Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 4-4:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀edyta ()
oraz 3839 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Żaba
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Żaba



Autor Małgorzata Musierowicz
Dodane przez ♀Aleksandra0709 ()
Forma powieść
Gatunek literatura dziecięca/młodzieżowa
Rok pierwszego wydania 2005
Tagi literatura dla dzieci i młodzieży, Jeżyce, Poznań, rodzina, miłość, dorastanie, nastolatki, nastolatek, nastolatka, młodzieżowa, młodzież, Jeżycjada
Pokaż podobne

Od wydawcy

1 maja 2004 roku, w dniu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, Żaba Schoppe, siostra Fryderyka i Wolfiego, obchodziła swe 15-ste urodziny. Wypadki tego dnia spowodowały, że zawsze super zorganizowana Żaba spojrzała na świat przez swe okulary i zobaczyła go nie tylko z punktu widzenia swojej żabiej osoby, ale też przejęła się życiem innych. Zwłaszcza Róży, Fryderyka i...


[Wydawnictwo Akapit Press, 2005]
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Musierowicz chyba obniżyła loty. Część zdecydowanie gorsza od starych części Jeżycjady. Powieść nie jest zła, ale spodziewałam się czegoś innego.

Jednak przyznać trzeba, że akcja powieści jest dość ciekawa; dominuje - jak zwykle - humor sytuacyjny, a całość dopełniają łacińskie mądrości.

Główną bohaterką jest Hildegarda (sic!) Schoppe, czyli tytułowa Żaba. Wskutek zbiegu okoliczności dowiaduje się ona o ciąży Róży oraz postawie ojca dziecka, a brata Żaby. Nastolatka zaczyna działać na własną rękę, aby pomóc Róży, ale efekty są zupełnie niespodziewane.

Polecam przede wszystkim fanom Jeżcycjady, którzy chcą poznać dalsze losy jej bohaterów.
Dodaj recenzję

Cytaty

♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-31
Ciocia, której nie łączyło ścisłe pokrewieństwo z Żeromskim, była ogniście rudą, bardzo szczupłą pieguską około czterdziestki. Dostępu do niej broniła zażywna pielęgniarka, ale Żeromski pokonał tę przeszkodę w jednej chwili i już byli w gabinecie, gdzie pani doktor siedziała za biurkiem odziana w kusy kitelek, z przeciwnej strony blatu wystawiając bardzo zgrabne nogi. Jej przenikliwie zielone oczy spojrzały ku wejściu tak, jakby w nich miała zoom oraz migawkę.
– O. Który to z was? – zadała zaskakujące pytanie.
– To ja – rzekł Żeromski. – Piotr.
– Ach, Piotr. Pogorszyło ci się?
Pogorszyło mu się bez wątpienia, drwiąco pomyślała Żaba, podczas gdy jej obecny opiekun i protektor odparł pogodnie:
– Skąd ciociu. Krople pomogły. Wszystko mi w nosie wyschło na wiór. Jak zwykle przyprowadziłem cioci pacjentkę, reklamuję Medikulus, gdzie się da. Ale proszę potraktować ją ulgowo, bo to ja ją wepchnęłem pod malucha.
– Ach, tak?
– Tak. Sama by tego przenigdy nie zrobiła, jest doskonale wychowana.
– To pewne, że samej siebie nie wepchnęłaby pod malucha – zakpiła pani doktor, strzelając w niego skośnym spojrzeniem. – Ale gdybym chciała leczyć za darmo wszystkie twoje ofiary, nie miałabym na chleb. Halo, siadaj!!! – tu złapała za łokieć Żabę, która, obrażona i zła, już leciała do wyjścia, kapiąc krwią po płytach posadzki.
– Żartuje. Otwieraj usta – to rzekłszy, zalała oczy pacjentki białym światłem lampy bezcieniowej. – Kolanami zajmiemy sią za chwilę. Rękę też masz otartą. A pani kim jest?
Zagadnięta w ten sposób pani Sznytek wyjawiła, kim jest.
– Ach, nauczycielką – złowróżbnie powtórzyła pani doktor. – Mam syna w szkole podstawowej. A więc, jak rozumiem, w pani obecności uczennica wpadła pod samochód?
– Jaki samochód? – zdziwiła się szczerze pani Sznytek.
Żeromski wyprodukował ostrzegawcze spojrzenie i zrobił znaczący grymas.
– Nie, nie, ciociu, absolutnie nie, pani dopiero nadbiegła, kiedy uczennica – cóż, nie wpadła, nie wpadła, tylko upadła, upadła, tak, dobrze mówię, upadła w pobliżu małego fiata. Trudno upaść na jezdni nie będąc zarazem w pobliżu jakiegoś pojazdu. To samochód sobie jedzie, to znów jakiś rowerek... pojazdy inwalidzkie...
– Żeromski! Ty mi jeszcze opowiesz, jak było naprawdę! – przejrzała go pani Sznytek.
– Ależ po co – uprzejmie odparł jej uczeń. – Są sytuacje, do których lepiej nie wracać pamięcią. Zresztą, nic poważnego się nie stało. Prawda, ciociu?
♀Aleksandra0709 (), dodano 2008-10-31
Zbliżała się właśnie dróżką, usianą plasterkami światła i cieniami ruchliwymi jak myszy, gdy Żeromski, balansując na balustradzie, zwrócił wzrok w jej stronę.
– Kukuryku! – zapiał i omal nie zleciał. – Udka! Udka! Udka!
(...) wszyscy... odwrócili się i spojrzeli na Żabę, jak maszeruje w swoich króciutkich szortach, po raz pierwszy w tym sezonie wydobytych z szafy, i jak przemieszcza swoje gołe nogi, specjalnie na tę okazję posmarowane samoopalaczem w kremie. Od razu splątały się jej kolana; zmylił krok, a nawet się niezgrabnie potknęła. Z zakłopotania oblała się rumieńcem i na chwilę przystanęła, walcząc z chęcią ucieczki. Żeromski dostrzegł to nieomylnie i miał z tego, rzecz jasna, nieziemską uciechę. Zaśmiał się triumfalnie, wykonał nagły ruch – i w tym momencie dosięgła go ewidentna kara boska: noga mu się omsknęła, po czym runął z poręczy mostku.(...)
– Och! Nie żyje! – zakrzyknęła wrażliwie turpistka Marianna, przewieszając przez poręcz swoje długie, proste włosy i blade oczy.
Rzeczywiście, Żeromski leżał martwo i żywo u stóp Żaby, oczy miał przymknięte, a wartkie wody omywały jego znieruchomiałe adidasy. Przeraźliwa cisza zapanowała teraz wokół – młodzież z zapartym tchem wpatrywała się w ciało kolegi, zaś nauczycielki skamieniały ze zgrozy, brzemiennej w świadomość nieuchronnych konsekwencji. Słychać było tylko bulgotanie strumyka, toczącego się po kamieniach – hej, i cóż jeszcze? Żaba pochyliła się, by zidentyfikować ów dźwięk, lecz w tym samym momencie, gdy pojęła, że ofiara emituje nie tylko normalny oddech, ale i wewnętrzny oddech – typek ten poderwał się gwałtownie, rycząc jak jakieś ciastko, szczerząc zęby i wyciągając przed siebie długie łapy z palcami jak szpony drapieżcy.
– Uuu! Yyy! – wył, niczym bohater horroru, podczas gdy ona, w pierwszym, niekontrolowanym odruchu przerażenia, rzuciła się do ucieczki.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2009-09-01
Wystarczy mieć tylko dobrą wolę - i nagle już się umie pokonać to, co było przerażające, dźwignąć ciężary, które zdawały się zbyt wielkie, naprawić błędy i krzywdy. Może nie to się w końcu liczy, że błądziliśmy, tylko - czy i jak ostatecznie zdołaliśmy to naprawić.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2009-09-01
Nic nie jest na próżno. Może mylimy się co do celów, może nie to widziemy co ważne. Może boimy się, uciekamy i popełniamy błędy. Może się szarpiemy, nie wierzymy w siebie, wyrządzamy krzywdy. Ale przecież, z najgłębszej głębi naszych serc płyną do nas niewidzialne znaki, coś nas kieruje ku dobrym pragnieniom - a one przygotowują przyszłość.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
(...) dziewczynka wychowana bez dobrego wzorca męskiego może łatwo zdziwaczeć, wyrosnąć na wredne monstrum i występować potem w telewizji, gadając uczone banały i machając sobie samej przed nosem rozczapierzonymi dłońmi.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Opatrzyłam jej kończyny i pozszywałam przygryziony język. Choć teraz właściwie sądzę, że trzeba było zająć się raczej językiem Piotrusia. Przyszyć mu go do brody albo i do ramienia.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Ciociu, jaki znów zastrzyk przeciwtężcowy? To się na jednym nie skończy. Tam nie było żadnego tężca, ona upadła na asfalt, a asfalt myją raz na tydzień. Tam, ciociu, nie było ani kruszyny końskiego nawozu, proszę mi wierzyć, bo ja bym na pewno zobaczył. Zawsze widzę.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Najlepsze dziewczyny trafiają na drani.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Piętnacha, co? (...) Jeszcze trochę i zaczniesz siwieć. To tak szybko idzie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Spotykam dziewczynę życia, po czym się okazuje, że w jej domu był już Frycek i naczadził.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Dobra fryzura połową sukcesu (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Młodość jest okresem ponurym (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
To dziecko niedługo się urodzi. Widziałam je na wydruku z USG. Już jest gotowe! Ma rączki, nosek, oczy...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
– Czy mógłbyś z góry obiecać, że spełnisz moją prośbę, nie pytając o nic, nie usiłując poznać przyczyny i nie wyciągając absolutnie żadnych wniosków? – natarczywie spytała Hildegarda.
– Cóż – odrzekł. – Mógłbym to z góry obiecać. Ale to by było bardzo nierozważne z mojej strony. Przypuśćmy, że mnie poprosisz, żebym wytarzał panią Sznytek w smole i pierzu po to, by przegonić ją po ulicach miasta. Nie mógłbym tego zrobić, Hildegardo. Nie mam dostępu do smoły.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
– Do rówieśnika mówisz per „pan”?
– To ma ustalić dystans między nami.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
– Ładnie się paliło – palnął Piotr, zanim zdążył pomyśleć. Zabrzmiało to jakoś niewłaściwie – ni to protekcjonalnie, ni to szyderczo.
Ona też to chyba tak osądziła. Spojrzała na niego z niechęcią.
– Podoba ci się? To zostaw włączone żelazko.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
– Nadal strzyżesz się sama? – spytała Ida, postukując paznokciem o stół.
Siostra odwróciła się do niej, błysnęła zębami.
– A bo nie miałam czasu iść do fryzjera.
– Jakaś nowość – mruknęła Ida. – Wpadnij do mnie, do przychodni, wyrównam ci to skalpelem. I tak będzie lepiej niż teraz.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
– Nie masz jeszcze dyplomu, nie masz zawodu... – szepnęła mama Fryderyka, łamiąc palce. – Może być ciężko.
– Nie wszystkie matki mają dyplom – odparła Pyza. – Ale ja, przecież, jestem na urlopie dziekańskim. W październiku mogę wrócić na studia. Albo podjąć nowe, bo astronomia wraz z astrofizyką, prawdę mówiąc, kompletnie mi obrzydła. A gdybym nie dała rady, to mogę żyć i bez dyplomu. Dla mojego dziecka mogę robić wszystko. Mogę smażyć kurczaki w budce na ulicy, nie przeszkadza mi to. Mogę zostać nawet babcią klozetową.
– Widzę cię w tym kitelku – wtrąciła zachwycona Laura.
– Praca wykonywana z miłością – uszczęśliwia – wytłumaczyła jej siostra. – Można czuć radość i dumę nawet przy myciu podłogi.
– Szmatą – dorzuciła Laura.
– Za pozwoleniem, nie wtrącaj mi się co chwilkę. Obniżasz ton.
– Za pozwoleniem, robię to celowo. Jest za wysoki.
– Może tylko dla ciebie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
– Pawełek chciałby medytować... – słychać było głos mamy, a tata odpowiadał:
– Zgadzam się, Niello, lepiej niech medytuje, niż gdyby miał siedzieć i nic nie robić, patrząc w ścianę.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
– Poczekajcie wszyscy przed domem, będzie wam łatwiej. A ja tylko się przebiorę i już lecę.
– Przecież i tak włożysz koszulę wujka i dżinsy – powiedział pobłażliwie Józinek.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Przez chwilę dzieci trwały w milczeniu, nabożnie oblizując swoje lody. Józinek pokapał sobie bluzę.
– O! – rzekł, stropiony. – Wyglądam jak świnia.
– I pokapałeś sobie bluzę – powiedział Ignaś.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
– Zadajesz trudne pytania – zaśmiała się Gabrysia.
– Zadawać trudne pytania jest bardzo łatwo! – radośnie oznajmiła Łusia.
Gabriela spojrzała na siostrzenicę ze zdumieniem.
– Czy ty w ogóle wiesz? – przed tobą już to powiedział Auden! To samo! Twój rozum, Łusiu, prowadzi cię do najbardziej logicznych i właściwych wniosków. Wyrośniesz na świetną kobietę i nikt ci nie będzie w kaszę dmuchał!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Cały problem człowieka wychowanego w domu, gdzie króluje matka wybitna, matka stanowcza i w dodatku krewka, polega na tym, że przyzwyczajony jest do posłusznego i bezwarunkowego wykonywania kategorycznych poleceń wydawanych przez kobiety. Nawet mu do głowy nie przychodzi, by kwestionować ich rozkazy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
(...) ciekawe, jak (...) stwierdziła, że on się na nią gapi? Kobiety umieją patrzeć bokiem, jak płastugi.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Kobiety z klasą płaczą wyłącznie w pachnącym, słabo oświetlonym zaciszu swych apartamentów, przed potrójnym lustrem, jak Joan Crawford w TCM. Wychodząc do ludzi i świata przeczesują loki, przypinają brylantowe kolczyki i nakładają na twarz maseczkę kamiennego spokoju oraz niezachwianej pogody ducha, która, w przeciwieństwie do łez, nigdy nie spowoduje odklejenia się ich sztucznych rzęs.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Laura poczuła, że ma mokre oczy. Nie pomogło dowcipkowanie. Patosu i piękna nie dało się obrócić w żart. Widocznie w chwilach prawdy to się nie udaje.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
(...) miał starego garbusa, kupionego chyba na złomowisku.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Nie mając poczucia humoru, na żarty reagował zwykle urazą albo gniewem.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Pościel w żadnym razie nie powinna być taka czysta, bo nie można się w niej porządnie ułożyć i zasnąć.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Potrafili się pokłócić o wszystko i wszędzie, nawet w kawiarni czy na dworcu. I zawsze musieli kogoś brać na świadka lub arbitra.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Przed jedenastą Róża wciąż siedziała w zielonym pokoju i demonstrowała siostrze, jak mała Mila kopie. Laura posłusznie przytykała co chwila dłoń do tego wielkiego brzucha i udawała, że jest zachwycona, choć, szczerze mówiąc, robiło jej się słabo z przerażenia, kiedy wyobraziła sobie, co biedną Pyzę teraz czeka, i jakiego wysiłku wymagać będzie od niej wypchnięcie tego ogromnego dziecka na światło dzienne.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
Trzy małe pokoje. Pięć osób, w tym dwaj bracia. Książki. Ciasnota. Żaba miała na to swój sposób: idealny ład. Najdrobniejszy przedmiot w jej schludnym pokoiku musiał mieć stałe miejsce.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2011-08-01
(...) w domu nazywano ją Żabą i, prawdę mówiąc, tak wolała. Ochrzczono ją bowiem jako Hildegardę – na cześć średniowiecznej zakonnicy, kompozytorki i pisarki w jednej osobie. Mama (z wykształcenia muzyk-wirtuoz) była fanką Hildegardy von Bingen i kiedyś, w rozkwicie swych twórczych lat, wiązała zapewne z osobą córki sprecyzowane nadzieje. Szkoda, że w stosownym czasie nie zachwyciła się na przykład Grażyną Bacewiczówną. Wolfi też by pewnie wolał dostać imię po – powiedzmy – Krzysztofie Pendereckim (...).
Najgorzej miał Fryderyk. Jemu z reguły wpisywano do dziennika szkolnego nazwisko Szopen, czasem przez dwa „p”, a czasem przez „Ch”, a niekiedy nawet przez jedno i drugie. Może to dlatego zaraz po studiach tak spiesznie, skwapliwie i bez cienia żalu opuścił ojczyznę.
pokaż wszystkie (33)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz