Logowanie/Rejestracja

Gdzie kupić?

Szukaj książek


Szukaj treści



Czat
Jako niezalogowany oblicz: 9-7:

Ostatnio odwiedzający
♂rafar ()
♀anjax8 ()
♀edyta ()
Karolina Widłak ()
oraz 1880 niezalogowanych...
Zaprzyjaźnione serwisy
|
Żywoty zdań swawolnych
Przeczytana
Posiadana
Ulubiona

Żywoty zdań swawolnych



Autor Dominik Tomasz & Stomma Ludwik

Od wydawcy

Mają swoją historię i rzeczy, i przyzwyczajenia, zwierzęta i rośliny, i uczucia nawet. W historii zaś pełno jest ciekawostek, ludzkiego geniuszu i zwykłej ludzkiej głupoty. Naprawdę nie sposób się nudzić - pisze we wstępie do swojej książki Ludwik Stomma.
Żywoty zdań swawolnych - to błyskotliwie erudycyjne, zabawne historyjki, albo raczej intelektualne igraszki na temat znaczenia słów, pojęć, kulturowych nawyków i zachowań w ich historycznej zmienności, obyczajności i nieobyczajności, których lektura czasem dziwi, czasem zaskakuje, bywa, że serdecznie bawi, a zarazem wzrusza. Książkę dowcipnie zilustrował Tomasz Dominik, współautor Ludwika Stommy także w innych artystyczno-literackich dokonaniach.
Dodaj notatkę od wydawcy

Opinie i recenzje

W tej chwili nie jest dodana żadna recenzja. Może dodasz pierwszą?
Dodaj recenzję

Cytaty

♀silverraven (), dodano 2011-04-04
„W wieku ośmiu lat − pisze J.H. Van Den Berg − Goethe pisał po niemiecku, francusku,grecku i łacinie; mimochodem nauczył się włoskiego, którego ojciec uczył jego siedmioletnią siostrę. Czteroletni «Turnvater» Jahn umiał pisać i czytać. Przyszły ojciec Józef, będąc w tym samym wieku wdrapywał się na stolik i recytował przed gośćmi ojca dramat Golgoty. (...), Menno van Coehoorn, miał szesnaście lat, kiedy jako komendant kompanii piechoty wysłany został z wojskiem z Fryzji do garnizonu w Maastricht. I tak dalej − nieprzerwany ciąg dzieci przedwcześnie dojrzałych (jak to dziś nazywamy), przed którymi stawiano «dorosłe» obowiązki i które najwyraźniej doskonale wywiązywały się ze swoich zadań. Dotyczy to zresztą również dziewcząt: jeśli zdecydowano się dać im wykształcenie, nauka zaczynała się z chwilą, gdy ukończyły dwa lub trzy lata. Niektóre w wieku pięciu lat miały już za sobą lekturę całej Biblii...” Nie ma w tym nic dziwnego. Średnia długość życia ludzkiego w Europie (...) wynosiła w V wieku około 27 lat (...). Mając perspektywę średnio trzydziestoletniego życia nie ma się po prostu czasu na dzieciństwo.
„Czy w średniowieczu były dzieci?” − zapytywał ongiś Jacques Le Goff. Otóż nie, w średniowieczu nie było dzieci. Dzieciństwo jest wynalazkiem XIX wieku! (...) Dziecko będące dotąd małym dorosłym ma zacząć różnić się od niego, ma być kimś zupełnie innym. I tak rozpoczyna się teatralizacja dzieciństwa. Przyznaje się nagle bachorom odmienny strój, dopuszcza zainteresowania (a nawet do nich nakłania), tworzy się dla pociech świat odmiennych obiektów, nie będących już tylko zmniejszeniem przedmiotów używanych
przez dorosłych, ale całkowicie ponoć specyficznych. Powstaje nawet nowy język. Jean de Grève, przedstawiciel − to prawda, bardzo już starszawego pokolenia − dziwił się jeszcze w 1990 roku („Dziennik”), iż nie dość że współczesne matki opowiadają lub czytają
progeniturze teksty najwyższego infantylizmu, to jeszcze dodatkowo deprecjonują go przekształcaniem słów lub połykaniem i zmiękczaniem zgłosek albo natrętnym powtarzaniem fraz. Do roku mniej więcej 1850 mówiono do dzieci językiem normalnym, codziennym,
niczym do partnera. (...) Na przełomie XIX i XX wieku upowszechniły się we Francji − pisze Michel Wlassikoff − konkursy na najpiękniejsze dziecko, które towarzyszyły wszystkim ważniejszym targom i jubileuszom. (...) Nagie dziecko na okrytym draperiami stole oznaczać ma tu bezbronność i niewinność, co przecież było ciekawostką i nowością zupełną. W tym czasie dzieci pracują jeszcze w kopalniach, w fabrykach, w najcięższych warunkach, na równi z dorosłymi. Nie ma w tym perwersji ani okrucieństwa. Tam, w sztolniach, nie wiedzą jeszcze, że dziecko ma się różnić od dorosłego. (...) Dziecko ma być inną jakością. (...) Nie wystarczy dzieci odróżnić. Trzeba im stworzyć „ich świat”. Ach, ten „świat naszego dzieciństwa”... Któżby chciał się go wyrzec? Albo przyjąć do wiadomości, że był od początku do końca sztucznie skonstruowany?
Bo jakże ubogi w istocie i prymitywny to świat. Przypisuje się dzieciom poetykę naiwności i nieskrępowania wyobraźni. Cienia tego nawet nie znajdziemy w największym ponoć w Europie sklepie z zabawkami dla dzieci przy bulwarze Sewastopolskim w Paryżu. Pełny asortyment uzbrojenia, tyle że w rzeczywistości nie rażącej przeciwnika; miliony samochodzików (nieraz wysoce elektronicznie skomplikowanych), służących nie do transportu; klocki „Lego” i im podobne, z których skonstruować można niemieszkalne budowle... Prosty zabieg odebrania przedmiotowi funkcji przenosić go ma ze świata dorosłych w dzieciństwo. Zamiast owej mitycznej „nieskrępowanej dziecięcej wyobraźni”
prostacka opozycja: funkcjonalne − dysfunkcyjne. (...) Klownem i pajacem jest bowiem ten, kto posługuje się niefunkcjonalnym.
Czy obok wynalazku maszyny parowej, telefonu, silnika spalinowego... powinniśmy umieścić z równą dumą wynalazek dzieciństwa?
Chyba nie. Chcieliśmy wynaleźć nową jakość, a stworzyliśmy tylko karykaturę.
Dodaj cytat

Powiązania

Brak powiązań z zewnętrznymi stronami.
Dodaj powiązanie

Komentarze

W tej chwili jest dodany żaden komentarz
Dodaj komentarz