiera zdanie świadczące o tym, że wielokrotność świata nie jest taka straszna, a wszechobecność nie musi być tak bardzo trudna do udźwignięcia. Można przecież spojrzeć na wszystko oczami kogoś o dużo mniejszym rozumie niż obdarzeni ponadnaturalnymi zdolnościami inercjałowie: “Tak jak w "Kubusiu Puchatku": istnieje część lasu, w której chłopiec i jego miś zawsze będą mogli się bawić.”


♀saiguio (), dodano 2008-08-28
Powieść mówi o oddziale tak zwanych "inercjałów", pracujących dla największej i najbardziej prestiżowej instytucji zapobiegawczej na świecie – Korporacji Runcitera. Wspomniani inercjałowie to osoby o zdolnościach pozwalających im "blokować" nadnaturalne możliwości innych – mamy więc wśród nich anty-telepatów, potrafiących zapobiegać czytaniu w myślach, anty-jasnowidzów, utrudniających przewidywanie przyszłości, czy anty-animatorów, zajmujących się Bóg-wie-czym. Szefem firmy jest Glen Runciter, lubiący konsultować się czasem w najważniejszych dla Korporacji sprawach ze swoją... zmarłą żoną, Ellą. Umożliwia mu to Moratorium Ukochanych Współbraci, gdzie ludzie utrzymywani są w stanie półżycia i można przez jakiś czas się z nimi kontaktować. Niestety, okazuje się, że na osobowość żony zaczęła nakładać się inna – młodego chłopaka o imieniu Jory - i to akurat w momencie poważnych problemów firmy, kiedy to traci ona ślad większości swoich głównych przeciwników – ludzi Hollinsa – których do tej pory szpiegowała na każdym kroku. W tym samym czasie jeden z pracowników Runcitera werbuje Pat – potencjalnego anty-jasnowidza, o niespotykanych do tej pory zdolnościach, a sam szef Korporacji podpisuje kontrakt na swoje usługi z pełnomocniczką jednego z najbardziej wpływowych biznesmenów świata. To wszystko to jednak jedynie "cisza przed burzą", zwiastująca mające nadejść dramatyczne wydarzenia.

Dick jak mało kto potrafi budować mroczny, apokaliptyczny nastrój. Uczucie zbliżającej się katastrofy towarzyszy nam od początku powieści, choć początkowo nie możemy sprecyzować, co miałoby tą katastrofą właściwie być. W gruncie rzeczy prawdy dowiadujemy się (albo i nie) dopiero na samym końcu książki, choć przez cały czas, czytając, myślimy sobie: "teraz już chyba gorzej być nie może". Dick udowadnia, że może.
Dodaj recenzję

Cytaty

♂rafar (), dodano 2008-07-13
"Ja jestem Ubik. Zanim świat był jam jest. Stworzyłem słońca. Stworzyłem światy. Stworzyłem istoty żywe i miejsca przez nie zamieszkiwane; umieszczam je to tu, to tam. Idą, gdzie im każę, robią, co im polecę. Jestem słowem i nigdy nie bywa wypowiedziane moje imię - imię, którego nikt nie zna. Nazywają mnie Ubik, ale nie to jest moje imię. Ja jestem. Ja będę zawsze."

"Może Baltimore istnieje tylko wtedy, gdy znajdzie się tam jedno z nas? A ten Supermarket Szczęśliwców - może znikł z powierzchni ziemi, gdy tylko z niego wyszliśmy? (...)
- Jest to problem filozoficzny, pozbawiony znaczenia i sensu - oświadczył Joe. - W dodatku nie istnieje możliwość udowodnienia, że jest tak lub inaczej."

"Wydawało się niemożliwe, żeby Wendy Wright składała się jak inni ludzie z krwi i organów wewnętrznych. W jej sąsiedztwie czuł się jak drobny, tłusty, spocony, niewykształcony żarłok o rozklekotanym żołądku i świszczącym oddechu. Zaczynał wtedy zdawać sobie sprawę z mechanizmów, które utrzymywały go przy życiu: pompy, rury, zawory, sprężarki i paski klinowe musiały z hałasem wykonywać w jego organizmie swą pozbawioną szans powodzenia pracę, skazaną ostatecznie na klęskę. Widząc jej twarz miał wrażenie, że jego własna jest krzykliwą maską, obserwując jej ciało czuł się jak tandetna, nakręcana zabawka. Cała utrzymana była w subtelnych kolorach, jakby delikatnie podświetlonych. Jej oczy, przypominające zielone, polerowane klejnoty, spoglądały na wszystko beznamiętnie i nigdy nie dostrzegł w nich lęku, wstrętu czy pogardy. Wszystko, na co patrzyła, zyskiwało sobie jej akceptację. Robiła wrażenie osoby bardzo spokojnej: wydawała się przy tym silna, pogodna i opanowana, odporna na wyczerpanie, zmęczenie, choroby i niemoc. Miała pewnie jakieś 25 czy 26 lat - ale nie mógł sobie wyobrazić, by kiedykolwiek wyglądała młodziej, i wydawało mu się pewne, że nigdy się nie zestarzeje. Zbyt dobrze panowała zarówno nad sobą, jak i nad otaczającą ją rzeczywistością, by ulegać wpływom wieku.
- Jestem - odezwała się Wendy spokojnym, łagodnym głosem."
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz