Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 0-8:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀edyta ()
♀anjax8 ()
♀wai ()
oraz 777 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Zapiski stanu poważnego



Autor Monika Szwaja

Od wydawcy

Wiktoria - reporterka telewizyjna około trzydziestki - niespodzianie, tuż przed wyjazdem na zdjęcia, dowiaduje się, że zostanie mamusią. Mamusią - proszę bardzo, tylko gdzie jest tatuś do kompletu? Na reporterskim horyzoncie pojawia się wprawdzie ktoś, kto by się nadał, ale niestety - ma on pewne felery, które uniemożliwiają wydanie się za niego i tzw. „szczęśliwy happy end”. Poza tym co zrobić z tą koszmarną, stresującą, wyczerpującą, ukochaną pracą? Doprawdy, dziecko takiej matki musi wykazać niezłą siłę charakteru, żeby urodzić się w przepisowym terminie.

Sporo w „Zapiskach” prawdziwej telewizji, tej codziennej, nie gwiazdorskiej, takiej od podszewki. Co sympatyczniejsze postacie autorka żywcem przeniosła z rzeczywistości. Monika Szwaja przyznaje się między innymi do podobnego fioła telewizyjnego, jaki ma bohaterka „Zapisków”. Przyjaciele twierdzą życzliwie, że obie są tak samo „zakręcone”...

[Prószyński i S-ka, 2004]
Trzydziestoletnia dziennikarka telewizyjna Wiktorka tuż przed wyjazdem na zdjęcia dowiaduje się, że jest w ciąży. Będzie mamą, świetnie, ale... gdzie jest tata? Kandydaci na ojca nie spełniają kryteriów Wiktorii. Poza tym jak pogodzić ciążę z wyczerpującą pracą reporterki?

"Zapiski stanu poważnego" zostały uhonorowane nagrodą w konkursie na polską Bridget Jones. Książki Moniki Szwai to zakręcone, lekki, pełne humoru powieści o codziennym życiu (...).

[Literatura na obcasach, 2004]
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-17
Główną bohaterką powieści jest Wiktoryna Sokołowska, zwana przez przyjaciół Wiką, dziennikarka telewizyjna. Gdy okazuje się, że jest ona w ciąży, jej świat wywraca się do góry nogami. Początkowo nie jest pewna, kto jest tatusiem, ba, nie wie nawet, czy chce tego dziecka.
Kiedy okazuje się, że jego ojcem jest młody student, w dodatku świeżo zaręczony, a rodzice Wiki są oburzeni nieślubną progeniturą córki, Wiktoria wydaje się skazana wyłącznie na samą siebie. Jednak wkrótce przekonuje się, że może liczyć nie tylko na szwagra, siostrzeńca oraz przyjaciół z telewizji, ale też na Tymona Wojtyńskiego, który zakochuje się w dziennikarce z wzajemnością i pragnie wychowywać dziecko Wiki jak swoje. Oczywiście przed zakochanymi piętrzą się różne trudności, Wiktoria ma też mnóstwo wątpliwości, czy ma prawo wiązać się z Tymonem i obarczać go swoimi problemami.

Powieść napisana jest żywym językiem, aplikuje czytelnikowi stosowne dawki wzruszeń i humoru. Akcja toczy się szybko i rozwija dość dynamicznie (ale nie ma tam chaosu). Na pewno dzieło to spodoba się wszystkim tym, którzy lubią powieści o niezwykłej zwykłej miłości i zastanawiają się nad tym, kto ma prawo do takiego szczęścia. Nie jest to jednak kiczowaty romans w harlequinowskim stylu; to może nie kawał, ale spory kawałek porządnej literatury. I to niekoniecznie tylko dla kobiet.

Polecam również tym, którzy interesują się telewizją i dziennikarstwem. Ta dziedzina przedstawiona jest rzetelnie, ale - jak cała powieść - nie bez humoru. Między wierszami znajdujemy też przestrogę: "Telewizja jest jak narkotyk, jak się raz spróbuje, to może zostać w organizmie."

Przeczytałam tę książkę w ciągu kilku godzin, czego i Wam życzę! :)
Dodaj recenzję

Cytaty

♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
– Boże, gdzie on miał rozum, kiedy się z nią żenił?
– Prawdopodobnie nie w głowie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
– Cześć, ranne ptaszki. Jak się czujesz, Wiciu?
Pytanie było na tyle nietypowe, że zainteresowało Mateusza.
– Coś ci jest?
– Nie, nic mi nie jest. W każdym razie to nie choroba.
– Wiktoria będzie miała dziecko – poinformował radośnie mój ulubiony operator. – Tylko nie chce powiedzieć, z kim. To nie twoje przypadkiem?
– Nie wydaje mi się. Ja osobiście nie robiłem nic w tym kierunku (...).
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
– Fajną rzecz podsłuchałem w autobusie, ciocia. Taka wytworna mamusia jechała i miała syneczka, całkiem małego. I mówiła do niego Denis.
– No, Denis. Ładne imię. Francuskie. A bo co?
– Ciociu, czy ona sobie nie zdaje sprawy, jak na niego będą mówili w przedszkolu? A najdalej w zerówce... Biedne dziecko...
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
Idąc za mądrą radą (...) Krysi, udałam się do banku – nie tego mojego dotychczasowego – i założyłam sobie konto. Teraz mam dwa, w różnych bankach. Zobaczymy, jak będzie w praktyce wyglądało to przelewanie z pustego w próżne.
Ale zrobiłam w międzyczasie sondę wśród kolegów. Mnóstwo osób tak ma i uważają to za bardzo dobry patent.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
Jakby tak wszystkie dzieci zrobione w stanie nietrzeźwym miały być nienormalne, to połowa stanu na porodówkach byłaby nienormalna! Przynajmniej w naszym kraju.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
(...) jeżeli u nas człowiek wykaże się inicjatywą, to jeśli podatki go nie zeżrą, zjedzą go koledzy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
Minę w tej chwili miał nieprzeniknioną. Jak Sztyrlic.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
Nie należy za wiele myśleć na tematy uboczne, prowadząc samochód, bo to dekoncentruje kierowcę.
Byłabym rozjechała faceta na pasach. Na szczęście miał szybkie nogi. Zwiał. Ale odwrócił się i pokazał mi brzydkie rzeczy rękoma.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
O Boże, a ja wciąż nie wyglądam jak kobieta.
Jak prawdziwa kobieta, tyle że trochę zmarnowana, ale prawdziwa, nie z plastyku.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
– Pali pani?
– A gdzie tam. Tylko biernie, ale tego nie można się ustrzec.
– Bardzo dobrze. Niech pani stara się jednak uciekać od palaczy jak najdalej.
– Ciekawe jak pani profesor to sobie wyobraża. Przecież musiałabym robić awantury...(...) Naprawdę mam się awanturować?
– Jak najbardziej. Dym z papierosów to straszna zaraza. Będzie szkodził pani dziecku. Lubi pani swoje dziecko?
– Czy ja wiem? Jeszcze się nie zdążyłam przyzwyczaić do tego, że będę miała jakieś dziecko.
Już je pani ma.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
Pani Zosia miała, niewątpliwie, bardzo porządnego i pracowitego anioła stróża. Może jej nie uchronił przed reformą Balcerowicza, ale i tak miał sporo zajęcia.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
Sądzę, że wątpię.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
Taka jakaś wymogła blondaska. Miągwa makolągwa.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
Telewizja jest jak narkotyk, jak się raz spróbuje, to może zostać w organizmie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
To nie ludzie, to turyści.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
– Ty, słuchaj, ona się jakoś nazywa?
– Taaaak – szepnął konfidencjonalnie Karolek. – ona się nazywa Fryderyka Stanisława Zawratyńska.
– Matko Boska, po co jej takie dwa imiona długie? I jak wy do niej mówicie? Frydzia? Frycka? Czy Stasia?
– (...) Frida na nią mówimy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
U nas lepiej się sprzedaje hochsztaplerstwo i aferalność prawdziwa od pomówionej.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
W naszym kraju sama uczciwość nie wystarczy.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
– Wika, jaka kolacja, obiad jest. (...)
– O której my te obiady jadamy... – westchnęłam. – Normalni ludzie jedzą obiad o pierwszej w południe, góra o drugiej...
– Chyba w sanatorium – oburzyła się mama. – Normalni ludzie jedzą tak jak my, bo przedtem pracują ciężko.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
Wstaliśmy w środku nocy. O siódmej.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
Wyglądam jak nieboszczka po reanimacji.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-04
Zaniedbana baba w ciąży to zgroza.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-05
Nasza charakteryzatorka była jedyną znaną mi kobietą, która na widok Rocha nie dostawała miękkich kolan. Zapytałam ją kiedyś dlaczego.
- A bo wiesz, Wikunia - odpowiedziała pogodnie - ja widziałam u niego pryszcze na czółku...
- I co?!
- I nic. Zapaćkałam mu korektorem, nic nie było widać.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-05
No i mamy nowe tysiąclecie. Na razie wygląda zupełnie jak st
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-05
Rybak pokazał w uśmiechu trzy ostatnie reprezentacyjne zęby przednie.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-05
Nie lubię życia szpitalnego.
Nie znoszę, jak się mnie budzi o świcie.
Nie cierpię tego zapachu.
Brzydzi mnie wspólna łazienka.
Od jedzenia mam odruch wymiotny.
Oraz nie lubię, kiedy nieznajome osoby traktują mnie familiarnie!
- Nie wstawaj, niunia - mówią pielęgniarki. Dlaczego w szpitalu nie ma obowiązku mówienia do pacjentek "proszę pani"?!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-05
Żebyś ty widziała, jakie miał u mnie entrée! Przy domofonie przycisnął oba dzwonki, mój i tej mojej sąsiadki, która mieszka obok mnie, więc obie mu otworzyłyśmy te nasze wspólne drzwi. Maksio wszedł krokiem defiladowym, odsunął pańskim gestem panią Kropowiak, bo wyleciała na korytarz, dobrze, że jej nie dał dwóch złotych!
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-05
Rodzina zawsze uważa, że szczęśliwy człowiek to człowiek nażarty.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-05
(...) mogliśmy sobie posiedzieć i po-nic-nie-mówić.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-05
Tak naprawdę to ja tu wcale nie żyję w tym szpitalu, tylko przeczekuję.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-05
(...) spojrzał na mnie oczami spaniela, którego przyłapano na tym, że wykopał właśnie trzecią jamkę pośrodku grządki z najpiękniejszymi różami pani domu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-05
- (...) A może zresztą zdecydujemy się na przyjęcie na statku. (...)
- Bałabym się, że mi się goście weselni potopią.
- Ale za to, jakby kiwało, to nie będą tyle jedli.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-05
Założyła ciemne okulary.
- Boże, jakie to słońce intensywne.
- Tak? A już myślałam, że to dla kamuflażu.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-05
- Porozmawiajmy jak kobieta z kobietą.
- Trudno by nam było rozmawiać jak mężczyzna z mężczyzną.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-05
A dzisiaj są moje imieniny.
Bo ja tak naprawdę nie mam na imię Wiktoria.
Mam na imię Wiktoryna.
Upiorne.
To był straszny pomysł mojego tatusia, bo jutro jest Amelii i tato chciał, żeby dziewczynki obchodziły imieniny blisko siebie. Ale z drugiej strony Amelii jest Kordula, więc już nie wiem, co lepsze.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-05
(...) tak źle nie można grać. Trzeba by było mieć ujemny iloraz inteligencji.
♀Aleksandra0709 (), dodano 2010-04-05
Autor programu (...) to jest człowiek, który program wymyślił. A kiedy ten program lei na żywo (...) i kiedy autor widzi, że prowadzący za długo gada z jednym rozmówcą, mówi mu na ucho: "Spadaj, czas ci się skończył!"
pokaż wszystkie (37)...
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz